Brak Higieny Pracy

Brak Higieny Pracy

W ubiegłym roku Państwowa Inspekcja Pracy skontrolowała 5,5 tys. pracodawców pod kątem przestrzegania przepisów dotyczących szkolenia pracowników w zakresie bhp. Co czwarty kontrolowany nie stanął na wysokości zadania.

Na podstawie analizy przyczyn wypadków przy pracy można wysnuć wniosek, że jakość szkoleń jest niska – informuje „Dziennik Gazeta Prawna”. Niestety pracodawcy, wybierając ofertę szkoleniową, rzadko kierują się dobrą marką firmy – zazwyczaj głównym kryterium jest cena usługi.

Dwie trzecie skontrolowanych w 2011 r. pracodawców, szczególnie z małych firm (zatrudniających do 49 pracowników), do przeprowadzania szkoleń wynajęło firmy, zamiast przeprowadzać je we własnym zakresie. Tylko 14% podmiotów, którym pracodawcy zlecili szkolenie okresowe pracowników, prowadziło działalność szkoleniową na podstawie ustawy o systemie oświaty, a zatem było objętych nadzorem właściwego kuratora. Pozostałe szkoliły na podstawie ustawy o swobodzie działalności gospodarczej – a więc bez jakiegokolwiek nadzoru.

– „Brak nadzoru merytorycznego nad częścią firm szkoleniowych sprawia, że świadczone przez nie usługi nie spełniają celów, dla jakich są prowadzone” – ostrzega Stanisław Wójcik z departamentu nadzoru i kontroli Głównego Inspektoratu Pracy.

Z danych GUS wynika, że 70% wszystkich przyczyn wypadków jest spowodowanych nieprawidłowym zachowaniem się pracownika, brakiem lub niewłaściwym posługiwaniem się czynnikiem materialnym, nieużywaniem sprzętu ochronnego. Gdyby szkolenia były prowadzone rzetelnie, prawdopodobnie zmalałaby liczba wypadków przy pracy.

– „Dlatego sygnalizujemy parlamentarzystom ten problem. Do nich należy decyzja, czy zmienione będą przepisy dotyczące nadzoru nad firmami szkoleniowymi prowadzonymi działalność na postawie umowy o swobodzie działalności gospodarczej” – dodaje Stanisław Wójcik.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Piątek w Kielcach – z nami!

Piątek w Kielcach – z nami!

13 kwietnia (piątek) w Kielcach odbędzie się pokaz filmowy i spotkanie dyskusyjne z udziałem redaktorów „Nowego Obywatela”.

Mieszkańców Kielc i okolicy zapraszamy na spotkanie z redaktorami „Nowego Obywatela”, Michałem SobczykiemSzymonem Surmaczem. Pokażemy film dokumentalny „Kultura remiksu” w reżyserii Bretta Gaylora. „Ten film opowiada o wojnie, polem batalii jest internet” – opisuje swój dokument Gaylor. Reżyser przedstawia spór toczony między tymi, którzy bronią własności intelektualnej w Sieci oraz tymi, którzy wskazują na nieprzystawalność obecnego kształtu praw autorskich do obecnej sytuacji.  Po projekcji odbędzie się dyskusja o prawach autorskich, ACTA, wolności słowa i równym dostępie do treści intelektualnych.

Wstęp wolny. Wszystkich serdecznie zapraszamy!

Kielce, 13 kwietnia (piątek), godz. 18:00, Ośrodek Myśli Patriotycznej i Obywatelskiej, ul. Zamkowa 3.

Zakneblowani zgodnie z prawem?

Zakneblowani zgodnie z prawem?

Pracodawcy, dzięki pomocy prawników, stają się coraz bardziej pomysłowi w sposobach ograniczenia związkom zawodowym możliwości prowadzenia akcji strajkowych.

Jak informuje „Dziennik Gazeta Prawna”, pracodawcy odkryli nowe możliwości unikania konfrontacji ze strajkującymi związkowcami, tkwiące w przepisach kodeksu cywilnego i kodeksu postępowania cywilnego. Jednym ze sposobów jest wysunięcie do sądu roszczenia o zapobieżeniu szkodzie. Tak uczynił zarząd Jastrzębskiej Spółki Węglowej, gdy dowiedział się, że związki w ramach protestu planują zablokować możliwość realizacji dostaw węgla do strategicznych kontrahentów. Skuteczne okazało się wystąpienie do sądu o wydanie zakazu podejmowania wszelkich działań lub zaniechań zmierzających do blokowania przeładunku lub transportu węgla. Do blokady pracy kopalni przez związkowców nie doszło „dla dobra spółki”.

Kolejną ofiarą postanowienia sądu cywilnego stali się protestujący pracownicy LOT AMS Sp. z. o.o. Pracodawca uznał, że żądania strony związkowej są niewspółmiernie niskie do strat, jakie może ponieść firma w wyniku strajku. Korzystając z art. 189 i 7301 k.p.c., zwrócił się do sądu, by ten do czasu rozstrzygnięcia, czy strajk jest legalny, jako zabezpieczenie wydał postanowienie zakazujące jego prowadzenia. Sąd Okręgowy w Warszawie bardzo szybko uwzględnił wniosek i zakazał organizowania i prowadzenia rozpoczętego już strajku, a pracodawcę zobowiązał do wystąpienia z powództwem o ustalenie, czy strajk jest legalny, w terminie 14 dni.

Pracownicy byli zaskoczeniu postanowieniem sądu oraz tempem, w jakim pracodawca je uzyskał. – „Naszym zdaniem wypełniliśmy wszelkie wymagania prowadzące do strajku. Działaliśmy w porozumieniu z kancelariami prawnymi, ale okazuje się, że pracodawca może zablokować legalny protest” – mówi Robert Skalski, przewodniczący Związku Zawodowego Naziemnych Pracowników Lotniska.

– „Każdy strajk i niektóre formy protestu z założenia są dotkliwe dla pracodawcy, także w wymiarze finansowym czy wizerunkowym. Jest to najpoważniejsza forma nacisku dopuszczana prawem, której zastosowanie wymaga wielu zabiegów i czasu. Jej blokowanie to blokowanie wolności związkowych” – oburza się Paweł Śmigielski, ekspert OPZZ. Podobnego zdania jest Arkadiusz Sobczyk, radca prawny. Jak twierdzi, sąd może zakazać strajku, powołując się na dysproporcje między przedmiotem sporu a stratami, które mogą zostać wywołane na skutek jego prowadzenia, ale taka decyzja sądu może obowiązywać tylko w bardzo ograniczonym czasie. – „Na przykład strajk na lotnisku w czasie Euro mógłby uzasadniać zakaz jego prowadzenia, a po tym wydarzeniu dalsza akcja byłaby dopuszczalna. Inaczej w zdecydowanej większości przypadków firma będzie mogła zasłaniać się stratami, np. umówi się z kontrahentem na gigantyczne kary za niedotrzymanie dostaw czy nieterminową realizację usług” – podkreśla Arkadiusz Sobczyk.

– „Mam wątpliwości, dlaczego sąd cywilny zajmuje się takimi sprawami. Tylko w sprawach indywidualnych, nieuregulowanych w kodeksie pracy, dopuszczalne jest sięgnięcie do przepisów k.c., jeśli nie są one sprzeczne z zasadami prawa pracy. W przypadku zbiorowego prawa pracy takiej możliwości w przepisach nie ma” – mówi DGP Marcin Zieleniecki, ekspert NSZZ Solidarność.

Zazielenią się pola?

Zazielenią się pola?

Komisja Europejska chce zmienić zasady przyznawania dotacji dla rolników. Po 2013 r. 30% całkowitej kwoty unijnych dopłat miałoby być uzależnione od realizacji założeń proekologicznych.

O planowanych zmianach w przepisach dotyczących unijnych dofinansowań dla rolników informuje portal Farmer.pl. Oznaczają one, że rolnicy dbający o ochronę środowiska otrzymają więcej pieniędzy niż ci, którzy nie spełniają tego warunku. – „Należy jak najszybciej zreformować politykę rolną Unii Europejskiej, tak aby była ona bardziej proekologiczna, gdyż jest to dobre nie tylko dla ludzkiego zdrowia, ale i dla gospodarki” – twierdzi prof. Alan Matthews, autor sprawozdania dotyczącego reformy Wspólnej Polityki Rolnej na nadchodzące lata. O sprawozdaniu dyskutowano 19 marca na spotkaniu komisji ds. rolnictwa Parlamentu Europejskiego.

Do działań proekologicznych można zaliczyć m.in. prowadzenie uprawy organicznej (tj. bez stosowania nawozów sztucznych) oraz przeznaczenie części gruntów na cele ekologiczne, czyli tworzenie tzw. obszarów prośrodowiskowych (ang. EFA – Ecological Focus Area).

Mówiąc o zaletach proponowanych rozwiązań ekspert podkreślił, że nie pociągają one za sobą dodatkowych kosztów i że wyznaczą wspólne standardy ekologicznego rolnictwa w UE. Ponadto, strefy EFA mają wpłynąć na ochronę bioróżnorodności i jakości wód.

Sprawozdanie na temat propozycji Komisji w związku z reformą WPR zostanie przedstawione przez eurodeputowanych w czerwcu. Ostateczna decyzja Parlamentu Europejskiego spodziewana jest jednak dopiero po ukończeniu prac nad wieloletnim budżetem UE na lata 2014-2020.