Szkoła i wydatki

Szkoła i wydatki

Średnio 1031 zł wydała w tym roku polska rodzina na szkolną wyprawkę swych dzieci. W przeliczeniu na jedno dziecko w wieku szkolnym wydatki te wyniosły średnio 668 zł, wynika z sondażu CBOS.

Badanie przeprowadzono w dniach 29 września 5 października na 1099-osobowej reprezentatywnej próbie losowej dorosłych mieszkańców Polski.

Jak wynika z sondażu, 5 proc. rodziców na potrzeby dzieci związane z rozpoczęciem roku szkolnego wydało nie więcej niż 300 zł. Co siódmy rodzic (14 proc.) przeznaczył na ten cel od 301 do 500 zł, niespełna co czwarty (24 proc.) – od 501 do 800 zł, a prawie połowa (47 proc.) wydała na potrzeby szkolne swoich dzieci kwoty przekraczające 800 zł, z czego co siódmy (15 proc.) ponad 1500 zł. Co dziesiąty rodzic nie potrafił określić, jakie poniósł koszty w związku z rozpoczęciem roku szkolnego swoich dzieci, informuje „Dziennik Gazeta Prawna”.

Wielkość kwot zależy przede wszystkim od liczby uczniów w rodzinie. Co dwudziesty rodzic (5 proc.) przeznaczył w przeliczeniu na jedno dziecko nie więcej niż 200 zł, co siódmy (14 proc.) od 201 do 400 zł, a jeden na czterech (26 proc.) od 401 do 500 zł. Prawie dwie piąte rodziców (37 proc.) wydało ponad 700 zł na każde z dzieci, z czego co dwudziesty (5 proc.) więcej niż 1000 złotych.

Wśród wydatków szkolnych największym obciążeniem były podręczniki. Kwoty przeznaczane na ich zakup (364 zł w przeliczeniu na jedno dziecko) to ponad połowa ogólnych wydatków szkolnych. Na obuwie, ubrania rodzice wydali średnio 185 zł na każde dziecko, na przybory szkolne typu plecak, piórnik i artykuły piśmiennicze średnio 133 zł.

W związku z tegoroczną podwyżką cen podręczników (likwidacją zerowej stawki VAT na książki, w tym na podręczniki) rodzice zapłacili za nie o 25 proc. więcej niż w 2009 roku. Ogólne wydatki w przeliczeniu na jedno dziecko wzrosły od 2009 roku średnio o 11 proc.

Z używanych podręczników częściej korzystają dzieci, które mają rodzeństwo w wieku szkolnym. Trzy czwarte rodziców trojga lub więcej uczniów (75 proc.) deklaruje, że nie wszystkie podręczniki ich dzieci są nowe. Ponadto używane podręczniki nabywane są częściej przez rodziny, w których przynajmniej jedno z dzieci uczęszcza do szkoły ponadgimnazjalnej (73 proc.).

Ponadto rodzice płacą za różnego rodzaju zajęcia pozalekcyjne. W tym roku nieco więcej niż w ubiegłym roku rodziców (42 proc.; w 2010 r. było to 39 proc.) deklaruje, że przynajmniej jedno z ich dzieci uczęszcza lub będzie uczęszczać na takie zajęcia.

Niezmiennie od lat najbardziej popularne są zajęcia językowe. Co czwarty rodzic (26 proc.) planuje w tym roku wysłać swoje dzieci na naukę języka obcego. Niemal równie popularne są zajęcia sportowe takie jak pływanie, piłka, tenis, wschodnie sztuki walki, SKS czy jazda konna (21 proc.). Co siódmy rodzic (15 proc.) będzie inwestował w rozwijanie zdolności artystycznych swoich dzieci, a co jedenasty (9 proc.) opłaci korepetycje i kursy przygotowawcze dla pogłębienia szkolnej wiedzy swoich dzieci. Niewiele rodziców (3 proc.) wysyła dzieci na kursy komputerowe.

Wśród rodziców, finansujących dzieciom dodatkowe zajęcia, co piąty (22 proc.) wyda na ten cel miesięcznie nie więcej niż 50 zł w przeliczeniu na jedno dziecko. Co siódmy (15 proc.) przeznaczy od 50 do 100 zł, mniej więcej dwie piąte (42 proc.) – od 101 do 300 zł, a jeden na pięciu (21 proc.) wyda powyżej 301 zł, z czego co dwunasty (8 proc.) powyżej 600 zł.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

To jest skandal

To jest skandal

W tym roku o jedną trzecią zmniejszono w Małopolsce nakłady na walkę z bezrobociem. W przyszłym roku nie należy spodziewać się poprawy.

„Sejmik Województwa Małopolskiego wyraża głębokie zaniepokojenie przewidywanym w 2012 r. zmniejszeniem poziomu środków Funduszu Pracy na realizację w Małopolsce działań wspierających powrót osób bezrobotnych na rynek pracy, a także na zapewnienie odpowiedniego poziomu ich obsługi przez powiatowe urzędy pracy” – tak zaczyna się projekt rezolucji, którą w piątek ma przyjąć małopolski sejmik, donosi „Dziennik Polski”. Radni zaapelują do władz centralnych o zwiększenie w przyszłym roku nakładów na walkę z bezrobociem.

W tym roku Małopolska otrzymała o 66 proc. niższą niż w 2010 r. pulę z Funduszu Pracy. Projekt przyszłorocznego budżetu państwa przewiduje utrzymanie niższego poziomu także w 2012 r.

Na powiatach taka sytuacja wymusza ograniczenia w finansowania etatów w urzędach pracy, bo rok po zmniejszeniu nakładów na aktywne formy walki z bezrobociem przyjdzie także zmniejszenie puli na wynagrodzenia i składki ubezpieczenia społecznego pracowników powiatowych urzędów pracy. W przyszłym roku na etaty i składki będzie też o 66 proc. mniej pieniędzy niż do tej pory.

Robin Hood w Warszawie

Robin Hood w Warszawie

Zapraszamy na pikietę w ramach Robin Hood Global March pod Ministerstwo Finansów w Warszawie.

W związku z przewidywaną w najbliższą sobotę międzynarodową akcją Robin Hood Global March, zainicjowaną przez działającą na rzecz wprowadzenia podatku od transakcji finansowych organizację RobinHoodTax oraz Adbusters (współorganizatorów Occupy Wall Street), 29 października o godz. 12.00 pod Ministerstwem Finansów w Warszawie, przy ul. Świętokrzyskiej 12 rozpocznie się pikieta, która będzie częścią wspomnianej akcji.

„Podatek Robin Hooda” (będący kolejnym przywołaniem propozycji noblisty Jamesa Tobina) miałby wynieść zaledwie 0,05%, od transakcji finansowych – tj. obrotu papierami wartościowymi i walutami. Przyniósłby on ogromne wpływy do budżetów państw, obciążając jedynie spekulacyjne, krótkoterminowe transakcje – kluczowy element „kasynowego kapitalizmu”, proceder równie zyskowny co szkodliwy dla
stabilności gospodarek. Inaczej mówiąc – podatek Robin Hooda to jedno z najlepszych narzędzi dostępnych w walce z kryzysem finansowym.

W obliczu coraz gorszej sytuacji tak europejskiej, jak i globalnej gospodarki, coraz więcej czołowych polityków – do niedawna głęboko niechętnych takiej idei – skłonnych jest poprzeć wprowadzenie podatku od transakcji finansowych. Temat jest poruszany na europejskich szczytach i ma być omawiany na spotkaniu G20 w listopadzie. Dlatego właśnie teraz szczególnie ważna jest presja społeczna wywierana na polityków w tej sprawie, a 29 października to dzień światowej mobilizacji na rzecz podatku od spekulacyjnych transakcji kapitałowych.

Polska wciąż nie poparła tego rozwiązania – czas to
zmienić!

Więcej informacji tutaj.

Opieszałość sądów działa na szkodę pracowników

Opieszałość sądów działa na szkodę pracowników

Długie terminy w sądach pracy sprawiają, że nie funkcjonuje w praktyce korzystny dla zatrudnionych przepis dający możliwość pracowania do zakończenia procesu.

Chodzi o art. 4772 § 2 kodeksu postępowania cywilnego, zgodnie z którym, uznając wypowiedzenie umowy o pracę za bezskuteczne, sąd na wniosek zainteresowanego może nałożyć na firmę obowiązek dalszego zatrudniania go do czasu prawomocnego rozpoznania sprawy, informuje „Rzeczpospolita”.

Jednak aby pracownik mógł skorzystać z tego uprawnienia, sąd pierwszej instancji musiałby wydać wyrok jeszcze w okresie wypowiedzenia, którego najdłuższy wymiar wynosi trzy miesiące. Tymczasem z danych resortu sprawiedliwości wynika, że przeciętny czas postępowania w sądach pracy wynosi 4,6 miesiąca.

W doktrynie prawnej istnieje spór dotyczący możliwości stosowania tego przepisu także w sprawach, w których wyrok pierwszej instancji zapadł po zakończeniu okresu wypowiedzenia. Sąd Najwyższy w jednym z uzasadnień dopuścił możliwość nakazania firmie dalszego zatrudniania pracownika do czasu prawomocnego rozstrzygnięcia w sprawie o przywrócenie do pracy.

Związkowcy chcą zmiany tego przepisu, tak aby sądy stosowały go tylko wyjątkowo. – Przepis ten powinien być ograniczony do pracowników objętych szczególną ochroną przed zwolnieniem. Oczywiście sąd pierwszej instancji mógłby zobowiązać firmę do zatrudniania danej osoby do czasu prawomocnego wyroku niezależnie od tego, ile minęło od wręczenia zakwestionowanego wypowiedzenia – ocenia Marcin Zieleniecki, ekspert NSZZ „Solidarność”.

W innych krajach UE, np. we Włoszech czy W. Brytanii, są przepisy pozwalające sędziemu na nakazanie dalszego zatrudniania do końca procesu.

Taka sytuacja może mieć wpływ na postawę pracodawcy. Będzie on np. zainteresowany szybszym zakończeniem sporu, nie będzie przeciągał czy sabotował postępowania.