Śmieciowe umowy to wyzysk

Śmieciowe umowy to wyzysk

Niskie wynagrodzenia, umowy śmieciowe brak odpowiedniej polityki społecznej to główne przyczyny biedy i wykluczenia w Unii Europejskiej.

Identyfikacja przyczyn tego zjawiska oraz możliwości walki z nim były tematem zakończonej w Warszawie konferencji organizowanej przez Komisję Krajową NSZZ „Solidarność” i Europejskie Centrum Pytań Pracowniczych.

Umowy śmieciowe to jedna z głównych przyczyn ubóstwa i wykluczenia. Imigranci, kobiety, młodzi i starsi pracownicy, osoby niepełnosprawne – to grupy najbardziej narażone na niepewne zatrudnienie. Nie pozwala ona pracownikom na długoterminowe planowanie, wyegzekwowanie swoich praw, nie daje ochrony socjalnej, jest niebezpieczna dla zdrowia i nisko opłacana. To główne cechy niepewnej pracy (prekaryjnej) zidentyfikowane przez Sonię McKay z London Metropolity University.

Badania przedstawione przez prof. McKay pokazują, że najczęściej praca niepewna występuje w hotelarstwie, budownictwie, rolnictwie, handlu i sprzątaniu. Formy najczęściej identyfikowane jako praca niepewna to m.in.: nieprawdziwe zatrudnienie, praca nieformalna, dorywcza, agencyjna, sezonowa, bez pisemnej umowy o zatrudnieniu. Praca niepewna dotyczy zarówno młodych jak i starszych pracowników. Starsi podejmują ją, ponieważ ich emerytury są niewystarczające, młodzi zaś ponieważ brakuje im kwalifikacji lub są one zbyt wysokie. W ostatnich latach można obserwować gwałtowny wzrost pracy niepewnej. We Włoszech i Irlandii ponad 40 proc. młodych pracowników to zatrudnieni „niepewnie”.

– „Umowy śmieciowe przez długi czas koegzystowały z pracowniczymi formami zatrudnienia. Dzisiaj przez termin »umowy śmieciowe«” rozumiemy formy wyzysku, które zaczynają zastępować pracownicze formy zatrudnienia” – stwierdziła dr hab. Monika Tomaszewska z Uniwersytetu Gdańskiego. Niepracownicze formy zatrudnienia są korzystne dla pracodawcy ze względów ekonomicznych, ale również prawnych, ponieważ wyłączają ryzyka, które w normalnym stosunku pracy ponosi przedsiębiorca. W przypadku umów cywilnoprawnych ryzyko działalności gospodarczej ponosi zleceniobiorca. Paradoksalnie prawo nie chroni form zatrudnienia, które ochrony wymagają. Jako przykład dr Tomaszewska podała kontrakty menadżerskie. Jej zdaniem ochrona prawna w tym przypadku wykorzystywana jest instrumentalnie.

Trudno się walczy z takimi formami zatrudnienia przede wszystkim na powszechne przyzwolenie na ich występowanie wynikające z przekonania, że lepsza praca byle jaka niż bezrobocie. Niestety wady takiego zatrudnienia widoczne są w momencie, gdy sytuacja zmusza pracownika do korzystania z ochrony socjalnej w przypadku niezdolności do pracy. Zdaniem dr Tomaszewskiej jeśli mamy mówić o efektywnej ochronie, należałoby przenieść formy ochrony, jakie przysługują pracownikom na niepracownicze formy zatrudnienia.

Konferencja „Europa 2020: Walka z ubóstwem i wykluczeniem społecznym pracowników” była wspólnym projektem Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność” i Europejskiego Centrum Pytań Pracowniczych (EZA).

________________

Przedruk za www.solidarnosc.org.pl

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Niech was zobaczą

Niech was zobaczą

Na ulicach Rzeszowa i innych podkarpackich miast zawisły plakaty ze zdjęciami parlamentarzystów Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego, którzy głosowali przeciwko referendum w sprawie podwyższenia wieku emerytalnego.

Jak informuje „Nasz Dziennik”, akcja zainicjowana przez rzeszowską NSZZ „Solidarność” wkrótce znajdzie naśladowców na ulicach m.in. Gdańska, Szczecina, Płocka i Kielc. Na plakatach rzeszowskiej „Solidarności” napisano „Czy jeszcze im wierzysz?”, a można zobaczyć na nich wizerunki parlamentarzystów z okręgu rzeszowsko-tarnobrzeskiego: Zbigniewa Rynasiewicza, Renaty Butryn, Krystyny Skowrońskiej i Mirosława Pluty (PO), Jana Burego (PSL) i Dariusza Dziadzi z Ruchu Palikota. Plakaty zawisły na ponad 200 słupach ogłoszeniowych Rzeszowa, ale także w Mielcu, Ropczycach, Kolbuszowej, Leżajsku, Łańcucie, Tarnobrzegu i Stalowej Woli.

Wojciech Buczak, przewodniczący Zarządu Regionu Rzeszowskiego NSZZ „Solidarność” w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” podkreśla, że żaden poseł nie powinien być anonimowy, a wyborcy mają prawo wiedzieć, jak w parlamencie głosują ich przedstawiciele. – „Jest to głos do dyskusji na temat bardzo kontrowersyjnego wniosku ekipy rządzącej, która radykalnie chce wydłużyć czas pracy Polaków wbrew ich woli” – tłumaczy Buczak. Przypomina, że wniosek o referendum w sprawie podwyższenia wieku emerytalnego poparło prawie dwa miliony Polaków, z którymi rządowa koalicja niestety się nie liczy. Jego zdaniem, fakt umieszczenia na plakatach konkretnych osób nie powinien być dla nich zaskoczeniem. – „Kilka tygodni temu, kiedy odwiedzaliśmy biura poselskie z prośbą o poparcie wniosku Solidarności, mówiliśmy, że w różnej formie, m.in. plakatowej, będziemy informować społeczeństwo o tym, jak głosują jego przedstawiciele” – wyjaśnia Buczak. Chodzi także o to, żeby wyborcy wiedzieli, jak się zachować przy kolejnych wyborach.

Niebezpieczne oszczędności

Niebezpieczne oszczędności

Związkowcy z „Solidarność” napisali list otwarty do ministra transportu. Ich zdaniem stan bezpieczeństwa na polskich lotniskach jest zatrważający – wszystko to przez „oszczędności”.

Jak informuje portal wnp.pl, związkowcy z Krajowej Sekcji Pracowników Transportu Lotniczego i Obsługi Lotniskowej NSZZ „Solidarność” w liście otwartym do Sławomira Nowaka zwracają uwagę przede wszystkim na panującą obecnie tendencję zastępowania doświadczonych firm handlingowych, zajmujących się szeroko pojętą naziemną obsługą pasażersko-bagażową, przez nowe podmioty, które są nieprzygotowane do wykonywania tego typu prac. Bardzo często kontrakty podpisywane są z firmami nie posiadającymi odpowiednich certyfikatów, specjalistycznego sprzętu i wykwalifikowanych pracowników, ponieważ preferowane kryterium to tylko cena wykonywania usług.

Dla przykładu: kilka miesięcy temu na lotnisku Ławica w Poznaniu prace handlingowe zaczęła wykonywać firma, która wcześniej świadczyła usługi sprzątające. Pod koniec lipca zeszłego roku pracownicy nowej firmy wbrew procedurom tankowali samolot czarterowy, podczas gdy pasażerowie wysiadali z pokładu; druga para schodów nie była zabezpieczona. Niespełna dwa tygodnie po tym wydarzeniu samolot ENT 7635 został wypuszczony na płytę lotniska przy całkowitym braku łączności z wieżą, co stanowiło poważne zagrożenie dla podróżnych i pracowników portu. – „Przykłady takiego rażącego łamania procedur można by mnożyć. W innym porcie przez całą zimę odladzaniem samolotów zajmowali się pracownicy bez odpowiednich uprawnień. Jeszcze gdzie indziej niewłaściwie rozłożono ładunek w luku bagażowym, przez co samolot był źle wyważony, co spowodowało duże problemy samolotu podczas startu i lotu. Takie zaniedbania mogą skończyć się tragedią. Przecież samolot lecący 10 tysięcy metrów nad ziemią nie włączy hamulców i nie stanie na poboczu, żeby usunąć błędy popełnione na ziemi” – zaznacza Robert Siarnowski, przewodniczący Krajowej Sekcji Pracowników Transportu Lotniczego i Obsługi Lotniskowej.

Wchodzenie nowych firm handlingowych do portów lotniczych wiąże się z masowym zwalnianiem wykwalifikowanych i doświadczonych pracowników obsługi lotnisk. – „W Krakowie kilka miesięcy temu z dnia na dzień zwolniono przeszło 100 osób. Pracownicy nowych firm najczęściej zatrudniani są na umowach śmieciowych. Za swoją pracę dostają bardzo niskie wynagrodzenia. Dopiero po rozpoczęciu pracy przechodzą odpowiednie szkolenia. Tymczasem świetnie wyszkolonych pracowników z długoletnim stażem zwalnia się z pracy” – podkreśla Siarnowski.

Problemem jest również kwestia ochrony lotnisk. Zgodnie ze znowelizowaną w ubiegłym roku ustawą „Prawo lotnicze”, do ochrony portów lotniczych dopuszczone zostały zewnętrzne firmy ochroniarskie. Wcześniej prace te wykonywali funkcjonariusze Straży Granicznej oraz pracownicy Służby Ochrony Lotnisk. – „W naszej ocenie ta nowelizacja służyła wyłącznie temu, aby wyprowadzić z portów lotniczych Straż Graniczną i przerzucić koszty ochrony na zarządców lotnisk. Na takim rozwiązaniu na pewno zyska budżet państwa, ale straci bezpieczeństwo pasażerów. Według nowych przepisów, ochroniarz, który do południa patrzy na ręce klientom supermarketu, po południu będzie mógł pilnować bezpieczeństwa w międzynarodowym porcie lotniczym, biorąc na siebie odpowiedzialność za życie i zdrowie setek osób” – mówi Paweł Gałka, przewodniczący zakładowej „Solidarności” w Międzynarodowym Porcie Lotniczym Katowice w Pyrzowicach.

– „Bezpieczeństwo lotnisk i pasażerów nie może być traktowane w kategoriach zysków i strat. Oszczędzanie kosztem redukcji etatów, złe i nieprecyzyjne prawo oraz nieprzestrzeganie obowiązujących przepisów i procedur prędzej czy później doprowadzą do katastrofy” – apelują w liście związkowcy.

Służba niezdrowa

Służba niezdrowa

Po protestach pielęgniarek, lekarzy i aptekarzy – przyszedł czas na pacjentów. 1 czerwca odbędzie się manifestacja przed Ministerstwem Zdrowia.

Jak informuje portal RynekZdrowia.pl, przyczyną protestu są programy lekowe, które mają zostać wprowadzone 1 lipca. Pacjenci obawiają się, że część z nich straci dostęp do leczenia. Inicjatorem protestu jest Piotr Piotrowski, ojciec 10-letniego Michała chorego na młodzieńcze idiopatyczne zapalenie stawów. Do akcji przyłączyło się już siedem organizacji zrzeszających pacjentów: Ogólnopolskie Stowarzyszenie Młodych z Zapalnymi Chorobami Tkanki Łącznej „3majmy się razem”, Stowarzyszenie Pacjentów Primum Non Nocere, Fundacja Gajusz, Fundacja Helpful Hand, Organizacja Pacjentów i Osób Wspierających Chorych na Astmę Ciężką „Odzyskać oddech”, Polskie Towarzystwo Wspierania Osób z Nieswoistymi Zapaleniami Jelita oraz Stowarzyszenie chorych na ZZSK. Protest być może zostanie poparty także przez Ogólnopolskie Stowarzyszenie Chorych na Łuszczycę oraz Koalicję Pacjentów Onkologicznych – na razie prowadzone są rozmowy na ten temat.

Protestujący żądają rzetelnej informacji o wszelkich zmianach dotyczących leczenia. Domagają się również, aby decyzje na ten temat podejmowali specjaliści, a nie urzędnicy. – „W Polsce osiągnęliśmy kuriozum, w którym lekarz nie może leczyć pacjenta według aktualnej wiedzy medycznej. Leki – są, wiedza medyczna – jest, opracowane są procedury postępowania przez europejskie organizacje – ale nasi lekarze nie mogą się do nich zastosować, bo przepisy na to nie pozwalają. Nie zwracamy się przeciwko lekarzom, nawet nie przeciwko urzędnikom – żądamy po prostu odpowiedzialności za podejmowane decyzje” – podsumowuje inicjator protestu.