Tak trzymać!

Tak trzymać!

Region Wielkopolska Południowa korzystając z pomocy Biura Rozwoju Komisji Krajowej NSZZ przygotowuje się do kampanii na rzecz zwiększenia liczby członków.

Brak działań w zakresie wsparcia i pomocy w organizowaniu się pracowników w związek zawodowy musimy zastąpić konkretnym programem, a co najważniejsze konsekwencją w realizowaniu przyjętego programu. Dotyczy to nie tylko szczebla Prezydium Zarządu Regionu ale także, a może przede wszystkim, Rad Oddziałów i zakładowych organizacji związkowych – mówi Jan Mosiński, przewodniczący Zarządu Regionu Wielkopolska Południowa.

Do sierpnia związkowcy z Wielkopolski Południowej przygotują listę zakładów pracy, w których będą pomagać pracownikom organizować się w związek zawodowy. Kolejnym krokiem będzie cykl szkoleń dla liderów związkowych, które przeprowadzą pracownicy  Biura Rozwoju Związku Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”. Natomiast specjalnie powołany zespół organizatorów związkowych, będzie wspierał liderów zakładowych w tworzeniu licznych i silnych organizacji związkowych.

Prace związkowców z Południowej Wlkp. wspierać będą pracownicy Biura Rozwoju KK.  Zgodnie z założeniami, Biuro Rozwoju pomoże w bezpośrednich kontaktach z pracownikami czy zorganizowaniu szkoleń i działań informacyjnych.

Na takie wsparcie może liczyć każdy region czy branża, które zgłaszają chęć współpracy.  Takie działania przynoszą efekty. W ostatnich miesiącach pozyskaliśmy prawie 1500 nowych członków związku i zarejestrowaliśmy kilka nowych organizacji zakładowych – mówi Kacper Stachowski, kierownik Biura Rozwoju KK. Zarejestrowano m.in. nowe organizacje NSZZ „Solidarność” w: Unii Fumarol w Słupsku i Domu Pomocy Społecznej w Lubuczewie (Region Słupski), warszawskim Hotelu Kyriad Prestige i  Kolporterze – dystrybutor prasy (Region Mazowsze), Realu w Szczecinie (Region Pomorze Zachodnie), firmie sprzątającej Naprzód również w Szczecinie. W Bytomiu (Region Śląsko-Dąbrowski) w hipermarkecie Real pozyskano nowych członków, którzy dołączyli do Międzyzakładowej Organizacji Związkowej w Czeladzi.

Poprzez współpracę z zarządami regionów będziemy budować zarówno siłę regionów jak i branż. Cieszę się, że kolejne struktury zgłaszają chęć współpracy. Liczę na zaangażowanie i współpracę ze wszystkimi strukturami Związku i zachęcam do jeszcze większej aktywności – dodaje Kacper Stachowski.

Źródło: tutaj.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Prywatyzacja SPEC faktem

Prywatyzacja SPEC faktem

Koncern kontrolowany jest przez gigantów z Paryża, Veolię i EdF. Przedwstępna warunkowa umowa sprzedaży 6 131 891 (ok. 85 proc.) akcji SPEC opiewa na 1,44 mld zł, informuje portal nf.pl.

Do jej finalizacji niezbędna będzie zgoda Rady Warszawy oraz zgoda Komisji Europejskiej. Władze Miasta przedstawią radnym szczegóły umowy na najbliższej sesji Rady Miasta, wraz z wnioskiem o wyrażenie zgody na zbycie akcji SPEC. O transakcji poinformowani zostali przedstawiciele wszystkich klubów radnych. W tym tygodniu Dalkia Polska rozpocznie rozmowy z pracownikami spółki w sprawie pakietu socjalnego.

15 proc., czyli 1 082 099 akcji otrzymają nieodpłatnie jej pracownicy. Będzie to możliwe zgodnie z ustawą o komercjalizacji i prywatyzacji po upływie 3 miesięcy od dnia zbycia przez miasto stołeczne Warszawa pierwszej akcji SPEC.

SPEC jest największym dostawcą ciepła w Polsce. Po przeszło 50 latach rozwoju zaspokaja niemal 80 proc. potrzeb cieplnych Warszawy ogrzewając ponad 19 tys. obiektów. Spółka zarządza największym systemem ciepłowniczym w Unii Europejskiej i jednym z największych na świecie, o długości prawie 1700 km. Podstawowym przedmiotem działalności spółki jest wytwarzanie, przesył i dystrybucja oraz obrót ciepłem. SPEC specjalizuje się również w budowie i modernizacji sieci, przyłączy oraz węzłów cieplnych.

Ponadto, jak informuje „Dziennik Gazeta Prawna” na SPEC-u nie kończy się lista zakupów Dalkii w stolicy. Bliska finalizacji jest inna wielka transakcja, w której kluczową rolę chcą odegrać Francuzi. Chodzi o Elektrociepłownie Warszawskie, należące do szwedzkiego Vattenfalla, który podjął decyzję o wycofaniu się z Polski.

Inwestor, który kupił zarówno Elektrociepłownie Warszawskie, jak i SPEC, będzie mógł łatwiej wpływać na ceny ciepła w Warszawie.

Filip Elżanowski, specjalista w zakresie prawa energetycznego oraz prawa ochrony konkurencji, zwraca uwagę na negatywne konsekwencje koncentracji na rynku ciepła. SPEC zaspokaja ok. 80 proc. potrzeb Warszawy na ciepło, które kupuje od Vattenfalla.

Gdyby doszło do zakupu sieci dystrybucyjnej oraz źródeł produkcji ciepła przez jednego inwestora, mielibyśmy do czynienia z monokulturą. To nigdy nie jest korzystne dla rynku, ponieważ może prowadzić do prób sterowania cenami – stwierdza Elżanowski.

W jego opinii obie transakcje powinny trafić pod lupę Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Urząd powinien zbadać ich wpływ na rynek ciepła, tak jak zrobił to w przypadku próby przejęcia Energi przez Polską Grupę Energetyczną, którą ostatecznie zablokował – twierdzi Filip Elżanowski.

___

O prywatyzacji SPEC i próbie zapobieżenia temu pisaliśmy m.in. tututaj.

Hańba!

Hańba!

17 listopada wchodzi w życie wyrok Trybunału Konstytucyjnego. Rzecznik Praw Obywatelskich bije na alarm.

Wyrok uchyla przepis, który de facto zakazuje wyrzucania na ulicę osób, którym sąd w wyroku eksmisyjnym nie przyznał prawa do lokalu socjalnego, informuje „Rzeczpospolita”.

Sejm miał 12 miesięcy na przygotowanie nowych przepisów, dzięki czemu zakaz nadal by obowiązywał. Tymczasem nie zrobił absolutnie nic – stwierdza Kamila Dołowska z Biura Rzecznika Praw Obywatelskich.

Żaden z projektów, nad którymi pracuje Sejm, nie rozwiązuje problemu. Kończy się kadencja parlamentu. Jest mało prawdopodobne, by posłowie zdążyli przyjąć przepisy, które zablokują eksmisję na bruk, a minie sporo czasu, nim zbierze się nowy Sejm.

Eksmisja na bruk w samej stolicy i okolicach spowoduje, że kilka tysięcy osób będzie szukało dachu na głową – mówi Marek Zakrzewski z Fundacji Wspierania Rozwoju Regionu Podwarszawskiego. – Otworzy się furtka do wyrzucania ludzi niepłacących czynszu z reprywatyzowanych kamienic i spółdzielni mieszkaniowych. Będzie można też wykonać zaległe eksmisje. A przecież ktoś, kto nie płaci, nie musi być z patologicznej rodziny. Zdarzają się przypadki losowe, choćby utrata pracy – podkreśla.

W Warszawie w ubiegłym roku na wykonanie wyroków eksmisyjnych czekało 2,6 tys. osób. Ponad 1/3 z mieszkań prywatnych i spółdzielczych. Jeszcze dłuższe kolejki były w innych miastach. W Łodzi czekało 4 tys.,  a w Szczecinie 12 tys. osób. Wszystko przez brak lokali tymczasowych.

RPO wystąpił z interwencją do ministra sprawiedliwości, by  ten w trybie pilnym przygotował projekt nowelizacji kodeksu postępowania cywilnego, który zapobiegłby eksmisjom na bruk.

Jak dotąd przekonywano nas, że problem z wyrzucanymi na bruk nie istnieje, bo w Polsce nie ma eksmisji bez zapewnienia lokalu zastępczego. Cóż, zaraz będzie. Ale wcale nas ta hańba nie cieszy.

Neoliberalne obyczaje

Neoliberalne obyczaje

Dyrekcja bielskiego Carrefoura zwolniła z pracy trzy kobiety. W odpowiedzi związkowcy w piątek zorganizowali pikietę przed bielskim sklepem.

Paweł Skowron, wiceprzewodniczący Międzyzakładowej Organizacji Związkowej NZZS „Solidarność” w Carrefour Polska w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” mówi, że klienci sięgający w supermarketach po towary w promocyjnych cenach nawet nie zdają sobie sprawy z tego, że tak niskie ceny udaje się utrzymać kosztem pracowników. W ciągu ostatnich dwóch lat w polskich sklepach tej sieci ubyło około 30 proc. pracowników. – Ta sama osoba myje podłogi, a potem pakuje kurczaki na stoisku. Czy tak powinno być? – pyta Skowron.

Zarobki są głodowe. Szeregowi pracownicy otrzymują 1,1-1,2 tys. zł. Ponadto dyrekcja supermarketu Carrefoura w bielskim centrum handlowym Sarni Stok postanowiła zwolnić kilka pracownic. To główna przyczyna piątkowego protestu. – Będziemy demonstrować przed sklepami w całej Polsce, dopóki panie nie zostaną przywrócone do pracy – zapowiada Alicja Forysiak, przewodnicząca „S” w Carrefour Polska.

W czasie pikiety związkowcy zablokowali wszystkie kasy w supermarkecie, płacąc jednogroszówkami za zrobione zakupy. Klientom wręczali ulotki z przeprosinami za kolejki do kas. Na pikiecie pojawiły się także zwolnione pracownice. – Praca tutaj to harówka. Na stoisku warzywnym trzeba było nosić np. ponad 20-kilogramowe worki. Takie rzeczy powinni robić mężczyźni, ale nie chcą pracować w sklepie, bo nie utrzymają za to rodziny – mówi „GW” jedna ze zwolnionych kobiet.

Zdaniem związkowców pracodawcom z sieci Carrefour idzie m.in. o to, by pozbywać się stałych pracowników, a brać ludzi z agencji pracy tymczasowej.