STOP przemocy w pracy

STOP przemocy w pracy

Obrażanie pracowników, groźby czy upokarzające zachowania – te zjawiska muszą zniknąć ze środowiska pracy. Porozumienie w sprawie eliminowania przemocy w miejscu pracy podpisali na forum Komisji Trójstronnej szefowie związków zawodowych i pracodawców.

Jednym z podstawowych obowiązków pracodawcy jest zapewnienie pracownikom bezpiecznych warunków pracy. Coraz częściej zaczyna się przez to rozumieć również czynniki wpływające na dobry stan psychiczny pracowników. Taka jest tendencja unijna, a jej wyrazem są dwa porozumienia europejskich partnerów społecznych. Jedno dotyczy stresu związanego z pracą, a drugie nękania i przemocy w pracy – mówi Barbara Surdykowska, ekspert NSZZ „Solidarność”.

Nękanie i przemoc mogą być powodowane nieakceptowanym zachowaniem i przyjmować różne formy: fizyczne, psychiczne lub o charakterze seksualnym. Mogą występować w każdym miejscu pracy, niezależnie od wielkości przedsiębiorstwa, obszaru działalności lub formy stosunku pracy. Zaliczamy do nich jednorazowe przypadki lub systematyczne wzorce zachowań. Do nękania czy przemocy może dochodzić między współpracownikami, między przełożonym a podwładnymi lub ze strony osób trzecich, np. klientów czy podopiecznych. Dotyczy to szczególnie sektora usług, np. ochrony osób i mienia, handlu czy ochrony zdrowia.

Polscy partnerzy społeczni deklarują w zawartym porozumieniu, iż w ramach relacji pracodawca – pracownik nie będą tolerowane żadne przejawy nękania czy przemocy.  Natomiast eliminowanie i ograniczanie zagrożeń spowodowanych występowaniem tych zjawisk w miejscu pracy powinno być przedmiotem wspólnej troski pracodawców oraz pracowników i ich przedstawicieli przy wsparciu ze strony władz publicznych.

Partnerzy społeczni zwracają uwagę na potrzebę promocji działań zapobiegających nękaniu i przemocy w pracy, identyfikowaniu tych problemów czy właściwej prewencji. – Tym bardziej, że jak szacuje Światowa Organizacja Zdrowia do 2020 r. problemy psychiczne będą podstawową przyczyną niezdolności do dalszej pracy. Dbałość o dobry stan psychiczny pracowników prowadzi do zmniejszenia absencji, poprawia relacje między pracownikami oraz zwiększa efektywność pracy, a to już przekłada się na finanse – uważa Surdykowska. Jak dodaje, Fundacja Dublińska obliczyła, że roczne straty z powodu stresu związanego z pracą w UE15 w 2002 r. szacowane były na poziomie 20 mld euro. Badania wskazują, że najczęściej występującą formą przemocy są słowne zniewagi. Skarży się nie ponad 12 proc. badanych przez Fundację Dublińską pracowników.

Podpisana przez partnerów społecznych deklaracja to kolejny po porozumieniu w sprawie telepracy i stresu w pracy przykład wdrożenia w Polsce Europejskiego Porozumienia Ramowego. Porozumienie dotyczące nękania i przemocy w miejscu pracy na poziomie europejskim zostało podpisane przez organizację pracowników – Europejską Konfederację Związków Zawodowych, oraz pracodawców – BusinessEurope, UEAPME i CEEP w kwietniu 2007 r. Negocjacje w sprawie wdrożenia w Polsce porozumienia podjęto z inicjatywy NSZZ „Solidarność” w 2009 r.

Więcej o deklaracji przemocowej – tutaj.

_____

Przedruk za stroną NSZZ „Solidarność”

W „Obywatelu” nr 50 przeczytać można obszerny wywiad nt. mobbingu.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Takich kandydatów Wam trzeba

Takich kandydatów Wam trzeba

Wydawca „Nowego Obywatela”, Stowarzyszenie „Obywatele Obywatelom”, zwraca się do wszystkich organizacji pozarządowych z siedzibą w Łodzi z prośbą o poparcie naszego kandydata do Łódzkiej Rady Działalności Pożytku Publicznego.

Mowa o Szymonie Surmaczu, współtwórcy i redaktorze „Nowego Obywatela” oraz prezesie Stowarzyszenia „Obywatele Obywatelom”, na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat pomysłodawcy i koordynatorze licznych kampanii społecznych o zasięgu lokalnym i ogólnopolskim. Ponadto, Szymon jest m.in. wiceprzewodniczącym Rady Programowej Radia Łódź, gdzie zabiega o zwiększenie obecności tematyki społecznej na antenie tej publicznej rozgłośni, oraz aktywnym członkiem Grupy Edukacyjnej w ramach Zespołu ds. Rozwiązań Systemowych w Zakresie Ekonomii Społecznej przy Ministerstwie Pracy i Polityki Społecznej.

Szersze uzasadnienie tej kandydatury, której rekomendacji udzielił Ośrodek Działań Ekologicznych „Źródła” oraz Stowarzyszenie Centrum Inicjatyw na rzecz Rozwoju „Regio”, znaleźć można tutaj, natomiast poniżej publikujemy wystąpienie Szymona podczas dzisiejszej prezentacji kandydatów do Rady.

Zdjęcie Szymona Surmacza

Wszystkie organizacje, które uznają udział redaktora „Nowego Obywatela” we wspomnianym gremium za celowy, prosimy o kontakt pod adresem cyranska@soo.org.pl. Formalnego poparcia dla Szymona Surmacza należy udzielić w ciągu dwóch tygodni, by było ono ważne – szczegóły procedury znaleźć można tutaj.

* * *

Szanowni Państwo
Pani Prezydent, Drodzy Społecznicy, Koleżanki i Koledzy.
Nazywam się Szymon Surmacz. Stowarzyszenie „Obywatele Obywatelom”, któremu mam zaszczyt przewodniczyć, zajmuje się od lat inspirowaniem do działania i aktywizowaniem społeczeństwa oraz przywracaniem najlepszych tradycji działalności społecznej.

Spotykamy się dziś na zgromadzeniu inicjującym powstanie Łódzkiej Rady Działalności Pożytku Publicznego. Myślę, że nikt z nas dokładnie nie wie, czym ona ma być i jakie ma mieć kompetencje. Jednak mimo braku tej wiedzy, podobnie jak ponad 30 osób na tej sali zdecydowałem się do tej Rady kandydować. Dlaczego?

Zgodnie ze swoją nazwą, Rada ma służyć Pożytkowi Publicznemu, ma działać dla Dobra Wspólnego wszystkich Obywateli. Takie słowa znajdują się na winiecie wydawanego przez nas od 10 lat kwartalnika „Obywatel”. Mam je również wyszyte na mojej ulubionej koszulce. Ten slogan nie jest trendy. Wiele osób twierdzi wręcz, że coś takiego jak dobro wspólne – nie istnieje.

Tymczasem Art. 1 Konstytucji mówi: „Rzeczpospolita Polska jest dobrem wspólnym wszystkich obywateli”. W tym duchu, Dobrem Wspólnym wszystkich Łodzian jest nasze miasto. Jest nim każda niszczejąca kamienica, każdy zapomniany plac, każda cegła starej fabryki.

Zgodziłem się na zgłoszenie mojej kandydatury, ponieważ mam nadzieję, że Łódzka Rada Działalności Pożytku Publicznego nie będzie kolejną komórką rozwiązującą problemy organizacji pozarządowych. Według mojej opinii, te organizacje mają się w naszym mieście całkiem nieźle. Niestety, tego samego nie można powiedzieć o Łodzi. Nie musimy długo szukać, by przekonać się, że nasze wspólne łódzkie dobro zostało poważnie zaniedbane i wymaga generalnego remontu.

Od wielu lat słyszymy, że Łódź czeka na inwestorów, sponsorów, wsparcie państwa, łódzkiego ministra czy innego cudotwórcę. Bez wątpienia takie zewnętrzne wsparcie może być przydatne, jednak to nie ono stanowi esencję prawdziwej odbudowy. Według mnie, to nie brak finansów jest największą bolączką naszego miasta, ale marazm i nieumiejętność kooperacji, bierne oczekiwanie na zmiany zamiast zakasania rękawów i wspólnej pracy.

Dlatego moją misją jest aktywizowanie, pobudzanie do działania oraz wykorzystywanie potencjału i wiedzy społeczników dla Wspólnego Dobra wszystkich Łodzian, a celem odbudowa miasta silnego solidarnym współdziałaniem swoich mieszkańców.

Nie boję się powiedzieć, że w Łodzi została Elita. Zostali ludzie, którzy kochają to miasto, bo się w nim urodzili, lub pokochali je tak jak ja, z wyboru. To my, społecznicy, pozostaliśmy tutaj zamiast wyjeżdżać do Warszawy czy Londynu – dlatego, że to miasto jest dla nas domem, o który należy dbać i walczyć, a nie porzucać go w pogoni za prostszym czy bardziej zyskownym życiem.

Kandyduję wierząc w to, że Rada Działalności Pożytku Publicznego może stać się łącznikiem pomiędzy demokratycznie wybranymi władzami miasta, a drzemiącym wulkanem społecznej energii. Najwyższa pora zacząć uwalniać tę obywatelską siłę i zaprząc ją w odbudowę naszego wspólnego domu. Dlatego chcę kontynuować to, co robię w Łodzi od dnia, w którym w niej zamieszkałem.

Chcę oddać na publiczny pożytek swoją wiedzę, umiejętności i dwudziestoletnie doświadczenie w pracy społecznej.

Dziękuję Państwu za uwagę.

Euromanifestacja w Budapeszcie coraz bliżej

Euromanifestacja w Budapeszcie coraz bliżej

Do stolicy Węgier z całej Europy przyjadą przedstawiciele organizacji związkowych afiliowanych w Europejskiej Konfederacji Związków Zawodowych, by zaprotestować przeciwko polityce obciążania pracowników kosztami kryzysu. „To nie my wywołaliśmy kryzys” – to jedno z haseł kwietniowej manifestacji. Tego samego dnia o sposobach walki z kryzysem będą dyskutować ministrowie finansów krajów UE.

Kryzys finansowy, który uderzył w realną ekonomię, wpędził Europę w poważne kłopoty. Ponad 23 miliony bezrobotnych, wysokie bezrobocie wśród młodych ludzi, brak stabilizacji i niepewność jutra – to wszystko powoduje coraz większe napięcie społeczne. Tymczasem polityka, którą europejskie instytucje i rządy krajów unijnych wdrażają po kryzysie finansowym, skupia się na cięciach wydatków publicznych. To pogłębia rozwarstwienie społeczne i narusza spójność społeczną, co było podstawą europejskiego modelu społecznego – ostrzegają związkowcy.

W Budapeszcie związkowcy zaprotestują przeciwko cięciom publicznych wydatków, ograniczaniu dostępu do usług publicznych, niekorzystnej dla pracowników ingerencji w układy zbiorowe pracy czy postępującej deregulacji rynku pracy. EKZZ domaga się polityki przemysłowej, która tworzy wysokiej jakości i stabilne miejsca pracy. Związkowcy upomną się również o ochronę siły nabywczej wynagrodzeń, dostępnych dla wszystkich usług publicznych oraz wprowadzenie podatku od transakcji finansowych.

Na Węgry pojadą również przedstawiciele „Solidarności”, która od 1995 r. jest członkiem Europejskiej Konfederacji Związków Zawodowych. EKZZ powstała w 1973 r. Obecnie zrzesza 83 organizacje związkowe z 36 krajów oraz 12 organizacji branżowych. EKZZ reprezentuje 60 mln pracowników na forum Unii Europejskiej.

_____

Przedruk za stroną NSZZ „Solidarność”

Propozycje „Nowego Obywatela” ws. dotowania czasopism

Propozycje „Nowego Obywatela” ws. dotowania czasopism

* * *

Najważniejsza jest transparentność procesu przyznawania ministerialnych dotacji: przede wszystkim jasne i jednoznaczne kryteria, zmniejszające do minimum pole do interpretacji i dowolności (uznaniowości), a także, w konsekwencji, stworzenie systemu odpornego na roszady polityczne. Dotowanie czasopism powinno być rozpatrywane w kategoriach: pisma ogólnopolskie i regionalne. W grę również mogłyby wchodzić inne kryteria przyznawania dotacji, np. projekty „duże” i „małe”.

O dofinansowanie czasopism powinny wnioskować: samorządowe instytucje kultury (wkład własny 30%), organizacje non profit (wkład własny 20%), wydawnictwa akademickie (wkład własny 20%), podmioty prowadzące działalność w sferze kultury (wkład własny 40%). Podmioty gospodarcze też powinny mieć możliwość ubiegania się o dotacje (wówczas proponujemy większy wkład własny). Uważamy również, że warto spróbować zdefiniować co jest, a co nie jest pismem niszowym (kwestia nakładu? zasięgu?). Wyeliminuje to sytuację, w której dofinansowanie otrzymuje ogólnopolski tygodnik, będący własnością wielkiego koncernu medialnego, nie otrzymują zaś pisma niewielkie, pozbawione zaplecza finansowego i instytucjonalnego, a nierzadko ważne w swoich działkach tematycznych (twórczość ludowa, muzyka poważna itp.).

Według naszej opinii w kwestii dofinansowywania powinny być preferowane organizacje pożytku publicznego, ponieważ zapewnia to transparentność wydawanych pieniędzy – OPP mają obowiązek publicznego przedstawiania corocznych szczegółowych sprawozdań ze swojej działalności i obrotu finansowego. Nie musi to być warunek sine qua non, ale można by wprowadzić dodatkowe punkty „za OPP”.

Podmioty, które dostaną dotacje na czasopisma, powinny udostępniać numery archiwalne za darmo w Internecie po określonym czasie (np. kwartał po zakończeniu sprzedaży danego numeru).

Dotacje powinny dostawać pisma o przynajmniej dwuletnim okresie edycji, licząc od daty wydania pierwszego numeru, co zapobiegnie finansowaniu efemerycznych projektów i takich, których „przydatności” nie zweryfikowali jeszcze czytelnicy.

Co do kryterium oceny wniosków, to widzimy konieczność wprowadzenia bardziej szczegółowej karty oceny wniosków, zdefiniowania i sprecyzowania poszczególnych kategorii oceny. Karta oceny jest obecnie zbyt lakoniczna, konieczne jest ustalenie w pewnej skali co znaczy „wysoki/niski poziom publikowanych treści”. Uznajemy za istotne przyjęcie bardziej precyzyjnej i przejrzystej oceny wszystkich wniosków.

Ważny jest także przejrzysty i sprawiedliwy model dofinansowywania przez państwo poszczególnych pism, np. wedle schematu przyjmującego, że każdy pozytywnie oceniony wniosek oznacza dofinansowanie w wysokości równowartości dwóch etatów redakcyjnych (o wysokości pensji urzędnika średniego szczebla, ustalane wg średniej dla danego województwa) oraz  50% kosztów druku. Model taki gwarantuje bardziej egalitarne zasady podziału środków, nie zaś czysto uznaniowe, eliminując przypadki, że pisma o podobnym nakładzie, zasięgu i kosztach edycji otrzymują dotacje różniące się nawet 10-krotnie. Niezbędne wydaje się również wprowadzenie do systemu dotacji „widełek minimum i maksimum”. Wewnątrz tych widełek dotacje powinny być zróżnicowane ze względu m.in. na merytoryczność projektu, jego znaczenie, potrzeby finansowe itp. kryteria, jednak jasno należy określić, ile wynosić może najwyższa i najniższa dotacja, co zmniejszy skalę uznaniowości.

Widzimy także konieczność wprowadzenia jawnej listy asesorów, którzy sprawdzają wnioski i jawnej listy ekspertów z Komisji Konkursowej, którzy rozdzielają pieniądze, oraz logicznego uzasadnienia ministra co do wybranych wniosków z punktu widzenia polityki kulturalnej państwa; zwiększenia liczby ekspertów w Komisji Konkursowej do 9-11 osób (do tej pory wnioski są oceniane uznaniowo przez trzy osoby, nieznane szerszemu gronu wydawców, uzasadniające bardzo lakonicznie swój wybór). Proponujemy także wprowadzenie możliwości odwołania się od ostatecznej decyzji ministra o dofinansowaniu.

Ponadto postulujemy zdecydowanie mniej biurokracji. Należy uprościć etap formalny składania wniosków. Obligatoryjnym załącznikiem powinien być ostatni numer czasopisma. Należy na pierwszym etapie, przed przyznaniem dotacji zrezygnować z konieczności dostarczania KRS, statutów i innych zaświadczeń.

Załączniki typu KRS, NIP etc. składane byłyby obligatoryjnie do Ministerstwa przez organizacje po otrzymaniu dofinansowania. Naszym zdaniem może to zapobiec sytuacji, gdy wartościowe wnioski odpadają „z przyczyn formalnych”, bo np. na jednej stronie któregoś z dokumentów zabrakło pieczątki „Za zgodność z oryginałem”. Obowiązkowe byłoby za to (już na etapie składania wniosków) dołączenie ostatniego numeru czasopisma. Dodatkowo dobrze by było, aby każdy oceniający dane czasopismo asesor mógł je wziąć do ręki, naocznie zapoznać się z jego treścią (Ministerstwo musiałoby dostawać odpowiednią liczbę egzemplarzy od składającego wniosek i rozsyłać do asesorów). Zapobiegłoby to sytuacji w której asesor ocenia czasopismo jedynie po jego opisie we wniosku. Jak wiemy, papier jest cierpliwy.

Powyższe propozycje mają służyć zwiększeniu równości szans i przejrzystości w przyznawaniu środków publicznych, które uznajemy za dobro wspólne, stąd instytucje państwowe powinny wykazywać jak największą pieczołowitość i rzetelność w dysponowaniu nimi. Także w tej stosunkowo skromnej dziedzinie, jaką jest finansowanie czasopism niszowych, których rolę kulturotwórczą uznajemy za dość istotną dla dobrostanu sfery publicznej w Polsce.

Łódź, 27 marca 2011 r.
_____

O systemie dotowania czasopism oraz działaniach na rzecz jego zmiany już pisaliśmy – czytaj tutaj.

Dodatkowe, ciekawe informacje na ten temat znaleźć można w komentarzu Pawła Rojka oraz relacji z debaty pism niszowych.