Odzyskamy suwerenność (białkową)?

Odzyskamy suwerenność (białkową)?

Wiceminister rolnictwa zapowiedział, że Polska zamierza zastąpić śrutę sojową zawierającą GMO roślinami strączkowymi – przynajmniej w połowie potrzeb jest to możliwe.

Jak informuje portal Farmer.pl, wiceminister Andrzej Butra poinformował, że rząd prowadzi prace zmierzające do znalezienia rozwiązań alternatywnych wobec GMO rozwiązań. W odpowiedzi na interpelację posła Szymona Giżyńskiego, wyjaśniał: „Jednym z takich działań jest opracowany w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi i ustanowiony uchwałą Rady Ministrów nr 149/2011 z dnia 9 sierpnia 2011 r. program wieloletni »Ulepszanie krajowych źródeł białka roślinnego, ich produkcji, systemu obrotu i wykorzystania w paszach«. Program ustanowiono ze względu na konieczność zwiększenia wartości biologicznej i użytkowej rodzimych źródeł białka roślinnego jako alternatywy dla genetycznie modyfikowanej soi pochodzącej z importu. Możliwości zwiększonego wykorzystania rodzimych surowców białkowych dla zastąpienia, a przynajmniej uzupełnienia, importowanej śruty sojowej badane są od wielu lat. Polska, dla zaspokojenia potrzeb paszowych, importuje rocznie ok. 2 mln t śruty sojowej pochodzącej z nasion uzyskanych z roślin genetycznie modyfikowanych (GMO). Niechęć społeczeństwa do produktów GMO oraz potrzeba zabezpieczenia źródeł surowców dla produkcji pasz na wypadek nieprzewidzianych zapaści w globalnym handlu produktami rolnospożywczymi wymagają znalezienia zastępczych, wysokobiałkowych składników porównywalnych do soi pod względem jakościowym i ekonomicznym”.

Zdaniem Andrzeja Butry, możliwe jest częściowe zastąpienie śruty sojowej roślinami strączkowymi: „Głównym celem programu wieloletniego jest stworzenie warunków do zmniejszenia importu białka paszowego (poekstrakcyjna śruta sojowa) o ok. 50 proc. Wykonawcy programu zakładają, że wzrost plonowania roślin strączkowych wyniesie ok. 0,2 t/ha. Jednocześnie zakłada się, że nastąpi zwiększenie powierzchni upraw ze 180 000 ha do co najmniej 300 000 ha, co przy średniej cenie rynkowej nasion wynoszącej 700 zł da wzrost przychodów rolników o około 42 000 000 zł rocznie”.

Minister podkreślił jednocześnie zalety roślin strączkowych dla ekologii: „Należy zauważyć, że rośliny strączkowe posiadają zalety zarówno ekonomiczne, jak i proekologiczne, wynikające z wiązania azotu atmosferycznego przez bakterie korzeniowe. Rośliny te nie wymagają nawożenia azotowego, mają również pozytywny wpływ na plonowanie roślin następczych, np. w przypadku zbóż wysiewanych na stanowisku po roślinach strączkowych, wzrost plonu uzyskiwany bez żadnych dodatkowych nakładów, takich jak nawożenie, wynosi 0,5-1 t/ha”.

Oby to wszystko było prawdą!

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

„Nie” dla luk prawnych w sprawie GMO

„Nie” dla luk prawnych w sprawie GMO

Koalicja „POLSKA WOLNA OD GMO” negatywnie opiniuje prezydencki projekt ustawy o nasiennictwie. Uważa ona, że proponowane zapisy nie zabezpieczają polskich upraw i przyrody przed inwazją organizmów modyfikowanych genetycznie.

Oto fragmenty stanowiska Koalicji:

W związku z przedłożeniem przez Pana Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej projektu ustawy o nasiennictwie, Koalicja „POLSKA WOLNA OD GMO” oświadcza, że inicjatywa ta sprowadza się jedynie do przywrócenia stanu prawnego istniejącego przed zawetowaną przez Prezydenta w 2011 roku próbą rządowej nowelizacji tej ustawy, polegającej m.in. na usunięciu zapisów o zakazie obrotu i wpisywania do rejestru odmian roślin GMO.

Ustawa w wersji przedłożonej przez Prezydenta RP przywraca przepisy o zakazie wpisu do rejestru i wprowadzania do obrotu nasion odmian roślin GMO na terytorium RP, jednak brak niezbędnych zmian definicji „obrotu” umożliwia omijanie tego zakazu i sprowadzanie nasion roślin GMO na tzw. własny użytek przez plantatorów transgenicznej kukurydzy MON810 powiązanych z koncernami biotechnologicznymi.

W tej sytuacji prezydencki projekt, jest obciążony istotną wadą, która wbrew intencji Autora uniemożliwi egzekwowanie zakazu upraw roślin GMO na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej…

Społeczeństwo polskie jest systematycznie dezinformowane przez naukowców obciążonych istotnym konfliktem interesu, a powiązanych z obcymi koncernami biotechnologicznymi, którzy opierając swoje tezy o rzekomym bezpieczeństwie roślin GMO na paranaukowym stwierdzeniu, że „przecież nic się jeszcze nie stało” usiłują ex cathedra autoryzować stosowanie roślin GMO w polskim rolnictwie…

Z uwagi na specyfikę polskiego systemu ochrony zasobów rolnych uregulowanie zakazów upraw roślin GMO na poziomie ustawy o nasiennictwie wydaje się być niezbędne…

Dlatego Koalicja „POLSKA WOLNA OD GMO” apeluje do Pana Prezydenta o uzupełnienie tekstu proponowanej ustawy o przepisy zakazujące sprowadzania nasion roślin GMO na tzw. własny użytek…

Wpada też wspomnieć, że obecny projekt prezydencki powstał bez żadnych konsultacji ze środowiskami przeciwników GMO.  Dodatkowo pragniemy podkreślić, że niepokoją nas utrzymane w obecnym projekcie zapisy dotyczące ograniczenia dostępu do nasion regionalnych i tak np. dla rzepaku limit ten wynosi 0,3%… oraz rezygnacja z opinii Komisji do spraw rejestracji odmian na rzecz jednoosobowej decyzji Dyrektora Centralnego Ośrodka Badania Odmian Roślin Uprawnych.

Utrzymanie puli genowej (resztek) polskich odmian roślin uprawnych i zabezpieczenie dostępu do rodzinnego materiału siewnego leży bowiem w strategicznym interesie narodowym, ze względu na konieczność zapewnienia suwerenności żywieniowej Polski.

Całe stanowisko można przeczytać tutaj.

Krótszy czas pracy i godna emerytura dla każdego!

Krótszy czas pracy i godna emerytura dla każdego!

Publikujemy Stanowisko Komisji Krajowej Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Inicjatywa Pracownicza ws. rządowej propozycji reformy wieku emerytalnego. Związek opowiada się za likwidacją obecnego systemu emerytalnego, systematycznym skracaniem czasu pracy oraz zagwarantowaniem wszystkim obywatelom świadczeń emerytalnych finansowanych z budżetu.

Rząd Donalda Tuska planuje w najbliższych miesiącach reformę systemu emerytalnego, wydłużając i zrównując dla kobiet i mężczyzn wiek emerytalny od 2013 r.. Zgodnie z planami Platformy Obywatelskiej, począwszy od 2013r., każdego roku wiek emerytalny wydłużany będzie o 3 miesiące aż do momentu, kiedy na emeryturę przechodzić będziemy po osiągnięciu 67 roku życia.

Zgodnie z deklaracjami Premiera, zmiana ma „uratować budżet przed bankructwem” i „uchronić nas przed biedą na emeryturze”. Dla wszystkich pracujących oznacza ona jednak  radykalne wydłużenie czasu, który każdy i każda z nas musi przepracować zanim uzyska prawo do świadczeń emerytalnych.  Rząd domaga się od nas więc dłuższej pracy, jednocześnie skracając okres przez który będziemy mogli korzystać ze świadczeń emerytalnych – jedną z konsekwencji planowanej reformy jest bowiem skrócenie okresu pobierania emerytury. Zgodnie z danymi GUS (Trwanie życia w 2010 r.), przeciętna długość życia mężczyzn wyniosła w 2010 r. 72 lata, a kobiet – prawie 81 lat.  Biorąc pod uwagę prognozy demograficzne GUS na rok 2020, wydłużenie wieku emerytalnego spowoduje, iż statystyczny mężczyzna będzie korzystał ze świadczeń emerytalnych 6 lat (o rok krócej, niż obecnie), a kobieta – 14 lat (aż o 6 lat krócej niż w 2010r.).

Planowana reforma sprowadza się więc do przerzucenia na pracowników i pracownice kosztów zażegnania obecnego kryzysu finansów publicznych – w jej wyniku nasze przyszłe dochody w postaci świadczeń emerytalnych zostaną ograniczone po to aby „uratować” finanse publiczne oraz wspomóc nieefektywny i niesprawiedliwy system emerytalny wprowadzony reformą rządu AWS-UW w 1999 r. Najdotkliwiej zmianę tę odczują kobiety, już w tej chwili obarczone pracą na dwóch etatach – w domu i w pracy. W wyniku „racjonalizacji wydatków publicznych” ich drugi etat ulegnie wydłużeniu aż o 7 lat.

Nie można też zapominać, że jednym z głównych powodów rozpoczynającego się kryzysu emerytalnego jest jego „urynkowienie”, którego dokonano w 1999 r. Pamiętamy dokładnie, że zmiana sprzed trzynastu lat polegająca na wprowadzeniu indywidualnych kont emerytalnych i komercyjnych funduszy (OFE) miała – zgodnie z deklaracjami ówczesnej koalicji AWS-UW, zagwarantować każdemu  wyższe świadczenia i stać się motorem rozwoju gospodarki. Pieniędzmi odkładanymi na emerytury OFE miały grać na giełdzie oraz lokować w „bezpieczne obligacje Skarbu Państwa”. Wszyscy zakładali, że tak skonstruowany system będzie zarówno impulsem dla rozwoju gospodarki, jak i zagwarantuje przyszłym seniorom „dostatnie życie na emeryturze”. Obecnie widać wyraźnie, że OFE stały się z jednej strony wampirem wysysającym pieniądze z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych i od emerytów, a z drugiej – rozwiązaniem narażającym los przyszłych emerytów przez spekulowanie ich oszczędnościami na giełdzie. W samym 2011 r. straty OFE wyniosły ok. 5 mld zł. Fundusze  pobierają od naszych składek wysokie opłaty, niezależnie od  wyników, jakie uzyskują na giełdzie – szacuje się, że ok. 9% wszystkich pieniędzy przekazanych do tej pory do OFE, zostało przeznaczane na różnego typu opłaty związane z ich funkcjonowaniem. Jak wskazuje wielu specjalistów z dziedziny ubezpieczeń społecznych – transfer środków z ZUS do OFE i inwestowanie przez Fundusze pieniędzy w Obligacje Skarbu Państwa są jedną z głównych przyczyn narastania deficytu budżetowego. Sytuację tą można więc podsumować następująco: w wyniku reformy z 1999 r., wszyscy pracujący zostali zmuszeni do obowiązkowego przekazywania części swoich pieniędzy do prywatnych firm, które pobierają wysokie opłaty za swoje funkcjonowanie, trwoniąc pieniądze przyszłych emerytów na giełdzie i zwiększając deficyt budżetowy. Reakcją rządzących na tę sytuację jest natomiast przerzucanie kosztów reformy na wszystkich pracujących.

Komisja Krajowa OZZ Inicjatywa Pracownicza stoi na stanowisku, że to nie pracownicy i pracownice są odpowiedzialni za obecny kryzys gospodarczy i budżetowy, więc nie powinni dokonywać wyrzeczeń w celu ratowania finansów publicznych. Sprawiedliwym rozwiązaniem jest natomiast szukanie pieniędzy w kieszeniach tych, którzy czerpią gigantyczne zyski ze spekulacji giełdowych oraz wyzysku pracowników i pracownic. To m.in. wyzysk związany z  nisko lub w ogóle nie oskładkowanymi umowami śmieciowymi wprost przyczynia się do deficytu Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, a giełdowe spekulacje (m.in. pieniędzmi odprowadzanymi do OFE) są jedną z przyczyn dla których prognozowana wysokość emerytur obecnych 20 i 30 latków będzie wynosiła ok. 20% ich obecnych wynagrodzeń.

W związku z powyższym, popieramy inicjatywy zmierzające do zablokowania planów wydłużenia wieku emerytalnego oraz deklarujemy aktywne wsparcie kampanii prowadzonej przez NSZZ „Solidarność”, zmierzającej do zorganizowania referendum ws. wydłużenia wieku emerytalnego. Jednocześnie uważamy, że obowiązujący w Polsce od 13 lat system emerytur ostatecznie dowiódł, że korzyści z jego funkcjonowania odnoszą jedynie właściciele i kadra zarządzająca OFE, a koszty ponosi całe społeczeństwo. Z tych powodów opowiadamy się za:

•    likwidacją obecnego systemu emerytalnego,
•    systematycznym skracaniem czasu pracy (równoważonym wzrostem świadczeń na ubezpieczenia społeczne płaconych przez pracodawców) oraz
•    zagwarantowaniem wszystkim obywatelom świadczeń emerytalnych finansowanych z budżetu państwa – na wzór rozwiązań przyjętych w Wielkiej Brytanii tuż po II Wojnie Światowej lub zgodnie z założeniami tzw. Dochodu Podstawowego (uniwersalnego świadczenia pieniężnego wypłacanego wszystkim obywatelom).

Komisja Krajowa OZZ Inicjatywa Pracownicza
19 stycznia 2012 r.

Reserved: Nie rezerwuj informacji tylko dla siebie!

Reserved: Nie rezerwuj informacji tylko dla siebie!

Nieczęsto zdarza się, by polskie firmy osiągały międzynarodowy sukces i były obecne na rynkach kilkunastu krajów europejskich. Markę Reserved zna i lubi nie tylko wiele Polek i Polaków, ale też konsumentów z Czech, Bułgarii i Ukrainy. Jeśli chcesz, aby za tą rozpoznawalnością szła także odpowiedzialność – wyślij list i zapytaj, w jakich warunkach produkowane są te popularne ubrania.

Globalny rynek odzieżowy zdominowany jest przez duże firmy i sieci detaliczne. Ich sukces nie byłby możliwy bez przeniesienia większości produkcji do krajów słabiej rozwiniętych i o niższych standardach pracy. Ponad 60% światowej produkcji ubrań odbywa się w Azji (przede wszystkim w Chinach, Indiach, Bangladeszu, Sri Lance), gdzie zatrudnionych jest ponad sto milionów pracowników! Relokacja produkcji odzieży do tych krajów spowodowała możliwość obniżenia ceny nie tylko kosztem spadku jakości, ale przede wszystkim kosztem pracowników, których prawa są ustawicznie łamane. Główne problemy, z jakimi zmagają się pracownicy, to: nadmiernie wydłużony czas pracy, narzucane i nie opłacane należycie nadgodziny, brak umów o pracę i zabezpieczeń socjalnych, brak bezpieczeństwa i higieny pracy w fabrykach (niestosowanie odzieży ochronnej, praca z toksycznymi substancjami, brak zabezpieczeń przeciwpożarowych, zablokowane wyjścia ewakuacyjne), głodowe wynagrodzenia, odbieranie praw związkowych, zły stan zdrowia i wycieńczenie pracowników, molestowanie seksualne oraz psychiczne, praca w ciągłym stresie.

Aby sprostać powyższym problemom i oczekiwaniom konsumentów, wiele międzynarodowych firm odzieżowych wprowadziło już odpowiednie mechanizmy gwarantujące poprawę warunków pracy. Pierwszym krokiem do polepszenia sytuacji jest zdecydowanie się na większą przejrzystość firmy i jej uczciwość wobec konsumentów. Informowanie o miejscach produkcji, warunkach pracy, stosowanych narzędziach społecznej odpowiedzialności biznesu (np. wprowadzanie etycznych kodeksów postępowania, współpraca ze związkami zawodowymi i organizacjami społecznymi, poddawanie się niezależnym kontrolom) stało się już standardem w wielu europejskich firmach odzieżowych.

Niestety, pomimo swojego marketingowego sukcesu, LPP, właściciel marki Reserved oraz Cropp, House, Mohito i Promostars, wciąż nie podjęło widocznych wysiłków na rzecz monitorowania i poprawy warunków pracy w fabrykach swoich dostawców. Koalicja Clean Clothes Polska (współtworzona przez takie organizacje jak Polska Akcja Humanitarna, Koalicja Karat i Polska Zielona Sieć) od 2 lat wzywa LPP i inne polskie firmy odzieżowe do większej przejrzystości i odpowiedzialności za warunki pracy przy produkcji sprzedawanych przez nie ubrań. Sądzimy jednak, że dopóki LPP nie zobaczy zainteresowania ze strony swoich konsumentów i konsumentek, nie podejmie żadnych znaczących kroków w kierunku wdrożenia zasad społecznej odpowiedzialności biznesu w swojej firmie.

Możesz to zmienić – w ciągu minuty lub dwóch możesz wysłać do szefostwa firmy LPP pytanie w tej sprawie. Nie oglądaj się na innych, to nic nie kosztuje – tu można wysłać list do LPP.