Spojrzeć rządowi na ręce

Spojrzeć rządowi na ręce

Błędne przepisy uniemożliwiają przynależność do związków zawodowych nawet kilku milionom Polaków – alarmuje “Solidarność”. Międzynarodowa Organizacja Pracy rozpatrzy skargę związku na rząd RP w sprawie ograniczania prawa do zrzeszania się. Skarga do MOP została przesłana pod koniec lipca.

Zdaniem „S” stosowane w Polsce prawo ogranicza możliwość zrzeszania się w związki zawodowe, ponieważ mogą z nich korzystać tylko wybrane kategorie osób, t.j. pracownicy, członkowie rolniczych spółdzielni, produkcyjnych, osoby wykonujące pracę na podstawie umowy agencyjnej, chałupnicy, emeryci, renciści, osoby bezrobotne, osoby skierowane do zakładów w celu odbycia służby zastępczej i funkcjonariusze. MOP zaleca, aby wszystkie osoby pracujące zawodowo bez jakiegokolwiek rozróżnienia miały prawo tworzyć i przystępować do organizacji związkowych. Nie można określać kryteriów korzystania z tego prawa, uzależniać go od istnienia stosunku pracy, który często nie istnieje, np. gdy dotyczy to pracowników rolnych, samozatrudnionych, czy wykonujących wolne zawody.

Problem w tym, że w polskim języku prawnym termin „pracownik” ma określoną w Kodeksie pracy, definicję. Mówi ona, że pracownikiem jest osoba zatrudniona na podstawie umowy o pracę, powołania, wyboru, mianowania lub spółdzielczej umowy o pracę. Definicja ta, jako definicja legalna o charakterze systemowym, znajduje zastosowanie do wszystkich norm indywidualnego i zbiorowego prawa pracy. Tym samym prawa do organizowania pozbawieni są pracownicy zatrudnieni na umowy zlecenia, umowy o dzieło czy samozatrudnieni. – Zakres podmiotowy prawa do zrzeszania się jest ograniczony tylko do niektórych kategorii osób wykonujących pracę zarobkową. Ten wybór ma charakter arbitralny i nie odzwierciedla rzeczywistej sytuacji na krajowym rynku pracy, gdzie osoby zatrudnione na podstawie umów prawa cywilnego oraz samozatrudnieni stanowią znaczny odsetek siły roboczej – mówi Ewa Podgórska-Rakiel, specjalista Zespołu Prawnego Komisji Krajowej NSZZ „S”.

Tymczasem objęcie prawem do zrzeszania się szerszej grupy osób byłoby nie tylko uzasadnione ze względu na konwencję MOP, ale także możliwe z perspektywy polskiego systemu prawnego. W tych przypadkach, gdzie ustawodawca uznał za konieczne odstąpienie od kodeksowej definicji pracownika i nadanie temu terminowi szerszego zakresu, uczynił to poprzez wprowadzenie odpowiedniej definicji w danym akcie prawnym np. w ustawie o systemie ubezpieczeń społecznych. – Nie ma przeszkód, aby katalog uprawnionych do tworzenia czy wstępowania do związków zawodowych mógłby zostać poszerzony lub mieć charakter otwarty – dodaje Podgórska-Rakiel.

Rozpatrywanie skargi przez Międzynarodową Organizację Pracy może potrwać kilka miesięcy, nawet rok. Jeśli MOP uzna ją za zasadną, wezwie polski rząd do zmiany przepisów. Zmiana będzie obligatoryjna, bo Polska jest członkiem Międzynarodowej Organizacji Pracy.

NSZZ „Solidarność” kilkakrotnie korzystał z prawa skargi do MOP. Tak było choćby w 1994 roku, kiedy związek oskarżał rząd polski o niezwrócenie majątku zagarniętego „Solidarności” w stanie wojennym i pozostawienie go w gestii OPZZ. Według związku fakt ten stanowił jawne naruszenie konwencji o wolności związkowej. Po rozpatrzeniu zażalenia przez Komitet, MOP uznała w 1995 r. skargę za uzasadnioną i napomniała rząd polski, aby ostatecznie i sprawiedliwie rozwiązał kwestię majątku, w której NSZZ „Solidarność” była stroną pokrzywdzoną.

___

Źródło tutaj.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Walczą o prawa Polaków

Walczą o prawa Polaków

Fiński związek zawodowy pracowników budowlanych ogłosił bojkot niemieckiego podwykonawcy, który dopuścił się zaniżania płac polskim pracownikom.

Spór dotyczy prac remontowych pieca hutniczego fińskiej firmy Rautaruukki w Raahe, na zachodnim wybrzeżu Finlandii, wykonywanych przez ponad 70 polskich robotników, zatrudnionych przez niemiecką firmę Beroa, informuje „Rzeczpospolita”. Policja i związkowcy przeprowadzili na początku sierpnia wspólną inspekcję po otrzymaniu informacji o płaconych stawkach znacznie poniżej fińskiego minimum wynoszącego blisko 16 euro za godzinę.

— Bojkot oznacza, że Finowe zrzeszeni w związku nie bedą pracować z firmami zatrudniającymi pracowników po zaniżonych stawkach i nie przestrzegających fińskich przepisów — poinformował wicedyrektor fińskiego związku zawodowego budowlanych, Kyoesti Suokas. — W tym konkretnym przypadku bojkot oznacza, że w przyszłości główni zleceniodawcy, w rodzaju Rautaruukki, nie będą korzystać z podwykonawców, którzy wdają się w takie konflikty z fińskim związkiem. Firmie Beroa będzie trudno znaleźć tu pracę, bo nie będziemy z nią więcej współpracować.

Nie jest to pierwszy przypadek, kiedy fińskie związki zarzucają firmom, że zatrudniają Polaków  i płacą im znacznie poniżej rynkowych stawek, lub nie opłacają wymaganych prawem świadczeń.

Cóż, neoliberałom ta lekcja do sztambucha: prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie.

Pomoc dla rodzin: blaski i cienie

Pomoc dla rodzin: blaski i cienie

Nowelizacja ustawy o świadczeniach rodzinnych po poprawkach Senatu ponownie trafi do Sejmu. Zacznie ona obowiązywać od 2012 roku.

Na wprowadzeniu części zmian zyskają rodzice, bo więcej z nich spełni kryterium dochodowe umożliwiające przyznanie zasiłków rodzinnych. Trudniej będzie natomiast ubiegać się o świadczenie pielęgnacyjne osobom, które rezygnują z pracy, aby opiekować się niepełnosprawnym członkiem rodziny.

Jedna z najważniejszych zmian, jakie wprowadza nowelizacja, dotyczy sposobu ustalania dochodu rodziny. Obecnie gmina, sprawdzając, czy nie przekracza on kryterium dochodowego (504 zł na osobę w rodzinie lub 583 zł, gdy dziecko jest niepełnosprawne), dzieli dochody z roku kalendarzowego poprzedzającego okres zasiłkowy przez 12 miesięcy, a następnie przez liczbę osób w rodzinie. Po zmianie uzyskany dochód zostanie podzielony przez te miesiące, w których został on faktycznie osiągnięty (czyli przez czas rzeczywiście przepracowany, np. 6 miesięcy, jeśli przez pozostałą część roku osoba nie była zatrudniona).

Inna ze zmian może spowodować wzrost liczby uprawnionych do zasiłku rodzinnego. Wyłącza ona z uwzględnianych przez gminy dochodów stypendiów naukowych otrzymywanych przez uczniów i studentów (ale już nie doktorantów).

Jeszcze inna zmiana polega na rozszerzeniu katalogu dochodów utraconych i uzyskanych. Służą one uaktualnieniu sytuacji dochodowej rodziny, w sytuacji gdy zmienia się w stosunku do roku bazowego, czyli tego, z którego dochody są wliczane do kryterium (jest to rok kalendarzowy poprzedzający okres zasiłkowy). Gmina będzie mogła pomniejszyć dochód o utracony zasiłek chorobowy i macierzyński oraz świadczenie rehabilitacyjne wypłacane po utracie zatrudnienia. Pomniejszony zostanie też dochód rodziny, w sytuacji gdy nie otrzymuje już ona alimentów na skutek śmierci osoby zobowiązanej do ich płacenia.

____

O problemie świadczeń pielęgnacyjnych pisał niedawno Rafał Bakalarczyk w tekście „Należy się płaca, nie zasiłek”.

 

Zagrożona dolina Żabnika

Zagrożona dolina Żabnika

Kilkaset gatunków roślin i zwierząt, wśród nich kilkadziesiąt podlegających ochronie, żyje w jaworznickim rezerwacie Dolina Żabnika. Miejsce jest zagrożone.

W pobliżu niemiecka firma DB Schenker zamierza wkrótce rozpocząć wydobycie piasku. Może to spowodować wysuszenie terenu i w konsekwencji śmierć Doliny Żabnika. – Nie można do tego dopuścić, dlatego chcemy, aby teren wokół ponad 42-hektarowego rezerwatu, czyli cały kompleks leśny o nazwie Kolawica, również znalazł się pod ochroną – mówi gazecie „Polska Dziennik Zachodni” Adam Bisztyga ze Stowarzyszenia Eko-Fan. – W tej sprawie stworzyliśmy projekt uchwały. Podpisało się pod nim ponad tysiąc mieszkańców Jaworzna. Projekt przekazaliśmy już przewodniczącemu rady miejskiej. Teraz czekamy na sygnał, czy wszystko jest zgodne z przepisami.

Urzędnicy z Jaworzna zastrzegają, że magistrat jest przeciwny jakimkolwiek pracom, które mogłyby doprowadzić do wyginięcia zwierząt i roślin w Dolinie Żabnika.

Dolina Żabnika i cały kompleks lasów Kolawica leży na terenie Nadleśnictwa Chrzanów. Także leśnicy są przeciwni wydobyciu piasku w pobliżu rezerwatu. Obawiają się, że wydobycie piasku doprowadzi do obniżenia poziomu wód gruntowych.  Jeśli niemiecka firma nadal będzie dążyć do wydobycia, a jaworzniccy radni nie uchwalą przepisów, które ochronią Żabnik, Stowarzyszenie Eko-Fan zamierza zwrócić się o pomoc do władz województwa i polskich ekologów.