Emeryci kupią banki?

Emeryci kupią banki?

Rząd chce wykorzystać część pieniędzy trafiających do OFE na odkupienie banków wystawionych na sprzedaż przez zagranicznych właścicieli.

Pieniądze przyszłych emerytów mają pomóc w budowie konsorcjum polskich inwestorów. Miałoby ono za zadanie przejmować banki w Polsce, wystawione na sprzedaż przez dotychczasowych zagranicznych właścicieli. Taki jest nowy pomysł rządu i komisji nadzoru finansowego – informuje „Gazeta Wyborcza”. Rząd planuje utworzenie z części środków zgromadzonych w OFE (obecnie to już 229 miliardów złotych) konsorcjum, które miałoby przejmować banki wystawione na sprzedaż. Celem tej inicjatywy jest wzrost poziomu udziałów kapitału polskiego w sektorze bankowym. Ma to zapobiec powtórkom sytuacji mającej miejsce przed trzema laty. Wówczas w trakcie początków kryzysu gospodarczego polskie filie zagranicznych banków ograniczyły działalność kredytową dla rodzimych firm.

Obecnie w posiadaniu kapitału zagranicznego jest ok. 70% sektora bankowego w Polsce, tylko reszta jest rodzima. Natomiast z powodu kryzysu gospodarczego na sprzedaż wystawiono obecnie kilka banków działających w Polsce: Kredyt Bank (kapitał belgijski), Millennium (portugalski), DnB Nord (norweski), Alior Bank (włoski). Cenę Millenium i Kredyt Banku szacuje się na ok. 1,5 miliarda euro za każdy. Eksperci szacują, że w przyszłym roku kolejne 3-4 banki trafią do sprzedaży.

Z tej okazji chce skorzystać rząd. Planuje powołać konsorcjum, które wykupi banki oferowane na sprzedaż. Wejdą do niego spółki z udziałem skarbu państwa, m.in. PKO BP, KGHM i PZU, jednak konieczne są większe środki. Te rząd planuje znaleźć w OFE. Wprowadzone rozwiązania mają być niejako przymusowe dla funduszy emerytalnych. Rząd planuje zmienić sposób oceny wyników inwestycyjnych OFE. Obecnie jest on zależny od średniego wyniku wszystkich funduszy. Po planowanej zmianie to nadzór finansowy ustalałby minimalną stronę zwrotu. Jedną z planowanych jej miar ma być wysokość oprocentowania obligacji emitowanych przez konsorcjum polskich inwestorów. A to oznacza, że OFE będą w zasadzie zmuszone nabywać owe obligacje, gdyż w przeciwnym razie będą miały kłopoty z osiągnięciem wymaganych stóp zwrotu, czyli dopłacić klientom OFE z własnych środków.

Rzadko popieramy i chwalimy Platformę Obywatelską, ale jeśli zrealizuje ten zamiar, będzie to krok godny pochwały – w przypadku OFE kolejny po mającym miejsce w poprzedniej kadencji zmniejszeniu środków przekazywanych funduszom emerytalnym z naszych składek.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

„Solidarność” w obronie najuboższych

„Solidarność” w obronie najuboższych

Komisja Krajowa NSZZ „Solidarność” protestuje przeciwko rozwiązaniom zapisanym w ustawach związanych z realizacją ustaw budżetowych. To przenoszenie skutków złego zarządzania budżetem na osoby najuboższe – alarmują związkowcy.

Chodzi o projekty ustaw przesłanych do zaopiniowania związkowi. Zakładają one m.in. zamrożenie wynagrodzeń w państwowej sferze budżetowej, podniesienie akcyzy na oleje napędowe, zmniejszenie dofinansowania wynagrodzeń pracowników ze środków PFRON oraz zamrożenie podstawy naliczania zakładowych funduszy świadczeń socjalnych na poziomie 2010 roku. – „Te rozwiązania godzą w sposób zasadniczy w sprawy pracownicze. W debacie publicznej w ostatnich dniach ciągle się pyta i zastanawia: gdzie ciąć? My chcemy odwrócić sytuację, inaczej na to spojrzeć. Chcemy chronić najsłabszych, najuboższych” – mówił podczas obrad Henryk Nakonieczny, członek prezydium Komisji Krajowej.

Komisja Krajowa przyjęła stanowisko w tej sprawie. „Zdecydowanie sprzeciwiamy się przenoszeniu skutków złego zarządzania budżetem na najsłabsze grupy społeczne – osoby niepełnosprawne, bezrobotne, najmniej zarabiające. To właśnie ci ludzie będą ofiarami błędnych decyzji proponowanych przez rząd. Oczekujemy natomiast pilnych działań mających na celu poprawę sytuacji materialnej grup społecznych najgorzej sytuowanych” – napisano w stanowisku.

Dokument zawiera postulaty związku, których zrealizowanie poprawi sytuację ludzi najuboższych. Wśród nich m.in. wzrost kwot progów dochodowych uprawniających do pomocy socjalnej oraz świadczeń rodzinnych, a także zwiększenie wysokości tych świadczeń, ograniczenie radykalnych podwyżek cen paliw, energii elektrycznej i gazu, uwolnienia środków funduszu pracy na aktywne formy aktywizacji zawodowej oraz wzrost wynagrodzeń w państwowej sferze budżetowej w 2012 r. w wysokości zgodnej z zapisami paktu o przedsiębiorstwie państwowym.

Barbie model krwawy

Barbie model krwawy

Nie ustają wysiłki mające skłonić firmę Mattel, producenta m.in. lalek Barbie, do poprawy losu pracowników fabryk zabawek w Chinach. Ty też możesz pomóc, wysyłając jeden e-mail!

Polska Zielona Sieć informuje, że chce doprowadzić do spotkania Mattela z przedstawicielami pracowników fabryk zabawek. Firma wciąż nie wypłaciła jeszcze odszkodowania za tragedię w fabryce Tai Qiang, a tymczasem nowe raporty wskazują na kolejne fabryki, w których łamane są prawa pracownicze. Przekonaj Mattela, aby podjął wyzwanie i stawił się na rozmowie z udziałem chińskich działaczy na rzecz obrony praw człowieka!

16 maja tego roku Nianzhen Hu, pracownica fabryki produkującej zabawki marki Mattel, popełniła samobójstwo. Miesiąc później ruszyła akcja zbierania podpisów pod apelem do Mattela, aby firma wzięła odpowiedzialność za tę sytuację. Mimo iż ponad 7 tysięcy osób z całej Europy podpisało się pod tym apelem, żądania zadośćuczynienia rodzinie Nianzhen Hu oraz poprawy warunków pracy w fabryce nie rozstały spełnione. Mattel utrzymuje, że samobójstwo Nianzhen Hu w fabryce Tai Qiang było „odosobnionym przypadkiem”, nie związanym z jej środowiskiem pracy.

Ten wniosek jest sprzeczny z wynikami śledztwa przeprowadzonego w tej fabryce w sierpniu 2011 r., które wykazało poważne naruszenia chińskiego prawa pracy w takich kwestiach, jak wysokość płac, ilość nadgodzin i zatrudnianie nieletnich. Co więcej, China Labor Watch opublikowała niedawno raporty z dochodzenia w dwóch innych fabrykach dostawców Mattela w Chinach: Jida Toy oraz Dongguan Plastic Cement Products. Potwierdzają one łamanie praw pracowniczych także w tych fabrykach.

– „Tylko wspólne działanie wszystkich zaangażowanych stron może poprawić sytuację w fabrykach” – mówi Li Zhao z China Labor Watch, który bada warunki pracy w fabrykach zabawek. Według organizacji broniących praw pracowników chińskich fabryk, dla rozwiązania problemu konieczny jest autentyczny dialog między firmami a przedstawicielami pracowników i obrońców praw człowieka, oparty na zasadach przejrzystości i otwartości. Podjęcie takiego dialogu jest najlepszym dowodem na rzeczywiste zaangażowanie firmy w poprawę sytuacji. Dlatego też zapraszamy Mattela aby wziął udział w „okrągłym stole przemysłu zabawkarskiego” 12 stycznia 2012 r. Wydarzenie to będzie organizowane przez europejską kampanię „Stop Toying Around!”. Jeśli Mattel zasiądzie do stołu z działaczami na rzecz obrony praw pracowniczych z Chin, będzie to ważny komunikat dla wszystkich innych firm zabawkarskich na świecie.

List z apelem w tej sprawie możesz wysłać pod tym adresem – zajmie Ci to minutę lub dwie, a każdy głos jest ważny!

O sprawie śmierci pracownicy chińskich zakładów Mattel pisaliśmy już wcześniej tutaj.

Nonsens czas kończyć

Nonsens czas kończyć

Kończy się obowiązywanie „pakietu antykryzysowego”, który zawieszał obowiązywanie jednego z kluczowych zapisów Kodeksu pracy – że trzecia z kolei umowa o pracę na czas określony oznacza zawarcie umowy na czas nieokreślony.

Jak informuje „Gazeta Wyborcza”, kończy się obowiązywanie „pakietu antykryzysowego”, wprowadzonego od 1 stycznia 2010 r. Pakiet zawieszał stosowanie  art. 25(1) Kodeksu pracy, mówiącego, że trzecia umowa z kolei umowa o pracę z tą samą osobą w danej firmie jest równoznaczna z zawarciem umowy na czas nieokreślony. Taki zapis Kodeksu uniemożliwiał zatrudnianie bez końca na umowie na czas określony, więc lepiej chronił interesy pracowników. Przestał obowiązywać w dniu 1 stycznia 2010 r. na mocy tymczasowych przepisów, mających pomóc pracodawcom walczyć ze skutkami kryzysu gospodarczego.

„Gazeta” przypomina, że w czasie owej 24-miesięcznej przerwy w funkcjonowaniu przepisu przedsiębiorca mógł zawierać dowolną ilość umów na czas określony pod rząd, jeśli tylko czas trwania tej umowy nie przekroczył owych 24 miesięcy. Po 1 stycznia 2012 r. każda umowa będzie zawierana już zgodnie z art. 25(1) Kodeksu pracy i liczona jako pierwsza na czas określony. Umowy zawarte wcześniej, lecz których rozwiązanie przypadnie już w 2012 roku, będą traktowane jako pierwsza dopuszczalna umowa na czas określony, nawet gdy termin ich zakończenia przypadnie w dniu 1 stycznia 2012.

Swoją drogą, Polska jest jedynym krajem, gdzie zdarzają się cuda. Wedle rządu udało się uniknąć kryzysu gospodarczego i zostać „zieloną wyspą”, a zarazem ten sam rząd pozwolił pracodawcom traktować pracowników gorzej ze względu na ponoć nieistniejący kryzys.