Przymusowa praca domowa

Przymusowa praca domowa

Już prawie 1,5 mln kobiet między 15. a 65. rokiem życia nie pracuje, bo musi pełnić obowiązki rodzinne. Przyczyny zjawiska to m.in. starzenie się społeczeństwa i coraz wyższe ceny prywatnych usług opiekuńczych.

Liczba Polaków biernych zawodowo, czyli takich, którzy nie mają pracy i którzy z różnych przyczyn jej nie szukają, spada sukcesywnie od 2008 r. – informuje „Rzeczpospolita”. Jak wynika ze wstępnych danych GUS pod koniec 2011 r. było ich 13,9 mln, dla porównania: w 2007 r. – 14,4 mln. W tej grupie od dwóch lat przybywa jednak kobiet, które jako powód bierności zawodowej podają obowiązki rodzinne i związane z prowadzeniem domu.

W 2011 r. było ich już prawie 1,5 mln, czyli ponad 6% więcej niż w 2009 r. Nie byłby to powód do niepokoju, gdyby oznaczał, że coraz więcej rodzin może sobie pozwolić na utrzymywanie domu tylko z jednej pensji. Przyczyny zjawiska są jednak inne. Przede wszystkim przybywa osób, zwłaszcza starszych, które wymagają opieki. W latach 2002-2010 liczba dzieci w wieku do 4 lat wzrosła o 7,6%, osób w wieku powyżej 85 lat zaś o prawie 58%. A instytucje sprawujące opiekę nad tymi osobami nie są odpowiednio rozwinięte. Brakuje żłobków, a także ośrodków pomocy dla osób starszych. – „Publiczne domy opieki mają albo wyśrubowane kryteria dochodowe, to znaczy są dostępne tylko dla osób najuboższych, albo ostre kryteria zdrowotne. Efekt jest taki, że 80% wymagających opieki otrzymuje ją w domu” – mówi prof. Stanisława Golinowska z Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Istnieje co prawda oferta komercyjna – wiele firm prywatnych buduje domy całodziennej opieki nad starszymi – ale miesięczny pobyt w takich miejscach kosztuje 3-4 tys. zł. Ceny usług opiekunek dochodzących również wzrastają. Dlatego gdy polskie rodziny stają przed dylematem „zatrudnić opiekunkę za 1,5 tys. zł i samemu iść do pracy za 1,7 tys. zł czy zostać w domu?” albo „wysłać schorowanego rodzica do domu starości za 3 tys. zł czy zająć się nim osobiście?”, odpowiedź jest oczywista. – „Polskie kobiety nie tyle wolą zajmować się domem, ile są do tego zmuszane” – podkreśla prof. Golinowska.

Wzrost liczby kobiet, które nie pracują, bo pełnią obowiązki rodzinne, to zjawisko negatywne dla gospodarki – osoby te, nie pracując, nie płacą podatków i składek. Ale to również problem dla nich samych – trudniej im wypracować chociaż minimalną emeryturę, a także wrócić na rynek pracy po dłuższym okresie przerwy.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Sensowna ofensywa „eski”

Sensowna ofensywa „eski”

„Solidarność” chce zaproponować w Sejmie dwa projekty ustaw: w sprawie umów śmieciowych i sposobu naliczania składek do ZUS.

Jak informuje „Rzeczpospolita”, NSZZ „Solidarność” zamierza wnieść do Sejmu dwa własne projekty ustaw okołoemerytalnych. Możliwe, iż zrobi to za pośrednictwem jednego z klubów parlamentarnych, na razie jednak nie wiadomo, którego.

Pierwszy z projektów dotyczy tzw. umów śmieciowych, do których związkowcy zaliczają oprócz umów o dzieło i zleceń także samozatrudnienie i umowy o pracę na czas określony. – „Chcemy zaproponować rozwiązania premiujące pracodawców zatrudniających na etaty. Na przykład obowiązek wysokich odpraw dla pracowników zwalnianych przed terminem zatrudnionych na czas określony” – mówi Marek Lewandowski, rzecznik prasowy NSZZ „Solidarność”.

Drugi projekt związany jest z propozycją zmiany sposobu naliczania składek do ZUS. Składki miałyby obowiązywać wszystkich, bez względu na rodzaj zawartej umowy. Ich wysokość ma być uzależniona od dochodu. Lewandowski wyraża nadzieję, iż to rozwiązanie pomoże rozwiązać problem nadużywania umów cywilnoprawnych.

Walka ze szkodliwymi wiatrakami

Walka ze szkodliwymi wiatrakami

Samorząd województwa warmińsko-mazurskiego chce wprowadzenia zakazu lokalizowania farm wiatrowych na terenach cennych przyrodniczo lub krajobrazowo oraz w pobliżu domów.

Jak informuje portal Farmer.pl, uchwałą dotyczącą zasad budowy farm wiatrowych w regionie radni sejmiku woj. warmińsko-mazurskiego mają się zająć jeszcze w kwietniu. Łukasz Bielewski z gabinetu marszałka zapewnia, że zarząd województwa już przyjął w tej sprawie uchwałę – wszystko wskazuje na to, że będzie ona zbieżna z zapisami, nad którymi będą dyskutować radni.

Jednym z głównych postulatów uchwały zarządu województwa jest wprowadzenie zakazu lokalizowania farm wiatrowych w parkach krajobrazowych i ich otulinach oraz na terenach cennych przyrodniczo i z tego powodu objętych ochroną (np. programem Natura 2000). A jest o co walczyć, bo różnymi formami ochrony objęta jest prawie połowa (48,5%) powierzchni województwa warmińsko-mazurskiego.

Zarząd regionu chce także wprowadzić zakaz lokalizowania farm wiatrowych w odległości mniejszej niż dwa kilometry od domów.

Uchwała ma również uniemożliwić montowanie wiatraków na terenach cennych krajobrazowo. Pokrzyżuje to plany np. gminy Giżycko, która chce ulokować wiatraki m.in. nad jeziorem Niegocin. Lokalne środowiska są oburzone taką lokalizacją, temat w najbliższym czasie ma zostać podjęty w Radzie Miasta Giżycka oraz w Radzie Powiatu Giżyckiego. – „Lokalizacja technologii tak bardzo ingerującej w krajobraz niszczy niepowtarzalne walory Mazur jako krainy dzikiej i jeszcze nieujarzmionej, której atuty były wyróżnione w konkursie «Mazury Cud Natury»” – twierdzą w projekcie swojego stanowiska giżyccy radni miejscy. Podkreślają przy tym, że farmy wiatrowe zniszczą unikalny krajobraz wschodniej części Niegocina.

Samorząd warmińsko-mazurski postuluje także, by wprowadzić moratorium na budowę farm wiatrowych do czasu powstania nowego planu zagospodarowania przestrzennego województwa. W planie tym miałyby zostać wskazane obszary, na których wolno stawiać farmy wiatrowe. Obecnie w woj. warmińsko-mazurskim nie ma żadnych regulacji w tym zakresie. O tym, czy w danym miejscu staną wiatraki, w znacznym stopniu decydują lokalni samorządowcy. Nie mają przy tym obowiązku zgłoszenia swojej zgody na budowę farmy wiatrowej żadnym organom. W regionie nie ma dokładnej mapy z lokalizacją wiatraków, nie jest nawet znana ich liczba. Dlatego samorząd województwa nalega także, by dokonać inwentaryzacji już istniejących farm wiatrowych. Do tej pory monitoringiem farm wiatrowych na Warmii i Mazurach zajmowało się kilka stowarzyszeń ekologicznych zrzeszonych w koalicji „Bezpieczna Energia”. Według wyliczeń ich działaczy, liczba wiatraków w woj. warmińsko-mazurskim, które już stoją lub na ustawienie których już wydano zgody, to ok. 600 sztuk.

Kościół, lewica, poeta

Kościół, lewica, poeta

Polecamy lekturę tekstów naszego stałego współpracownika, Krzysztofa Wołodźki, opublikowanych w kwietniowym numerze miesięcznika „Znak” i nowym numerze pisma „Kontakt”.

W kwietniowym miesięczniku „Znak” Wołodźko opublikował tekst poświęcony Władysławowi  Broniewskiemu, „Portret człowieka nieskłamanego”. Artykuł jest recenzją biografii poety: „Broniewski. Miłość, wódka, polityka”, pióra Mariusza Urbanka. Książka to opowieść „o człowieku »wrzuconym w historię«, zarazem wielkim, jak i pełnym małości, świetnym artyście i przegrywającym z chorobą alkoholiku, który mierząc się z samym sobą, musiał stawić czoła okrucieństwom epoki i bezwzględności ustrojów budowanych na przemocy i kłamstwach, na serwilizmie i zaprzeczeniu ludzkiej godności”. Fragment tekstu można przeczytać tutaj. Inny tekst Wołodźko o Broniewskim można przeczytać na stronie internetowej „Pressji”.

Z kolei w najbliższym, dziewiętnastym numerze „Kontaktu”, pisma warszawskiego Klubu Inteligencji Katolickiej, ukaże się tekst Wołodźki „Wymowne milczenie”, jako głos w ankiecie „Czy lewica potrzebuje Kościoła?”. Nasz współpracownik stawia m.in. następującą tezę i pytanie: „Wraz z nadejściem III Rzeczpospolitej, z przyćmieniem i erozją wielonurtowego dorobku »Solidarności«, na dobre rozeszły się drogi Kościoła i lewicy społecznej. Czy tak stać się musiało?”.

Polecamy i zapraszamy do lektury.