Pszczoły giną, minister ukrywa fakty

Pszczoły giną, minister ukrywa fakty

Jeden z pszczelarzy, powołując się na Ustawę o dostępie do informacji publicznej, od półtora roku żądał okazania dokumentów, na podstawie których minister dopuścił chemikalia powodujące zdaniem niektórych naukowców masową śmierć pszczół.

Jak informują portale piagro.pl i farmer.pl na podstawie publikacji „Dziennika Polskiego”, pszczelarz Tadeusz Kasztelan przed ponad rokiem wytoczył Ministerstwu Rolnictwa sprawę sądową dotyczącą ujawnienia dokumentacji wprowadzenia środków ochrony roślin do stosowania w rolnictwie. Kasztelan domagał się ujawnienia dokładnych informacji na temat tego, jakie środki chemiczne i na jakiej podstawie minister dopuścił do stosowania w polskim rolnictwie. Minister zasłaniał się „tajemnicą przedsiębiorstwa” i nie chciał ujawnić akt. Kasztelan żądał okazania badań, z których – jak twierdził minister – wynika, iż dopuszczone środki „właściwie stosowane” nie szkodzą pszczelim rodzinom. Okazuje się, że takie badania resort otrzymał od producentów chemikaliów – bartnicy chcą je dać do analizy niezależnym instytucjom. Minister twierdzi jednak, że wyniki badań są własnością koncernów i nie mogą być ujawnione.

Teraz jednak będzie musiał to zrobić, bo taki wyrok wydał niedawno Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie. Oprócz tego pszczelarz 25 maja 2011 r. złożył skargę na wszystkie zezwolenia dopuszczeniowe wydane po 28 grudnia 2009 r. Zażądał wycofania z obrotu środków dopuszczonych na polski rynek po tej dacie, a przed 29 czerwca 2011 r., czyli wejściem w życie ministerialnego rozporządzenia regulującego wydawanie zezwoleń. Skoro wbrew unijnej dyrektywie minister nie wydał na czas (przed końcem 2009 r.) przepisów wykonawczych do Ustawy o ochronie roślin, to wszystkie chemikalia rejestrował po tej dacie bezpodstawnie – uważa pszczelarz.

Jest ich w sumie 374, w tym 30 zawiera neonikotynoidy. Sąd poinformował, że każdej ze spraw zostanie nadany odrębny bieg – co oznacza, że będą to aż 374 procesy sądowe. – „Faktycznie tym zarządzeniem sąd uniemożliwia mi dojście do prawa i sprawiedliwości – mnie nie stać na 374 x 200 zł = ok. 75 tysięcy zł wpisu sądowego” – mówi  pszczelarz.

Część chemikaliów jest podejrzewana na podstawie nowych badań o wpływ na gwałtowny spadek populacji pszczół i masowe wymieranie pszczelich rodzin. Problemem tym zajęła się już nawet Komisja Europejska – pisaliśmy o tym tutaj.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Mali bez wsparcia

Mali bez wsparcia

Tylko co dziesiąty przedstawiciel samorządu twierdzi, że w jego gminie istnieje strategia wsparcia lokalnego handlu. Brakuje też pomysłu na przeciwdziałanie znacznej skali upadłości sklepów detalicznych.

Potwierdzają do wyniki badania „Polska 2030. Tu mieszkam, tu kupuję – Społeczności Jutra”, przygotowanego przez Makro Cash & Carry Polska, które omawia Portal Samorządowy. Jednocześnie połowa badanych osób (51%) uważa, że ich samorządy dysponują narzędziami wspierającymi uczestników handlu lokalnego. Wśród oferowanych instrumentów wsparcia najczęściej wymieniano politykę podatkową (72%), a w następnej kolejności wsparcie prawne (34%) i szkolenia w zakresie kompetencji handlowych (33%).

Brak strategii wsparcia wyraźnie odczuwają właściciele lokalnych sklepów. Do najpoważniejszych przyczyn spadku liczby placówek handlowych zaliczają oni utrudnienia ze strony władz lokalnych oraz zagrożenie jakie stwarza bliskość innych sklepów, głównie wielkopowierzchniowych (w ten sposób oceniło zagrożenia w funkcjonowaniu sklepów 57% właścicieli). Aż 97% właścicieli małych placówek handlowych nie odczuwa wsparcia ze strony władz lokalnych.

Eksperci kampanii „Tu mieszkam, tu kupuję” apelują o uruchomienie ogólnopolskiej debaty z udziałem władz samorządowych, w ramach której zostałyby ustalone kluczowe zasady wspierania lokalnych kupców. Organizatorzy chcą zwrócić uwagę lokalnych władz na fakt, że to właśnie lokalne sklepy generują największe przychody z handlu dla gmin.

– „Stosując mechanizmy wsparcia dla mniejszych graczy rynkowych, władze gminy mają szansę stworzyć stabilne podstawy do rozwoju zrównoważonych społeczności (ang. sustainable communities), miejsc o zdrowej tkance społecznej, zapewniających rozwój lokalnego rynku pracy oraz budujących więzi międzyludzkie” – komentuje Rafał Krenz z Centrum Badania Społeczności i Polityk Lokalnych CAL i Collegium Civitas, ekspert kampanii „Tu mieszkam, tu kupuję”.

Celem III edycji kampanii „Tu mieszkam, tu kupuję” realizowanej pod hasłem „Społeczność Jutra” przez Makro Cash & Carry jest popularyzowanie robienia zakupów w małych sklepach spożywczych, wspieranie właścicieli sklepików w rozwoju biznesu oraz doprowadzenie do debaty z samorządami nt. efektywnych metod wspierania tradycyjnego handlu. W ramach tegorocznej akcji prowadzone będą liczne działania mające na celu podkreślenie roli, jaką odgrywają osiedlowe sklepy dla swoich społeczności lokalnych oraz polskiej gospodarki: współpraca z liderami opinii, prezentacja założeń kampanii podczas największych, ogólnopolskich kongresów gospodarczych czy organizacja warsztatów dedykowanych sektorowi MŚP.

Rząd z ograniczoną odpowiedzialnością

Rząd z ograniczoną odpowiedzialnością

Szef Polskiego Związku Producentów Kruszyw wypowiedział się na temat Dolnośląskich Surowców Skalnych S.A., znanej z problemów przy budowie autostrad oraz z doprowadzenia do upadku Kieleckich Kopalni Surowców Mineralnych. Podkreśla dziwną przychylność rządu dla DSS przy prywatyzacjach.

Aleksander Kabziński, prezes Polskiego Związku Producentów Kruszyw, wypowiedział się na temat Dolnośląskich Surowców Skalnych S.A. Spółka DSS, będąca właścicielem Kieleckich Kopalni Surowców Mineralnych oraz Kopalni Surowców Skalnych S.A. w Złotoryi, 6 kwietnia złożyła wniosek o ogłoszenie upadłości.

– „Działalność DSS, od samego początku istnienia tej spółki, była źle odbierana przez znających branżę. To firma o innej filozofii, której postępowanie, zwłaszcza w zakresie finansów i traktowania partnerów, w żaden sposób nie jest reprezentatywne dla branży. Branża kruszyw jest stabilna i zbudowana na trwałych podstawach” – powiedział portalowi wnp.pl Kabziński. – „DSS skupiały na sobie uwagę rynku i mediów, ale sama branża od dawna spodziewała się, jaki będzie finał tej działalności. Dziś ta kruszywowa kometa rozbłysła, przeleciała i gaśnie. Szkoda, że zostawia za sobą tak duży dym. I to wszystko w rekordowym czasie” – dodał.

Jako szczególnie przykrą Kabziński ocenił sytuację Kieleckich Kopalni Surowców Mineralnych, które DSS kupiły od Skarbu Państwa. – „Na przestrzeni roku firmę, stabilną i uznaną w branży, która była jednym z regionalnych liderów, doprowadzono do niewypłacalności. Obecnie funkcjonuje ona siłą rozpędu, choć w 2011 r. wyprodukowała aż 4 mln ton kruszyw. W poprzednich latach było to ok. 2,5 mln ton” – wskazał Kabziński. – „KKSM wysłały dla DSS znaczne ilości kruszyw na budowę odcinka C autostrady A2 Stryków-Konotopa oraz udzieliły dla nich gwarancji kredytowych. Bez tego sytuacja na odcinku C byłaby jeszcze gorsza” – zaznaczył.

Kabziński podkreślił, że przez cały okres prywatyzacji KKSM oraz Kopalni Surowców Skalnych w Złotoryi zarówno związki zawodowe, jak i organizacje gospodarcze, formułowały apele w sprawie sprzedaży tych spółek na rzecz DSS. – „Zwracano w nich uwagę, że sprzedanie tych kopalń DSS skończy się źle. Jednak Skarbowi Państwa zależało tylko na szybkim przeprowadzeniu prywatyzacji. Tak samo dziwiła przychylność władz, jaką zapewniono DSS w okresie zarówno prywatyzacji KKSM i KSS, jak i budowy odcinka A2” – powiedział Kabziński.

Zaznaczył, że o kupno KKSM oraz KSS ubiegały się znaczące podmioty branżowe, które w ostatnich latach notowały dobre i stabilne wyniki finansowe oraz rosnącą produkcję. – „DSS, w przypadku KKSM, korzystał z dużej cierpliwości resortu skarbu ws. zapłaty za akcje. Natomiast w przypadku KSS, wielokrotnie przedłużano DSS wyłączność w negocjacjach. W obu przypadkach mieliśmy do czynienia ze specjalnym traktowaniem prywatnego podmiotu, co wyraziliśmy w wystąpieniu do Ministra Skarbu Państwa, oczekując wyjaśnień” – dodał. Prezes podkreślił również, że sprawa DSS powinna zostać rzetelnie wyjaśniona. – „Zapewniam o rzetelności i wiarygodności branży produkcji kruszyw. Dlatego ten wyjątkowy przykład działania na szkodę partnerów biznesowych wymaga szczegółowego wyjaśnienia i przykładnego rozliczenia winnych” – podsumował Kabziński.

O doprowadzeniu Kieleckich Kopalń Surowców Mineralnych na skraj upadku pisaliśmy tutaj.

Historyczny wynik

Historyczny wynik

Ostatnie badanie CBOS „Aktualne problemy i wydarzenia” przynoszą dobre wiadomości dla związków zawodowych. Polacy coraz lepiej oceniają ich działalność – tak dobrze nie myśleli o związkach aż od roku 1994.

W przeprowadzanym w ostatnim miesiącu badaniu, organizacje pracowników zanotowały najniższy odsetek ocen negatywnych swojej działalności na rzecz kraju – 26 proc. Podobnie z oceną skuteczności – jako nieskuteczne oceniło ją 48 proc. respondentów. To najlepszy wynik od początku badań CBOS na temat związków zawodowych, tj. od 1994 r.

Jako korzystną dla kraju działalność związków zawodowych ocenia 44 proc. respondentów (o 6 proc. więcej w stosunku do poprzedniego badania). 26 proc. ocenia ją jako niekorzystną (o 3 proc. mniej). Gorzej zdaniem badanych jest ze skutecznością w obronie praw pracowniczych. Tylko 29 uznaje działania związków zawodowych jako skuteczne (wzrost o 3 proc.), a 48 proc. jako nieskuteczne (poprzednio 52 proc.).

Najkorzystniejsze oceny działalności na rzecz kraju związki zawodowe zanotowały w 1997 r. 48 proc., a oceny najwyższej skuteczności na rzecz obrony praw pracowników w 2008 r. – 33 proc.

Badania „Aktualne problemy i wydarzenia” przeprowadzane są od 1994 r. co dwa lata.

________________________
Przedruk za www.solidarnosc.org.pl