Przez lud do narodu. Patriotyczne wizje Jana Ludwika Popławskiego

Przez lud do narodu. Patriotyczne wizje Jana Ludwika Popławskiego

Roman Dmowski w mowie pożegnalnej na pogrzebie Popławskiego stwierdził, iż to, co jest najlepsze w zakresie polskiej myśli politycznej, wyrosło z ziaren przez Popławskiego zasianych1. Pisząc o początkach ruchu narodowego, podkreślał, że Te młode koła były dziećmi epoki względnie trzeźwej, społeczeństwa przekształcającego się w kierunku nowożytnym, miały zaczątki rozumienia rzeczywistości polskiej i miały wśród siebie człowieka o dziesiątek lat od swych współpracowników starszego, który tę rzeczywistość ogromnie jasno widział i o Polsce szerszą, niż ktokolwiek wówczas, wiedzę posiadał. /…/ Był to duchowy ojciec nowoczesnej polityki polskiej2.

***

Jan Ludwik Popławski urodził się 17 stycznia 1854 r. w Bystrzejowicach pod Lublinem, w rodzinie ziemiańskiej, jako trzecie dziecko Wiktora i Ludwiki z Ponikowskich3. W Lublinie uczęszczał do gimnazjum, jednak został usunięty za awanturę z kolegą szkolnym, którego podejrzewał o szpiegostwo i donosicielstwo. W związku z tym wydarzeniem maturę zdał eksternistycznie w 1872 r. W 1873 r. rozpoczął studia na Wydziale Prawa Carskiego Uniwersytetu Warszawskiego i wkrótce włączył się tam w konspiracyjną działalność studencką.

W 1877 r. założył z Adamem Szymańskim organizację, która funkcjonuje w literaturze przedmiotu pod nazwą Związek Synów Ojczyzny. Powiązana była ona prawdopodobnie z galicyjską Konfederacją Narodu Polskiego. Organizacja Popławskiego stawiała sobie za cel przygotowanie w Królestwie struktur organizacyjnych przyszłego antyrosyjskiego powstania, które planowano wywołać w przypadku wojny pomiędzy zaborcami. W 1878 r. grupa została rozbita przez carską Ochranę, a Popławskiego osadzono w X Pawilonie warszawskiej Cytadeli, gdzie spędził rok. W styczniu 1879 r. został skazany na ośmioletnie zesłanie w głąb Rosji, z którego wrócił jednak już w 1882 r. dzięki usilnym staraniom rodziny i w związku z chwilową liberalizacją w Rosji za rządów Michała Loris-Mielikowa.

W rok po powrocie do kraju Popławski podjął pracę w tygodniku „Prawda”, wydawanym przez „papieża pozytywizmu”, Aleksandra Świętochowskiego. Dość szybko zyskał w piśmie ważną pozycję wraz ze swoim przyszłym szwagrem, Janem Karolem Potockim. W tym samym roku został ponownie aresztowany i odsiedział trzy miesiące w warszawskiej Cytadeli, oskarżony o działalność propagandową w duchu rewolucyjnym i utrzymywanie kontaktów z członkami „Proletariatu”. Rok później Popławski i Potocki odchodzą z „Prawdy”, argumentując to polityką pisma, które nie dość konsekwentnie miało eksponować „kwestię ludową” (w szerokim rozumieniu tego słowa) – przedstawiało co prawda nędzę i wyzysk robotników, nie wskazując jednak palcem sprawców tego stanu rzeczy.

***

Po zerwaniu z „Prawdą”, Popławski i Potocki zakładają tygodnik „Głos”. W Prospekcie, poprzedzającym wydanie pierwszego numeru pisma, deklarowano: W naszym „Głosie” znajdą swój wyraz i poparcie przekonania i dążenia ludzi, którzy potrafią swe interesy oraz sympatie społeczne, polityczne i narodowe skojarzyć z wymaganiami rzetelnych potrzeb ludu4. Wśród członków zespołu redakcyjnego i stałych współpracowników znajdujemy postacie reprezentujące różnorodne kierunki ideowe: marksistów, patriotycznych socjalistów, ludowców – m.in. Ludwika Krzywickiego, Wacława Nałkowskiego, Aleksandra Łętowskiego, Mieczysława Brzezińskiego, Teodora Tomasza Jeża (Zygmunta Miłkowskiego) czy Edwarda Paszkowskiego. Ten ostatni to autor powieści opisującej zespół głosowiczów, w której Popławski (powieściowy Pacławski) przedstawiony został jako idealista i altruista, heroicznie walczący o realizację wyznawanych przez siebie ideałów oraz niekwestionowany przywódca całego środowiska, górujący nad nim intelektualnie5. W „Głosie” debiutowali m.in. Stefan Żeromski, Jan Kasprowicz, Władysław Reymont czy Kazimierz Przerwa-Tetmajer.

Decydujący wpływ na kształt pisma miał właśnie Popławski. Objął on funkcję redaktora politycznego i sekretarza redakcji, jego autorstwa była większość artykułów wstępnych z działu społeczno-politycznego i ekonomiczno-społecznego, stały felieton pt. „Z kraju” oraz poważna ilość recenzji, omówień, krytyk, polemik itp. W swej publicystyce Popławski kontynuuje tematykę ludowo-narodową, której wiele uwagi poświęcał już wcześniej, jego poglądy na te sprawy wyraźnie krystalizują się w tym okresie. Przede wszystkim samo pojęcie ludu zostaje wyraźnie poszerzone – w ujęciu Popławskiego obejmuje ono nie tylko ludność chłopską, ale także robotników i warstwy pośrednie. Coraz więcej miejsca w jego pisarstwie zaczyna wówczas zajmować tematyka znaczenia zachodnich terenów kraju – można go wręcz uznać za twórcę polskiej myśli zachodniej.

W 1887 r. „Głos” staje się de facto ekspozyturą nowoutworzonej organizacji Liga Polska (LP), natomiast Popławski jej komisarzem w Królestwie Polskim. Z kolei w 1890 r. poznaje debiutującego wówczas na łamach „Głosu” Dmowskiego, z którym pozostanie w przyjaźni do końca życia. Rok później wspólnie zorganizują w Warszawie obchody stulecia Konstytucji 3 Maja, a w następnym roku wespół jeszcze z trzecim „ojcem założycielem” obozu narodowego, Zygmuntem Balickim, doprowadzą do przekształcenia LP w Ligę Narodową (LN). „Głos” zostaje zamknięty przez władze carskie w 1894 r., po aresztowaniu – w trakcie manifestacji w stulecie insurekcji kościuszkowskiej – współpracowników pisma. Po reaktywacji periodyku w 1895 r., Popławski współpracuje z nim już tylko przez niespełna rok, do czerwca 1896 r.

***

Wkrótce po opuszczeniu więzienia przedostaje się nielegalnie do Lwowa. Początkowo współpracował tam z wydawanym przez Bolesława Wysłoucha i Karola Lewakowskiego „Kurierem Lwowskim”, następnie przejął kierownictwo nad świeżo pozyskanym przez Ligę Narodową „Przeglądem Wszechpolskim”, który będzie redagował do 1902. W tym głównym organie teoretycznym LN Popławski jest autorem artykułów wstępnych, a także stałych felietonów pt. „Z całej Polski”, które podpisuje pseudonimem J. L. Jastrzębiec lub po prostu Jastrzębiec, od swojego rodowego godła. Słynne były również jego „korespondencje” z zaboru pruskiego, które preparował na podstawie doniesień prasowych z tamtych ziem – jak wspominał Dmowski, samym Poznaniakom wydawały się one tak autentyczne, że ich autora doszukiwano się wśród dziennikarzy ze stolicy Wielkopolski6.

W październiku 1896 r. rozpoczął wydawanie miesięcznika dla ludu pod tytułem „Polak”. Formalnie redaktorem pisma był Kasper Wojnar, faktycznie zaś kierował nim Popławski, przynajmniej do roku 1901. Pismo było przeznaczone dla ludności wiejskiej wszystkich zaborów. Nie bez słuszności „Polak” uważany jest za najwybitniejsze osiągnięcie publicystyczne Popławskiego, spośród pism obozu narodowego cieszył się on też największą popularnością. Popławski prowadził w nim regularnie, aż do 1907 r., stałą rubrykę „Sprawy polskie”, w której przybliżał dzieje Polski, eksponując zwłaszcza tradycję wojen obronnych i powstań narodowych, a szczególnie udział w nich przedstawicieli ludu (Bartosz Głowacki, Jan Kiliński), oraz omawiał zagadnienia z zakresu polskiej geografii, kultury, obyczajów i języka. Wszystko to oczywiście służyć miało rozbudzeniu świadomości narodowej wśród ludności wiejskiej, przetworzeniu tej biernej masy w Polaków rozumiejących swą ponadzaborową jedność oraz w obywateli zdających sobie sprawę z obowiązków, jakie nakłada przynależność do jednego narodu.

Zasługą Popławskiego był również cały szereg inicjatyw powołanych do życia we Lwowie w celu popularyzacji idei wszechpolskiej oraz dających „kolonii emigrantów” z Królestwa Polskiego stałą pracę i dochód. Można tutaj wymienić: Kasę Pożyczkową, prowadzoną przez Ernesta Adama, przetworzoną później w Kredytowy Bank Ziemski; fabrykę wyrobów chemicznych i kosmetyków „Tlen”, założoną przez Bronisława Koskowskiego; powołane w 1897 r. Towarzystwo Wydawnicze, nakładem którego ukazały się m.in. „Syzyfowe prace” Żeromskiego; Związek Naukowo-Literacki, którego prezesem został Jan Gwalbert Pawlikowski, będący ośrodkiem spotkań i forum wymiany myśli lwowskich sfer naukowych, artystycznych i dziennikarskich; Szkołę Nauk Politycznych. W 1902 r. Liga Narodowa nabyła we Lwowie drugi dziennik – założone jeszcze przez Stanisława Szczepanowskiego „Słowo Polskie”. Popławski wchodzi do redakcji pisma, w którym zaczyna odgrywać coraz ważniejszą rolę, w styczniu następnego roku bierze zaś udział w powołaniu tygodnika „Ojczyzna”, przeznaczonego dla ludności wiejskiej w zaborze austriackim.

W 1906 r. powrócił do Warszawy, aby przejąć po Dmowskim redakcję „Gazety Polskiej”. W dzienniku tym pracował jednak tylko do jesieni 1907 r., bowiem stan jego zdrowia gwałtownie się pogorszył. Od tego momentu odsunął się od działalności politycznej, zaprzestał pracy zawodowej. Dodatkowo, jak się wydaje, był w tym okresie dość krytycznie nastawiony do polityki realizowanej przez Ligę, wyrażał swoje wątpliwości wobec angażowania jej w bieżącą politykę poprzez udział w Dumie oraz wobec uczestnictwa w ruchu neosłowiańskim. Zmarł 12 marca 1908 r. w Warszawie, bezpośrednią przyczyną był rak gardła. Pochowany został trzy dni później na warszawskich Powązkach.

***

Dwa tematy zdominowały publicystykę Popławskiego: kwestia ludowa i zachodnia. Były one ściśle powiązane ze sprawą odzyskania przez Polskę niepodległości. Popławski poszukiwał środków, które ową niepodległość mogą przynieść, zastanawiał się, co należy uczynić, aby jej osiągnięcie stało się realne. Usiłował też wskazywać, jak ta niepodległa Polska winna wyglądać. Rozumiejąc, iż niepodległość nie jest czymś danym raz na zawsze, niemało uwagi poświęcił ziemiom zachodnim i kwestii granic, uznając, że ich odpowiednia konstrukcja jest równie ważna jak samo odbudowanie państwa. Jeśli przyszła Polska nie ma być tworem efemerycznym czy też zależnym od krajów ościennych, konieczna jest, jak podkreślał, jej rekonstrukcja w odpowiednim kształcie terytorialnym.

Oceniając szanse na odzyskanie niepodległości, Popławski uznawał, iż jest ono możliwe jedynie w przypadku wojny – albo pomiędzy mocarstwami zaborczymi, albo któregoś z nich z innym państwem – i połączonego z nią powstania narodowego. Nie twierdził jednak bynajmniej, iż do tego momentu należy czekać z założonymi rękami, wyglądając z utęsknieniem sprzyjającego Polsce rozwoju wypadków. Wręcz przeciwnie – należy ten czas wykorzystywać w sposób optymalny, uruchamiając procesy, które w odpowiedniej chwili umożliwią powodzenie zrywu niepodległościowego. Wytężona praca na różnych polach jest bowiem najlepszym gwarantem tego, iż w sprzyjającym momencie Polacy będą w stanie odbudować swoje państwo.

W artykule z 1900 r. pisał, iż kwestia odzyskania niepodległości politycznej Polski przedstawiać się musi każdemu, kto się nad nią zastanawia, jako rezultat współdziałania dwóch czynników: zbiegu pomyślnych okoliczności zewnętrznych, w bardzo małym stopniu od nas zależnych lub niezależnych wcale i od naszej wewnętrznej siły narodowej i społecznej. Nasza polityka narodowa przed 1863 r. zwracała szczególną uwagę na okoliczności zewnętrzne – kombinacje dyplomatyczne i zatargi międzynarodowe lub ruchy rewolucyjne. Nie lekceważyła ona bynajmniej siły wewnętrznej społeczeństwa, jak to niektórzy publicyści dziś twierdzą, sądziła jednak, że ta siła istnieje w stanie utajonym…7. Popławski, jak się wydaje, nie wierzył w te czekające na sygnał ukryte siły, które zostaną zbudzone w odpowiednim momencie. Uważał, iż na tym polu również konieczna jest wielka praca, że doraźna propaganda i agitacja nie są w stanie ad hoc zorganizować i poruszyć tej drzemiącej rzekomo potencji. Stąd też zainteresowanie Popławskiego i waga, jaką przykładał do tzw. kwestii ludowej.

***

Termin „lud” oznaczał dla niego początkowo przede wszystkim ludność wiejską, której instynktownie narodową postawę, wyrażającą się choćby w obronie swej ziemi przed zakusami Komisji Kolonizacyjnej w zaborze pruskim, przeciwstawiał wątpliwej jakości patriotyzmowi szlachty („Głos” drukował np. nazwiska Polaków sprzedających Niemcom swe majątki w Wielkopolsce i na Pomorzu). Lud stanowił więc dla niego naród in statu nascendi, swego rodzaju potencjał narodowy, który należało zaktualizować i wykorzystać. Popławski uznał nawet, iż w Polsce istnieją dwie odrębne cywilizacje – chłopska i pańska, będące względem siebie przeciwstawne. Po jednej stronie /…/ stoi cała warstwa uprzywilejowana w jakikolwiek sposób, cała inteligencja narodu – po drugiej zwarta masa ludowa, związana tylko nieświadomym poczuciem wspólności plemiennej – naród pański i naród chłopski. /…/ Interesy ludu nie tkwiły dotychczas w interesach narodu. Doprowadzenie dwóch tych liczb do wspólnego mianownika – to zadanie przyszłości, ale zadanie nie tak łatwe, jak się na pozór zdaje8.

Chłopi uosabiali dla Popławskiego przywiązanie do tradycji, obyczajów, ziemi, języka oraz tzw. poczucie gromadzkie, stojące w opozycji wobec liberalnego indywidualizmu. Tak mocne akcentowanie kwestii ludowej było zresztą powodem wysuwanych pod jego adresem zarzutów o powielanie na gruncie polskim wzorców rosyjskiego narodnictwa. Paralele takie wydają się jednak zupełnie nietrafione. Podstawowa różnica pomiędzy narodnikami a Popławskim jest tego rodzaju, że ci pierwsi idealizowali lud, wyposażając go we wszystkie możliwe przymioty, postrzegali go jako nosiciela prawdy oraz usiłowali niejako „uludowić” cały naród, przeciwstawiając sobie te dwa pojęcia. U Popławskiego nie ma natomiast jakiejś naiwnej „ludomanii”, kultu „swojszczyzny”, programu uczenia się od ludu czy postulatów uludowienia narodu.

Wręcz przeciwnie – chodziło mu o unarodowienie ludu. Jego antyszlacheckość, jak i widoczny czasami antyklerykalizm, również nie miały charakteru programowego. Krytyka tych warstw wynikała z przeświadczenia, że zbyt mało uwagi poświęcały one sprawom ludu, co niekorzystnie wpływało na kwestię narodową. Z biegiem czasu Popławski rozszerzył zakres semantyczny tego pojęcia, obejmując nim całość tzw. warstw pracujących, a więc włączając również robotników, inteligencję i mieszczaństwo. Już w artykule z 1887 r. pisał: Osobiście sam należę do ludu, bo lud stanowią nie tylko ci, którzy ziemię orzą lub w fabryce mają robotę, ale i ci wszyscy, którzy żyją wyłącznie z rezultatów swojej pracy osobistej. Lud to po prostu zbiorowość wszystkich klas pracujących9.

***

Nowe społeczeństwo polskie, którego stworzenie postulował Popławski, wymagało, aby – jak pisał Norwid w „Promethidionie” – została zasypana przepaść pomiędzy „słowem ludu, a słowem pisanym i uczonym”. Lekarstwem na to rozdarcie miała być demokratyzacja, stopniowe zlewanie się tych warstw w jedną całość. Proces ten jednak oczywiście sam z siebie nie jest w stanie zajść, potrzebny jest więc ogromny wysiłek warstw wyższych, inteligencji w kierunku podnoszenia ludu, włączenia warstw ludowych w krwioobieg narodowy, stworzenia z nich Polaków świadomych, a można byłoby rzec – wręcz nowoczesnych, przekształcenia biernej narodowo masy etnograficznej w aktywną siłę polityczną. Gdyby polityka Poznańczyków – pisał Popławski w 1888 r. – od dawna weszła na tory demokratyczne, gdyby z pominięciem interesów warstw innych wszystkie usiłowania skierowano ku podniesieniu moralnego i materialnego stanu ludu, stworzono silną ekonomicznie drobną własność, tanie instytucje kredytowe, szkoły rękodzielnicze, stowarzyszenia wytwórcze itp., kolonizacja niemiecka i próby germanizacji byłyby raz na zawsze pozbawione podstaw działania10.

Bez współpracy wszystkich warstw społecznych, marzenia o niepodległości pozostaną zdaniem Popławskiego jedynie mrzonkami, nie mającymi żadnego pokrycia w rzeczywistości. Szlachta posiadała bowiem tradycje politycznego działania, lud natomiast mógł zapewnić jej polityczną siłę. Tak też należy chyba rozumieć głoszoną przez Popławskiego formułę podporządkowania interesom ludu interesów warstw odrębnych, jego przekonanie, iż sprawa ludowa bynajmniej nie zawiera się w sprawie narodowej jak część w całości oraz hasło „nie przez naród do ludu, lecz przez lud do narodu”11. Popławski stwierdza bowiem, iż w danym momencie historycznym podporządkowanie interesów wszystkich klas interesom ludu w pełni odpowiada interesom całego narodu, przybliżając niepodległość12.

***

Wydawałoby się, że postulaty Popławskiego bliskie były tym, które w owym czasie lansowali pozytywiści. Jednak bliskość ta jest pozorna. Owszem, zarówno Popławski, jak i pozytywiści kładli nacisk na coś, co możemy określić mianem „pracy organicznej”, jednak ten pierwszy wcale nie miał zamiaru w związku z tym spychać na drugi plan kwestii niepodległości. Niepodległość bowiem to dla Popławskiego „wielka idea”, która winna towarzyszyć wszelkim poczynaniom Polaków.

Program pozytywistyczny, oznaczający rezygnację z dążeń niepodległościowych w imię spokoju, rozwoju gospodarczego oraz możliwości indywidualnego bogacenia się, to dla niego obniżenie ideałów społecznych. W związku z tym stwierdzał wręcz, iż teza, że w polityce nie wolno rządzić się uczuciem, a tylko rozsądkiem, jest tyleż efektowna, co fałszywa. Nie można bowiem jego zdaniem zaprzeczać doniosłości udziału uczuć w sprawach społecznych, należy owszem liczyć się z nimi i na nich politykę swoją opierać, inaczej bowiem najkunsztowniej zbudowane jej rusztowanie runie przy pierwszej próbie jak domek z kart13.

Tak więc Popławski mówił nam ni mniej ni więcej to, że właśnie prawdziwy realizm polityczny wymaga liczenia się z uczuciami, brania pod uwagę również tego czynnika. Praca organiczna, codzienna, praktyczna – jak najbardziej tak, ale w jej imię nie można zapominać o celu zasadniczym, ponieważ jedynie wówczas ma ona wartość, sens i znaczenie, gdy ją ogrzewa i oświeca płomienne słońce jakiejś wielkiej idei14. Bez tej wielkiej idei nie uda się nawet skutecznie wypełniać owych drobnych, codziennych obowiązków, ona bowiem stanowi najlepszy katalizator działań, nadaje im „ruch i spójnię” i jest dla nich „magazynem zapasowym siły”.

Złudzeniem jest również wedle Popławskiego pogląd, iż poprzez działania zmierzające do rozwoju gospodarczego, żmudną, codzienną pracą można powoli, stopniowo osiągając coraz większą autonomię, doprowadzić do odzyskania przez Polskę niepodległości. Przekonywał on, iż państwa ościenne nigdy z własnej woli do tego nie dopuszczą, że jeśli własnym wysiłkiem zbrojnym i przelaną krwią Polacy do tego nie doprowadzą, to nie ma co liczyć na jej urzeczywistnienie. Praca organiczna, codzienna to środek wspomagający, pomocniczy jedynie, natomiast sama niepodległość musi wiązać się ze zrywem powstańczym, który jednak poprzez tę mozolną pracę zostanie właściwie przygotowany.

***

Wspomniana druga sfera aktywności Popławskiego, to kształt przyszłego niepodległego państwa polskiego. Zasługi Popławskiego na tym polu to przede wszystkim zwrócenie uwagi na znaczenie ziem zachodnich. Można śmiało powiedzieć, iż to właśnie za jego sprawą doszło do przeorientowania polityki w kwestii etnicznie polskich ziem zachodnich. Roman Dmowski pisał wprost o doniosłej roli współtwórcy Ligi Narodowej na tym polu, podkreślając, iż Człowiekiem, który otworzył oczy naszemu pokoleniu na znaczenie ziem zaboru pruskiego dla przyszłości Polski, który jasno widział, że bez tych ziem możemy być tylko słabym, uzależnionym od sąsiadów, stopniowo topniejącym narodkiem, w którego nieocenionych i po dziś dzień niedocenionych pismach politycznych ta myśl przewija się nieustannie – był Popławski15. Tenże bowiem już w 1887 r. podkreślał: Wolny dostęp do morza, posiadanie całkowite głównej arterii wodnej kraju – Wisły, to warunki konieczne prawie istnienia naszego. /…/ Nasi politycy marzą jeszcze o Wilnie i Kijowie, ale o Poznań mniej dbają, o Gdańsku zapomnieli prawie zupełnie, a o Królewcu i Opolu nie myślą zgoła16.

W związku z takimi konstatacjami pilnie śledził i analizował Popławski dane statystyczne dotyczące areału ziemi i liczby gospodarstw polskich czy też zmian struktury narodowościowej w zaborze pruskim. Akcentował negatywne dla Polaków tendencje jeżeli chodzi o stan posiadania, natomiast pozytywne w sferze przyrostu demograficznego na tych terenach17. Ranga ziem zachodnich była wedle Popławskiego tak duża, iż dopuszczał nawet możliwość zrzeczenia się Litwy, Białorusi i Ukrainy w przypadku, jeśli wymagałyby tego interesy pozyskania terenów zaboru pruskiego. Walka toczona na kresach zachodnich była jego zdaniem problemem o fundamentalnym znaczeniu dla całego narodu.

Przywołując ukute po Kongresie Wiedeńskim hasło „głupia Polska bez Poznania”, Popławski pisał, że marna byłaby ta przyszła Polska, dla której żyjemy i działamy, ta Polska, której nie doczekamy zapewne, ale którą oglądać będą dzieci i wnuki nasze – nie tylko bez Poznania, ale i bez Śląska, bez dostępu do morza, a więc bez Gdańska i Królewca. Te prowincje, które dziś do Prus należą, są koniecznym warunkiem istnienia państwa polskiego, już dziś są warunkiem utrzymania potęgi prusko-niemieckiej. Dla nas tym bardziej nie może być w tej sprawie kompromisu. /…/ bez tych ziem Polska nie może istnieć, że choćby w innych granicach powstała, do opanowania tych ziem dążyć musi. Niemcy już to rozumieją – my nie wszyscy jeszcze18. Konflikt polsko-niemiecki w zaborze pruskim w związku z tym postrzegał on jako coś nieuchronnego ze względu na strategiczne znaczenie tych ziem nie tylko dla Polski, ale i dla Niemiec.

***

Popławski niewątpliwie był człowiekiem, który stworzył podwaliny ideowe obozu narodowego, mimo iż nie pozostawił po sobie żadnego zwartego dzieła. Jego ogromna spuścizna (rozsiane w prasie artykuły zdaniem wydawcy jego „Pism politycznych” złożyłyby się na około 40 tomów po 300 stron każdy!19), nie odeszła w zapomnienie. W latach międzywojennych mieliśmy nawet do czynienia ze swego rodzaju sporem o nią między Stronnictwem Narodowym a ugrupowaniami dysydenckimi, które zdecydowały się na współpracę z rządami sanacyjnymi, argumentując ten krok trzymaniem się właśnie wskazań politycznych Popławskiego.

Nieżyjący już wówczas „mistrz” zawsze podkreślał, iż trudno przewidzieć, w jakich okolicznościach Polacy zyskają możliwość odbudowy państwa i w związku z tym nie można opracować szczegółowego planu działania oraz dokonać wyboru środków potrzebnych do urzeczywistnienia tego zasadniczego celu. Mimo to jednak, kierunek wszelkich działań powinien mieć charakter stały. Należy przede wszystkim skupić się na dążeniu do wytworzenia takiego zasobu siły narodowej, do takiego jej wyćwiczenia i uruchomienia, żebyśmy zawsze mogli w chwili sposobnej skorzystać z pomyślnych okoliczności i odpowiednio je wyzyskać dla osiągnięcia ostatecznego celu polityki narodowej – niepodległości państwowej Polski20.

W związku ze 150. rocznicą jego urodzin podjęto inicjatywę, aby uchwałą Sejmu RP ogłosić rok 2004 „Rokiem Jana Ludwika Popławskiego”. Niestety, projekt ten został odrzucony głosami postkomunistów.

Przypisy:

1 T. Kulak, Wstęp /w:/ J. L. Popławski, Wybór pism, wybór, wstęp i opracowanie T. Kulak, Wrocław 1998, s. 16.

2 Roman Dmowski, Polityka polska i odbudowanie państwa t. I, Warszawa 1988, ss. 51-52.

3 Biografia Popławskiego głównie na podstawie książek: T. Kulak, Jan Ludwik Popławski 1854-1908. Biografia polityczna t. 1 i 2, Wrocław 1989; E. Maj, Jan Ludwik Popławski. Poglądy i działalność polityczna, Lublin 1991.

4 J. Żurawicka, Zespół redakcji „Głosu” (1886-1894), „Roczniki Historii Czasopiśmiennictwa Polskiego” 1962, t. 1.

5 E. Paszkowski, Podniebie. Z kroniki czwartego piętra, Lwów 1901.

6 Roman Dmowski, Popławski i młodzież jego czasów, „Akademik” nr 8-9, 1923.

7 J. L. Popławski, Podwójna polityka /w:/ Tenże, Wybór…, s. 142.

8 Tenże, Demokratyzacja zasad /w:/ Tenże, Wybór…, ss. 19-21.

9 Tenże, Z kraju, „Głos” nr 23, 1887.

10 Tenże, Łamańce oportunistyczne, „Głos” nr 33, 1888.

11 Tenże, Lud i naród /w:/ Tenże, Wybór…, s. 50.

12 Tenże, Interesy ludu i polityka narodowa /w:/ Tenże, Wybór…, s. 74.

13 Tenże, Obniżenie ideałów /w:/ Tenże, Wybór…, s. 28.

14 Tenże, Wielkie i małe idee /w:/ Tenże, Wybór…, s. 31.

15 R. Dmowski, Polityka…, s. 64.

16 J. L. Popławski, Środki obrony /w:/ Tenże, Wybór…, s. 45.

17 Ibid., ss. 33-42.

18 Tenże, Polityka polska w zaborze pruskim /w:/ Tenże, Wybór…, s. 86.

19 Z. Wasilewski, Na widowni, „Myśl Narodowa” nr 15, 1933.

20 J. L. Popławski, Organizacja sił narodowych /w:/ Tenże, Wybór…, s. 117.

komentarzy