Kucharki utworzyły związek zawodowy, aby bronić szkolnych stołówek

Kucharki utworzyły związek zawodowy, aby bronić szkolnych stołówek

Sytuacja pracownic stołówek jest dramatyczna. Władze samorządowe naciskają na dyrektorów szkół, aby zastąpili stołówki ajencją lub cateringiem. Według wyliczeń Biura Edukacji Rady m.st. Warszawy w wyniku likwidacji pracę może stracić blisko 190 pracownic.

W przeważającej większości są to osoby po 55 roku życia. Poziom zatrudnienia w tej grupie wiekowej w Polsce wynosi zaledwie 34% i jest jednym z najniższych w Europie. Również zarobki kucharek są nie do pozazdroszczenia. Za swoją ciężką, fizyczną pracę otrzymują najczęściej podstawowe wynagrodzenie w granicach 1200-1300 złotych netto. Ws. likwidacji miejsc pracy nikt się z nimi nie konsultował – w większości wypadków panie nie zostały nawet oficjalnie poinformowane o likwidacji! Ponadto zastępowanie stołówek ajencją lub cateringiem skutkuje nie tylko zwolnieniami, ale również wzrostem cen posiłków i spadkiem ich jakości. Uderza zatem nie tylko w pracownice, ale również w rodziców – i w dzieci.

Dlatego pracownice szkolnych stołówek z 16 warszawskich szkół wraz z młodymi pracownicami i pracownikami zatrudnionymi w innych miejscach i działającymi na co dzień w Demokratycznym Zrzeszeniu Studenckim i Porozumieniu Oświatowym założyły Międzyzakładową Organizację Związkową OPZZ „Konfederacja Pracy”, aby wspólnie bronić swoich praw i miejsc pracy. Członkinie i członkowie organizacji liczą na to, że ich związek będzie już niedługo działał w większości warszawskich placówek oświatowych.

Utworzenie międzyzakładowej organizacji związkowej jest najlepszym rozwiązaniem dla placówek i firm, w których ilość zatrudnionych osób nie pozwala na założenie organizacji zakładowej. W większości przypadków nie daje wprawdzie pracownikom powołanym do reprezentowania związku szczególnej ochrony, ale umożliwia reprezentowanie interesów zorganizowanej grupy pracowniczej przed pracodawcą.

Zatrudnieni nie muszą ujawniać swojej przynależności związkowej, a Zarząd MOZ może skutecznie reprezentować interesy zrzeszonych osób. Organizacja aktualnie zamierza skupić się na reprezentowaniu interesów pracownic szkolnych stołówek, które już we wrześniu mają pozostać bez pracy w skutek likwidacji stołówek szkolnych w kilkudziesięciu warszawskich szkołach. Pracownice nie chcą się ujawniać przed pracodawcą z imienia i nazwiska, z tego względu wybrały do Zarządu MOZ pracownice i pracowników, którzy pracują w innych miejscach i z tego względu nie muszą obawiać się nieprzyjemnych konsekwencji ze strony szkolnych pracodawców. W przyszłości sytuacja może się odwrócić. Organizacja zamierza zrzeszać różne grupy zawodowe, które wzajemnie będą się bronić i reprezentować.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Rząd Węgrów, nie koncernów

Rząd Węgrów, nie koncernów

Komisja Europejska wszczęła śledztwo w sprawie decyzji węgierskiego rządu, który od 1 stycznia wprowadził całkowity zakaz budowy nowych centrów handlowych i hipermarketów na terenie kraju.

Jak informuje wyborcza.biz na podstawie dziennika „Nepszabadsag”, ustawa została przyjęta przez węgierski parlament jesienią, a obowiązuje od 1 stycznia do końca 2014 roku. Zakazuje ona w tym okresie budowania/otwierania na Węgrzech nowych centrów handlowych i sklepów o powierzchni powyżej 300 m kw.

W zamierzeniu węgierskich władz nowe regulacje mają  ochronić rodzimy niewielki handel przed ekspansją sieci handlowych, zazwyczaj zagranicznych. Zagrożenie jest realne, bowiem obecnie 69% wartości handlu detalicznego na Węgrzech kontrolują wielkie centra handlowe, a niezależny handel ma już tylko 31% udziału w rynku. Obecnie w samym Budapeszcie jest ponad 20 wielkich centrów handlowych.

Zgodnie z treścią ustawy możliwe są pojedyncze odstępstwa od zakazu. Jednak zgodę na budowę nowego supermarketu czy centrum handlowego musi osobiście podjąć minister gospodarki. Komisja Europejska chce sprawdzić, czy węgierski zakaz jest zgodny z unijnym prawem, zwłaszcza z zasadami swobodnego przepływu ludzi i kapitału wewnątrz UE. Bruksela zwróci się do węgierskiego rządu z prośbą o udostępnienie wszelkich informacji na temat przyjętego prawa.

Pozostaje jedynie czekać na reakcję polskich intelektualistów na ten karygodny zamach na prawa człowieka. Z dobrze poinformowanych źródeł dowiedzieliśmy się, że apel pod hasłem „Dziś wszyscy jesteśmy hipermarketami – powstrzymać czystki detaliczne” wystosują wkrótce nadwiślańscy bojownicy o wolność i demokrację, m.in. Leszek B., Adam M., Kazimierz K., Magdalena Ś., Jacek Ż., Tomasz L. i Gromosław Cz.

Coś drgnęło?

Coś drgnęło?

Postulaty konsumentów oraz Clean Clothes Polska, nieformalnej koalicji organizacji działających na rzecz poprawy warunków pracy w globalnym przemyśle odzieżowym, spotkały się wreszcie z odzewem firmy LPP, właściciela marki Reserved.

Firma zobowiązała się do podjęcia konkretnych kroków. Pierwszym z nich będzie zaktualizowanie treści etycznego kodeksu postępowania firmy (tzw. Code of Conduct, CoC). Kolejnym – przeprowadzenie szkolenia z zakresu społecznej odpowiedzialności biznesu (CSR) dla przedstawicieli działu odpowiedzialnego za relacje z partnerami handlowymi. Ponadto, w II kwartale 2012 r. LPP zamierza przeprowadzić niezapowiedziane kontrole w fabrykach w Azji, realizowane przez inspektorów z Polski i Chin, a następnie sklasyfikować fabryki pod względem respektowania założeń CoC oraz opracować raport pokontrolny, który pozwoli na stworzenie planu naprawczego.

Clean Clothes Polska wyraża zadowolenie z faktu, że spółka LPP odpowiedziała na postulaty konsumentów. Jednocześnie zapowiada, iż będzie bacznie obserwować, czy powyższe deklaracje są sumiennie realizowane. Koalicja uważa, że wyniki prac nad kodeksem oraz efekty kontroli w fabrykach nie powinny być informacjami zarezerwowanymi tylko dla spółki. Inicjatywa wyraża nadzieję, że firma będzie na bieżąco informować konsumentów o rezultatach swoich działań. Apeluje również do kupujących, aby wciąż aktywnie działali i pisali do LPP, pokazując w ten sposób firmie, że zmierza w dobrym kierunku.

Więcej o kampanii mającej nakłonić LPP do zmiany postaw wobec warunków pracy u swoich podwykonawców pisaliśmy tutaj.

Jest lepiej? Oby!

Jest lepiej? Oby!

W 2010 r. współczynnik Giniego, mierzący nierówności dochodowe, w krajach UE-27 wynosił 30,5% (nieco ponad 0,3 w skali od 0 do 1). W latach 2005-2010 zmienił się nieznacznie, bowiem wahał się w tym okresie wokół 30,2-30,7%. Polska jest jednym z dwóch krajów w UE, obok Portugalii, w którym nierówności dochodowe maleją od 2005 r. – tak wynika z nowych danych Eurostatu.

Jak przypomina portal wnp.pl, współczynnik ten mierzy nierówności rozkładu dochodów w gospodarstwach domowych. Im jego wartość jest niższa, tym niższy poziom nierówności dochodowych. Wyraża się do w skali od 0 do 1 – im wyższa wartość, tym nierówności większe – lub procentowo. Nowe dane Eurostatu wskazują, że najwyższa nierówność dochodów występowała w 2010 r. wśród krajów UE na Litwie (36,9%) oraz Łotwie (36,1%). Najniższe nierówności były z kolei w Słowenii (23,8%), na Węgrzech oraz w Szwecji (24,1%). W Polsce wskaźnik ten miał w roku 2010 wartość 31,1% i był nieco wyższy niż średnia unijna. Warto jednak przypomnieć, że w 2005 r. współczynnik Giniego w Polsce wynosił 35,6%.

– „Polska jest jednym z dwóch krajów w Unii Europejskiej, obok Portugalii, w którym nierówności dochodowe maleją nieprzerwanie od 2005 r.” – mówi dr Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, główna ekonomistka PKPP Lewiatan. Na tendencję zmniejszania się poziomu nierówności dochodowych w Polsce wpływa kilka czynników: poza redystrybucją dochodów i transferami do gospodarstw domowych, zdecydował o tym także relatywnie szybszy wzrost dochodów najniższych w stosunku do wzrostu dochodów przeciętnych. W 2010 r. przeciętne wynagrodzenia w gospodarce narodowej były realnie wyższe o ponad 18% w stosunku do przeciętnych wynagrodzeń w 2005 r. W tym samym czasie wynagrodzenia minimalne wzrosły realnie o ponad 35%.

Jak słusznie konstatuje portal wnp.pl, z punktu widzenia nierówności dochodowych ważny jest oczywiście rozkład dochodów w poszczególnych grupach dochodowych, ale zmniejszanie się wielkości współczynnika Giniego wskazuje, że możemy mówić o stosunkowo niezłej tendencji.