Dla jednych zyski, dla innych niepewność

Dla jednych zyski, dla innych niepewność

„Solidarność” w zakładach Pektowin SA w Jaśle chce wyjaśnienia warunków, na jakich firma została sprzedana francuskiej spółce Naturex SA. Domagają się zachowania miejsc pracy przynajmniej na dotychczasowym poziomie oraz inwestycji zwiększających potencjał spółki.

Jak informuje Portal Spożywczy, „Solidarność” w Pektowinie skierowała pismo do prezesa Agencji Rozwoju Przemysłu z żądaniem wyjaśnień w sprawie przeprowadzonej prywatyzacji. „Pragniemy podkreślić, że ZPOW Pektowin zatrudnia obecnie 328 osób, co czyni go jednym z największych pracodawców w Jaśle, w którym stopa bezrobocia przekracza 18 proc. Ten fakt – naszym zdaniem – wymaga i wymagał szczególnej rozwagi podczas negocjacji warunków sprzedaży akcji spółki” – czytamy w piśmie.

21 grudnia 2011 roku Agencja Rozwoju Przemysłu podpisała umowę warunkową dotyczącą sprzedaży 100 proc. akcji ZPOW Pektowin SA w Jaśle firmie Naturex SA. „Informacja ta wywołała spore poruszenie wśród załogi spółki, a pojawiające się sprzeczne informacje dotyczące potencjalnych zamierzeń inwestora, mówiące jedynie o zamiarze kontynuowania produkcji pektyny i koncentratu jabłkowego, wywołują niepokój dotyczący przyszłego zatrudnienia w spółce” – komentują związkowcy.

Ostateczne wykonanie umowy nabycia Pektowinu przez Naturex jest uwarunkowane uzyskaniem od Ministerstwa Skarbu zgody na transakcję, co spodziewane jest najpóźniej do końca stycznia 2012 r. Związkowcy z „Solidarności” domagają się ujawnienia warunków sprzedaży oraz uważają, że bez zagwarantowania utrzymania zatrudnienia oraz inwestycji, umowa sprzedaży powinna być renegocjowana.

Pektowin specjalizuje się w produkcji pektyny jabłkowej i cytrusowej, skoncentrowanych soków owocowo-warzywnych oraz przetworów spożywczych. Produktem strategicznym zakładów jest pektyna – jej sprzedaż stanowi 1,7-2% światowej produkcji, a udziały spółki na polskim rynku wynoszą w tej sferze ok. 30%.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Gospodarka antyrodzinna

Gospodarka antyrodzinna

Według GUS w pierwszej połowie 2011 r. urodziło się w Polsce 190 tys. dzieci, czyli o 9% mniej niż w analogicznym okresie rok wcześniej. Młodzi rezygnują z dzieci, bo oceniają, że w kryzysie nie będzie ich na nie stać.

Gazeta „Metro” informuje, że w całym 2011 r. według szacunków (dokładnych danych obecnie brak) mogło się urodzić zaledwie 380 tys. dzieci. Rok wcześniej było 413 tys. urodzeń. Jak ocenia psycholog społeczny, prof. Janusz Czapiński, młodzi najpewniej uwierzyli, że choć kryzys jeszcze do nas nie zapukał, to jednak nadejdzie. – „Więc rezygnują z dzieci, bo dochodzą do wniosku, że nie będzie ich stać. Wielu z nich już na zawsze może zostać bez dzieci” – mówi gazecie.

Prof. Czapiński uważa, że spadek urodzeń świadczy o tym, iż nie dają efektów rządowe pomysły, które miały pomagać kobietom w godzeniu macierzyństwa z pracą. I jeżeli nic się nie zmieni, to odwrócenia tendencji nie doczekamy się przez dwie dekady. – „W 2020 r. będzie już tylko 360 tys. 19-latków. Gdy te roczniki zaczną zakładać rodziny, za kolejne 8-12 lat liczba urodzeń może spaść poniżej 350 tys.” – uważa naukowiec.

Większym optymistą jest socjolog prof. Tadeusz Popławski, choc jest to specyficzny optymizm: „W ciągu kilku lat zweryfikujemy nasze ambicje i zamiast starać się o kredyty hipoteczne, pogodzimy się z tym, że nie musimy mieszkać na własnym. Rodziny będą wynajmować mieszkania, wracać do rodziców. Gdy okrzepną w tych nowych warunkach, zaczną myśleć o dzieciach”.

Konserwatywni liberałowie – oto macie swój raj stosunkowo niskich podatków od wynagrodzeń, znikomych zasiłków socjalnych, likwidowania „socjalistycznych” szkół i przedszkoli, niskich składek na ZUS (kilka milionów Polaków, głównie w wieku reprodukcyjnym, pracuje dziś na umowach śmieciowych, czyli nisko oskładkowanych) itd. Jak wyglądał przyrost naturalny w 2010 roku? W „socjalistycznej” Norwegii dodatni (+0,33), w „socjalistycznej” Danii dodatni (+0,27), w „socjalistycznej” Szwecji dodatni (+0,16), w „socjalistycznej” Finlandii dodatni (+0,08) – a w balcerowiczowskiej Polsce ujemny (-0,05). Oto macie swój liberalny raj – bezdzietny raj.

Tak (nie) działa kapitalizm

Tak (nie) działa kapitalizm

Po 100 latach działalności ogłoszono likwidację Huty Szkła Szczakowa w Jaworznie. 155-osobowa załoga zakładu tuż przed świętami Bożego Narodzenia otrzymała informację o zwolnieniach. Został jeszcze cień szansy na powołanie spółki pracowniczej, która miałaby kontynuować produkcję.

Huta w lutym ubiegłego roku została przekształcona w spółkę Szczakowa Glass. Przed kilkoma miesiącami obchodzono 100-lecie istnienia zakładu. Z poważnymi problemami szczakowska huta boryka się od kilku lat. Nie produkuje już szkła, zajmując się jedynie przetwórstwem. Dzięki determinacji związkowców i pracowników kilkakrotnie udało się uratować zakład przed zamknięciem. Jacek Madejczyk, przewodniczący „Solidarności” w hucie, przypomina, że w ubiegłym roku pracodawca przeprowadził zwolnienia grupowe, które miały przynieść wzrost efektywności produkcji i obniżenie kosztów. Kilka miesięcy temu były kolejne zwolnienia grupowe. Dzisiaj okazuje się, że ostatnia decyzja o zwolnieniach nie została nawet zweryfikowana rynkowo, chociaż wolumen sprzedaży w ostatnich miesiącach znacznie się poprawił.

Lider zakładowej „Solidarności” dodaje, że nikt nie spodziewał się informacji  o likwidacji zakładu. – „Pracownicy przygotowywali się do świąt, czekali na świąteczne talony, zaległe wypłaty, a 15 grudnia otrzymali taki prezent”. Mimo tak trudnej sytuacji działalność zakładu nie została wstrzymana. – „Będziemy pracowali do samego końca, żeby załoga mogła otrzymywać wynagrodzenia. Jako związkowcy obiecujemy, że będziemy się starali pomóc na tyle, na ile będziemy mogli” – zapowiada przewodniczący zakładowej Solidarności.

4 stycznia upłynął termin podpisania porozumienia przez organizacje związkowe. Zakładowa Solidarność przedstawiła swoje żądania związane z warunkami odejść. Postulaty związkowców dotyczyły wydłużenia okresu wypowiedzeń o trzy miesiące oraz odpraw o dwa miesiące w stosunku do okresów wynikających z przepisów prawa. Związkowcy domagają się też wypłacenia pracownikom pieniędzy zgromadzonych w Zakładowym Funduszu Świadczeń Socjalnych. – „W sytuacji likwidacji zakładu są to żądania minimalistyczne. Drugi związek zawodowy też odmówił podpisania porozumienia” – informuje Jacek Madejczyk.

Jest jeszcze cień nadziei na uratowanie zakładu. Podczas jednego z ostatnich spotkań z organizacjami związkowymi prezes Anna Banaś poinformowała o możliwości założenia spółki pracowniczej, która mogłaby zakupić majątek huty za symboliczną złotówkę i kontynuować działalność. – „W najbliższych tygodniach okaże się, czy taki scenariusz jest możliwy. 5 stycznia pracodawca przedstawił regulamin zwolnień grupowych. Zgodnie z nim  zwolnienia potrwają do 30 czerwca, co razem z wcześniejszą deklaracją o sprzedaży firmy spółce pracowniczej za złotówkę daje nam nadzieję, że zdołamy zakład przekształcić w spółkę pracowniczą i uratować” – dodaje Jacek Madejczyk. Związkowcy zapowiadają, że będą rozmawiać z władzami miasta oraz z przedstawicielami Agencji Rozwoju Lokalnego. Nie zamierzają poddać się bez walki.

____________________
Informacja na podstawie http://solidarnosckatowice.pl/

Okna na tamten świat

Okna na tamten świat

300 pracowników chińskiej firmy Foxconn, produkującej konsole Xbox 360 dla Microsoftu, zagroziło samobójstwem, jeśli fabryka nie spełni ich oczekiwań dotyczących podwyżki pensji.

Jak poinformowała strona internetowa tygodnika „Wprost”, 2 stycznia pracownicy Foxconnu zażądali podwyżek dla stu osób. Zarząd fabryki, największego światowego wykonawcy elektroniki, który zaopatruje chińskiego Apple’a, Della oraz Nintendo, odpowiedział na te żądania ultimatum. Pracownicy mieli do wyboru podpisanie wypowiedzenia z miesięczną odprawą lub powrót do pracy. Wielu z nich zdecydowało się odejść. Istnieją podejrzenia, że Foxconn nie wywiązał się z umowy i nie wypłacił obiecanych pieniędzy.

4 stycznia niemal 300 pracowników wróciło do fabryki, przenosząc protest na dach. Grozili, że popełnią zbiorowe samobójstwo, jeśli zarząd nie spełni ich oczekiwań. Burmistrz miasta Wuhan, w którym mieści się siedziba firmy, interweniował w tej sprawie, prowadząc wielogodzinne negocjacje z pracownikami. Jak podaje China.com wrócili oni do pracy około godziny 21. Rzecznik Foxconnu potwierdził drogą elektroniczną, że taki incydent miał miejsce, jednak twierdził, że przyczyną protestu było planowane przesunięcie pracowników do innej jednostki w fabryce, związane ze zmianami w produkcji.

W 2010 roku w fabryce Foxconn pracownicy produkujący komponenty dla firmy Apple popełnili w wyrazie protestu zbiorowe samobójstwo.