Mali chcą więcej

Mali chcą więcej

Krajowy Związek Spółdzielni Mleczarskich apeluje do dyrektora handlowego Jeronimo Martins Dystrybucja, aby w sieci sklepów „Biedronka” sprzedawano produkty lokalnych spółdzielni mleczarskich.

W informacji Portalu Spożywczego czytamy, iż KZSM stwierdza w piśmie do Jeronimo Martins, że do tej centrali zrzeszającej spółdzielnie mleczarskie z całego kraju, napływają sygnały o trudnościach związanych z umieszczeniem ich wyrobów w sieci Biedronka. Problem ten dotyczy głównie mniejszych miejscowości, gdzie sklepy te są jednym z głównych dystrybutorów żywności.

Waldemar Broś, prezes KZSM, zwraca uwagę, że zarówno spółdzielnie mleczarskie, jak i Związek czują się zaniepokojone niesprawiedliwym ich zdaniem stosunkiem Biedronki do ich produktów. „Pragnę zaznaczyć, iż spółdzielnie te produkują wyroby najwyższej jakości, spełniając kryteria i standardy obowiązujące w Unii Europejskiej. Ponadto nie bez znaczenia jest fakt, iż spółdzielnie tworzą miejsca pracy i wywierają pozytywny spływ na lokalną społeczność” – pisze Waldemar Broś.

Prezes KZSM zaprasza również Alicję Kopańską, dyrektor handlową Jeronimo Martins Dystrybucja na spotkanie z prezesami spółdzielni mleczarskich. Jak podkreśla, spotkanie to może odbyć się w dogodnym dla dyrektor Kopańskiej terminie w siedzibie Związku Spółdzielni Mleczarskich.

Całe pismo można przeczytać tutaj. KZMS zrzesza obecnie 100 spółdzielni mleczarskich z całego kraju – ich pełną listę można znaleźć tutaj.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

„Organika” truje łodzian

„Organika” truje łodzian

Mieszkańcy łódzkiego osiedla Kurak, szczególnie wchodzącego w jego skład osiedla 1 Maja, od lat walczą z uciążliwym wpływem Zakładów Chemicznych Organika.

Przedsiębiorstwo mieszczące się przy ul. Ciasnej 21A od lat jest przedmiotem kontrowersji. W 2006 r. ze względu na nagminne łamanie prawa w zakresie zanieczyszczania środowiska przez zakład Schaumaplast-Organika oraz na skutek licznych skarg mieszkańców, interweniował Prezydent Miasta Łodzi. Podjęto decyzję o zakazaniu uciążliwej działalności i przeprowadzeniu zakładu na ul. Dąbrowskiego w Łodzi. Prezes zakładu przyjął nowe tereny pod działalność, ale… z siedziby przy ul. Ciasnej nie zrezygnował.
Już w 2007 r. te same zakłady chemiczne, tym razem pod szyldem „ORGANIKA” S. A., mieszczące się przy Ciasnej 21A, otrzymały pozwolenie zintegrowane nr PZ/82, wydane przez Wojewodę Łódzkiego, a dotyczące prowadzenia instalacji do wytwarzania przy zastosowaniu procesów chemicznych podstawowych produktów lub półproduktów chemii organicznej.

Wojewódzki Łódzki Inspektor Ochrony Środowiska, który powinien stać na straży bezpieczeństwa środowiskowego, nie zareagował, pomimo że zakład nie miał zezwoleń od Prezydenta Miasta Łodzi i Marszałka Województwa Łódzkiego. Mało tego, urzędy te w ogóle nie miały do października 2011 r. żadnych informacji o wznowieniu produkcji przez „Organikę”. Tymczasem zakład działał pełną parą bez pozwoleń, np. na odprowadzanie ścieków do kanalizacji miejskiej. Przez 5 lat nikt, w tym Zakład Wodociągów i Kanalizacji, nie zorientował się, że w Organice na ul. Ciasnej odbywa się produkcja i są spuszczane chemikalia. Pozwolenie takie po kilku skargach mieszkańców z sierpnia i września 2011 r. do Prezydenta i kilku innych urzędów wydano naprędce 26.10.2011 r. W związku z tym, że przez 5 lat „Organika” działała bez pozwolenia i umowy, miasto jako udziałowiec ZWiK poniosło znaczne straty.

Czy od 2007 r. były przeprowadzane kontrole ścieków w „Organice”? Czy przez 5 lat nikt nie zorientował się, że w „Organice” przy ul. Ciasnej odbywa się produkcja i nielegalnie są spuszczane chemikalia? Czy nałożono kary na „Organikę” za spuszczanie ścieków bez pozwolenia od 2007 r.? Czy nałożono kary za ponadnormatywny zrzut chemikaliów do kanalizacji? Na czyj koszt przeprowadzana jest utylizacja/oczyszczanie ścieków zrzucanych dotychczas przez „Organikę”?
Niepokojące w tej całej sprawie jest również to, że organy mające legitymację do nadzoru i kontroli zakładu „Organika” (WIOŚ, Sanepid i inne) podlegają Wojewodzie, Jolancie Chełmińskiej, którą z prezesem „Organiki”, Sylwestrem Szymalakiem, łączy członkostwo w zarządzie Klubu 500, zrzeszającego przedsiębiorców.

W konsekwencji za niemym przyzwoleniem urzędników Zakłady Chemiczne „Organika” emitują do powietrza atmosferycznego gigantyczne ilości substancji chemicznych z instalacji technologicznych.

Co kluczowe w tym aspekcie, eksperci i programy ochrony środowiska dla Łodzi zalecają lokalizować zakłady przemysłowe z dala od osiedli mieszkaniowych, wykonywać na etapie przedprojektowym symulacje akustyczne, stosować rozwiązania techniczne i organizacyjne w celu ograniczania negatywnego oddziaływania na środowisko. Działalność „Organiki” jest całkowitym tego zaprzeczeniem.

Jak donosi nasza informatorka, Danuta Kaleta, na porządku dziennym mieszkańców osiedla 1 Maja jest fetor chemikaliów i siarkowodoru ulatniającego się ze studzienek kanalizacyjnych, ponieważ „Organika” odprowadza ścieki przemysłowe wprost do kanalizacji. Smród chemikaliów obecny jest w powietrzu, przenika także do wnętrz okolicznych domów, ponieważ wydobywa się również z wylotów kanalizacji w mieszkaniach. Trudno zrozumieć, jak to możliwe, że zezwolono na wprowadzanie chemikaliów do atmosfery zakładowi, który znajduje się w odległości kilkunastu metrów od najbliższego przedszkola, gimnazjum, szkoły średniej oraz zabudowań mieszkalnych. Stężenie szkodliwych substancji chemicznych w powietrzu jest tak duże, iż – jak relacjonuje pani Kaleta – nie sposób otworzyć okna, wyjść na spacer do pobliskiego parku czy po prostu przejść ulicą. Wokół zakładu usychają drzewa.

Substancje chemiczne emitowane przez zakład do powietrza nie tylko powodują nieznośny smród, ale przede wszystkim zagrażają zdrowiu mieszkańców. 15.11.2011 zlokalizowano na terenie budynku ZSP nr 2 przy ul. Astronautów 19 ostry, drażniący zapach, wydzielający się z kanalizacji usytuowanej w pomieszczeniach bloku wychowania fizycznego. Wezwano straż pożarną i Zakład Wodociągów i Kanalizacji. Funkcjonariusze straży pożarnej stwierdzili, że nie było bezpośredniego zagrożenia dla zdrowia i życia uczniów, a przyczyną zdarzenia była awaria kolektora zrzutowego w Zakładach Chemicznych „Organika”. Jednak odór siarkowodoru był na tyle silnie drażniący drogi oddechowe, że dyrektorka szkoły, Anna Drobik, musiała wyłączyć pomieszczenie z użytkowania. Analizy laboratoryjne pobranych ścieków, dokonane przez ZWiK, wykazały przekroczenie odczynu i wielokrotnie przekraczające najwyższe dopuszczalne stężenie ChZT (Chemiczne Zapotrzebowanie Tlenu, stosowane jako miara zanieczyszczeń w wodzie i ściekach). Po interwencjach 15 i 16 listopada 2011 r. podobne sytuacje powtórzyły się jeszcze 26 listopada i 20 grudnia 2011 r. Piotr Koprowski z rady osiedla poinformował nas, że 20.12.2011 miała nawet miejsce ewakuacja szkoły na ul. Astronautów z powodu fetoru chemikaliów z Organiki. Pani Anna Drobik jest pełna obaw o zapewnienie bezpiecznych warunków nauki i pracy na terenie placówki. Ciągłe przebywanie w otoczeniu o zwiększonym stężeniu niebezpiecznych substancji chemicznych stanowi duże zagrożenie dla zdrowia i życia uczniów i pracowników. Drażniący zapach odnotowano również w pobliskim przedszkolu nr 106 przy ul. Astronautów 17 (15.11.2011 oraz 20.12.2011).

Dodatkowym problemem jest hałas przemysłowy, emitowany zarówno przez urządzenia wykorzystywane w procesach technologicznych, jak i przez transport wytworzonych towarów czy surowców do produkcji. Pod oknami mieszkańców jeżdżą TIR-y, wózki widłowe, pociągi z cysternami. Gazowa wytwornica pary oprócz bardzo uciążliwego hałasu powoduje dudnienie/wibracje odczuwalne w domach. W odległości 20 metrów od budynków mieszkalnych uruchamiana jest także tzw. podczyszczalnia ścieków, emitująca hałas i smród (działająca – jak zapewnia pani Kaleta – zarówno w dzień jak i w godzinach nocnych). Problem w tym, że wiele z uchybień „Organiki” jest bardzo trudnych do udowodnienia. O kontroli hałasu przemysłowego przez WIOŚ „Organika”, zgodnie z wymogami prawnymi, została powiadomiona z 7-dniowym wyprzedzeniem. Jak się nietrudno domyślić, w dniu kontroli zakład nie działał…

Według ekspertów „Programu ochrony środowiska dla miasta Łodzi na lata 2011-2014 z perspektywą na lata 2015-2018” (dostępy na stronie internetowej Urzędu Miasta Łodzi) Zakłady Chemiczne „Organika” stanowią olbrzymie zagrożenie dla życia i zdrowia 2500 mieszkańców okolic „Organiki”. Z raportu zawartego w Programie wynika także, iż zakład nie posiada pozwolenia na wprowadzanie gazów i pyłów do powietrza, chociaż produkcja trwa od wielu lat bez przerwy (np. przetwarza glikol, kwas siarkowy; produkuje styropian itp.).

Okoliczni mieszkańcy są bezsilni w nierównej walce z chemicznym potentatem. Liczne pisma wysyłane przez Danutę Kaletę w imieniu mieszkańców osiedla 1 Maja, jak również przez Annę Drobik, dyrektor ZSP nr 2 oraz Joannę Matczak, dyrektor Przedszkola Miejskiego nr 106, do rozmaitych urzędów spotykają się z opieszałością lub wręcz ignorancją urzędników. Wobec „Organiki” nie są wysuwane żadne konsekwencje. Dlatego każdy, kto może pomóc w nagłośnieniu sprawy (lub w jakikolwiek inny sposób), jest proszony o kontakt z p. Danutą Kaletą (tel.: 604 381 657, kurak3@vp.pl).

OFE – emerytura, która znika

OFE – emerytura, która znika

Rok 2011 był drugim, w którym Otwarte Fundusze Emerytalne przyniosły straty. Średnia stopa zwrotu wyniosła minus 4,8.

Jak informuje portal wnp.pl na podstawie raportu Analizy Online, pierwszy raz OFE wypracowały ujemne stopy zwrotu w 2008 r., gdy wskutek kryzysu finansowego jednostki funduszy straciły na wartości średnio 13,9%. W roku 2011 roku sytuacja giełdowa nie sprzyjała inwestycjom na rynku akcji, gdyż wartość WIG zmniejszyła się w tym okresie aż o prawie 21%.

Co ciekawe, wśród funduszy najlepszy wynik miał AXA OFE (minus „tylko” 3,3%), a najgorzej OFE Polsat (minus 7,2%). Nie jest to przypadek – AXA w najmniejszym stopniu inwestowała na giełdzie, a Polsat czynił to w stopniu największym pośród wszystkich OFE. Tak wygląda uzależnianie wysokości emerytur od spekulacji giełdowych.

W najnowszym numerze „Nowego Obywatela” można przeczytać obszerny wywiad z prof. Leokadią Oręziak na temat destruktywnego wpływu OFE na przyszłe emerytury oraz na stan finansów państwa – zapraszamy do punktów sprzedaży lub tutaj.

Dni wolne od pociągów

Dni wolne od pociągów

Plaga rozkładów jazdy PKS-u przenosi się na kolej: na kolejnych liniach pociągi przestają kursować w dni wolne od pracy.

Stacja kolejowa w Nysie (woj. opolskie) 25 grudnia całkowicie opustoszała. Tego dnia w Nysie nie pojawił się żaden z 40 pociągów obsługujących to liczące 46 tys. mieszkańców miasto, trzeci pod względem liczby ludności ośrodek województwa opolskiego. A wszystko w pełni zgodnie z rozkładem. Organizujący przewozy kolejowe samorząd województwa opolskiego zdecydował bowiem, że w pierwszy dzień świąt Bożego Narodzenia na niezelektryfikowanych liniach w regionie nie będą kursowały żadne pociągi. W efekcie 25 grudnia ruch całkowicie zamarł na czterech trasach: Opole – Nysa, Opole – Kluczbork, Kędzierzyn-Koźle – Nysa oraz Nysa – Brzeg. Cała sytuacja powtórzy się już za kilka miesięcy – pociągi nie wyruszą na niezelektryfikowane trasy Opolszczyzny również w przypadającą na 8 kwietnia niedzielę wielkanocną.

Podobnie jak na Opolszczyźnie, 25 grudnia i 8 kwietnia to dni bez pociągów pasażerskich na dolnośląskiej linii Jelenia Góra – Lwówek Śląski. Wyłącznie w dni robocze pociągi kursują na dwóch liniach w województwie warmińsko-mazurskim: Elbląg – Braniewo oraz Ełk – Olecko. Z Olecka ostatni pociąg odjeżdża więc w piątek o godz. 17.16 – na następne połączenie trzeba czekać do poniedziałku do godz. 6.55. Na kolejnej linii w województwie warmińsko-mazurskim Olsztyn – Braniewo ruch pociągów w weekendy został ograniczony do minimum – na pięć par pociągów, tylko jedna kursuje przez cały tydzień. W efekcie w soboty z Braniewa odjeżdża zaledwie jeden pociąg: o godz. 5.22.

Problem szczątkowej oferty w dni wolne od pracy od kilku już lat nasila się w komunikacji autobusowej. Przykładowo z dworca PKS w Łosicach spośród 146 kursów przewidzianych w rozkładzie, 93 nie wyruszają na trasę w weekendy. Do wielu miejscowości w soboty, niedziele, a nawet przez całe wakacje, autobusy PKS w ogóle nie docierają. Na 140 odjazdów z dworca PKS w Sierpcu, 86 nie jest realizowanych w weekendy.

– „Brak połączeń poza dniami roboczymi prowadzi do wykluczania mieszkańców »Polski powiatowej« z dostępu do kultury, edukacji pozaszkolnej oraz rynku pracy. To pogłębia polaryzację na bogate miasta i biedną prowincję” – mówi Michał Beim, ekspert ds. transportu miejskiego i regionalnego z Instytutu Sobieskiego. – „Pracodawcy coraz częściej stawiają wyśrubowane wymagania odnośnie elastyczności godzin pracy, w tym również w weekendy. Oferta transportu publicznego powinna ten trend uwzględniać.

Karol Trammer

_____________________
Tekst pochodzi z dwumiesięcznika „Z Biegiem Szyn”, nr 57, styczeń-luty 2012, http://www.zbs.net.pl. Karol Trammer jest stałym współpracownikiem „Nowego Obywatela”.