Szukając dziur

Szukając dziur

W latach 2009-2010 w Polsce oraz w innych krajach Europy Środkowo-Wschodniej wzrosła liczba wykrytych nadużyć finansowych popełnianych w przedsiębiorstwach – wynika z najnowszego raportu KPMG „Fighting Fraud. Zwalczanie nadużyć finansowych w dobie kryzysu gospodarczego”.

Poprawa wykrywalności nadużyć wynika przede wszystkim ze zwiększenia w czasach kryzysu finansowego nacisku na kwestie zarządzania ryzykiem nadużyć: 48 proc. respondentów badania KPMG przyznaje, że kryzys finansowy skłonił ich do zainwestowania w usprawnienie wewnętrznych mechanizmów kontroli w obszarze zarządzania ryzykiem nadużyć, a 43 proc. z nich będzie kontynuować te działania w ciągu najbliższych 2 lat. Wzrost nie wynika więc  ze zwiększenia skali popełnianych nadużyć, lecz ze wzmożonej uwagi, jaką zaczęto poświęcać kwestiom zarządzania ryzykiem nadużyć w czasach kryzysu finansowego.

Wyniki badania wydają się potwierdzać powszechną obserwację, że w czasie recesji nadużycia ujawniane są częściej niż w okresie wzrostu gospodarczego. Zwiększona uwaga, jaką przedsiębiorstwa poświęcają zarządzaniu ryzykiem nadużyć w dobie kryzysu, jest zbieżna z potrzebą lepszej kontroli kosztów – zauważa Jimmy Helm, partner z Działu Zarządzania Ryzykiem Nadużyć w KPMG na Europę Środkową i Wschodnią.

Spośród wszystkich rodzajów popełnianych nadużyć, 45 proc. respondentów wskazała na wzrost kradzieży lub wyciek informacji poufnych.

 

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

„Chińskie zupki” i miska ryżu przed ambasadą

„Chińskie zupki” i miska ryżu przed ambasadą

Ponad 300 osób pikietowało w czwartek 25 sierpnia przed ambasadą Chińskiej Republiki Ludowej w Warszawie. Związkowcy z „Solidarności” protestowali przeciwko bezprawnemu zwolnieniu z pracy Grzegorza Zmudy, przewodniczącego NSZZ Solidarność w tyskim Nexteer Automotive Poland, spółce należącej do chińskiego kapitału.

Grzegorz Zmuda, zwolniony przewodniczący Nexteer Automotive Poland, przyjechał pod chińską ambasadę razem ze swoimi dwoma kilkuletnimi synkami. – „Dziękuję wam wszystkim, że wspieracie mnie w tej walce. Tu są moje dzieci, które pan prezes pozbawił środków do życia. Chciałem bardzo podziękować panu prezesowi, że tak poszanował polskie prawo, że za chwile nie będę miał za co wyżywić swojej rodziny. Dziś zwolniony jestem ja, jutro to może być ktoś inny. Musimy pokazać pracodawcom z obcym kapitałem, że Polska to nie tylko maszynka do robienia pieniędzy, ale także państwo prawa” – mówił Zmuda.

Pikieta miała spokojny, happeningowy charakter. Protestujący m. in. postawili przed gmachem ambasady stolik z „chińskimi” zupkami oraz wielką miskę ryżu, z której każdy mógł się poczęstować, ale tylko za pomocą pałeczek. – „Ta miska symbolizuje to, że tak jak nie potrafimy dobrze jeść ryżu pałeczkami, tak nie chcemy w Polsce chińskich standardów traktowania pracowników, które próbuje się wprowadzić w Nexteer” – wyjaśniał Sławomir Ciebiera, wiceprzewodniczący Śląsko-Dąbrowskiej „S”.

W trakcie trwania pikiety jej uczestnicy odbijali również piłeczki do tenisa stołowego z narysowanymi twarzami. – „Dialog społeczny w Nexteer wygląda właśnie jak gra w ping-ponga, to ciągłe odbijanie piłeczki. Z taką samą łatwością jak tutaj możemy wrzucić piłeczkę za bramę chińskiej ambasady, tak prezes Wyszomirski wyrzucił z pracy Grzegorza Zmudę” – powiedział Sławomir Ciebiera.

– „Grzegorz Zmuda jest wspaniałym człowiekiem, który poświęcił się dla ponad 600-osobowej załogi Nexteer. On został zwolniony, ale pracownikom spełniono wszystkie postulaty, o które toczył się spór zbiorowy. Takich ludzi jak Grzegorz potrzebujemy w Solidarności jak najwięcej i jednocześnie jako Solidarność nie możemy pozwolić na bezprawne zwalnianie z pracy naszych liderów. Zapowiadam wszystkim pracodawcom-przedstawicielom obcego kapitału w Polsce, że to, co dzieje się dzisiaj przed ambasadą chińską, jest dopiero preludium i jeżeli dalej będą łamać prawa pracownicze i związkowe nasze działania staną się o wiele bardziej radykalne” – zapowiedział podczas manifestacji Dominik Kolorz, szef Śląsko-Dąbrowskiej Solidarności.

Związkowcy przygotowali petycję do ambasadora Chińskiej Republiki Ludowej w Polsce, w której zwrócili się do niego o interwencję w sprawie Grzegorza Zmudy. Niestety wbrew wcześniejszym zapowiedziom żaden przedstawiciel ambasady nie wyszedł do związkowców, aby odebrać dokument. Dlatego związkowcy zostawili petycję wraz z „chińskimi” zupkami na płocie ambasady.

_____________

Przedruk za www.solidarnosc.org.pl

Mniejsze ulgi dla biednych, większe dla bogatych

Mniejsze ulgi dla biednych, większe dla bogatych

W nędzy żyje 2,2 mln Polaków. Kolejnych 6,5 mln w niedostatku. Tak wynika z danych GUS. Jak państwo im pomaga? Z raportu Centrum Analiz Ekonomicznych wynika, że zamiast wspierać najuboższych, obdarza ulgami podatkowymi głównie najbogatszych.

Centrum Analiz Ekonomicznych (CenEA) przyjrzało się decyzjom podjętym w dwóch ostatnich kadencjach parlamentu. – Czasem skutki wprowadzonych reform zdecydowanie różnią się od planowanych czy deklarowanych zmian. Chcieliśmy sprawdzić, kto zyskał na decyzjach polityków, a kto stracił – mówi dr Michał Myck, dyrektor Centrum Analiz Ekonomicznych.

Z raportu CenEA (który w całości zostanie opublikowany 13 września) wynika, że jeszcze w 2005 r. najbiedniejsze rodziny z dziećmi dostawały od państwa średnio po 100 zł na dziecko, najbogatsi przeciętnie – od 30 do 50 zł. – Zmieniło się to wraz z wprowadzeniem podatkowej ulgi na dzieci w 2007 r. Wcześniej dominowały świadczenia, potem znacząco wzrosła rola systemu podatkowego – mówi dr Myck.

Najmocniej skorzystali na tym najzamożniejsi – wsparcie dla najbogatszych rodzin w ramach systemu podatkowego wzrosło miesięcznie z 35 zł do 138 zł na dziecko. Dla najuboższych – jedynie z 8 do 13 zł miesięcznie. Jednocześnie wzrosła całkowita pomoc państwa dla dzieci – dla biednych średnio ze 103 do 124 zł miesięcznie, a dla bogatych – z 46 do 155 zł co miesiąc.

Niewiele pomogło podniesienie wysokości świadczeń rodzinnych w 2009 r., bowiem nie zmieniono kryteriów przyznawania pomocy. Od siedmiu lat wynosi ono 504 zł na osobę. Wystarczył niewielki wzrost dochodów, żeby przestać kwalifikować się do zasiłku. – Przez to tylko nieznacznie wzrosło wsparcie dla najbiedniejszych dzieci, choć rosły koszty utrzymania – mówi dr Myck.

O ile więc jeszcze w 2005 r. państwo wydało na pomoc najuboższym rodzinom 7,7 mld zł, o tyle w 2009 r. już tylko 7,2 mld zł. – Jeśli wziąć pod uwagę inflację, to wydatki spadły realnie o jedną piątą – wylicza dr Myck. Kryterium próbowała podnieść minister pracy Jolanta Fedak. Jej projekt zablokował minister finansów Jacek Rostowski. Tłumaczył, że musi walczyć z deficytem.

 

Społem kontraatakuje

Społem kontraatakuje

Kończą się długoletnie umowy dzierżawy między Społem a zagranicznymi sieciami handlowymi. Spółdzielcy zapowiadają ofensywę.

Wchodzenie sklepów spółdzielczych do galerii handlowych to nowe zjawisko, przykładami są centra handlowe w w Bytomiu, we Wrocławiu, czy Warszawie – uważa Ryszard Jaśkowski, wiceprezes Krajowego Związku Rewizyjnego Spółdzielni Spożywców Społem i prezes Krajowej Platformy Handlowej Społem. Jednak szansą na rozwój spółdzielni jest nie tylko obecność w powstających centrach handlowych, ale również powrót do starszych lokali.

W najbliższych latach spółdzielnie Społem chcą zagospodarować te obiekty handlowe, które już posiadają. Odzyskujemy część lokalizacji, na które w ubiegłych latach, kiedy nie było nas stać na remonty, zostały wynajęte obcym sieciom, m.in. Tesco i Biedronce  – mówił w rozmowie z serwisem portalspozywczy.pl Ryszard Jaśkowski.

Teraz, kiedy spółdzielnie mają coraz lepsze wyniki i uzyskały wiarygodność kredytową, mogą odzyskać utracone lokalizacje czy wyremontować swoje sklepy. Odzyskiwanie sklepów już postępuje, takich przypadków jest coraz więcej – wyjaśnia wiceprezes.

Na pytanie, czy zjawisko odzyskiwania lokalizacji będzie się nasilać, przedstawiciel KZRSS Społem, odpowiedział, że Związek nie prowadzi dokładnych analiz dotyczących odzyskiwania wynajętych lokalizacji przez spółdzielnie. – Szacujemy jednak, że jeszcze około 1000 dobrych lokalizacji jest wynajmowanych od Społem. Lokale są w rękach zagranicznych, ale także rodzimych operatorów handlowych. W większości wypadków umowy są tak skonstruowane, że spółdzielnie mogą odzyskać lokalizacje, po wygaśnięciu okresu, na który umowa została zawarta. Oczywiście, części spółdzielni nie będzie chciało rezygnować z regularnych wpływów z wynajmowanych lokali. Handel to trudny biznes – tłumaczy Jaśkowski.

– Aby odnieść sukces, Społem musi naśladować sprawdzone wzorce – ocenia Dominika Kubacka, analityk rynku handlu detalicznego firmy PMR. Dlatego spora część spółdzielni inwestuje obecnie w markę Lux. Każdego roku otwieranych jest kilkanaście nowych placówek pod tym szyldem, tak będzie także w roku 2011. Często będą to placówki otwarte na nowo, sklepy po remoncie i rebrandingu – takie jak, dyskonty Gama, o których pisaliśmy tutaj.

Jak tego typu kroki ocenił by ojciec marki „Społem” Romuald Mielczarski, którego Stanisław Thugutt nazywał „trzeźwym idealistą”? Zachęcamy do zakupu i lektury najważniejszych tekstów Romualda Mielczarskiego, poświęconych spółdzielczości, jej zasadom, wizjom i celom zebranych w tomie „RAZEM! czyli Społem”.