O studenckiej nędzy

O studenckiej nędzy

15 marca (czwartek) w Krakowie odbędzie się drugie spotkanie kółka samokształceniowego w ramach projektu „Po kapitalizmie”. „Nowy Obywatel” jest jednym z partnerów tej inicjatywy. Mieszkańców Krakowa i okolic zapraszamy do udziału.

W czwartek 15 marca spotkanie kółka samokształceniowego poprowadzi dr Krzysztof Posłajko, filozof, publicysta, członek redakcji portalu Nowe Peryferie. Tym razem będziemy rozmawiać na temat tekstu „Nędza studenckiego życia” (z 1966 roku), autorstwa Międzynarodówki Sytuacjonistycznej i studentów Strasburga. Tekst dostępny tutaj.

Kraków, Galeria Sztuki Współczesnej Bunkier Sztuki, pl. Szczepański 3a, godz. 18.00. Wstęp wolny. Zapraszamy!

Więcej informacji o projekcie „Po kapitalizmie” można przeczytać tutaj. Projekt realizowany jest we współpracy z redakcją „Nowego Obywatela”,  Stowarzyszeniem DoxoTronica i niezależnym pismem internetowym „Nowe Peryferie”.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Wojna emerytalna

Wojna emerytalna

Związki zawodowe przygotują protesty, jeżeli Sejm nie zgodzi się na referendum w sprawie podniesienia wieku emerytalnego – zapowiedział szef NSZZ „Solidarność” Piotr Duda. Protesty mogą nawet sparaliżować wydarzenia związane z Euro 2012.

W Warszawie w poniedziałek zebrał się sztab protestacyjny związku. Po spotkaniu przewodniczący „Solidarności” powiedział, że „jeżeli tutaj będzie brana pod uwagę tylko arytmetyka polityczna, a nie siła argumentów, to my nie mamy innego wyjścia. Dochodzimy dziś na naszym spotkaniu sztabu protestacyjnego do tego, że te nasze protesty uderzą w rząd, a nie w społeczeństwo. Nie będziemy utrudniać Polakom życia, wręcz odwrotnie – Polacy przyjdą do nas”.

Duda zaznaczył, że nie może ujawnić szczegółów akcji, ponieważ „druga strona nie śpi”. – „Koncepcja jest bardzo dobra. Tą koncepcją chcę się podzielić z koleżankami i kolegami z OPZZ i Forum Związków Zawodowych. Szukaliśmy długo takiej koncepcji, która faktycznie uderzy tylko w rządzących, a nie w społeczeństwo” – powiedział Piotr Duda. Przypomniał, że związek zebrał mniej więcej 1,5 mln podpisów pod wnioskiem o referendum ws. podniesienia wieku emerytalnego, a podpisy zbierają jeszcze SLD i OPZZ. Według niego inicjatywę może poprzeć ponad 2 mln Polaków.

– „Nie wolno z tym igrać. Jeżeli premier nie weźmie tego pod uwagę, to cokolwiek się od tego momentu stanie – już na ulicy – to za to, tylko i wyłącznie, bierze odpowiedzialność rząd premiera Tuska” – mówi lider „Solidarności”. Piotr Duda uważa, że rząd nie uzyskał mandatu wyborców do przeprowadzenia proponowanej zmiany i oszukał Polaków, ponieważ przed wyborami nie mówiono o planach podniesienia wieku emerytalnego. Pytany, czy ewentualna akcja protestacyjna będzie prowadzona także podczas EURO 2012 powiedział, że ma nadzieję, że jej wtedy nie będzie, ale dodał, że nie można wykluczyć żadnego scenariusza, ponieważ sytuacja jest dynamiczna.

W połowie lutego Solidarność złożyła w Sejmie prawie 1,4 mln podpisów pod wnioskiem o referendum ws. planowanych przez rząd zmian emerytalnych. Marszałek Sejmu Ewa Kopacz poinformowała w poniedziałek, że weryfikacja podpisów zakończyła się, a głosowanie nad nim może odbyć się 28-30 marca.

Tanie panie na sponiewieranie

Tanie panie na sponiewieranie

Jedna z największych brytyjskich agencji pośrednictwa pracy dopuściła się oszustw i wyzysku wobec Polek zatrudnionych jako obsługa hotelowa. – „Polki pracują ponad siły i są oszukiwane w kwestii wynagrodzeń” – ustaliła stacja BBC 2.

Jak poinformowało polskie pismo w Wielkiej Brytanii, „Goniec Polski”, dziennikarze publicznej telewizji BBC 2 zdecydowali się na prowokację. Chcieli w ten sposób potwierdzić docierające do nich sygnały, że polskie sprzątaczki/pokojówki pracują w koszmarnych warunkach, sprzecznych z prawem i uzgodnieniami. Próbie poddano dwa popularne londyńskie hotele: Plaza County Hall Hotel oraz Park Plaza Riverbank.

Wyniki reporterskiego śledztwa są zatrważające. Dziennikarze BBC ukrytą kamerą zarejestrowali m.in. kilkanaście odcinków wypłat Polek – okazało się, że wszystkie kobiety są regularnie oszukiwane. Z rozmowy z nimi wynikało, że dostają wypłatę tylko, jeśli wyrobią ustanowioną przez kierowniczkę „dzienną normę”. Ich pracodawca nie przestrzegał prawa dotyczącego stawki minimalnej.

Jedna z kobiet opowiada: „Byłam przerażona tym, co mnie tam spotkało. Kierowniczka traktowała nas jak bydło. Często nie było środków czystości i musiałyśmy używać tego, co było pod ręką, szamponu i mydła. Pracowałyśmy ze łzami w oczach, ale musiałyśmy zacisnąć zęby. Miałyśmy rodziny na utrzymaniu” – wspomina 24-letnia Barbara W., która zrezygnowała z pracy w jednym z hoteli należących do sieci Park Plaza.

Następnie reporterzy sami zatrudnili się w obu hotelach. Już po tygodniu pracy okazało się, że otrzymali jedynie połowę należnych pieniędzy. Na jaw wyszło, że jeśli pracownicy nie byli w stanie posprzątać dwa i pół pokoju na godzinę, nie dostawali za swoją pracę wynagrodzenia. Taki proceder jest niezgodny z prawem.

Imigrantki z Polski i ich koleżanki z innych krajów, głównie z Europy Wschodniej, stały się łatwym celem dla oszustów, ponieważ nie były zaznajomione z brytyjskim prawem i nie wiedziały, gdzie zwrócić się o pomoc. BBC dotarło do wyzyskiwanych Polek dzięki współpracy z organizacją London Citizens, w której imigranci z Polski mają silną reprezentację. Marzena Cichoń z London Citizens wielokrotnie opowiadała na łamach „Gońca Polskiego” o „dickensowskich” warunkach pracy w luksusowych londyńskich hotelach.

Zbrodnia przeciw narodowi?

Zbrodnia przeciw narodowi?

Geir Haarde, były premier Islandii, stanął przed sądem oskarżony o zaniechanie działań, które mogłyby zapobiec krachowi islandzkiego systemu bankowego w 2008 r. Czy inne państwa pójdą śladem Islandii?

Jak poinformował portal lewica24.pl, 6 marca byłego premiera Islandii postawiono przed utworzonym ponad 100 lat temu specjalnym trybunałem do rozpatrywania odpowiedzialności polityków, Landsdómur. Była to pierwsza rozprawa przez tym trybunałem.

Geir Haarde rządził Islandią od 2006 r. z ramienia prawicowo liberalnej Partii Niepodległości. Za jego rządów islandzkie banki inwestowały w niebezpieczne instrumenty finansowe. Mało było im też zysków z rynku krajowego, więc oferowały cudzoziemcom m.in. znacznie wyższe oprocentowanie niż banki na kontynencie. Trzy największe banki islandzkie udzieliły wówczas kredytów, których łączne kwoty były równe 9-krotnej wartości PKB tego kraju!

W 2008 r. nastąpił krach, wywołany m.in. „złymi kredytami”. Banki stały się niewypłacalne. W efekcie ludzie tracili dorobek całego życia, a straty gospodarcze sięgnęły 75% PKB. W styczniu 2009 r., po masowych demonstracjach premier Haarde podał swój rząd do dymisji. Oskarżyciele twierdzą, że Haarde wiedział wcześniej o kłopotach banków, jednak nie zrobił nic, aby zapobiec ich upadkowi. Ex-premier przekonuje natomiast, że nie posiadał odpowiedniej wiedzy, a po krachu podjął skuteczną drogę walki ze skutkami kryzysu i zamiast ratować banki budżetowymi pieniędzmi, pozwolił im upaść, nacjonalizując trzy największe. Jego przeciwnicy twierdzą, że zareagował za późno, a większość reform, które poprawiły sytuację, podjęła dopiero jego następczyni na stanowisku premiera, socjaldemokratka Johanna Sigurdardottir.

W razie udowodnienia winy, Geirowi Haardemu grozi kara do dwóch lat pozbawienia wolności.

Warto przeczytać nasz większy tekst o buncie Islandczyków przeciwko systemowi przyjaznemu bankom, nie obywatelom.