Prywatyzacja tylnymi drzwiami?

Prywatyzacja tylnymi drzwiami?

Nowelizacja ustawy o finansach publicznych może sprawić, że samorządy lokalne będą domagały się przekształcenia szpitali w spółki. W przeciwnym razie długi tych placówek wpłyną na wynik finansowy jednostek samorządu.

Jak informuje „Dziennik Gazeta Prawna”, ministerstwo finansów pracuje nad nowelizacją ustawy o finansach publicznych. Jednym z zamierzeń jej twórców jest włączenie do deficytu samorządów wyniku finansowego samorządowych osób prawnych: samodzielnych publicznych zakładów opieki zdrowotnej (SP ZOZ), instytucji kulturalnych, ośrodków ruchu drogowego i ośrodków doradztwa rolniczego.

Gazeta uważa, że jeśli w taki sposób zostanie zmienione prawo, to gminy i starostwa powiatowe wpadną w kłopoty. Po doliczeniu długów takich placówek do zadłużenia samorządów, deficyt sektora samorządowego przekroczy ustawowy poziom. Wówczas jednostki samorządu terytorialnego będą musiały albo zmniejszyć wydatki inwestycyjne, albo pozbywać się deficytowych podmiotów.

Szczególnie odczuwalny będzie taki problem w powiatach, którym podlegają szpitale prowadzone w formie SP ZOZ. W 2011 r. szpitale wykazały 910 mln zł strat. Ich zobowiązania wymagalne sięgnęły 2,6 mld zł, a zobowiązania wszystkich 754 polskich szpitali to około 10 mld zł. Wiele z nich to placówki, których długi obciążyłyby właśnie samorządy. Wówczas te ostatnie mogą sięgnąć po jedyne wyjście – przekształcanie szpitali w spółki prawa handlowego. A to już szeroko otwarta furtka do prywatyzacji.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Masowy HiperWyzysk.pl

Masowy HiperWyzysk.pl

Już ponad 600 zgłoszeń i pomysłów rozwiązań różnych problemów pracowników sklepów zarejestrowano na stronie HiperWyzysk.pl, prowadzonej przez NSZZ „Solidarność”.

Od kilku miesięcy na portalu swoje obserwacje dotyczące warunków pracy i dialogu z pracodawcami mogą zgłaszać zarówno pracownicy jak i klienci sklepów. Zamieszczona na stronie Hiperwyzysk.pl mapa Polski jest już niemal w całości pokryta żółtymi symbolami pokazującymi miejsca, z których zgłoszono nieprawidłowości w stosunkach z pracodawcami.

– „Najczęstsze problemy, jakie zgłaszają pracownicy branży handlowej to w kolejności: stres i mobbing, ponadnormatywne obciążenie pracą i niskie wynagrodzenia. Ponad 12 godzin pracy dziennie, brak wynagrodzeń za nadgodziny, brak przerw, łamanie norm BHP, zatrudnianie na umowy śmieciowe i poniżanie pracowników – to nie obraz stosunków pracy w kraju trzeciego świata, a rzeczywistość wielu polskich super i hipermarketów wyłaniająca się ze zgłoszeń zamieszczonych na portalu” – mówi Alfred Bujara z Sekcji Krajowej Pracowników Handlu NSZZ „Solidarność”.

Wpisy pochodzące od pracowników dotyczą różnych zagadnień. W przytłaczającej większości są jednak świadectwem braku dialogu między pracodawcami a pracownikami. – „Pracujemy 52-62h tygodniowo, a na umowach mamy pół etatu. Nie mamy urlopu wypoczynkowego ani płatnych nadgodzin. Szef nie przebiera w słowach, a na każdą skargę odpowiada wulgarnie, sugerując, że każdego można zastąpić” – relacjonuje na HiperWyzysk.pl pracownik ze  Stalowej Woli.

– „Jestem zatrudniony przez agencję pracy na umowę zlecenie. Zarobki są skandaliczne: tylko 4,70 zł za godzinę. O przejściu na etat można tylko pomarzyć. Teraz chcą zwalniać pracowników etatowych i zatrudniać pracowników z firm zewnętrznych, bo pracujemy za grosze. Coś powinno się zrobić z tymi umowami zlecenie, bo krzywdzą wszystkich” – czytamy w komentarzu kasjera pracującego w jednej z sieci sklepów w Bytomiu.

Intencją twórców platformy było zwrócenie pracodawcom uwagi na kłopoty wynikające z niskiego poziomu komunikacji wewnątrz firm. Ze strony skorzystało jak dotąd przeszło 50 000 odwiedzających. Akcja jest także obecna na popularnych serwisach społecznościowych takich jak Facebook czy NK.

W ramach projektu „Solidarność” zachęcała nie tylko do zgłaszania problemów, ale także do aktywnego poszukiwania możliwych rozwiązań. W pierwszym okresie działania serwisu na autorów najlepszych pomysłów czekały nagrody. W ramach programu promującego dialog realizowane były także inne działania takie jak przedświąteczny happening „Więcej dialogu” zorganizowany w centrum Warszawy przez pracowników sieci handlowych należących do NSZZ „Solidarność”.

Partnerem medialnym akcji HiperWyzysk.pl jest od samego jej początku „Nowy Obywatel”.

Monsanto się cofa

Monsanto się cofa

Koncern Monsanto ogłosił, że nie będzie sprzedawać we Francji w roku 2012 i później nasion modyfikowanej genetycznie kukurydzy MON810. Przyczyną jest postawa władz Francji, sabotujących rozwój upraw GMO.

To bardzo ważna deklaracja. Przypomnijmy, że przed dwoma miesiącami najwyższy organ francuskiego sądownictwa anulował moratorium na uprawy zmodyfikowanej genetycznie kukurydzy MON810. Zakaz upraw tego ziarna obowiązywał od lutego 2008 r., a koncern Monsanto przez cały czas starał się o jego uchylenie. Jednak tuż po ogłoszeniu wyroku Rady Stanu, francuskie władze oznajmiły, że nałożą na produkt Monsanto nowe zakazy, aby uniemożliwić wykorzystanie MON810 do wiosennych zasiewów.

Przed trzema dniami koncern skapitulował. Ogłosił, że wycofuje się z zamiarów sprzedaży we Francji zmodyfikowanego ziarna kukurydzy. Decyzję swą motywuje niesprzyjającym klimatem politycznym.

Niezależnie od tych zapowiedzi, minister ds. środowiska Francji, Natalia Kościuszko-Morizet, zamierza przedłożyć Komisji Europejskiej dowody szkodliwości MON810 do końca lutego, aby uzasadnić wprowadzenie przez Francję kolejnego zakazu w tej sprawie.

Niedawno informowaliśmy o podobnej „ucieczce” producenta mutantów – firmy BASF.

Godna płaca minimalna?

Godna płaca minimalna?

NSZZ „Solidarność” przygotowała projekt nowelizacji ustawy o minimalnym wynagrodzeniu za pracę. Pierwsze sejmowe czytanie już w maju. Jeśli się uda, płaca minimalna wzrośnie.

Jeśli nowe przepisy wejdą w życie, to już od 2013 r. pensja minimalna ustalana byłaby wedle nowych zasad – uzależniona od wzrostu PKB, a nie od decyzji rządu. Projekt „Solidarności” zakłada się, że gdy wzrost gospodarczy będzie kształtował się na poziomie 3-4%, szybciej będzie rosło także wynagrodzenie minimalne. Jest to rozwiązanie korzystne dla pracowników zarabiających najmniej. Gdyby zastosowano je w ubiegłym roku, obecnie minimalna pensja wynosiłaby 1591, a nie 1500 zł brutto (1111,86 zł netto). W stosunku do ubiegłego roku pensja minimalna wzrosła od 1 stycznia 2012 r. o 114 zł.

Natomiast w przypadku spowolnienia, gdy wzrost gospodarczy byłby niższy niż 3% lub miał wartość ujemną, minimalne wynagrodzenie byłoby ustalane według dotychczas przyjętych zasad. Ostatecznym celem projektu jest stopniowe podwyższanie minimalnego wynagrodzenia aż do wysokości 50 %  przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej w tempie zgodnym z tempem wzrostu gospodarczego.

Polskie minimalne wynagrodzenie to obecnie 353€, co sprawia, że znajdujemy się na 12 miejscu w Unii Europejskiej. Najwyższa pensja minimalna jest w Luksemburgu i wynosi 1758 €, w Irlandii jest to 1462€, w Holandii 1424€, w Belgii 1415€, a we Francji 1365€. Mniej od Polaków otrzymują m.in. najsłabiej zarabiający Rumuni, Bułgarzy, Słowacy, Węgrzy, Litwini czy Czesi. Obecnie w żadnym państwie UE minimalne wynagrodzenie nie wynosi 50% średniego, natomiast do tego poziomu zbliżają się Francja (47,6%), Słowenia (47,5%), Malta (46,2%), Luksemburg (45,9%) i Holandia (44,1%).

„Solidarność” na początku maja 2011 r. ogłosiła zbiórkę podpisów pod obywatelskim projektem nowelizacji ustawy o płacy minimalnej. Już 18 lipca ubiegłego roku projekt został złożony  do sejmu z podpisami aż 300 tysięcy obywateli (zgłoszenie inicjatywy obywatelskiej wymaga 100 tysięcy). Oprócz skierowania projektu do sejmu, przewodniczący „Solidarności” wystosował do wszystkich klubów parlamentarnych list, przekonując, że podwyższanie pensji minimalnej przynosi budżetowi więcej zysków niż strat.

W tym tygodniu ma się odbyć spotkanie posłów z wnioskodawcami tej inicjatywy, w celu przeanalizowania wszelkich jej skutków. Wiele zależy od posłów PO, ponieważ PiS, SLD i PSL zadeklarowały już chęć dalszych prac nad ustawą i poparcie dla zaproponowanych zmian.

Janina Petelczyc