Myśl państwowa w życiu gospodarczym

·

Myśl państwowa w życiu gospodarczym

Stefan Starzyński ·

 

Zacznijmy więc od owego „programu gospodarczego”, którego rzekomy brak tak często wysuwany bywa jako zarzut przeciw rządom pomajowym. Program gospodarczy – realny, opierać się musi zawsze i wszędzie przede wszystkim na przesłankach obiektywnych, tj. na warunkach przyrodzonych, położeniu geograficznym i dotychczasowym stanie posiadania. Jakież są te warunki w Polsce? Polska leży geograficznie między uprzemysłowionym zachodem i mało uprzemysłowionym wschodem i południowym wschodem Stosunkowo największym jej bogactwem jest ziemia. Różnica jaka istnieje między wydajnością tej ziemi w zachodnich a centralnych, południowych i wschodnich województwach, wskazuje na olbrzymie wprost możliwości rozwoju. Podobne możliwości przedstawia uszlachetnienie naszej produkcji rolnej, tj. wzmożenie produkcji hodowlanej oraz rozwój wszelkiego przemysłu rolnego. Rynek zagraniczny na zachodzie dla tej produkcji jest niemal nieograniczony i pewny, niezależnie od chwilowych trudności ze strony Niemiec. Uszlachetnienie eksportu drzewa przedstawia również rozległe możliwości. Ta intensyfikacja gospodarstwa rolnego oraz rozwój przemysłu rolnego i drzewnego może również zatrudnić nadmiar posiadanych przez nas tanich rąk roboczych. Konieczność rozwoju naszego górnictwa, zwłaszcza węglowego, jest oczywistą. Trudności eksportowe, jakie istnieją, nie są nieprzezwyciężalne – praca robotnika w tej dziedzinie, a stanowi ona co najmniej 40% kosztów produkcji, jest tańsza i wydajniejsza niż na sąsiednim Śląsku niemieckim. Jeśli chodzi o przemysł, to – z wyjątkiem dziedzin dotyczących obrony Państwa – należy w rozwoju tegoż uwzględniać przede wszystkim gałęzie oparte o surowiec krajowy. Z wyjątkiem niektórych tylko gałęzi przemysłu nie możemy w najbliższej przyszłości liczyć na eksport na zachód, za to wschód przedstawia możliwości bardzo duże. Tylko produkcja nasza stać się musi równie dobrą, a przede wszystkim tanią. Wprawdzie mamy brak kapitałów i skutkiem tego drogi kredyt – ale za to obciążenia podatkowe i płace robocze o wiele niższe niż za granicą. Brak nam jest za to racjonalizacji produkcji i to jest niewątpliwie zagadnienie najważniejsze.

Wreszcie cierpimy na przerost i ociężałość pośrednictwa, stąd wskazanie usilnej pracy w tym kierunku. Cierpimy też na brak dostatecznej ilości dróg wszelkiego rodzaju, a przede wszystkim mamy wielkie historyczne zaniedbania w dziedzinie komunikacji morskiej, niezbędnej dla normalnego rozwoju gospodarczego.

Zdawałoby się, że główne linie naszego programu gospodarczego winny być tym samym ogólnie zrozumiałe. Kierownictwo spraw gospodarczych wszak od początku, jak wykazaliśmy, spoczywało w rękach przedstawicieli tegoż życia gospodarczego. Jednak mimo to nie skrystalizował się wyraźny program gospodarczy. Przez kilka lat istniał spór, czy Polska jest krajem rolniczym, czy przemysłowym. „Losy Polski w ten sposób się ułożyły – mówił po przewrocie czołowy przedstawiciel sfer gospodarczych – że polityka nasza była dotąd nijaka, ani zimna, ani gorąca, że ani w naszym parlamencie, ani w Rządzie, ani w całym naszym aparacie biurokratycznym wyraźnego, jasnego kierunku nie było”. Wprawdzie mówca miał na myśli rzekome „oscylowanie między kierunkiem kapitalistycznym a socjalistycznym”, ale sens cytowanego zdania jest bardziej realny: nie było po prostu żadnej myśli przewodniej, nie było wówczas istotnie żadnego programu – nie mogło więc być żadnej zdecydowanej polityki. Jeśli zaś chodzi już o rzekome „oscylowanie między kierunkiem kapitalistycznym a socjalistycznym”, toż w takim razie kto oscylował? Osoby ministrów gospodarczych nie świadczą zupełnie o ich socjalistycznym nastawieniu w tych resortach. Reforma rolna postanowioną została i dokonywaną jest w płaszczyźnie gospodarki kapitalistycznej. Ochrona pracy i opieka społeczna rozwijają się we wszystkich państwach kapitalistycznych w interesie rozwoju tychże państw. […]

Jeśli zaś nie było programu ani planu, czyż naszym życiem gospodarczym nie kierował raczej żywioł – niż świadoma celu wola? Tego celu nie było, dla przyczyn we wstępie omówionych, dla [z] braku pierwiastka państwowości w naszych sferach gospodarczych. Oszołomienie z powodu nagłego i „darmowego” otrzymania Państwa musiało działać czas dłuższy – jak działa na biedaka, który wygrał wielki los na loterii i nie wie, co z wygraną uczynić. Dziś niewątpliwie powoli oszołomienie to przechodzi.

Nie było ideowego przygotowania u tych, co władzę w dziedzinie życia gospodarczego objęli. Przerost polityki i politykomanii przytłumiał też zagadnienia gospodarcze. Gdyby chociaż w imię najbardziej demagogicznych haseł ujawniała się naprawdę jakaś siła, zdolna do walki i zwycięstwa. Ale szereg faktów z naszej historii lat minionych świadczy, że żadnej siły nie było. Szereg paradoksów nigdzie nie spotykanych charakteryzuje nasze życie państwowe: czy to sposób uchwalenia – jednym głosem większości – reformy rolnej, czy ustosunkowanie się stronnictw do problemów konstytucyjnych pod kątem widzenia, kto miejsce Prezydenta może zająć itd.

Wychowani w doktrynie liberalnej, lecz nie śledzący i nie znający przeobrażeń tej doktryny w Ameryce i Europie Zachodniej, ujemnie do Państwa w ogóle ustosunkowani, przestraszeni widmem rzekomego socjalizmu w Rosji, wrogo odnoszący się do wszelkiej myśli demokratycznej – przedstawiciele naszego życia gospodarczego i jego kierownicy w Rządzie zapoznali [zapomnieli] funkcje współczesnego Państwa, zapoznali proces rozszerzania tych funkcji we wszystkich państwach kapitalistycznych. Upojeni inflacją wobec braku własnych kapitałów pragnęli, by Państwo dawało życiu gospodarczemu pieniądze, by jak najmniej z niego ściągało podatków, by przyjmowało na siebie ryzyko i gwarancję za straty, by zaś nie mieszało się do problemu cen i zysków!

Jakąkolwiek funkcję, wynikającą z prowadzenia polityki gospodarczej, pragnęło Państwo wykonywać, wszystko to podciągano pod ulubione miano etatyzmu, który stać się miał rzekomo zakałą rozwoju życia gospodarczego. Gdy z jednej strony oskarżano, i to tak niedawno, banki państwowe o szkodliwą konkurencję dla banków prywatnych, z drugiej dłoń wyciągano po kredyty. I dziś całe niemal życie gospodarcze domaga się kredytów z banków państwowych, przy jednoczesnym stanowisku rzekomo przeciwnym istnieniu tych banków, jako konkurencji bankowości prywatnej. Gdy Państwo otrzymało w spadku po zaborcach i okupantach szereg przedsiębiorstw, stanowiących najbardziej doskonały instrument polityki gospodarczej, wręcz odmienny od słusznie, choć tylko teoretycznie potępianych środków administracyjnych i policyjnych – starano się stale uzasadniać, że Państwo niezdolne jest do bezpośredniego kierowania warsztatami produkcji, że wprowadza etatyzm, konkuruje z prywatnym życiem gospodarczym. Starano się wyzbywać majątku państwowego. Sprzedano fabrykę celulozy. Odstąpiono za bezcen drogie inwestycje dokonane celem odbudowy fabryki żyrardowskiej. Usiłowano sprzedać Chorzów [zakłady azotowe]. Podejmowano pertraktacje o długoletnie wydzierżawienie monopolu tytoniowego, za cenę stanowiącą ułamek dzisiejszego dochodu z tego monopolu. Przygotowano sprzedaż państwowej wytwórni aparatów telegraficznych i telefonicznych. Nie będziemy mnożyć tych przykładów, ani przypominać całego szeregu interesów niekiedy brudnych, a zawsze lekkomyślnych. Gdy tak likwidowano przedsiębiorstwa państwowe, jednocześnie z kredytów państwowych w tej lub innej formie otrzymywanych, budowano liczne przedsiębiorstwa prywatne kosztem o wiele większym, niż normalna budowa wymaga, przy tym przedsiębiorstwa te Rząd musi teraz za długi przejmować.

Zarówno w dziedzinie programu, jak i planu czy stałych wytycznych polityki gospodarczej nic się prawie nie zmieniło po reformie walutowej 1924 r. Dokonano wielkiego dzieła, ale na jednym odosobnionym odcinku, więc musiało szybko upaść. W dalszym ciągu całokształtem życia kierowała żywiołowa gra sił grup i jednostek. Polityka koncesji dla panoszących się w Sejmie stronnictw, obok szeregu bezplanowych działań, prowadziła Państwo ku niechybnej zgubie – i doprowadzić by do niej musiała, gdyby nie nastąpił radykalny przewrót.

CC BY-NC-SA Piotr Świderek, bardzofajny.net / kooperatywa.org

 

Przewrót majowy stwarza nową erę w naszym życiu gospodarczym. […] Następuje okres świadomej celów polityki gospodarczej. […] Praca idzie od podstaw. Więc przede wszystkim bezapelacyjnie i bezwzględnie zrównoważony zostaje budżet Państwa, ta normalna podstawa każdego gospodarstwa. Za tym idzie stabilizacja waluty, bez czego rozwój życia gospodarczego jest niemożliwy. Te dwa nieodzowne czynniki stwarzają podstawę dalszej pracy. Rolnictwo zostaje otoczone należytą opieką. Wspaniale rozwija się Państwowy Bank Rolny, zasilając rolnika możliwie najszerzej w niezbędny dlań kredyt. Buduje się nową wielką fabrykę związków azotowych, by dać rolnikowi tak niezbędny dla użyźnienia gleby nawóz sztuczny. W tym samym celu prowadzi się prace nad rozszerzeniem kopalni soli potasowych. Rząd otacza opieką ruch spółdzielczowytwórczy, by wzmocnić produkcję hodowlaną, dającą rolnikom maksimum zatrudnienia i zysku. Prowadzone są wysiłki, by standaryzować wytwory eksportowe rolnika, mogące tą drogą znacznie zwiększyć jego dochód. Reforma rolna prowadzona jest w ten sposób, by nowy gospodarz nie musiał ginąć w objęciach lichwiarza – lecz miał możność prowadzić swą gospodarkę. W szybkim tempie prowadzone są prace komasacyjne. Większe sumy przeznaczono na kredyty melioracyjne. Prowadzone są prace nad budową sieci elewatorów.

Polityka aprowizacyjna Państwa, która tyle niezadowolenia wywoływała, prowadzona jest zarówno w interesie konsumentów, jak i producentów. Pierwszym jej rezultatem było, że w 1926/27 r. nie importowano już do Polski drogiej mąki zagranicznej, lecz ziarno, zatrudniając nasze młyny i oszczędzając na cenie. Drugim, że uniemożliwiono zbędny wywóz ziarna, które by potem po droższych cenach musiano sprowadzać. Dalej stworzono rezerwę zbożową. Teraz uruchamia się młyn i elewator w Lublinie, co ułatwi działalność rezerwy i pozwoli na racjonalizację w dziedzinie młynarstwa. Jednocześnie Rząd sfinansował budowę wielkich piekarń mechanicznych; obecnie ogranicza przemiał. Akcja ta krok za krokiem obniża koszt przemiału, producentom zaś zapewnia możliwą stabilizację cen ziarna i mąki, gdy uprzednie wahania były równie szkodliwe dla rolnika, jak dla kupca, młynarza czy piekarza – nie mówiąc już o konsumencie.

Nasze dotychczasowe życie gospodarcze wegetowało w zaśniedziałych, starych, przedpotopowych niemal formach, odcięte i bojące się jakiegokolwiek świeżego powiewu. Symbolem tego: odcięcie nas od dróg morskich i brak własnej floty handlowej…

Rozpoczęte w swoim czasie prace nad budową własnego portu w Gdyni utknęły w strasznym marazmie, ogarniającym całe nasze życie gospodarcze. Dopiero rządy pomajowe dokonały potężnego wysiłku, by jak najszybciej posiadane na świat okno szeroko otworzyć. Budowa portu z każdym dniem posuwa się naprzód, rośnie w szybkim tempie wielkie miasto Gdynia, powstaje flota handlowa…

Państwo usprawnia swój aparat i działalność przedsiębiorstw państwowych. Racjonalizuje swą gospodarkę leśną, wyprzedzając daleko prywatną gospodarkę w tej dziedzinie. Przedsiębiorstwa są komercjalizowane – by je słusznie dostosować do istniejących form życia systemu kapitalistycznego. Aby zbadać braki i wady naszego życia produkcyjnego i handlowego, powołana zostaje Komisja Ankietowa do badania warunków produkcji i wymiany. Do pracy w niej wciąga się zarówno przedstawicieli przemysłu i handlu, spółdzielczości, jak również przedstawicieli pracowników oraz teoretycznych i praktycznych znawców życia gospodarczego. Rok trwające prace Komisji przyniosły olbrzymi wprost materiał analityczny w najważniejszych dziedzinach naszego życia przemysłowego i handlowego. Wyniki prac są rewelacyjne [nieoczekiwane] nie tylko dla Rządu i społeczeństwa, ale i dla samego przemysłu. Na długi czas stanowić one będą punkt wyjściowy do szeregu prac mających na celu racjonalizację życia gospodarczego. Jako stała instytucja, w pewnej części swych prac pokrewna Komisji Ankietowej, utworzony został przy Ministrze Przemysłu i Handlu Instytut Badań Koniunktur Gospodarczych i Cen.

Sanacja życia gospodarczego – choć oparta już na najsolidniejszych podstawach równowagi budżetu i stabilizacji waluty – wymagała nadzwyczajnego wysiłku i tempa pracy, których istniejący tryb uchwalania ustaw przy danym składzie Sejmu nie gwarantował. Rząd zażądał i otrzymał – wraz z częściową chociaż zmianą konstytucji – pełnomocnictwo do dekretowania nowych ustaw. Lecz znów powtórzył się tradycyjny grzech polskich Sejmów, zarówno przedrozbiorowych, jak współczesnych: stara niechęć do płacenia podatków. Podatki wyłączono z pełnomocnictw. Uniemożliwiono Rządowi dokonanie reformy podatkowej, której stale i systematycznie wszyscy głośno się domagają. Co gorsza, gdy Minister Skarbu wniósł przedłożenie podatkowe, Sejm w 1928 r. odrzucił je bez rozpatrzenia.

Pełnomocnictwa jednak dały możność Rządowi wydania kilkuset dekretów, regulujących różne działy naszego życia gospodarczego. Powstały nowe ustawy o izbach handlowo- przemysłowych, rolniczych, rzemieślniczych, o sądach pracy, umowach o pracę, o inspekcji pracy, o emigracji, o ubezpieczeniu pracowników umysłowych, tak ważna ustawa bankowa, o rozbudowie miast i wiele, wiele innych. Gospodarka skarbowa, choć nie wsparta tak ważną reformą podatkową – rozwija się znakomicie. […]

Zaniedbane dawniej kolektywne potrzeby miast i gmin przez rozwielmożnienie się prywatnych interesów, w bankach państwowych, zwłaszcza Banku Gospodarstwa Krajowego – zostają w szerokiej mierze zaspakajane. Działalność Banku Gospodarstwa Krajowego ulega radykalnej zmianie – potrzeby samorządu i akcja budowlana, przemysł związany z obroną kraju, spółdzielczość, a wreszcie również celowe potrzeby przemysłu, handlu i rolnictwa znajdują właściwe zrozumienie i zaspokojenie.

Krok za krokiem posuwa się Rząd w swej pracy ku potędze Państwa. Gdy w związku z dopływem kapitałów zagranicznych i rozwojem konsumpcji wewnętrznej bilans handlowy staje się ujemnym, rozwija się szeroka przeciwakcja. Rozwój eksportu stać się musi tym czynnikiem, który zrównoważy bilans handlowy. Utworzony został specjalny Państwowy Instytut Eksportowy. Rząd buduje w Gdyni wielką chłodnię, by uchronić eksport produktów hodowlanych, opłacających dotychczas olbrzymi haracz Hamburgowi. Prowadzone są intensywne prace celem uregulowania produkcji i eksportu lnu, z którego to źródła wielkie korzyści, przy małym stosunkowo wkładzie, osiągnięte być mogą. Polityka specjalnej regulacji taryf kolejowych i zwrotu ceł ułatwia całemu szeregowi towarów zyskowny eksport, opracowuje się specjalne kredyty eksportowe. […]

Wpływ idei państwowej i racjonalizacji życia gospodarczego zaczyna powoli przenikać i do sfer gospodarczych. Pod tym wpływem zaczynają się skupiać rozbite dotychczas organizacje gospodarcze. Ruch ten zaczyna się od rolnictwa. Powstanie izb przemysłowo-handlowych doprowadzi niewątpliwie do pewnej konsolidacji i w tej dziedzinie.

Sytuacja gospodarcza kraju pod każdym względem ulega poprawie. Rozwija się kredyt zagraniczny i krajowy, bo wzmaga się oszczędność i kapitalizacja wewnętrzna. Zmniejsza się bezrobocie, zatrudnienie stale wzrasta. Rynek wewnętrzny powiększa się tak szybko, że cały szereg dziedzin przemysłu nie może eksportować z powodu braku towaru.

Podczas gdy dawniej – od rządów Moraczewskiego do majowego przewrotu – warstwy pracujące tylko bronić musiały zdobyczy socjalnych przed coraz to nowymi, coraz bardziej gwałtownymi atakami, zaś kroki nowe w tej dziedzinie, zwłaszcza w zakresie zabezpieczenia bezrobotnych, czyniono pod naporem wydarzeń – obecnie rozwinął Rząd szeroko nakreślony program budowy Kodeksu Pracy i w wielkiej mierze go już zrealizował.

Toteż obcy stwierdzają, że polskie ustawodawstwo społeczne w szeregu kwestii zajęło jedno z pierwszych miejsc w Europie, co powinno napawać nas wielką dumą. Wraz z umacnianiem się podstaw gospodarczych Narodu, ze wzmaganiem się produkcji i bogactwa kraju, wszyscy obywatele w miarę udziału swej pracy – winni z owoców jej korzystać.

Dokonano więc już w dziedzinie przyśpieszania rozwoju gospodarczego niewątpliwie bardzo wiele – ale jest to kropla w morzu naszych potrzeb. Toteż tylko dalszy, trwały, nieustanny, kolektywny wysiłek Rządu i społeczeństwa może te olbrzymie sukcesy kontynuować i rozwijać ku potędze Państwa.

W całej tej działalności przebija jednak planowość wysiłków – jako przeciwstawienie uprzednio panującej żywiołowości i jako dowód zwycięstwa myśli państwowej w naszym życiu gospodarczym.

komentarzy