Pomoc dla rodzin: blaski i cienie

Pomoc dla rodzin: blaski i cienie

Nowelizacja ustawy o świadczeniach rodzinnych po poprawkach Senatu ponownie trafi do Sejmu. Zacznie ona obowiązywać od 2012 roku.

Na wprowadzeniu części zmian zyskają rodzice, bo więcej z nich spełni kryterium dochodowe umożliwiające przyznanie zasiłków rodzinnych. Trudniej będzie natomiast ubiegać się o świadczenie pielęgnacyjne osobom, które rezygnują z pracy, aby opiekować się niepełnosprawnym członkiem rodziny.

Jedna z najważniejszych zmian, jakie wprowadza nowelizacja, dotyczy sposobu ustalania dochodu rodziny. Obecnie gmina, sprawdzając, czy nie przekracza on kryterium dochodowego (504 zł na osobę w rodzinie lub 583 zł, gdy dziecko jest niepełnosprawne), dzieli dochody z roku kalendarzowego poprzedzającego okres zasiłkowy przez 12 miesięcy, a następnie przez liczbę osób w rodzinie. Po zmianie uzyskany dochód zostanie podzielony przez te miesiące, w których został on faktycznie osiągnięty (czyli przez czas rzeczywiście przepracowany, np. 6 miesięcy, jeśli przez pozostałą część roku osoba nie była zatrudniona).

Inna ze zmian może spowodować wzrost liczby uprawnionych do zasiłku rodzinnego. Wyłącza ona z uwzględnianych przez gminy dochodów stypendiów naukowych otrzymywanych przez uczniów i studentów (ale już nie doktorantów).

Jeszcze inna zmiana polega na rozszerzeniu katalogu dochodów utraconych i uzyskanych. Służą one uaktualnieniu sytuacji dochodowej rodziny, w sytuacji gdy zmienia się w stosunku do roku bazowego, czyli tego, z którego dochody są wliczane do kryterium (jest to rok kalendarzowy poprzedzający okres zasiłkowy). Gmina będzie mogła pomniejszyć dochód o utracony zasiłek chorobowy i macierzyński oraz świadczenie rehabilitacyjne wypłacane po utracie zatrudnienia. Pomniejszony zostanie też dochód rodziny, w sytuacji gdy nie otrzymuje już ona alimentów na skutek śmierci osoby zobowiązanej do ich płacenia.

____

O problemie świadczeń pielęgnacyjnych pisał niedawno Rafał Bakalarczyk w tekście „Należy się płaca, nie zasiłek”.

 

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

A to Polska właśnie

A to Polska właśnie

38 proc. Polaków zaczęło swą karierę zawodową pracując w szarej strefie.

Na umowę o pracę mogą liczyć jedynie  specjaliści w branżach, gdzie jest popyt na pracowników w tym programiści, administratorzy, początkujący inżynierowie oprogramowania, oraz inżynierowie niektórych innych specjalności np. budowlanych – stwierdza Michał Filipkiewicz z portalu Praca.pl w rozmowie z „Rzeczpospolitą”.

Według sondażu, przeprowadzonego przez portal wśród ponad 770 internautów, większość  Polaków w pierwszym roku pracy zawodowej jest zatrudniona bez żadnej umowy, albo pracowała na umowę o dzieło lub umowę zlecenie (26 proc.).

Duży udział szarej strefy ma  związek z niskimi zarobkami młodych ludzi, wynika z zeszłorocznych badań Departamentu Analiz Strategicznych Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, na bazie danych ZUS.

Połowa absolwentów zarabia mniej niż 1486 zł brutto, a co dziesiąty  pracuje za mniej niż 900 zł.W takiej sytuacji,  jeśli z ust pracodawcy pada propozycja otrzymywania zarobków wyższych o 200-300 zł, ale bez umowy, większość młodych osób zgadza się na takie warunki – ocenia Michał Filipkiewicz.

Stare jest lepsze

Stare jest lepsze

Lepiej pozostawić stare prawo spółdzielcze, niż przyjmować projekt Platformy Obywatelskiej – uważa Jerzy Rybicki, prezes Krajowego Związku Rewizyjnego Spółdzielni Spożywców Społem.

Największym zarzutem wobec projektu PO jest to, że spółdzielczą formę własności przedstawia jako barierę w rozwoju gospodarczym i dąży do tego, aby tę przeszkodę usunąć.

Projekt PO zakłada m.in. ograniczenie lustracji, likwidację związków rewizyjnych, ingerencję w kreowaniu organów spółdzielni, poprzez narzucenie limitu dwóch kadencji zasiadania w radzie, nadzór ministerialny nad spółdzielniami czy likwidację związków rewizyjnych. Nie jest to dobry akt, moim zdaniem lepszym rozwiązaniem byłoby pozostawienie w mocy ustawy z 1982 r. niż aby ten projekt stał się prawem – stwierdza Rybicki w rozmowie z „Portalem Spożywczym”.

Moim zdaniem ten projekt w delikatny i zakamuflowany sposób prowadzi do likwidacji spółdzielczości w Polsce. Oczywiście wybór formy prowadzenia działalności gospodarczej powinien podlegać pełnej swobodzie, ale nie można twierdzić, że spółdzielczość jest zła i do niej zniechęcać. Trzeba zwrócić uwagę, że w Unii Europejskiej spółdzielczość wypracowuje ponad sześć proc. PKB, gdy w naszym kraju zaledwie 1,8 proc. – dodaje.

W opinii prezesa KZRSSS zmiany prawa spółdzielczego powinny iść w kierunku większej swobody spółdzielni w kształtowaniu swoich organów wewnętrznych, ponadto spółdzielnie potrzebują większej elastyczności decyzyjnej.

___

Czytaj także naszą rozmowę z Alfredem Domagalskim, prezesem Krajowej Rady Spółdzielczej.

Stracić jak emeryt na OFE…

Stracić jak emeryt na OFE…

Do około tysiąca złotych w przeliczeniu na jednego uczestnika systemu emerytalnego wzrosła strata funduszy emerytalnych.

Z wyliczeń dziennikarzy „Rzeczpospolitej” wynika, że kapitał Polaków na przyszłą emeryturę uszczuplił się od początku sierpnia do środy blisko o 15 mld zł. Na tym może się nie skończyć, ze względu na sytuację indeksów giełdowych.

W OFE oszczędza obecnie ponad 15 mln Polaków. Liczba kont, na które wpływają składki, prowadzonych przez fundusze emerytalne, wynosi 15,2 mln.

Po kryzysie, który wybuchł we wrześniu 2008 r., OFE potrzebowały ponad 3 lat by wartość jednostek rozrachunkowych (na które przeliczane są wpłacane składki) wróciła do poziomu sprzed załamania.

___

Zachęcamy do lektury naszego wywiadu z prof. Józefiną Hrynkiewicz: „System (emerytalny) się wali”.