Pracownicy handlu proszą o wsparcie

Pracownicy handlu proszą o wsparcie

Pracownicy sieci handlowych należący do NSZZ „Solidarność” dziś w Warszawie apelują do klientów o wsparcie w staraniach o dialog z szefami sklepów.

Związkowcy mają nadzieję, że akcją zwrócą uwagę na swoje problemy i brak zainteresowania nimi ze strony właścicieli super- i hipermarketów. Uczestnicy happeningu będą też przekonywać mieszkańców Warszawy do wcześniejszych zakupów świątecznych. Akcja jest częścią większego projektu NSZZ „Solidarność”, którego celem jest promocja dialogu pracodawców z pracownikami, inicjowanie dyskusji na temat braku współpracy w rozwiązywaniu problemów pracowników.

Happening rozpocznie się o g. 15.00 w centrum Warszawy, przy skrzyżowaniu ul. Marszałkowskiej i Al. Jerozolimskich. Potrwa kilka godzin. Organizatorzy zapowiadają m.in. inscenizacje, prezentacje anonimowych zgłoszeń zaczerpniętych z uruchomionego w sierpniu b.r. portalu HiperWyzysk.pl, rozdawanie ulotek adresowanych do klientów sieci handlowych.

– „Sytuacja w sklepach jest dramatyczna. Obciążenie pracą jest coraz większe, stosunki w pracy są często fatalne. Mam nadzieję, że sytuację pracowników handlu zrozumieją również klienci i np. zdążą zrobić wcześniej zakupy przed świętami. Wierzę też, że zwrócenie uwagi klientów na sytuację pracowników może przynieść większe zainteresowanie szefów sklepów” – mówi Alfred Bujara, szef Krajowej Sekcji Pracowników Handlu NSZZ „Solidarność”.
________________________
Przedruk za www.solidarnosc.org.pl

Przypomnijmy, że „Nowy Obywatel” jest jednym z patronów medialnych i partnerów akcji http://hiperwyzysk.pl

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Z pustego i oszczędny nie naleje

Z pustego i oszczędny nie naleje

Komercjalizacja większości szpitali nie przynosi zamierzonego efektu. Kolejki pacjentów nie zmniejszają się, całkowite zadłużenie służby zdrowia nie maleje, a część z poddanych przekształceniom szpitali wpada w kolejne długi – tak wynika z nowego raportu NIK.

Najwyższa Izba Kontroli NIK przeprowadziła kontrolę przekształceń własnościowych szpitali w latach 2006-2010. Według założeń Ministerstwa Zdrowia zastępowanie szpitali publicznych spółkami miało motywować ich zarządy do większej dbałości o kondycję finansową placówek. Tymczasem w niektórych wypadkach (przy akceptacji samorządów) cały proces przemian (w zakresie funkcjonowania szpitala) ograniczył się do operacji księgowych, czyli oddłużenia placówki.

W konsekwencji te szpitale, które przed komercjalizacją przynosiły duże straty, po przekształceniu wpadały w kolejną spiralę długów. Natomiast zysk osiągały te placówki, które jeszcze przed komercjalizacją wyszły na prostą lub poważnie ograniczyły generowanie strat. Najważniejsze cele komercjalizacji: powstrzymanie generowania strat i zmniejszenie kolejek pacjentów oczekujących na zabiegi, w większości skontrolowanych szpitali nie zostały osiągnięte. Nie poprawiła się również dostępność świadczeń zdrowotnych, gwarantowanych w ramach ubezpieczenia. NIK zwraca również uwagę, iż pomimo przejęcia przez samorządy zobowiązań finansowych przekształcanych placówek (od 2000 roku do czasu zakończenia kontroli w placówki niepubliczne przekształcono 105 szpitali), całkowite zadłużenie publicznej służby zdrowia pozostało na zbliżonym poziomie – zmniejszyło się z 10,3 do 9,6 mld.

Doceniamy uwagi NIK dotyczące zaniechań organizacyjnych, jednak skala problemu wydaje się wskazywać raczej na to, że cały system finansowania służby zdrowia generuje takie problemy. Mówiąc inaczej, pieniędzy na leczenie jest za mało. A będzie ich jeszcze mniej, jeśli nadal będą kwitły takie patologie, jak choćby niskie pensje czy rosnąca skala zatrudniania pracowników na umowach „śmieciowych” zamiast na etacie, co skutkuje niższymi wpływami m.in. do NFZ. Oczywiście służby zdrowia nie należy traktować jak worka bez dna i oszczędna polityka finansowa jest uprawniona, pod warunkiem, że w pierwszej kolejności dotyczy np. wysokich pensji lekarzy zatrudnionych na kilku etatach, nie zaś pielęgniarek pracujących za 1500 PLN. Jednak oszczędzanie w XXI wieku przez państwo leżące w środku Europy akurat na zdrowiu i życiu swoich obywateli uważamy za zwykłe barbarzyństwo.

Nie oddamy wodociągów!

Nie oddamy wodociągów!

Prawie 47 tysięcy podpisów mieszkańców Łodzi zebrali związkowcy pod żądaniem zaniechania prywatyzacji Zakładu Wodociągów i Kanalizacji.

Jak informuje „Dziennik Łódzki”, związkowcy z ZWiK złożyli w piątek na ręce Rady Miasta 46880 podpisów pod obywatelskim projektem uchwały przeciw prywatyzacji spółki komunalnej. Aby taki projekt był rozpatrywany, wystarczyłoby zebrać 6 tysięcy podpisów. – „Zebraliśmy najwięcej podpisów ze wszystkich obywatelskich projektów uchwał” – powiedział gazecie Zbigniew Fedorowicz ze ZWiK.

Podpisy zaczęto zbierać w obliczu coraz częstszych informacji, że spółka zostanie wystawiona na sprzedaż. Zainteresowanie transakcją wyraziła francuska firma Saur, świadcząca już usługi tego typu mieszkańcom Gdańska. W tym mieście metr sześcienny wody i ścieków kosztuje 9,66 zł – w Łodzi analogiczna stawka wynosi obecnie 6,48 zł. Innym podmiotem nieoficjalnie zainteresowanym nabyciem ZWiK jest inny zagraniczny koncern, Veolia.

Władze miasta nie podjęły jeszcze oficjalnej decyzji o sprzedaży spółki komunalnej. Jednak związkowcy zdecydowali się działać zanim będzie za późno. Oprócz zebrania znacznej liczby podpisów, w styczniu zamierzają organizować społeczne debaty o przyszłości ZWiK i bezcelowości prywatyzacji spółki. Apelują też do radnych, aby w razie pomysłu sprzedaży ZWiK głosowali przeciwko i na inne sposoby wsparli protest przeciwko prywatyzacji.

W uzasadnieniu stanowiska przeciwnego prywatyzacji związkowcy ze ZWiK napisali m.in:

Dziś Spółka ta to jedno z najnowocześniejszych przedsiębiorstw tej branży w kraju, oferujące mieszkańcom Łodzi doskonałej jakości wodę, jedną z najlepszych w Polsce. Nie mniej ważne jest także to, że dostarczana przez ZWiK woda jest jedną z najtańszych w kraju. /…/ ZWiK obecnie jest w dobrej i stabilnej sytuacji finansowej. W 2010 roku Spółka wypracowała prawie 5 mln zysku i dotychczas nie pojawiły się żadne okoliczności, które mogłyby rodzić obawę o sytuację Spółki w przyszłości. ZWiK jest Spółką rentowną i niezagrożoną utratą płynności finansowej, posiadającą możliwości regulacji zobowiązań, wypłacająca systematycznie dywidendę, ze zdolnością kredytową i możliwościami inwestycyjnymi w ramach swoich potrzeb jako operatora systemu wodociągowokanalizacyjnego. /…/ Obecnie bowiem, gdy Spółka pozostaje w rękach Miasta, najważniejszym jej celem jest produkcja i dostarczanie jak najlepszej jakości wody. Celem prywatnych inwestorów jest natomiast zazwyczaj osiągnięcie jak najwyższego zysku, co jest tym bardziej niebezpieczne w przedsiębiorstwach takich jak ZWiK, które z przyczyn oczywistych nie mają konkurencji. ZWiK zaspokaja – dotychczas w niezakłócony sposób – niezwykle istotne potrzeby mieszkańców naszego Miasta, świadcząc swoje usługi na najwyższym poziomie. Istnieje zaś uzasadniona obawa, że wprowadzenie prywatnego inwestora do Spółki mogłoby doprowadzić nie tylko do pogorszenia jakości wody dostarczanej do odbiorców, ale i do pogorszenia bytu mieszkańców Łodzi. /…/ Reasumując, w ocenie projektodawców: prywatyzacja ZWiK to zachwianie dobrobytu społecznego (wyższe ceny wody) i zdrowia mieszkańców (pogorszenie jakości wody); prywatyzacja ZWiK nic nie wniesie do wzrostu konkurencji w systemie wodociągowokanalizacyjnym, ponieważ rynkowa pozycja prywatnego operatora pozostanie taka sama jak pozycja obecnego publicznego operatora (monopol naturalny); prywatyzacja ZWiK to utrata przez Miasto corocznej dywidendy (2,5 – 3,5 mln zł rocznie) oraz możliwości wpływu na zagospodarowanie środków pieniężnych z amortyzacji i zatrzymanego zysku w spółce; prywatyzacja ZWiK to tylko jednorazowy zastrzyk gotówki dla budżetu Miasta w celu rozwiązania problemów finansowych; prywatyzacja to spore koszty transakcyjne – wydatki przedprywatyzacyjne oraz przede wszystkim koszty pakietu socjalnego; prywatyzacja ZWiK to ograniczenie wpływu Miasta na koszty usług komunalnych; prywatyzacja ZWiK to bierna polityka taryfowa – przy przedsiębiorstwie publicznym polityka taryfowa samorządu jest bardziej elastyczna i prospołeczna; prywatyzacja ZWiK to ograniczenie wpływu na jakość usług oraz bezpieczeństwo dostaw wody i odprowadzania ścieków komunalnych.

Pracownicy apelują

Pracownicy apelują

Związki zawodowe oraz rada pracowników skierowały do władz państwowego Banku Gospodarstwa Krajowego apel o prowadzenie wobec zatrudnionych odpowiedzialnej i prospołecznej polityki, odmiennej od poczynań banków komercyjnych.

Prezentujemy w całości ten ciekawy dokument:

Apel do organów Banku Gospodarstwa Krajowego

Rada Pracowników oraz organizacje związkowe działające w BGK zwracają się do Zarządu i Rady Nadzorczej Banku Gospodarstwa Krajowego z apelem o podjęcie wszelkich możliwych działań w celu zapewnienia stabilnego zatrudnienia pracownikom Banku Gospodarstwa Krajowego, a także, w miarę potrzeb, zwiększenia  zatrudnienia, w obliczu narastającego światowego kryzysu.

Ekonomiści podkreślają, że zapewnienie i utrzymanie stabilnego zatrudnienia oraz tworzenie nowych miejsc pracy  jest dzisiaj priorytetem dla gospodarki polskiej. Pozwala na utrzymanie poziomu konsumpcji, a co za tym idzie poziomu produkcji. To dzięki stabilnej, wysokiej konsumpcji Polska pozostała „zieloną wyspą” i oparła się  pierwszej fali kryzysu.

Obecnie sytuacja jest znacznie poważniejsza – korekty prognoz PKB pokazują pogarszającą się kondycję naszej gospodarki. Wyjście z kryzysu wymagać będzie i ograniczenia deficytu finansów publicznych, i skutecznej walki z bezrobociem. Od tego zależą kondycja gospodarki i spokój społeczny. Pracujący generują nie tylko efektywny popyt, ale i przychody budżetowe poprzez opłacanie podatków,  składek na ubezpieczenie społeczne i zdrowotne. Bezrobotni będą zmuszeni zwrócić się do państwowej kasy po zasiłki, zwłaszcza w rejonach, gdzie bezrobocie już i tak jest wysokie.

Bank Gospodarstwa Krajowego, jako jedyny bank państwowy, mający status firmy odpowiedzialnej społecznie oraz bardzo dobrą kondycję finansową, nie musi w tak trudnych czasach powiększać armii bezrobotnych. Nie musi dołączać do grupy firm, które zapowiadają zwolnienia grupowe na wyrost, mimo że notują dobre wyniki i mają spore zapasy gotówki. Nie musi zachowywać się, jak banki komercyjne, których zagraniczni właściciele – bez względu na osiągane w Polsce zyski – wolą zwalniać pracowników w Polsce niż we własnym kraju.

Strategia BGK była tworzona w zupełnie odmiennych od obecnych uwarunkowaniach zewnętrznych.

Apelujemy do Organów Banku, by przyjętą strategię zmian zastąpić zmianą strategii!

Apelujemy, by nasz Bank dał dobry przykład innym polskim firmom!

Apelujemy, by realizację swoich zadań łączył z obywatelską solidarnością, pozwalając wszystkim pracownikom zachować miejsca pracy i zapewnić byt swoim rodzinom!

Przewodnicząca Rady Pracowników Grażyna Orłowska

NZZP BGK Prezes Zarządu Mateusz Wierzbicki

OPZZ „Konfederacja Pracy”, Przewodnicząca organizacji zakładowej w BGK Barbara Kramarz