Zapoznane słowo „społecznik”

Zapoznane słowo „społecznik”

Jak przywrócić wartość słowu „społecznik”? Czy warto dziś inspirować się dokonaniami dawnego pokolenia inteligencji zaangażowanej? Czy istnieją rodzime wzorce działania, postaci czy inicjatywy, które są warte „odkurzenia”? Czy działalność społeczna potrzebuje swojego własnego etosu, swoich „rodowodów niepokornych”?

Powszechne jest przekonanie, że ruch organizacji pozarządowych zaczął się w Polsce po 1989 roku. Na tym fałszywym stereotypie budujemy tożsamość tzw. „trzeciego sektora”, przekonani, że jedyne wzorce działania przyjść do nas mogą „z Zachodu”. Tymczasem w naszej historii istnieje imponująca, lecz rzadko przywoływana tradycja polskich działaczy społecznych, której źródeł upatrywać można już w początkach XIX wieku. Za kulminację tej tradycji można uznać okres przełomu XIX i XX wieku, w którym działalność społeczna w różnych formach – towarzystw, związków, spółdzielni, kół, zbiórek publicznych – rozkwitła w Polsce na bardzo szeroką skalę. W wielu dziedzinach Polska nie tylko nie pozostawała w tyle, ale wręcz stanowiła awangardę działań społecznych w wymiarze międzynarodowym (np. ruch spółdzielczy, praca socjalna etc.).

Do debaty o aktualności tych wzorców i potrzebie ich poszukiwania zaprosiliśmy przedstawicieli tych współczesnych organizacji, które w jakimś stopniu inspirują się dokonaniami „dawnych” społeczników i inteligentów zaangażowanych.

Gospodarz sesji: Pracownia Badań i Innowacji Społecznych Stocznia

Termin: sobota 17 września, godz. 13.30-15.00

Miejsce: Kampus Główny Uniwersytetu Warszawskiego, budynek d. BUW, I piętro, s. 107, (ul. Krakowskie Przemieście 26/28)

Udział wezmą:

Szymon Surmacz, Stowarzyszenie „Obywatele obywatelom”,
Bohdan Skrzypczak, Centrum Wspierania Aktywności Lokalnej CAL,
Mikołaj Syska, Krytyka Polityczna,
dr Ilona Iłowiecka-Tańska, Fundacja Partners Polska, IKP UW,
Prowadzenie: Jan Mencwel, Stocznia.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Polskie ubożenie

Polskie ubożenie

Ponad połowa Polaków o średnich i niskich dochodach deklaruje, że znacznie pogorszyła się ich ogólna sytuacja finansowa w porównaniu do roku 2010 – wynika z najnowszych, opublikowanych właśnie badań MillwardBrown SMG/KRC.

Co trzecia z badanych osób deklaruje, że w tym roku odmawia sobie wielu rzeczy, by starczyło pieniędzy na tzw. życie, czyli podstawowe potrzeby, pisze „Rzeczpospolita”. 4 proc. twierdzi, że nie starcza im nawet na najpilniejsze potrzeby.

Za budżet domowy są odpowiedzialne głównie panie. Wśród nich odsetek oceniających gorzej sytuację finansową rodziny wzrósł do 58 proc. To o ponad 10 proc. więcej niż w latach poprzednich, (46 proc. odpowiadało tak podczas badania w 2009 roku i 42 proc. w 2010 roku).

65 proc. Polaków przyznaje, że nie ma żadnych oszczędności. Przyznaje się do nich tylko co piąty. 22 proc. osób deklaruje oszczędności w wysokości powyżej 4000 złotych. Połowie osób  oszczędności starczyłyby na nie więcej niż 2-3 miesiące, by żyć na dotychczasowym poziomie.

W samym roku 2011, czyli w ostatnich miesiącach, pieniądze udało się odłożyć jedynie blisko co dziesiątemu Polakowi (13 proc.). W ponad jednej trzeciej przypadków (39 proc.) ta kwota nie przekroczyła 1 tys. zł. Osoby posiadające oszczędności odkładają je głównie z pieniędzy pozostałych na koniec miesiąca, czyli z tego „co zostanie…” – tak deklaruje 35 proc. badanych, a nie przy planowaniu wydatków, czyli na początku miesiąca (wtedy odkłada stałą, przeważnie małą kwotę, 19 proc. pytanych, deklarujących oszczędzanie).

Zaskakujące, nieprzewidziane wydatki, dotyczyły w minionych miesiącach niemal połowy Polaków. Najczęściej dotyczyły zdrowia (30 proc.) lub koniecznych napraw czy remontu mieszkania (26 proc.). O nieprzewidzianych wydatkach związanych z użytkowaniem samochodu mówiło 17 proc. ankietowanych. W większości przypadków (62 proc.) wydatki te nie były większe niż 2 tys. zł., jedynie 13 proc. Polaków poniosło koszty powyżej 4 tys. zł.

Polacy, by radzić sobie z domowymi budżetami, najczęściej rezygnują z większych zakupów (40 proc.) lub ograniczają wydatki bieżące takie jak rachunki za telefony, opłaty za prąd i gaz, ale też na żywność: 38 proc. W sytuacjach wyjątkowych, takich jak nieprzewidziane wydatki przy braku oszczędności,  6 proc. z respondentów decyduje się na zaciągnięcie pożyczki lub kredytu. Ostatnia z tych informacji była szczególnie ciekawa dla Providenta, który zamówił badania w MillwardBrown SMG/KRC. Firma podała, że z pytaniem o pożyczkę zwraca się do niej około 13 tys. osób dziennie.

Miejski skaner wyborczy

Miejski skaner wyborczy

Kongres Ruchów Miejskich chce, by kandydaci do parlamentu wypełnili specjalny „Miejski skaner wyborczy”.

Celem skanera jest zebranie deklaracji od kandydatów w sprawie ich przyszłych działań na rzecz rozwiązania problemów polskich miast, np. z zakresu ładu przestrzennego, informuje „Portal Samorządowy”.

Współorganizator Kongresu Lech Mergler powiedział wczoraj na konferencji prasowej, że inicjatywa ta skupia kilkanaście stowarzyszeń m.in. z Warszawy, Poznania, Łodzi, Wrocławia oraz Trójmiasta.

Jak podkreślił Kacper Pobłocki ze stowarzyszenia „My Poznaniacy”, miejski skaner zawiera kilkanaście pytań na temat problemów miast, np. demokracji miejskiej, ładu przestrzennego oraz rewitalizacji, którymi powinien zająć się parlament w przyszłej kadencji. Odpowiedzi zostaną przekazane opinii publicznej 3 października 2011.

Udział w przedsięwzięciu zadeklarowali m.in. kandydaci PO do Sejmu z Warszawy: Dariusz Dolczewski, Michał Szczerba, startujący z list SLD także z Warszawy Krystian Legierski, oraz Grzegorz Kostrzeba-Zorbas kandydujący do Senatu z list „Obywatele do Senatu”.

Artur Celiński ze stowarzyszenia „DNA Miasta” uważa, że w Polsce obywatele powinni mieć większy wpływ na wydawanie pieniędzy z budżetu miasta.

Zdaniem Lidii Makowskiej ze stowarzyszenia „Kultura miejska” w Polsce należy ułatwić przeprowadzanie referendum lokalnego. Jej zdaniem w ustawie o referendum lokalnym należy obniżyć obowiązującą frekwencję proporcjonalnie do wielkości miasta: np. w powiecie albo gminie, których liczba mieszkańców przekracza 500 tys. udział w referendum 2 proc. populacji powinien wystarczyć.

___

Czytaj także: „W trosce o miasta, w trosce o Łódź”.

By „Solidarność” rosła w siłę!

By „Solidarność” rosła w siłę!

Solidarność” rośnie w siłę! W dużych zakładach z kapitałem amerykańskim, o zasięgu światowym, w ostatnim czasie utworzono kolejne komisje zakładowe.

Firma Sonoco Poland Packaging Services Sp. z o. o. uruchomiła w kompleksie Łódzkiej Strefy Ekonomicznej zakład produkcyjny. Sonoco produkuje opakowania głównie dla firmy kooperanta – Gillette. Zatrudniający około 800 osób, plasuje się jako jeden z większych pracodawców na tym terenie. Wkrótce do Zarządu Regionu Ziemia Łódzka zaczęły napływać sygnały o niskich płacach i złych warunkach pracy w zakładzie.

Najpierw prowadziliśmy akcje ulotkowe – opowiada Bartosz Wasilewski, zajmujący się rozwojem Związku w regionie. – Potem przeprowadzaliśmy rozmowy z pracownikami, wsparł nas w tym koordynator z Działu Rozwoju Związku KK. W efekcie w zeszłym tygodniu zarejestrowaliśmy tam organizację związkową.

Pod koniec sierpnia zarejestrowano organizację NSZZ „Solidarność” w Piotrkowie Trybunalskim, w firmie Cooper Standard Automotive, który jest dostawcą produktów motoryzacyjnych i ma swoje przedstawicielstwa w Polsce. To sukces, bo wcześniejsze próby utworzenia tam organizacji zakładowej kończyły się niczym.

W ciągu tygodnia liczba osób zapisanych do Związku zwiększyła się ponad dziesięciokrotnie! – cieszy się kierownik Działu Szkoleń i Rozwoju Zarządu Regionu Piotrkowskiego Grażyna Adamczyk. – To duże osiągnięcie, które nie powiodłoby się bez odwagi i determinacji  pracowników zakładu.

Jeśli się chce założyć związek zawodowy na siłę, to on nie przetrwa – komentuje przewodniczący Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność” Piotr Duda. – Ale tam, gdzie ludzie są zdecydowani i stanowczy w działaniach, Związek powstanie i się obroni. Jestem o tym głęboko przekonany.

Źródło informacji tutaj.