Przeciw Monsanto

Przeciw Monsanto

Ponad 270 000 farmerów ekologicznych i członków organizacji ekologicznych złożyło pozew grupowy przeciwko koncernowi Monsanto.

Rolnicy walczą o prawo do zachowania części światowych dostaw żywności organicznej, chroniąc się równocześnie przed zarzutami kradzieży genetycznie modyfikowanych nasion.

Pozew został złożony w sądzie federalnym na Manhattanie i reprezentuje szerokie grono rolników ekologicznych i małych gospodarstw, których uprawy ucierpiały w wyniku działań giganta. Po uwolnieniu do środowiska genetycznie zmodyfikowanych nasion mogą one zanieczyścić organiczne nasiona podobnych upraw. Właśnie te zanieczyszczenia, zawinione przez koncern, stały się powodem oskarżeń wobec rolników ekologicznych. Monsanto oskarża ich o… nielegalne stosowanie modyfikowanych nasion i patentów koncernu.

_______

Zachęcamy do kupna wydanej przez nas książki, światowego bestselleru, „Świat według Monsanto”, autorstwa Marie-Monique Robin.

Licząca kilkaset stron książka bezwzględnie obnaża strategię koncernu, który dla zwiększenia zysków zmierza „po trupach do celu”, stosuje lobbing, fałszuje wyniki badań naukowych. „Nie możemy stracić ani dolara” – te słowa zawarte w poufnej publikacji firmy są najlepszą recenzją dla faktograficznej pracy napisanej przez francuską autorkę.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Wolny rynek czy solidaryzm?

Wolny rynek czy solidaryzm?

W tekście opublikowanym na łamach „Naszego Dziennika” jego autor stwierdza:

„Państwo (…) w imię solidaryzmu społecznego przyjmuje takie rozwiązania, które pozwalają słabszym zachować zarówno godność, jak i egzystencję. Zresztą, jaka w tym zakresie jest alternatywa?

Na pewno nie jest nią służba zdrowia oparta tylko na mechanizmach rynkowych. Taki model nie funkcjonuje nigdzie na świecie. Przecież mówimy o tej dziedzinie życia społecznego, gdzie nie możemy zdać się tylko na rynek. Bo co się stanie, gdy spółka prowadząca działalność leczniczą zbankrutuje? Co wtedy zrobią pacjenci korzystający z jej usług? Ci, których na to stać, będą szukali pomocy gdzie indziej. Ale co z tymi chorymi, których na to nie będzie stać?”.

Całość można przeczytać tutaj.

Represjonowanie związkowców to fakt

Represjonowanie związkowców to fakt

Mam nadzieję, że wchodząca w życie zmiana art. 50 § 5 kodeksu pracy pozwalająca zwolnionym związkowcom, którzy byli zatrudnieni na czas określony,  ubiegać się o przywrócenie do pracy wzmocni związki w sektorze prywatnym – mówi „Rzeczpospolitej” Andrzej Radzikowski, wiceprzewodniczący OPZZ.

Jak dodaje, obecnie ok. 30 proc. ludzi nie ma stałych umów o pracę. To zjawisko szczególnie silne w prywatnych firmach.

Obawy wiceprzewodniczącego OPZZ potwierdza raport przygotowany przez Międzynarodową Konfederację Związków Zawodowych. Dotyczy on przestrzegania praw związkowych na świecie. Jego polską część przygotował NSZZ „Solidarność”.

Raport pokazuje, że nasilają się działania represyjne  wobec członków związków zawodowych. Stosunkowo nowe zjawisko w Polsce to dyskredytowanie liderów w oczach załogi. Zdarza się też  inwigilacja działaczy. Najbardziej radykalną formą represji jest zwalnianie z pracy działaczy pod ochroną.

Takie sprawy trafiają do sądów, jednakże postępowanie trwa od kilku miesięcy do nawet kilku lat. W tym czasie pracownik może pozostawać bez środków do życia. Na takie sytuacje związki zawodowe mają przygotowany system wsparcia. Nie są to jednak środki nieograniczone.

Zdarza się, że pracodawcy w zamian za wycofanie pozwu o przywrócenie do pracy oferują wysokie odszkodowania – mówi Joanna Szymonek z Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”.

Czasami upór sprawia, że działacze wracają do firmy, chociaż zabiera to od kilku do kilkunastu miesięcy. Dla pracodawcy to wystarczający okres, by przeprowadzić „strategiczne działania”. Związkowiec jest niewygodny, bo patrzy mu na ręce i w podejrzanej sytuacji może zareagować.

Ostatnio w Lubelskiem była seria zwolnień liderów w PKS po to, by dokonać zmian w firmie – mówi Sławomir Wręga, wiceprzewodniczący Forum Związków Zawodowych.

Utrudnianie działalności związkowej jest karalne. Nikt jednak z tego sobie nic nie robi, bo prawdopodobieństwo, że ktoś zostanie ukarany, jest niewielkie.

OPZZ krytycznie o budżecie

OPZZ krytycznie o budżecie

OPZZ negatywnie ocenia założenia budżetowe na 2012 r. W opinii szefa związku, Jana Guza, resort finansów nie uwzględnił zdarzeń gospodarczych, które mogą mieć miejsce.

Przewodniczący Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych Jan Guz zwraca uwagę, że w tym roku Ministerstwo Finansów przygotowało założenia do budżetu wcześniej niż zwykle, czyli na początku kwietnia br., oraz przedłożyło je partnerom społecznym do zaopiniowania łącznie z projektem ustawy budżetowej na 2012 r.

Zgodnie z ustawą o Komisji Trójstronnej termin konsultacji założeń mija ostatecznie 31 lipca. Co prawda resort finansów zwrócił się do KT skrócenie konsultacji do 27 kwietnia, ale komisja nie wyraziła na to zgody.

W założeniach nie ma przewidywanego deficytu, przychodów z prywatyzacji, nie ma odniesienia się do przewidywanej polityki fiskalnej, nie ma analizy popytu, nie ma szczegółowej analizy sytuacji na rynku pracy, stóp procentowych,kursów walutowych, brak jest także odniesienia do szerzej rozumianego spowolnienia gospodarczego – wymieniał Guz.

Podkreślił także, że dokument jest „bardzo ułomny”: przygotowywany był na początku 2011 r., a ma się odnosić do 2012 r. Według OPZZ rząd nie miał wyników statystycznych za rok 2010 ani „rozpoznania zdarzeń, jakie mogą się w 2011 r. wydarzyć”.

Guz wskazał, że wątpliwości związku budzi szczególnie prognozowany wzrost PKB o 4 proc., OPZZ ma też duże zastrzeżenia do przewidywanej inflacji w wysokości 2,8 proc. Wyjaśnił, że te dwa wskaźniki mają dla związków szczególne znaczenie, bowiem kształtują one płacę minimalną.

Według OPZZ Ministerstwo Finansów nie uwzględniło w założeniach nadchodzącego spowolnienia eksportu, podwyżek stóp procentowych NBP, wzrostu cen surowców. – Rząd nie robi nic, aby dochody do budżetu były większe, ogranicza się tylko do cięć w polityce społecznej – krytykował przewodniczący OPZZ.

Według związku zawarte w założeniach informacje „nie stwarzają warunków do wzrostu dochodów pracowników i zagwarantowania im godnego poziomu życia”.

Guz zaznaczył, że OPZZ oczekuje, iż rząd zweryfikuje przygotowane przez siebie główne wskaźniki makroekonomiczne do projektu budżetu na 2012 r., zmieni projekt i jeszcze raz przekaże go partnerom społecznym do konsultacji. Zgodnie z ustawą o finansach publicznych kończą się one we wrześniu.

Przyjęty wstępnie w maju przez rząd projekt budżetu na 2012 r. zakłada m.in. deficyt w maksymalnej wysokości 35 mld zł, podwyżki dla nauczycieli od września 2012 r. (o 3,8 proc.) i zamrożenie płac w budżetówce.