Przywrócić Polsce przemysł

Przywrócić Polsce przemysł

Podczas uroczystości z okazji 19. rocznicy powstania Polskiego Lobby Przemysłowego ogłoszono „Apel o podjęcie nowoczesnej reindustrializacji Polski” oraz opublikowany raport w tej sprawie.

31 marca 2012 r. w Warszawie odbyły się obchody 19-lecia PLP im. Eugeniusza Kwiatkowskiego. Z tej okazji przyjęto „Apel o podjęcie nowoczesnej reindustrializacji Polski”, następującej treści:

Zebrani na uroczystości rocznicowej Polskiego Lobby Przemysłowego uważają, iż w obliczu globalnego kryzysu finansowo-gospodarczego, niezwykle przyśpieszonych zmian technologicznych, społecznych i ułatwionej migracji w celach zarobkowych, naglącą potrzebą jest podjęcie nowoczesnej reindustrializacji Polski. Jej odpowiednikiem w historii Polski był realizowany z rozmachem, wielką konsekwencją i skutecznością program budowy od podstaw Centralnego Okręgu Przemysłowego. Powstawał w drugiej połowie lat trzydziestych ubiegłego wieku dzięki zaangażowaniu wybitnego polityka gospodarczego i męża stanu, Eugeniusza Kwiatkowskiego. Jesteśmy przekonani, że to jedyna droga do zbudowania i utrzymania przewagi konkurencyjnej naszej gospodarki, jak również do zrównoważonego rozwoju kraju, co doprowadzi do umocnienia pozycji Polski w Europie i na świecie.

Zwracamy się z Apelem do najwyższych władz Państwa – Prezydenta RP, Rządu i Parlamentu – o przygotowanie narodowego programu reindustrializacji i podjęcie energicznych działań w celu jego realizacji. Apelujemy także do społeczeństwa, organizacji pozarządowych i związków zawodowych o poparcie tej wizji.

Polskie Lobby Przemysłowe uważa, że główną ideą strategii rozwoju przemysłu w Polsce, w najbliższym dwudziestoleciu, powinno być wykorzystanie nowej fazy rozwoju przemysłu światowego. Pozwoli to przeprowadzić nowoczesną reindustrializację Polski, czyli ponownie ożywić przemysł. Oczekiwane ożywienie przemysłu światowego stwarza Polsce wyjątkową, być może niepowtarzalną, szansę rozwoju. Przynosi również możliwość skorygowania błędów popełnionych wobec polskiego przemysłu w okresie transformacji w latach 1989-2012. Tak rozumiana industrializacja nie jest bynajmniej próbą odwrócenia historii, czy też powrotu do przeszłości, a tym bardziej powtarzania modelu intensywnej industrializacji, zrealizowanej w PRL. Jest natomiast drogą do rozwiązania nowych problemów o kluczowym znaczeniu dla przyszłości Polski. Nowa industrializacja musi się zasadniczo różnić od jej poprzednich form znanych z przeszłości.

O ile celem industrializacji w PRL było wprowadzenie kraju w erę cywilizacji przemysłowej, to obecna ma na celu wprowadzenie Polski w epokę cywilizacji informacyjnej, czyli kolejną fazę rozwoju świata. W jej ramach szczególnie pożądane będzie stwarzanie warunków do powstawania nowych przedsiębiorstw oraz firm przemysłowych opartych na wiedzy i podmiotowym wykorzystaniu kapitału ludzkiego, a także najnowszych technologii, w tym podwójnego zastosowania – zrodzonych w przemyśle obronnym i technologii informacyjnych.

Jak rozumieć nowoczesną reindustrializację? Po pierwsze, jako stanowcze przełamanie stereotypów myślenia o przemyśle i produkcji jako relikcie przeszłości.

Po drugie, jako uświadomienie faktu, że kraje i miasta, które zachowały przemysł lub rozwinęły nowe gałęzie produkcji są bardziej odporne na kryzysy wywodzące się z rynków finansowych. Po trzecie, jako potrzebę ochrony infrastruktury technicznej, które Państwo zbudowało w minionym okresie, ponieważ stanowi ona bazę do szybkiej reindustrializacji.

Apelując o podjęcie nowoczesnej reindustrializacji podkreślamy, że musi ona mieć wymiar krajowy, ale i lokalny. Doskonałym przykładem jest sytuacja terenów po byłych ZPC Ursus w Warszawie, gdzie lokalny samorząd – siłą inercji – usiłuje wprowadzić w miejsce przemysłu, zweryfikowaną negatywnie przez obecny kryzys, wizję miasta usług i konsumpcji. Tymczasem prawdziwą potrzebą, jak wskazują w tej chwili eksperci polscy i zagraniczni, jest tworzenie struktur wspierających nowoczesny przemysł będący motorem napędowym miast i Państw, oparty na wiedzy i kapitale ludzkim, tworzący liczne miejsca pracy w nowych branżach i zawodach.

Szczegółowe propozycje dotyczące podjęcia nowoczesnej reindustrializacji kraju zawarte zostały w opracowanym przez ekspertów Polskiego Lobby Przemysłowego Raporcie pt. „Straty w potencjale polskiego przemysłu i jego ułomna transformacja po 1989 roku. Wizja nowoczesnej reindustrializacji Polski”.

Pod Apelem podpisała się większość uczestników uroczystości 19-lecia powstania Polskiego Lobby Przemysłowego.

Cały raport można pobrać tutaj.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Każdy ma prawo do związku

Każdy ma prawo do związku

Samozatrudnieni i osoby na umowach cywilnych mogą należeć do związku zawodowego – potwierdza Międzynarodowa Organizacja Pracy na wniosek „Solidarności”. Przepisy uniemożliwiające w Polsce przynależność do związków zawodowych osobom zatrudnionym inaczej niż na umowę o pracę, muszą być zmienione.

Po niespełna roku od przesłania przez „Solidarność” skargi, MOP zaleca polskiemu rządowi zmiany prawa, które umożliwią zrzeszanie się w związki zawodowe wszystkim osobom zatrudnionym, łącznie z osobami samozatrudnionymi oraz zatrudnionymi na podstawie umów cywilnoprawnych. – „Taka opinia MOP bardzo nas cieszy. Rekomendacje MOP wskazują, że polskie przepisy pomijają wynikające z konwencji MOP prawo osób samozatrudnionych oraz zleceniobiorców do tworzenia i wstępowania do związków zawodowych. Tym bardziej, że takie rozumowanie znalazło zastosowanie w statucie naszego Związku” – mówi Katarzyna Zimmer-Drabczyk, kierownik Biura Eksperckiego Komisji Krajowej NSZZ „Solidarności”.

Międzynarodowa Organizacja Pracy w przesłanych do polskiego rządu rekomendacjach przypomina również, że ratyfikowana przez nasz kraj konwencja nr 98 chroni wszystkie osoby zatrudnione i ich przedstawicieli przed aktami dyskryminacji dążącymi do naruszenia wolności związkowej w dziedzinie pracy. Obowiązkiem rządu jest zapewnienia osobom zatrudnionym i ich przedstawicielom ochrony przed wszelkimi aktami dyskryminacji ze względu na przynależność związkową niezależnie od tego, czy osoby te mieszczą się w definicji pracowników przyjętej w Kodeksie pracy, czy też nie.

NSZZ „Solidarność” złożył skargę do MOP w sierpniu ubiegłego roku. W skardze zarzucono polskiemu rządowi naruszanie międzynarodowych standardów pracy (Konwencji 87) poprzez ograniczenie prawa do zrzeszania się w związkach zawodowych tylko wybranym kategoriom osób, tj. pracownikom. Problem w tym, że w polskim języku prawnym termin „pracownik” ma określoną w Kodeksie pracy, definicję. Mówi ona, że pracownikiem jest osoba zatrudniona na podstawie umowy o pracę, powołania, wyboru, mianowania lub spółdzielczej umowy o pracę. Taka definicja stosowana jest do wszystkich norm indywidualnego i zbiorowego prawa pracy. Tym samym prawa do organizowania pozbawieni są pracownicy zatrudnieni na umowy zlecenia, umowy o dzieło czy samozatrudnieni. Nie odzwierciedla to rzeczywistej sytuacji na krajowym rynku pracy, gdzie osoby zatrudnione na podstawie umów prawa cywilnego oraz samozatrudnieni stanowią znaczny odsetek siły roboczej.

Sądem odbierzemy!

Sądem odbierzemy!

Niektóre sieci handlowe zmuszają dostawców do uiszczania opłat, które w rzeczywistości warunkują sprzedaż towarów. Dla wszystkich zmanipulowanych dostawców mamy dobrą wiadomość: te pieniądze można odzyskać.

Opłaty marketingowe, ukrywane pod różnymi nazwami, stanowią czyn nieuczciwej konkurencji, polegający na pobieraniu innych niż marża handlowa opłat za przyjęcie towaru do sprzedaży – informuje portal Podatki.biz. Za niedozwolone uznaje się wszystkie opłaty, przy których świadczenie sieci handlowej polega tylko na zawarciu umowy z dostawcą, a „usługi” hipermarketu mają charakter pozorny, wykreowany wyłącznie na potrzeby pobrania opłaty. Dotyczy to również sytuacji, gdy hipermarket rzeczywiście zamieści w gazetce promocyjnej reklamę towaru dostawcy. Dlaczego? Ponieważ od chwili wydania towaru hipermarket staje się jego właścicielem. A zatem wszelkie działania hipermarketu zmierzające do zwiększenia sprzedaży towaru będącego jego własnością nie stanowią usługi na rzecz dostawcy, lecz działanie we własnym interesie.

Sieci handlowe ukrywają niedozwolone opłaty pod różnymi nazwami, określając je jako opłaty np. promocyjne, marketingowe, logistyczne, transportowe, za współpracę, za oznaczenie towaru, za scentralizowaną płatność, za wprowadzenie nowego produktu, za reklamę, za usługę wzmożonej aktywności, za usługę dodatkowej ekspozycji, za pośrednictwo w oferowaniu towarów partnerom sieci, za budżet promocyjny folderowy, za optymalizację sprzedaży produktu itp. Wszystkie mają na celu stworzenie pozoru wynagrodzenia za usługi.

Niezależnie od stosowanej nazwy, opłata taka podlega zwrotowi, jeżeli warunkuje współpracę z siecią handlową. Dostawcy mają prawo żądać zwrotu skompensowanych lub zapłaconych opłat marketingowych wraz z odsetkami od dnia dokonania kompensaty lub płatności.

Trzeba jednak zwrócić uwagę, że roszczenie o zwrot bezpodstawnie pobranych opłat marketingowych przedawnia się z upływem trzech lat od dnia, w którym opłaty te zostały skompensowane lub zapłacone. Niestety, sieci handlowe wiedzą o tym doskonale i wykorzystują tę wiedzę na swoją korzyść. Dostawcy z reguły nie występują przeciwko sieciom handlowym w czasie trwania współpracy, ponieważ obawiają się jej przerwania lub ograniczenia. Natomiast sieci handlowe z premedytacją utrzymują w ostatnim okresie współpracy sprzedaż na stosunkowo niewielkim poziomie, wiedząc, że im dłużej trwa okres współpracy, tym więcej opłat marketingowych ulegnie przedawnieniu.

Jak trwoga, to do roli

Jak trwoga, to do roli

Coraz więcej Portugalczyków zostaje rolnikami, aby w ten sposób poradzić sobie z kryzysem ekonomicznym. Powstawanie gospodarstw rolnych wspiera Unia Europejska.

Portugalia to jeden z najmocniej dotkniętych przez kryzys krajów członkowskich Unii Europejskiej – przypomina portal GazetaPraca.pl. Według danych Eurostatu, bezrobocie w Portugalii na początku tego roku wynosiło 15%, czyli prawie o 3% więcej niż rok temu. Wśród bezrobotnych jest bardzo wiele osób w wieku do 25. roku życia – ich ilość wzrosła w ciągu roku o niemal 10% (z 26,5 do 35%). Młodzi Portugalczycy coraz częściej podejmują się prac zupełnie nie związanych z ich wykształceniem lub wcześniejszym doświadczeniem. Ostatnio szczególną popularnością wśród nich cieszy się rolnictwo.

Jak informuje Agence France Presse, w ciągu ostatnich 3 lat w Portugalii powstało 5 tysięcy małych gospodarstw rolnych. Pieniądze na sfinansowanie ich rozwoju pochodzą z funduszy unijnych, a przyznawanie subwencji i organizowanie szkoleń koordynują lokalne organizacje rolnicze. Pomysłów na rolniczy biznes jest wiele: jedni zajmują się np. hodowlą grzybów i ostryg, inni koncentrują się na uprawie owoców. Maria de Luredes Cardoso, która z ramienia lokalnego stowarzyszenia rolniczego uczy bezrobotnych, jak zarabiać na uprawianiu ziemi, tak tłumaczy tę sytuację: „Ludzie w naszym kraju są zdesperowani. Nietrudno znaleźć kilkuosobową rodzinę, w której główni żywiciele są bez pracy. Dlatego każdy, kto ma choć skrawek ziemi, zostaje rolnikiem”.

Prognozy ekonomiczne dla Portugalii nie przedstawiają się obecnie zbyt optymistycznie. Wielu Portugalczyków opuściło kraj w poszukiwaniu pracy – według danych Krajowego Instytutu Statystyki w Lizbonie za granicą żyje już koło 5 mln obywateli Portugalii. Zwrot ku rolnictwu może pomóc przełamać ten społeczny trend i wzmocnić lokalną gospodarkę.