Budżet w rękach obywateli

Budżet w rękach obywateli

Łodzianie zadecydują o sposobie wydawania 1 proc. budżetu miasta, czyli ok. 35 mln zł.

Inicjatorami wprowadzenia w Łodzi budżetu obywatelskiego są lokalne organizacje pozarządowe – informuje „Rzeczpospolita”. Rok temu taki eksperyment jako pierwszy w Polsce przeprowadził Sopot.

– „Budżet obywatelski tym różni się od prowadzonych teraz konsultacji społecznych, że decyzja mieszkańców o wydatkach byłaby dla prezydenta wiążąca. Inwestycje wskazane przez łodzian musiałyby być zrealizowane” – mówi Łukasz Prykowski, pełnomocnik prezydenta Łodzi ds. współpracy z organizacjami pozarządowymi. Szczegóły ma wypracować zespół roboczy złożony z przedstawicieli organizacji pozarządowych, radnych i urzędników. – „Mieszkańcy wybieraliby zadania do realizacji, przyznając punkty w skali od najważniejszego do najmniej ważnego. Ostateczne głosowanie widziałbym raczej nie przez Internet, bo chodzi nam o to, by każdy oddał głos świadomie. Ideałem byłoby zaangażować w to wszystkich łodzian, ale nie wiem, czy to realne” – tłumaczy Prykowski.

Koszty wprowadzenia budżetu obywatelskiego będą zależały od formy prowadzenia głosowania i informowania mieszkańców o inicjatywie itp.; szacunkowo wylicza się je na 400 tys. zł, co przy 35 mln zł na inwestycje nie jest dużym wydatkiem.

Projekt ruszy w przyszłym roku. Mieszkańcy zdecydują o inwestycjach, które będą realizowane w 2014 r.

A jak to wyglądało w Sopocie? Najpierw do mieszkańców trafiły ulotki informujące, że każdy może zgłaszać swoje pomysły na inwestycje w ramach budżetu obywatelskiego. Zgłoszenia mieszkańców były później weryfikowane. Powstała lista propozycji, składająca się z 47 projektów lokalnych, czyli dzielnicowych, i 22 ogólnomiejskich, a sopocianie w drodze głosowania wybierali ich zdaniem najważniejsze. Głosowanie trwało sześć dni, a wzięło w nim udział około 2,5 tys. z 38 tys. mieszkańców Sopotu. Ostatecznie wybrano pięć dużych i pięć osiedlowych inwestycji, m.in. modernizację schroniska dla zwierząt i powiększenie liczby pojemników na posegregowane odpady.

W Łodzi pojawiły się głosy, że przekazanie jednego procentu budżetu miasta, czyli 35 mln zł na inicjatywy obywatelskie, ograniczy albo w ogóle pozbawi kompetencji rady osiedli. Dziś osiedlowe rady mają do dyspozycji 8 mln zł zapisane w budżecie. – „Budżet obywatelski będzie uzupełnieniem działalności rad osiedli, nie mamy zamiaru pozbawiać ich kompetencji, byłoby to nielogiczne” – dementuje Witold Rosset, przewodniczący komisji finansów rady miejskiej.

W najbliższym numerze „Nowego Obywatela” opublikujemy obszerny tekst o najbardziej „śmiałej” inicjatywie spod znaku wpływu mieszkańców na wydatkowanie komunalnych pieniędzy – o budżecie partycypacyjnym w brazylijskim mieście Porto Alegre.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Lekcja pięknej historii

Lekcja pięknej historii

Już w najbliższą sobotę w Warszawie odbędzie się Noc Kooperatystów! Zapraszamy na niepowtarzalną imprezę do Muzeum Historii Spółdzielczości.

Po raz drugi Stowarzyszenie Obywatele Obywatelom (wydawca „Nowego Obywatela”) wraz z Krajową Radą Spółdzielczą i warszawską Stocznią organizuje wyjątkową imprezę, łączącą historię i tradycje spółdzielcze z praktyką działalności kooperatywnej. W ramach Nocy Muzeów przygotowaliśmy Noc Kooperatystów. „Nowy Obywatel” jest patronem medialnym tej imprezy.  

W warszawskim Domu pod Orłami, przy ul. Jasnej 1, gdzie mieści się siedziba Muzeum Historii Spółdzielczości i Krajowej Rady Spółdzielczej, na jedną noc zagoszczą młodzi spółdzielcy, którzy od późnych godzin popołudniowych aż do północy będą dzielić się swoimi umiejętnościami, wiedzą i doświadczeniem z każdym, kto zechce spotkać się oko w oko z Duchem Spółdzielczości.

W programie m.in. przegląd najciekawszych nowych przedsiębiorstw kooperatywnych (spółdzielnie socjalne, stowarzyszenia, kolektywy) z Warszawy i okolic, prelekcje i dyskusje, koncerty, wystawy, zwiedzanie podziemi muzeum z przewodnikiem, warsztaty praktycznych umiejętności, projekcje multimedialne i filmy.

Chcemy, aby Muzeum Historii Spółdzielczej stało się na tę jedną noc najbardziej żywym muzeum w Warszawie, a także pokazać, że duch kooperatyzmu nie śpi w zakurzonych eksponatach sal muzealnych i piwnicach Domu pod Orłami, ale lecz wciąż żyje w głowach i sercach młodych ludzi, organizujących się w samorządne przedsiębiorstwa kontynuujące ideę „pracy radosnej”.

Zapraszamy do Warszawy 19 maja 2012 (Noc Muzeów), ul. Jasna 1, siedziba Krajowej Rady Spółdzielczej.

Szczegółowy program wieczoru pojawi się wkrótce tutaj.

Na fotografiach ubiegłoroczna Noc Kooperatystów. 

Zwalniasz? Zapłacisz

Zwalniasz? Zapłacisz

Główny doradca nowego prezydenta Francji zapowiedział wysokie kary finansowe dla firm, które są w dobrej kondycji, ale zwalniają pracowników tylko po to, by poprawić swoje wyniki finansowe. Na liście potencjalnych ukaranych mogą się znaleźć m.in. Carrefour, General Motors czy PSA Peugeot-Citroen.

Zdaniem Michela Sapin, propozycja wprowadzenia kar ma zmusić firmy do bardziej „moralnego” traktowania swoich pracowników – informuje Wyborcza.biz. Sapin zapewnił jednocześnie, że prezydent elekt będzie chciał jak najszybciej wprowadzić nową propozycję w życie.

W ostatnim czasie we Francji kilka dużych firm ogłosiło lub przygotowywało się do ogłoszenia masowych zwolnień. General Motors już zapowiedział zamknięcie fabryki w Strasburgu, a PSA Peugeot-Citroen ma zamknąć zakład pod Paryżem. Z kolei Carrefour zamierza wkrótce ogłosić zwolnienie ponad 3 tys. pracowników. – „Będziemy się spierać z General Motors. Oni muszą zrozumieć, że jest jakaś forma moralności w gospodarce i że szanowanie swoich pracowników powinno być wartością dla każdej firmy” – powiedział Sapin.

W jakich sytuacjach firmy będą mogły zwalniać pracowników? Według Sapina, koncerny muszą mieć dobry powód i udowodnić, że zwolnienia są potrzebne. W ubiegłym tygodniu francuski sąd najwyższy zdecydował, że firmy z dobrą sytuacją finansową mogą zwalniać pracowników, o ile przedstawią skuteczny plan restrukturyzacji i ratowania już istniejących miejsc pracy – wyrok ten rozczarował francuskie związki zawodowe.

Jeszcze więcej bezrobotnych?

Jeszcze więcej bezrobotnych?

Oficjalne dane GUS dotyczące bezrobocia różnią się względem wyników spisu powszechnego: pracuje nie 15,9 mln Polaków, lecz tylko 14,2 mln.

Jak informuje „Dziennik Gazeta Prawna”, dane zebrane podczas spisu powszechnego pokazują, że sytuacja na rynku pracy przedstawia się znacznie gorzej, niż wynika to z oficjalnych statystyk. Według spisu na koniec pierwszego kwartału 2011 r. pracowało 14,2 mln osób, wliczając w to szarą strefę. Bezrobotnych było w tym czasie 2,1 mln, co oznacza, że faktyczna stopa bezrobocia wynosiła 12,9 proc. Była zatem aż o 2,9 proc. wyższa, niż wynika to z oficjalnych publikacji GUS, bo według urzędu w tym samym czasie ubiegłego roku stopa bezrobocia wyniosła dokładnie 10 proc. Przed spisem badania ekonomiczne ludności (BAEL) przeprowadzane przez GUS mówiły o 15,9 mln pracujących (o 1,7 mln więcej, niż wykazał spis) i 1,8 mln bezrobotnych (o 300 tys. mniej niż w spisie).

– „Różnica jest szokująca. Albo liczba pracujących w badaniach BAEL została jakimś cudem drastycznie zawyżona, albo jakiś błąd wkradł się do wyników spisu” – ocenia prof. Zenon Wiśniewski z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. GUS uspokaja. – „Nie mamy jeszcze danych o ponad milionie osób” – mówi Grażyna Marciniak, wiceprezes urzędu. Tłumaczenia GUS budzą jednak wątpliwości, ponieważ w oficjalnej notatce zamieszczonej na stronie internetowej urzędu takich zastrzeżeń nie ma. Poza tym, nawet gdyby okazało się, że cały niezweryfikowany jeszcze milion obywateli ma pracę, to statystyki poprawi to tylko częściowo. Co prawda całkowita liczba obywateli, którzy pracowali na koniec pierwszego kwartału ubiegłego roku, powiększy się do 15,2 mln, ale stopa bezrobocia w tym okresie wyniesie 12,2 proc., czyli będzie o 2,2 proc. wyższa, niż mówiły oficjalne dane GUS.

Należy podkreślić, że w badaniach BAEL, które są wykorzystywane do porównań międzynarodowych, stosowane są specyficzne kryteria. Statystyka ta obejmuje całą gospodarkę, a więc także tę jej część, która ukrywa się przed fiskusem, tzw. szarą strefę. Ponadto w badaniach BAEL do pracujących zalicza się osoby, które w ciągu tygodnia przepracowały zaledwie godzinę, a w dodatku nie pobrały za to wynagrodzenia – bo np. bezinteresownie pomagały w prowadzeniu rodzinnego gospodarstwa rolnego albo rodzinnej firmy. – „To zawyża liczbę pracujących i zaniża liczbę bezrobotnych” – twierdzi prof. Mieczysław Kabaj z Instytutu Pracy i Polityki Społecznej. Jednak w ten sposób ustala się liczbę pracujących we wszystkich krajach Unii Europejskiej z wyjątkiem Wielkiej Brytanii i Irlandii. W efekcie stopa bezrobocia podawana przez europejski urząd statystyczny na podstawie BAEL jest znacznie niższa od stopy bezrobocia rejestrowanego. To ostatnie GUS wylicza, biorąc pod uwagę liczbę bezrobotnych zarejestrowanych w urzędach pracy w relacji do liczby pracujących w legalnej gospodarce.

Uaktualnienie statystyk prawdopodobnie zmieni nasze położenie na tle innych krajów europejskich, jeżeli chodzi o wskaźnik bezrobocia. Według Eurostatu, w marcu tego roku bezrobocie w Polsce było na poziomie 10,1 proc. Po zaktualizowaniu danych może się okazać, że w naszym przypadku sięgnie ono nawet 13 proc. Wyraźnie gorzej niż u nas będzie już tylko w Hiszpanii, Portugalii i Grecji.