Studenci nagłośnią, co trzeba

Studenci nagłośnią, co trzeba

4 lutego br. Sejm przegłosował nowelizację ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym, autorstwa Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Wprowadza ona m.in. odpłatność za podjęcie drugiego kierunku studiów, likwidację stypendium naukowego, a także limit możliwych etatów kadry naukowej bez zwiększenia jej wynagrodzenia.

W związku z tym Demokratyczne Zrzeszenie Studenckie organizuje w największych akademickich miastach Polski protest – dodatkowe informacje na ten temat oraz dane kontaktowe dla zainteresowanych włączeniem się w akcję znaleźć można tutaj.

Stanowisko DZS ws. planowanej reformy przeczytać można pod tym adresem.
_____

Tekst z nr 52, poświęcony „międzynarodówce studenckiej”, przeczytać można tutaj.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Związkowcy przeciw samorządom

Związkowcy przeciw samorządom

Związek Nauczycielstwa Polskiego uważa, że obniży to jakość kształcenia oraz że niekorzystnie wpłynie na społeczną i kulturalną sferę życia mieszkańców małych miejscowości. Zdaniem prezesa organizacji, Sławomira Broniarza, istnieje pilna potrzeba zmian w prawie oświatowym prowadzących do wzmocnienia roli organu nadzoru pedagogicznego w zakresie kształtowania sieci szkolnej, w tym przywrócenia obowiązku uzyskania jego pozytywnej opinii przy likwidacji szkół. Obecnie kuratorzy oświaty nie mogą skutecznie zapobiec likwidacjom, których jedyną motywacją są przyczyny ekonomiczne, natomiast nadzór wojewodów ogranicza się do kwestii proceduralnych. – W ten sposób rachunek ekonomiczny „wygrywa” z interesem społecznym – konkluduje szef ZNP.

Związkowcy podkreślają, że w bardzo wielu przypadkach samorządy przyjmują uchwały o likwidacji bądź przekazaniu szkoły z naruszeniem obowiązującego prawa lub wbrew żywotnemu interesowi lokalnej społeczności, nie zważając na protesty rodziców czy kadry pedagogicznej.

Rzecznik prasowy Ministerstwa Edukacji Narodowej Grzegorz Żurawski pytany o kwestię zamykania szkół powiedział, że są to indywidualne decyzje samorządów, które tworzą sieć szkół na swoim terenie zgodnie ze swoją polityką oświatową.

Jesteśmy jej to winni

Jesteśmy jej to winni

Od kilku tygodni w jednym z warszawskich szpitali przebywa młoda Afganka. Przy wypiekaniu chleba w tradycyjnym afgańskim piecu w ziemi, straciła przytomność. Zemdlała i jedna noga wpadła jej do pieca. Ogień był rozpalony. Jej dwuipółletni syn był z ojcem w pomieszczeniu obok. Podbiegł do drzwi i zaczął w nie walić. W środku było pełno dymu i czuć było zapach spalonego mięsa. Mąż wyciągnął kobietę z ognia. Noga była bardzo poparzona. Niestety, ani w szpitalu w Ghazni, ani w Kabulu lekarze nie potrafili pomóc. Zrozpaczony mężczyzna poprosił o pomoc polską bazę medyczną w Ghazni. Polscy lekarze uratowali życie i pomogli przetransportować młodą Afgankę do szpitala w Polsce. Operacja zakończyła się amputacją. Aby doszło do dalszego leczenia, czyli założenia protezy i rehabilitacji, muszą zostać pokryte koszty jego pierwszego etapu.

Niestety, nie ma już na to pieniędzy. Ministerstwo Obrony Narodowej poszukuje fundacji bądź firm, które mogłyby pokryć koszty dalszego leczenia.

Jeśli nie będzie na nie środków, kobieta będzie musiała niebawem wrócić do Afganistanu. Tam czeka na nią sześciomiesięczna córeczka i synek. Będzie jej trudno opiekować się dziećmi, jeśli nie skończy rehabilitacji. Prosimy o pomoc.

Darowizny dla Bibi Hanifa można wpłaca na konto Stowarzyszenia Hamkari:

FM Bank, nr konta 55 2530 0008 2016 1038 8961 0001, z dopiskiem „DAROWIZNA DLA AFGANKI”.

Anna Mączka
aniamaczka@gmail.com

Od słów do czynów

Od słów do czynów

Konflikt trwa już od dawna. Robotnicy twierdzą, że są regularnie mobbowani, mają wyśrubowane normy, a jednocześnie mało zarabiają. Mimo poważnych zarzutów włoski koncern jak dotąd stawiał polskich pracowników za wzór ugodowości i bierności, przeciwstawiając ich działania radykalnym protestom w Europie Zachodniej, zwłaszcza w samych Włoszech.

Jednak i w Tychach miarka się przebrała – na jednej ze zmian zostało podniszczonych kilkaset nowych aut. Samochody mają uszkodzone karoserie, a w zakładzie mówi się, że do niektórych silników wrzucano śruby, uszkadzano wydechy, a także cięto lub wyrywano wiązki elektryczne. Winni są poszukiwani przez dyrekcję.

Bogusław Cieślar, rzecznik Fiat Auto Poland zaprzecza jakoby w fabryce doszło do nocnego sabotażu. Jednak nieoficjalnie wiadomo, że sprawdzane są obecnie nagrania z monitoringu. Szefowie fabryki wydali także dyspozycje pracownikom szczebla kierowniczego, by lepiej pilnowali produkcji.

_____

Nasz artykuł o „podziemnej »Solidarności«” w Fiat Auto Poland przeczytać można tutaj. Czytaj również tu.