Uwalniamy ducha kooperatywy!

Uwalniamy ducha kooperatywy!

Z okazji Nocy Kooperatystów, książka „Braterstwo, solidarność, współdziałanie” – wydany z inicjatywy naszego środowiska komplet pism spółdzielczych oraz stowarzyszeniowych Edwarda Abramowskiego – została bezpłatnie udostępniona w Sieci.

Wspomniana publikacja stanowi pierwszy w historii (!) zbiór wszystkich tekstów Abramowskiego poświęconych szeroko rozumianemu kooperatyzmowi oraz oddolnym inicjatywom społecznym. Co więcej, w publikacji po raz pierwszy od roku 1938 przypomniano kilka unikatowych tekstów tego wybitnego myśliciela i działacza społecznego. Pierwsze wydanie zbioru miało miejsce w 2009 r. i było możliwe dzięki naszej współpracy z Krajową Radą Spółdzielczą i Instytutem Stefczyka.

Z okazji Nocy Kooperatystów oddajemy w Wasze ręce wydanie drugie poprawione – bowiem całkowicie darmowe! E-booka, którego udostępniamy na wolnej licencji, pobrać można tutaj.

„Uwalniając” książki z serii Biblioteka Obywatela, w miarę zbliżania się nakładu kolejnych pozycji ku wyczerpaniu, chcemy uwalniać myśli czytelników, propagując jednocześnie ideę wolnego dostępu do dziedzictwa kultury w Internecie.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Domy nie dla dziecka

Domy nie dla dziecka

Z każdym rokiem maleje liczba kandydatów na rodziców zastępczych i adopcyjnych, a opieszałość sądów i skomplikowana sytuacja prawna porzuconych dzieci sprawiają, że postępowania adopcyjne wydłużają się nawet do ośmiu lat.

Jak wynika z raportu Najwyższej Izby Kontroli, tylko 3 proc. dzieci w domach dziecka to sieroty – informuje Portal Samorządowy. 17 proc. wychowanków ma jednego, a 80 proc. oboje rodziców. Jednocześnie spada odsetek dzieci wracających do biologicznych rodzin (obecnie wynosi on między 25 a 30 proc.). Sytuacja nie poprawia się mimo wysiłków pomocy społecznej, domów dziecka czy Powiatowych Centrów Pomocy Rodzinie. Pracownicy tych instytucji wyjaśniają, że z połową rodzin w ogóle nie mogą się skontaktować (rodzice unikają kontaktu lub przebywają za granicą). Pozostałe wykazują nikłą chęć współpracy.

W tej sytuacji podstawową formą opieki państwa nad dziećmi powinny być rodziny zastępcze, które są zdecydowanie lepszą opcją wychowawczą niż domy dziecka – potwierdzają to badania dotyczące dalszych losów ich wychowanków. Tymczasem państwo faworyzuje tradycyjne instytucje. Rodziny zastępcze otrzymują dotacje na dziecko w wysokości średnio 1200 zł miesięcznie – domy dziecka natomiast 3200 zł.

Pracownicy socjalni alarmują, że z każdym rokiem kandydatów na rodziców zastępczych i adopcyjnych jest coraz mniej (np. w Sosnowcu w 2010 r. funkcjonowała tylko jedna rodzina zastępcza i nie utworzono żadnej nowej). Pomoc państwa jest znikoma, a akcje informacyjne – zachęcające do podjęcia wysiłku rodzicielstwa zastępczego – nie przynoszą pożądanych efektów.

Główną bolączką systemu adopcyjnego w Polsce jest przewlekłość postępowań, spowodowana m.in. nieuregulowaną sytuacją prawną dzieci. Zdecydowana większość wychowanków domów dziecka posiada oboje rodziców, którym sąd nie odebrał prawa do opieki. Średni czas postępowania adopcyjnego to dwa i pół roku, ale jeśli konieczne jest pozbawienie biologicznych rodziców władzy rodzicielskiej, postępowanie trwa nawet do ośmiu lat. W efekcie na rodzinę adopcyjną zamiast niemowlęcia może czekać uczeń. Aby temu przeciwdziałać, niektóre placówki wbrew prawu zgłaszają do ośrodków adopcyjnych dzieci jeszcze przed uregulowaniem ich sytuacji prawnej.

Zarówno placówki opiekuńczo-wychowawcze (domy dziecka), jak i resocjalizacyjne (zakłady wychowawcze) są przepełnione. Na kłopoty lokalowe nakładają się nieprawidłowości przy kierowaniu dzieci do tych instytucji. Brak przepływu informacji i chęci współdziałania utrudnia i tak już skomplikowaną sytuację dzieci. Z kolei kontrolowani zgłaszali ogromne trudności we współpracy z sądami. Według nich, sądy prowadzą sprawy dzieci opieszale, niechętnie przekazują dokumentację, często nie informują o terminach rozpraw, a nawet nie przesyłają dokumentacji związanej z adopcjami. Tak dzieje się np. w przypadku ośrodków adopcyjnych, których sądy nie uznają za stronę postępowania.

Smacznie, zdrowo i pod górkę

Smacznie, zdrowo i pod górkę

Coraz większym zainteresowaniem cieszą się niszowe przetwory mleczarskie, produkowane w czystych ekologicznie regionach kraju. Napotykają jednak na problemy z promocją i dystrybucją.

Jak informuje Portal Spożywczy, zainteresowanie tradycyjnymi produktami jest większe w dużych aglomeracjach miejskich, jak Warszawa. Można je kupić m.in. na Praskiej Giełdzie Spożywczej – rynku hurtowym, obsługującym klientów detalicznych i mini-hurtownie. To tu co roku odbywają się Dni Produktów Regionalnych i Tradycyjnych Polskie Smaki. W tym roku, 21 września, już po raz ósmy swoje wyroby będą mogli zaprezentować regionalni producenci wędlin, pieczywa, przetworów mleczarskich, miodów, pierogów itp. Praska Giełda Spożywcza w ten sposób wychodzi naprzeciw małym, regionalnym producentom.

Piotr Urbaniak, kierownik hali w hurtowni Marpol na Praskiej Giełdzie Spożywczej, podkreśla, iż świadomość żywieniowa Polaków wzrasta. – „Klienci mają świadomość wartości produktów zdrowych i gdy tylko mają pieniądze, kupują produkty najmniej przetworzone i naturalne. We wszystkich kategoriach spożywczych, także nabiałowych, to, co posiada jak najmniej składników konserwujących i ma krótszą datę przydatności, jest w świadomości klientów zdrowe i chętnie po takie produkty sięgają” – przekonuje Urbaniak.

W hurtowni Marpol można kupić m.in. zsiadłe mleko z OSM w Krasnymstawie, oscypki oraz Wielkopolski Ser Smażony z OSM w Czarnkowie. Ten ostatni produkt posiada Chronione Oznaczenie Geograficzne Unii Europejskiej. Jak tłumaczy Zofia Just, wiceprezes OSM Czarnków, jest to produkt wyrabiany według tradycyjnej receptury. – „Jest bardzo dobry, znakomicie się rozpuszcza, nadaje do sosów, zapiekanek. Jest to twaróg bez żadnych dodatków konserwujących” – zachwala.

Tradycyjną metodą wytwarzane jest także zsiadłe mleko z OSM Krasnystaw. – „Dzięki temu posiada zwartą konsystencję i kroi się łyżką, a pakowanie w funkcjonalne kubki-miski daje możliwość bezpośredniego zastosowania w zestawie z młodymi ziemniakami lub kaszą” – tłumaczy Krzysztof Bortacki, kierownik działu handlu i marketingu OSM Krasnystaw. Dodaje również, że pomimo ogromnej konkurencji zsiadłe mleko, podobnie jak inne produkty tradycyjne OSM Krasnystaw, zyskują coraz większą rzeszę klientów. – „Rynek produktów tradycyjnych jest rynkiem rozwojowym. Klienci poszukują produktów naturalnych, produkowanych w oparciu o tradycyjne receptury, ale jednocześnie z wykorzystaniem nowoczesnej techniki i technologii” – podkreśla.

Piotr Urbaniak przyznaje, że kilka lat temu na Praskiej Giełdzie Spożywczej można było znaleźć więcej produktów tradycyjnych, jednak nie sprzedawały się one w takiej ilości, jak zwykłe produkty mleczne, dlatego hurtownie musiały ograniczyć swój asortyment. Problemem jest oczywiście cena – za wysoką jakość trzeba zapłacić więcej. Tymczasem, producenci nie mogą pozwolić sobie na często wysokie nakłady marketingowe, potrzebne do wypromowania produktu. – „Potrzeba dużo pracy, aby taki produkt wprowadzić na rynek i przekonać do niego klientów. Oznacza to także nakłady finansowe, bo należałoby robić pokazy, degustacje wyrobów” – tłumaczy Zofia Just.

Wielu producentów chce oferować swoje ekologiczne i zdrowe wyroby, jednak ze względu na ich unikalność i wysokie standardy produkcji nie mogą oni oferować konkurencyjnej ceny. Dla takich właśnie producentów zarząd Praskiej Giełdy Spożywczej przygotowuje program, dzięki któremu małe zakłady mogłyby oferować swoje wyroby przy wsparciu Giełdy.

Skarb będzie wreszcie chroniony?

Skarb będzie wreszcie chroniony?

Ogłoszony przez Ministra Środowiska plan działań dla Puszczy Białowieskiej jest dużym krokiem do przodu na rzecz skutecznej ochrony tego cennego kompleksu leśnego – uważają organizacje ekologiczne Greenpeace, Stowarzyszenie Pracownia na rzecz Wszystkich Istot i WWF Polska.

Zapowiedź utrzymania pozyskania drewna na poziomie ustalonym na rok 2011 i całkowite wyłączenie z gospodarki leśnej drzewostanów stuletnich to dobry kierunek działań – oceniają wspomniane trzy organizacje ekologiczne, które od lat dopominają się o skuteczną ochronę Puszczy Białowieskiej, przyrodniczego skarbu nie tylko w skali Polski, ale i całej Europy. Pozytywnym sygnałem jest fakt, że Minister podtrzymał decyzję swojego poprzednika o rocznym pozyskaniu drewna w wielkości 48,5 tys. m3. Potwierdził też, że przyjęta właśnie definicja stuletnich drzewostanów, w których zostanie zaprzestane prowadzenie gospodarki leśnej, jest zgodna z postulatami naukowców i ekologów. Dotyczy bowiem takich obszarów, na których stare drzewa mają przynajmniej 10 proc. udziału.

W przypadku cięć sanitarnych padła zapowiedź wyłączenia z nich ponad stuletnich drzewostanów. Jednak kwestia tych cięć, pod których pretekstem w poprzednich latach pozyskiwano drewno, wymaga monitoringu. Dotychczas, mimo zakazów, gospodarka leśna była prowadzona na tych obszarach. Dlatego deklaracje Ministra w tej sprawie zdaniem organizacji ekologicznych powinny jak najszybciej przyjąć formę aktu prawnego, który będzie egzekwowany.

Nierozwiązana pozostaje kwestia odpowiednich zapisów dotyczących wycinek drzew w okresie lęgowym ptaków, które zagrażają m.in. dzięciołom: białogrzbietemu i trójpalczastemu, włochatce i sóweczce. Ważne będzie również przestrzenne porównanie planowanego przez Lasy Państwowe pozyskania drewna z położeniem obszarów cennych przyrodniczo.

Puszcza Białowieska nazywana przez leśników najlepiej chronionym lasem w Europie jest jednym z nielicznych w Polsce kompleksów, gdzie gospodarka leśna nie jest certyfikowana w systemie FSC. Co więcej, kilka lat temu Białowieski Park Narodowy utracił prestiżowy Dyplom Obszarów Chronionych Rady Europy ze względu na wycinkę ponadstuletnich drzewostanów w zagospodarowanej części Puszczy. Ministerialna decyzja jest na pewno krokiem do przodu, ale wciąż należy dopilnować wdrożenia postulatów zgłaszanych przez naukowców i organizacje ekologiczne.