Łódź – wiosłuj szybciej albo utoń

Łódź – wiosłuj szybciej albo utoń

Urząd Miasta Łodzi ogłosił zasady nowej polityki mieszkaniowej. Biedni mieszkańcy zostaną wyprowadzeni z lokali komunalnych i socjalnych w centrum. W Śródmieściu mają mieszkać osoby co najmniej średnio zarabiające.

Jak informuje „Dziennik Łódzki”, miasto zamierza pozbyć się połowy z 60 tys. mieszkań, którymi dysponuje. W centrum ma pozostać 15 tys. lokali komunalnych, przy czym mają to być mieszkania o podwyższonym standardzie, m.in. w wyremontowanych lub nowych budynkach.

Lokale o niższym standardzie znajdą się na obrzeżach miasta. Według planów, ma to być 10 tys. mieszkań socjalnych z dostępem do wody i kanalizacji i 4 tys. lokali tymczasowych (np. dla osób eksmitowanych).

W jaki sposób władze miasta chcą się pozbyć lokatorów mieszkań komunalnych? Sprzedając wynajmowane lokale. Na pierwszy ogień pójdą małe wspólnoty, w których miasto ma do siedmiu lokali, następnie wspólnoty, w których ma mniejszościowy udział, a na końcu – pozostałe. Przy czym prywatyzacja budynku, który w 100 proc. należy do gminy lub w którym magistrat ma większość, będzie możliwa tylko wtedy, gdy wykup zadeklarują lokatorzy co najmniej połowy mieszkań.

Na wykup mieszkań będą obowiązywały bonifikaty, z roku na rok coraz mniejsze. Do 30 czerwca 2013 r. będzie jeszcze obowiązywała dzisiejsza, 90-procentowa bonifikata. Od 1 lipca 2013 r. do 30 czerwca 2014 r. – 75-procentowa. Po 1 lipca 2014 r. bonifikata osiągnie poziom docelowy, czyli 50 proc. Dziś o wykup mieszkania komunalnego może się starać najemca, który zajmuje dany lokal minimum pięć lat. Ten okres ma być jednak skrócony, by ułatwić najemcom wykup.

Czynsze pójdą w górę. Konkretne kwoty zostaną ustalone po konsultacjach społecznych, które właśnie się rozpoczęły. Wiadomo już jednak, że stawka bazowa, od której liczy się czynsze (dziś 5,02 zł za m kw.), będzie podnoszona co rok – aż do „uzasadnionego ekonomicznie” poziomu. Mówi się, że taki poziom to co najmniej 7-8 zł za m kw. Administracje mają reagować już na jednomiesięczne zaległości w płaceniu czynszu.

Władze miasta zapowiadają wprowadzenie systemu zachęt, w tym finansowych dla prywatnych inwestorów, którzy kupią działki i zechcą remontować albo budować mieszkania w centrum Łodzi oraz lokale socjalne na obrzeżach miasta. Magistrat ma wytypować budynki, przeznaczone do wyburzenia, w pierwszej kolejności w Śródmieściu. Wolne grunty wystawi na sprzedaż. Władze zakładają też sprzedaż z bonifikatą budynków, przeznaczonych do wyburzenia – ale z zapisem obowiązkowej rozbiórki w umowie.

Podwyżki, wyburzenia, wysiedlenia, pozbywanie się lokali komunalnych – cóż za ambitny, pomysłowy, a przede wszystkim prospołeczny program! I to w dodatku w mieście, które jest już wręcz przysłowiowo biedne i pozbawione perspektyw, zajmując od lat końcowe pozycje w statystykach obrazujących poziom życia w polskich dużych miastach. Ani ryby, ani wędki.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Krzysztofów dwóch

Krzysztofów dwóch

W dniu wczorajszym 4-osobowy skład redakcji kwartalnika „Nowy Obywatel” został powiększony o Krzysztofa Wołodźkę, dotychczasowego stałego współpracownika naszego pisma. Krzysztof współpracuje z „Nowym Obywatelem”, a wcześniej „Obywatelem” od dawna. Pierwszy tekst na naszych łamach opublikował w „Obywatelu” nr 6(26)/2005, czyli ponad 6 lat temu. Był to reportaż poświęcony Nowej Hucie, zatytułowany „Miasto oszukanych” – można go przeczytać tutaj. Od tamtej pory przygotował na potrzeby kwartalnika oraz strony WWW kilkadziesiąt tekstów, przeprowadził także wywiady do naszego czasopisma i na jego stronę internetową, regularnie publikuje felietony w dziale „Opinie” niniejszej WWW. Wielokrotnie reprezentował „Obywatela” i „Nowego Obywatela” podczas imprez publicznych.

– „W zasadzie należałoby się uderzyć w pierś, że oficjalny akces towarzysza Wołodźki do redakcji sfinalizowaliśmy dopiero teraz. Zarówno pod względem merytorycznym – czy to będzie tworzenie własnych tekstów, czy udział w pracach koncepcyjnych, czy reprezentowanie pisma – jak i towarzyskim Krzysiek od dawna jest jednym z nas. Był z nami na dobre i na złe, a ilość pracy – często tej niezbyt widocznej na zewnątrz, lecz bardzo ważnej – którą wykonuje na potrzeby naszych inicjatyw, jest wielka, mimo iż poza satysfakcją niewiele możemy zaoferować w zamian. Co więcej, ta współpraca trwa już naprawdę długo i konsekwentnie, a na tle dość częstego w Polsce słomianego zapału oraz egocentryzmu rozmaitych »działaczy«, budzi mój prawdziwy szacunek” – mówi redaktor naczelny „Nowego Obywatela”, Remigiusz Okraska.

Z kolei do grona oficjalnych stałych współpracowników dołączył Krzysztof Mroczkowski – znany czytelnikom strony internetowej z regularnego publikowania w dziale „Opinie” tekstów poświęconych problematyce społeczno-gospodarczej. Młodszy z Krzysztofów ma już na koncie także publikację w papierowej edycji „Nowego Obywatela” i reprezentowanie naszego pisma na forum publicznym. Mamy nadzieję, że jego przygoda z naszym środowiskiem będzie równie długa i owocna, jak w przypadku Krzysztofa Wołodźki.

Obu kolegów serdecznie witamy na nowej drodze życia ;)

Bezpłatna komunikacja w stolicy?

Bezpłatna komunikacja w stolicy?

W Warszawie będzie dyskutowany pomysł zniesienia dla mieszkańców miasta opłat za korzystanie z komunikacji publicznej.

Jak informuje „Życie Warszawy”, ursynowski radny Wojciech Zabłocki zaproponował zorganizowanie debaty nad bezpłatną komunikacją miejską w Warszawie. Zabłocki zainspirował się estońskim Tallinem, w którym od lutego pasażerowie korzystają z komunikacji miejskiej bezpłatnie (pisaliśmy o tym tutaj).

Jak zauważa radny, w Warszawie jedynie ok. 30-40 proc. kosztów komunikacji miejskiej finansowanych jest z wpływów z biletów, pozostałe pokrywa kasa miejska. – „Do tego dochodzą ogromne koszty obsługi infrastruktury. Sam wydruk i przechowywanie ponad 80 mln sztuk biletów i 500 tys. kart zbliżeniowych kosztuje podatników ponad 14 mln złotych rocznie. Do tego dochodzą m.in. koszty zakupu i utrzymania kasowników oraz automatów wydających bilety wraz z kosztem oprogramowania, pensje dla urzędników i kontrolerów, utrzymanie licznych oddziałów administracji, oraz wiele innych wydatków” – wylicza radny.

Mówi się o jeszcze innej możliwości: darmowej komunikacji tylko dla pasażerów płacących w Warszawie podatki. Takich osób mogłoby przybyć – jest bowiem całkiem prawdopodobne, że bezpłatne przejazdy stałyby się skuteczną zachętą dla kilkuset tysięcy osób, które mieszkają i pracują w stolicy, jednak z powodu stałego zameldowania w macierzystych miejscowościach płacą podatki właśnie tam.  Według wyliczeń ratusza, podatnik wpłaca do kasy ratusza średnio 3,5 tys. zł rocznie. Tymczasem – jeśli korzysta z biletów 30-dniowych na jedną strefę – w ciągu roku płaci 1,1 tys. zł. Byłby to zatem również zysk dla miasta.

Podobne rozwiązanie wprowadziły niedawno Ząbki – ci, którzy są zameldowani w tym mieście lub rozliczyli podatek dochodowy w tamtejszym urzędzie skarbowym, mogą wyrobić sobie specjalną kartę z napisem „Jestem z Ząbek”. Upoważnia ona do bezpłatnego korzystania z tzw. darmobusu, czyli lokalnej linii autobusowej.

Pomysł debaty spodobał się władzom dzielnicy. – „Na pewno zrobimy taką debatę, to bardzo ciekawy pomysł” – mówi burmistrz Ursynowa, Piotr Guział. – „Warto też pomyśleć o przyłączeniu miejscowości podwarszawskich, których mieszkańcy korzystają z komunikacji, ale płacą podatki gdzie indziej”.

W sieci bezpieczeństwa

W sieci bezpieczeństwa

Przedstawiciele unijnych pracodawców i związków zawodowych podpisali porozumienie dotyczące polepszenia warunków pracy w sektorze rybołówstwa morskiego.

Jak informuje Pierwszy Portal Rolny, porozumienie wdraża na szczeblu UE konwencję Międzynarodowej Organizacji Pracy (MOP) dotyczącą pracy w sektorze rybołówstwa. Dokument określa minimalne wymogi dotyczące warunków zatrudnienia, zakwaterowania i wyżywienia, bezpieczeństwa pracy i ochrony zdrowia, opieki medycznej i zabezpieczenia społecznego.

– „Niniejsze porozumienie jest kluczowym krokiem na drodze do prawnego zobowiązania państw członkowskich UE do poprawy warunków pracy rybaków w Europie. Ma ono zasadniczo zastosowanie do wszystkich statków rybackich i wszystkich rybaków, w tym załóg wielonarodowych. Zobowiązuje ono władze do kontrolowania, czy zasady są przestrzegane, i zachęca do koordynacji między właściwymi organami. Sprawienie, by rybołówstwo stało się bezpieczniejszym i bardziej atrakcyjnym zawodem, to jeden z celów trwającej reformy wspólnej polityki rybołówstwa” – powiedziała Maria Damanaki, komisarz ds. gospodarki morskiej i rybołówstwa.

László Andor, komisarz ds. zatrudnienia, spraw społecznych i włączenia społecznego, powiedział z satysfakcją: „Z zadowoleniem przyjmuję niniejsze porozumienie, które ustanawia wyraźne kryteria w odniesieniu do poprawy warunków pracy oraz zdrowia i bezpieczeństwa pracowników sektora rybołówstwa. Porozumienie to pokazuje, jak istotną rolę przy opracowywaniu regulacji na szczeblu UE może odegrać dialog społeczny”.

Porozumienie musi jeszcze zostać przedstawione Radzie Ministrów UE w celu wdrożenia go za pomocą odpowiedniej dyrektywy, co spowoduje, że przedmiotowe zasady staną się prawnie wiążące w Unii, oraz umożliwi szybszą ratyfikację konwencji MOP.

Warto podkreślić, że ryzyko wypadku powodującego urazy lub śmierć jest w sektorze rybołówstwa morskiego 2,4 razy większe od średniej we wszystkich innych gałęziach przemysłu UE. Sektor rybołówstwa odpowiada za 7 proc. wszystkich wypadków śmiertelnych w miejscu pracy na świecie, chociaż pracuje w nim jedynie 355 000 osób, co stanowi mniej niż 0,2 proc. siły roboczej UE.