Petycja dla Ojcowa

Petycja dla Ojcowa

Pomimo negatywnej opinii Rady Naukowej OPN oraz braku zezwolenia na budowę, na wzgórzu Parnas pojawiły się już paliki geodezyjne. Miłośnicy Parku oraz jego przyrody są przeciwni budowie hotelu. W ich liście protestacyjnym przesłanym do starostwa powiatowego w Krakowie czytamy: Planowany obiekt wpłynie negatywnie zarówno na środowisko przyrodnicze, jak i niepowtarzalność krajobrazu Ojcowskiego Parku Narodowego. Inwestycja będzie zagrożeniem dla gatunków chronionych obszarem Natura 2000, m.in. objętego ochroną ścisłą kruszczyka szerokolistnego, zaburzone zostaną korytarze ekologiczne, co w konsekwencji doprowadzi do zamierania przyrody w OPN. Dalsza rozbudowa infrastruktury – budowa dróg dojazdowych i parkingów – zachęci kolejnych inwestorów do zabudowy otuliny. Przypomnijmy, że dokładnie pięć lat temu rozpoczęła się batalia przyjaciół parku przeciw planom firmy Tara Polska i UMiG Skała zabudowy wschodniej części otuliny OPN kompleksem domków i pawilonem handlowym. Dzięki poparciu kilku tysięcy osób udało się zastopować zapędy inwestora i nadal tereny przysiółków Bukówki i Miotełka są ostoją dzikich zwierząt i roślin.

Niezależny Serwis Internetowy „Ojcowski Park Narodowy” wzywa do podpisania protestu przeciwko zabudowie wzgórza Parnas.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Dwugłos w sprawie Poldanoru

Dwugłos w sprawie Poldanoru

Sześć lat temu poinformowaliśmy naszych czytelników, za „Rzeczpospolitą”, że duńska państwowa agenda wsparła finansowo przedsięwzięcia gospodarcze na terenie naszego kraju, które nie spełniały norm ochrony środowiska. Pod koniec roku otrzymaliśmy pismo, które w niezmienionej postaci publikujemy poniżej:

* * *
Przechlewo, 21 grudnia 2010

Sz. P.
Redakcja „Obywatela”
Michał Sobczyk
Redaktor Naczelny portalu Obywatel.org.pl
ul. Więckowskiego 33/127
90-734 Łódź

Sprostowanie artykułu pt. „Świńska sprawa” opublikowanego na stronie Obywatel.org.pl dotyczącego firmy Poldanor SA

W związku z artykułem pt. „Świńska sprawa”, pragnę odnieść się do kilku kwestii poruszanych w nim poruszonych:

1. Działający za pieniądze duńskiego budżetu Fundusz Inwestycyjny w Europie Środkowo-Wschodniej wspierał finansowo (kredyty i wykup akcji) m.in. działającą w Polsce duńską firmę Poldanor.

Duński Fundusz IO Fonden, powołany przez rząd duński i działający jako instytucja samozarządzająca, był na zasadach komercyjnych akcjonariuszem Poldanoru do roku 2000. Akcje Poldanoru będące w posiadaniu Funduszu IO Fonden zostały od tegoż Funduszu odkupione już 5 lat temu przez głównego akcjonariusza, Polen Invest A/S. Transakcja odbyła się na zasadach komercyjnych. Spółka Poldanor nie otrzymała i nie otrzymuje żadnych dotacji ze strony duńskiego rządu.

2. Poldanor stosuje w swoich hodowlach trzody takie rozwiązania, które są już dawno nielegalne w Danii. Duńska telewizja ujawniła, że firma Poldanor przechowuje gnojowicę z ferm w otwartych, ogromnych zbiornikach. Takie rozwiązania będą od przyszłego roku niezgodne z nowymi polskimi przepisami. Ale z przepisami duńskimi jest to niezgodne od 18 lat. Była szefowa duńskiego funduszu przyznaje, że wiele rozwiązań z Poldanoru nie jest zgodnych z duńskim prawodawstwem, ale fundusz nie ma już udziałów w tej spółce, lecz jedynie w jej siostrzanej firmie Prime Food, zajmującej się ubojem zwierząt hodowlanych.

Powołujecie się Państwo na filmowy materiał telewizyjny sprzed pięciu lat, który zawierał przekłamania, nieprawdziwe informacje oraz zmanipulowane oceny. To, że Poldanor prowadził i prowadzi działalność w zgodzie z przepisami, zostało wielokrotnie i jednoznacznie potwierdzone przez niezależne kontrole przeprowadzone w Spółce, zarówno przez duńskie i polskie instytucje.

3. Opozycyjne partie w duńskim parlamencie domagają się od rządu wyjaśnień ws. działalności funduszu. My natomiast cieszymy się, że Duńczycy reagują, gdy ich własny biznes robi za ich publiczne pieniądze świństwa w innym kraju. Jeszcze bardziej cieszylibyśmy się, gdyby polski rząd potrafił obronić obywateli Polski przed takimi inwestycjami. Nie dlatego, że nie lubimy Duńczyków – przeciwnie, lubimy ich bardzo, ale z podatków utrzymujemy polskie władze i polską telewizję, dlatego chcemy, aby to one ujawniały takie sprawy i potrafiły powstrzymać działania szkodliwe dla środowiska naturalnego.

W okolicach, gdzie Poldanor prowadzi swoją działalność, środowisko naturalne jest na bieżąco monitorowane zarówno przez państwowe służby ochrony środowiska (WIOŚ) jak i przez samą Spółkę. Wyniki tego monitoringu pokazują, że nie ma mowy o przekroczeniu norm w związku z zanieczyszczeniami pochodzącymi z rolnictwa. Proponuję także zapoznać się z raportami Polskiej Inspekcji Ochrony Środowiska, z których jednoznacznie wynika, że na obszarach, na których działa Poldanor, środowisko naturalne jest w bardzo dobrym stanie; nie tylko nie pogarsza się jego jakość, ale w niektórych parametrach nastąpiła znacząca poprawa. Dodatkowo informujemy, że Poldanor w ciągu 16 lat swojej działalności został wielokrotnie wyróżniony za działania zgodne z prawem i służące ochronie środowiska naturalnego, w tym od trzech lat Spółka otrzymuje co roku tytuł „Przedsiębiorstwo Fair Play”, a w tym roku Poldanor otrzymał wyróżnienie „Panteon Polskiej Ekologii”.

Bardzo proszę o całkowite usunięcie artykułu lub zamieszczenie sprostowania nieprawdziwych informacji dot. działalności firmy Poldanor na łamach portalu Obywatel.org.pl terminie przewidzianym w ustawie o prawie prasowym.

Z poważaniem,
Grzegorz Brodziak
Prezes Poldanor S.A.

* * *

Komentarz eksperta – poniżej.

—–
To zaskakujące, iż spółka Poldanor w swoim „sprostowaniu” odcina się od faktu otrzymywania milionowych dotacji od podatników. Sytuację tę opisują słowa na temat dotacji dla Poldanoru rzeczniczki duńskiej Partii Socjaldemokratycznej, Pernille Blach Ahnsen: To, że Fundusz z jednej strony wyprowadza miejsca pracy dla Duńczyków do Polski, a z drugiej strony doprowadza tam do katastrofy ekologicznej, oznacza jedno – dobre intencje Funduszu utonęły w lagunach zwierzęcych odpadów. Z kolei w „sprostowaniu” z nieznanych powodów zupełnie zapomina się o otrzymywanych przez Poldanor płatnościach obszarowych, których duża część pochodzi także od polskich podatników. W tym kontekście stwierdzenie, że Poldanor nie otrzymuje żadnych dotacji ze strony duńskiego rządu dla kogoś, kto zna mechanizm Wspólnej Polityki Rolnej nie jest prawdziwe. Dlaczego? Ponieważ budżet WPR nie bierze się znikąd – rząd duński co roku wpłaca składkę do UE, która stanowi część wypłat obszarowych wypłacanych Poldanorowi.

Z kolei jeżeli w swym filmie dokumentalnym „Królestwo świń na wschodzie” Duńska Telewizja Państwowa DR 1 kłamała, podawała nieprawdziwe informacje oraz manipulowała ocenami, to doprawdy trudno zrozumieć, dlaczego Poldanor dotychczas milczał i nie wystąpił na drogę sądową w celu sprostowania takich nieprawdziwych informacji?

Dalej, mimo że Poldanor proponuje nam zapoznanie się z raportami Polskiej Inspekcji Ochrony Środowiska, nie możemy tego zrobić, ponieważ taka instytucja w Polsce nie istnieje. Zapoznaliśmy się natomiast z raportami Najwyższej Izby Kontroli, która nie zostawia suchej nitki na wielu nierzetelnie wydawanych fermom Pozwoleniach Zintegrowanych. Oto co czytamy w dokumentach NIK na temat zlokalizowanej na terenie otuliny Drawieńskiego Parku Narodowego Fermy Trzody Chlewnej w Chomętowie – „Poldanor” S.A.:

– dla fermy w Chomętowie przyjęto przeciętną zawartość azotu w gnojowicy z badań przeprowadzonych w 12 fermach [Poldanoru], mimo iż gnojowica pobrana z tej fermy zawierała 151% średniej zawartości azotu dla tych prób; – pozwolenie na prowadzenie instalacji w fermie w Chomętowie zostało wydane, pomimo że będąca użytkownikiem obiektu Spółka „Poldanor” S.A. nie przedstawiła pozytywnie zaopiniowanego planu nawożenia. Było to w ocenie NIK działanie nierzetelne i niezgodne z koncepcją pozwolenia zintegrowanego, jako pozwolenia obejmującego całość oddziaływań danej instalacji na środowisko, bowiem zakres badań powinien obejmować wszelkiego rodzaju emisje mogące szkodliwie oddziaływać na środowisko, w tym niewątpliwie powinien obejmować kwestię zagospodarowania płynnego nawozu naturalnego.

Warto tu przypomnieć, że sprawa fermy Poldanoru w Chomętowie w woj. zachodniopomorskim – tego kuriozum w skali europejskiej: przemysłowej fermy świń o wielotysięcznej obsadzie zwierząt karmionych modyfikowaną genetycznie soją, działającej w strefie ochronnej parku narodowego – ciągnie się już od kilkunastu lat. W tym roku minie też dziesięć lat od chwili, gdy w dniu 5 września 2001 r. list protestacyjny w sprawie tej fermy do Premiera Jerzego Buzka (obecnego Przewodniczącego Parlamentu Europejskiego) podpisało czterdzieści światowych i polskich organizacji ekologicznych.

Marek Kryda

Solidarnie z rodakami

Solidarnie z rodakami

Na wiosnę litewski sejm planuje przyjęcie projektu nowelizacji ustawy o oświacie, która uderza w szkolnictwo mniejszości narodowych, w tym polskie. W myśl proponowanych zmian w placówkach oświatowych mniejszości narodowych zostanie wprowadzony przymus nauczania części przedmiotów w języku państwowym. Ustawa wprowadzi także urzędowy zapis wyższości szkół litewskich. Oznacza to, że jeżeli w jakiejś miejscowości na Wileńszczyźnie działają dwie szkoły: z litewskim językiem nauczania i z polskim językiem nauczania, w wypadku reorganizacji oświaty zamknięta zostanie szkoła polska, nawet jeśli uczy się w niej więcej uczniów, niż w szkole litewskiej. Zapisów pogarszających sytuację szkół mniejszości narodowych jest w ustawie znacznie więcej.

Z inicjatywy rodziców uczniów szkół polskich na Litwie zbierane są podpisy pod otwartym listem do przedstawicieli najwyższych władz Litwy i Polski w tej sprawie. Autorzy żądają zachowania szkolnictwa polskiego w pełnym wymiarze w zakresie szkoły początkowej, podstawowej i średniej. Jak zaznaczają, chociaż przyjęcie nowelizacji ustawy zostało przełożone na wiosenną sesję parlamentu, to ciągle nie wiadomo, w jakim ostatecznym kształcie zostanie ona przyjęta.

Podpis można złożyć m.in. za pośrednictwem Internetu, na stronie internetowej „Wilnoteki”.

Jak w kamieniołomach…

Jak w kamieniołomach…

Przypomnijmy: to w tej kopalni 18 września 2009 r. doszło do jednej z największych katastrof w polskim górnictwie, w wyniku której zginęło 20 osób, a ponad 30 zostało rannych.  Już w dwa miesiące po tragedii Komisja Wyższego Urzędu Górniczego stwierdziła, że w kopalni „Wujek-Śląsk” w Rudzie Śląskiej złamano procedury dotyczące przebywania ludzi w strefach szczególnego zagrożenia oraz że stan techniczny stosowanych pod ziemią urządzeń elektrycznych był zły.

Raport NIK jest jednym z ostatnich elementów toczącego się śledztwa, które prowadzi Prokuratura Okręgowa w Katowicach. Śledczy zabezpieczyli dokumentację prac prowadzonych w latach 2008-2009 w pokładzie, w którym doszło do katastrofy. Analiza ewidencji czasu pracy wykazała, że górnicy byli zatrudniani dodatkowo przy wydobyciu węgla przez spółkę Phoenix (najczęściej na tym samym pokładzie, w tym samym charakterze, ale w oparciu o odrębną umowę).

46 górników pracowało bez przerwy przez 19 dni. Rekordziści pracowali bez przerwy 69 i 52 dni. 103 razy naruszono zasadę 11 godzin nieprzerwanego odpoczynku. Zdaniem NIK, takie postępowanie było złamaniem przepisów Kodeksu pracy. Katowicki Holding Węglowy, do którego należy kopalnia, odpiera zarzuty tłumacząc, że zgodnie z prawem nie można nikomu zabraniać podejmowania dodatkowej pracy.