Strzał w plecy Temidy

Strzał w plecy Temidy

Rozporządzenie w powyższej sprawie podpisał już minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski. Związki zawodowe stanowczo sprzeciwiają się takiej polityce. Przewodniczący Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych Jan Guz napisał w tej sprawie do premiera. Podkreśla, że planowana „reforma” uderzy w zaufanie do państwa prawa oraz znacznie ograniczy dostęp do wymiaru sprawiedliwości.

Związkowcy zwracają uwagę, że już teraz sprawy dotyczące prawa pracy ciągną się latami, co zachęca pracodawców do lekceważenia przepisów, a pracownikom odbiera wiarę w sens walki o ich przestrzeganie.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Pomożecie?

Pomożecie?

W tym celu wystarczy wskazać Stowarzyszenie „Obywatele Obywatelom” – wydawcę kwartalnika „Nowy Obywatel” – jako organizację pożytku publicznego, której chcemy przekazać 1% naszego podatku. W tym celu należy podać nazwę naszej organizacji oraz jej numer KRS: 0000248901. W razie jakichkolwiek wątpliwości, prosimy pisać na adres michal.stepien@kooperatywa.org.

Jeśli jeszcze tego nie wiesz, gra toczy się o to, byśmy mogli pozostać niezależni od woli partyjnych bonzów, łaski ministerialnych urzędasów, chorych układów towarzyskich czy widzimisię fundacji rozporządzających środkami z brudnych interesów. Wesprzyj „Nowego Obywatela” – nikt tego nie zrobi za Ciebie!

O innych sposobach, na jakie możesz nam pomóc – czytaj tutaj.

Protest pocztowców w stolicy

Protest pocztowców w stolicy

Powodem protestu są plany zarządu Poczty Polskiej, które zakładają, że pracę w spółce może stracić ok. 8 tys. osób. Nawet 5 tys. z nich może być objęte zwolnieniami grupowymi. Firma chce też zastąpić około 3 tys. placówek pocztowych agencjami. W miejsce jednego likwidowanego urzędu mają powstać 2-3 agencje. Zdaniem związkowców będzie to duży problem dla mieszkańców małych miejscowości i wsi, gdzie nie wszędzie powstaną agencje. – Będą oni pozbawieni usług, do których świadczenia Poczta została powołana – mówi Bogumił Nowicki, szef NSZZ „Solidarność” w Poczcie Polskiej.

Związkowcy uważają, że niszczenie sieci dystrybucyjnej to pozbywanie się największych atutów firmy, co doprowadzi do zaniżania jej wartości. A to w sytuacji, gdy w 2013 r. uwolniony zostanie rynek usług pocztowych może oznaczać oddanie rynku konkurentom z zagranicy.

Związkowcy zaplanowali kilka protestów. Na razie nie mówią o strajku, chociaż rozmowy z zarządem wciąż nie przyniosły rezultatu. – Ale jest nowy prezes firmy. Mówiąc ostrożnie, szanse na porozumienie są większe. To nie znaczy, że zrezygnujemy z protestów – zapowiada Bogumił Nowicki.

2 marca w Poznaniu pocztowcy wręczyli petycję w sprawie sytuacji w Poczcie Polskiej na ręce wielkopolskiego wojewody. Dziś ze swoimi postulatami udadzą się bezpośrednio do premiera Donalda Tuska. Przedstawiciele Poczty Polskiej zbiorą się przy ul. Łazienkowskiej około 12.30. O tej porze powinien rozpocząć się przemarsz pod Urząd Rady Ministrów.
_____

Przedruk za stroną NSZZ „Solidarność”

Hipercwaniaki

Hipercwaniaki

Zatrudnianie na część etatu jest korzystne dla pracodawców. Łatwiej im układać grafiki i oszczędzają na składkach. – Kiedy firma zatrudni na część etatu, zrzuca z siebie ryzyko, że pracownik spędzi czas bezproduktywnie. Przyjdzie do sklepu, kiedy ruch jest największy, a jeśli będzie potrzeba, to nic nie stoi na przeszkodzie, by został dłużej i dopracował nawet do pełnego etatu, ale najczęściej już bez dodatku za nadgodziny. Umowa jest tak skonstruowana, że dodatki te nie są płacone za pracę ponad umówiony wymiar, ale dopiero po przekroczeniu czasu określonego dla pełnego etatu – wyjaśnia „Rzeczpospolitej” adwokat Bartłomiej Raczkowski z kancelarii Raczkowski i Wspólnicy.

Związkowcy walczą o zmianę tego modelu, w sposób oczywisty niekorzystnego dla pracowników. Obecnie szanse na zatrudnienie w pełnym wymiarze są dla większości z nich minimalne. Co gorsza, aby mieć prawo do zasiłku dla bezrobotnych, trzeba zarabiać minimum 1386 zł brutto – czyli co najmniej tyle, ile wynosi minimalne wynagrodzenie za pracę. Jeśli więc osoby zatrudniane przez markety stracą pracę, nie dostaną nawet zasiłku.