Niemożliwe staje się możliwe

Niemożliwe staje się możliwe

W Bytomiu i Rudzie Śląskiej niebawem odbędą się referenda w sprawie odwołania władz. Skutki inicjatywy mieszkańców już są widoczne: maleją opłaty za parkowanie, powstają nowe żłobki, samorząd dopłaca do podatków…

Jak informuje „Dziennik Zachodni”, w Bytomiu i Rudzie Śląskiej wprowadzono ostatnio wiele zaskakujących zmian. W Bytomiu kierowcy za pierwsze 20 minut postoju zapłacą 50 groszy (do tej pory opłaty minimalne wynosiły 1,50 zł za jedną godzinę), a w soboty nie muszą płacić wcale. Władze twierdzą, że po prostu pojawiła się taka możliwość prawna.

Co więcej, samorząd dopłaci do wprowadzonego „podatku deszczowego”, aby nie obciążać kieszeni bytomian – ponoć Zakład Budynków Miejskich jest w dobrej kondycji finansowej. To nie koniec dobrych wiadomości. Otworzona zostanie wreszcie, po kilku latach remontu, miejska pływalnia.

Z kolei w Rudzie Śląskiej o 6,5 mln zł wzrosły wydatki na inwestycje miejskie, otwierane są żłobki, miasto dofinansowało oddział okulistyki w szpitalu miejskim, powstają nowe parkingi.

Oficjalnie władze miast nie chcą łączyć swoich inicjatyw z faktem zbliżającego się referendum, jednak Henryk Bonk, bytomski radny, nie ma w tym względzie wątpliwości: „Bytom staje się miastem cudów i jest to skutek inicjatywy referendalnej”.

Cuda? Naszym zdaniem wszystko jest możliwe, jeśli obywatele solidarnie walczą o swoje i przypominają władzom, na czym polega ich rola.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Zielone płuca świata – na razie ocalone!

Zielone płuca świata – na razie ocalone!

Prezydent Brazylii Dilma Rousseff zawetowała prawo leśne ułatwiające wyrąb Puszczy Amazońskiej.

Jak informuje „Gazeta Wyborcza”, nowe prawo leśne, uchwalone pod dyktando wielkich przedsiębiorców, doprowadziłoby do zniszczenia obszaru puszczy równego Francji i Wielkiej Brytanii razem wziętym. Przeprowadzone sondaże opinii wykazały, że aż 79 proc. Brazylijczyków opowiedziało się za zawetowaniem go. Od miesiąca w kraju i zagranicą trwała wielka kampania „Dilma Veta!” (Dilma, zawetuj!), mająca przekonać panią prezydent, by poskromiła chciwość wielkich właściciel ziemskich, dla których Amazonia stanowi jedynie rezerwuar zasobów drewna, upraw i pastwisk.

I udało się! Rousseff zawetowała 12 kluczowych artykułów kodeksu, rozszerzających możliwość niszczenia puszczy pod uprawy, pastwiska i dla innych celów gospodarczych oraz poprawiła 32 inne jego postanowienia. W sumie odesłała do parlamentu prawo w kształcie, w jakim przyjął je rząd i senat rok temu, zanim nie zabrało się zań potężne lobby rolne, wywierające wpływ na niższą izbę parlamentu.

Konsekwencje weta to m.in. kres bezkarności właścicieli ziemskich odpowiedzialnych za nielegalny wyrąb lub wypalanie puszczy przed 2008 r., przywrócenie nakazu zalesienia wszystkich nielegalnie wykarczowanych terenów oraz przywrócenie rozmiarów obowiązkowych ścisłych rezerwatów i stref ochronnych wzdłuż rzek, wokół rozlewisk, bagien, na zboczach i szczytach wzgórz.

Prezydent Rousseff oceniła jako demagogiczne wypowiedzi przedstawicieli lobby rolno-przemysłowego, którzy grozili, że powstrzymanie ekspansji rolnictwa na terenach pierwotnej puszczy zaszkodzi produkcji i eksportowi żywności, w czym Brazylia jest dziś światową potęgą. Przypomniała latyfundystom, że małe i średnie gospodarstwa stanowią 90 proc. wszystkich majątków ziemskich w kraju i choć przypada na nie tylko 24 proc. powierzchni uprawnej, produkują aż 70 proc. żywności sprzedawanej na brazylijskim rynku. Wielkie latyfundia zajmują zaś 76 proc. powierzchni i produkują głównie na eksport. Rząd uznał, że wielcy mają dość pieniędzy, by inwestować w wydajniejszą produkcję, bez powiększania swoich pól kosztem wycinania Puszczy.

Amazonia gromadzi jedną piątą światowych zasobów wody słodkiej, 15 proc. gatunków fauny i flory, a także dostarcza najwięcej tlenu do atmosfery. Choć ochroną tego unikalnego środowiska interesuje się cały świat, zależy ona w największym stopniu od Brazylii – z 5,5 mln km kw. pierwotnej amazońskiej puszczy tropikalnej aż 60 proc. leży w granicach tego kraju.

Kontrolerzy społeczni nie mają łatwo

Kontrolerzy społeczni nie mają łatwo

Polskie watchdogi (obywatelskie organizacje strażnicze) borykają się z licznymi problemami szczególnie w egzekwowaniu dostępu do informacji publicznej – oto wniosek z debaty zorganizowanej w czwartek przez Instytut Spraw Publicznych i Fundację Eberta.

Choć patrzenie władzy na ręce wciąż jest działalnością niepopularną, to watchdogi są potrzebne szczególnie na poziomie lokalnym, gdzie najłatwiej zauważyć efekty ich działania. – „Zaciera się granica między władzą ustawodawczą i wykonawczą, dlatego kluczowe jest śledzenie tego, co dzieje się na poziomie rządu” – zaznaczył Krzysztof Izdebski ze Stowarzyszenia Liderów Lokalnych Grup Obywatelskich. – „Ostatnie doświadczenia chociażby z ACTA pokazują, że rządowi spieszy się w sprawach kontrowersyjnych i nie ma czasu na wysłuchanie publiczne, dlatego często organizacje strażnicze są ignorowane” –  dodał.

Cierpliwość – to główna cecha, którą powinny posiadać organizacje strażnicze – podkreślała Katarzyna Batko-Tołuć również ze Stowarzyszenia Liderów Lokalnych Grup Obywatelskich – jest to praca nierzadko niewdzięczna, a na efekty działań watchdogowych trzeba czekać latami.

Osoby zaangażowane w działalność strażniczą, często muszą liczyć się z niezrozumieniem własnych środowisk, ciągłą krytyką lub atakami. – „Wszyscy wiedzą, gdzie mieszkam, mogą przebić oponę albo zniszczyć lusterko –  dlatego też w tej działalności konieczne jest sieciowanie – spotykanie się z osobami z całej Polski, które mają takie same problemy” – mówił Maciej Puławski z lokalnej gazety „Stacja Tłuszcz”. –Tłuszcz, gdzie prowadzi wraz z żoną lokalną, bezpłatną gazetę, jest 18-tysięcznym miastem, w którym prawie każdy ma członka rodziny zatrudnionego w instytucjach publicznych.  Monitorując sesje Rady Miasta, umieszczając nagrania z nich na stronie internetowej, domagając się dostępu do informacji publicznej o wydatkach magistratu, spotyka się z opinią, że „niszczy samorządy i własne gniazdo”. Jednak, jak podkreślił Puławski, widać efekty jego pracy – jest pewne oddziaływanie na Radę Miasta. Radni starają się przygotować do posiedzeń mając świadomość, że opiszę to w gazecie.

Danuta Przywara, prezeska Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, zwróciła uwagę na zauważalne przemiany funkcjonowania watchdogów przed 2004 rokiem i po wejściu Polski do Unii Europejskiej. W latach 90. zarówno władze jak i media traktowały organizacje strażnicze jako swoich głównych sojuszników w dostosowywaniu prawodawstwa polskiego do norm międzynarodowych, aby wejść do UE i NATO. Obecnie watchdogi straciły zdecydowanego sojusznika we władzach centralnych.

Każdy może domagać się swoich praw w sądzie i dlatego powinien wiedzieć, jak one funkcjonują. Sprawdza to Fundacja Court Watch Polska – którą reprezentował Bartosz Pilitowski. Courtwatch szkoli studentów, wkrótce także Uniwersytetów Trzeciego Wieku,  do monitorowania jak pracują sądy. – „Chodźmy do sądów sprawdzić, czy wszystko jest tam w porządku – zachęcał Pilitowski. –  Mamy dowody na to, że sama obecność ludzi na sali sądowej wpływa na zachowania sędziów, być może oznacza to bardziej sprawiedliwy proces. Nawet drobne zaangażowanie, pójście na jedną dwie rozprawy naprawdę coś zmienia”.

Uczestnicy seminarium sygnalizowali, że problemem jest także współpraca mediów i organizacji strażniczych. Polityzacja mediów nie sprzyja ani wywieraniu nacisku na władze, ani edukacji społeczeństwa – mówiła Danuta Przywara. Media wolą „krwawe historie”, a długotrwałe wprowadzanie zmian prawnych nie jest dla nich interesujące.

Na podstawie informacji prasowej Instytutu Spraw Publicznych.

Stanowisko „Solidarności” w sprawie decyzji Prezydenta RP

Stanowisko „Solidarności” w sprawie decyzji Prezydenta RP

Z oburzeniem przyjmujemy decyzję Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Bronisława Komorowskiego w sprawie podpisania ustaw podnoszących wiek emerytalny dla kobiet i mężczyzn do 67 lat.

Uznajemy spotkania Pana Prezydenta ze związkowcami i partiami politycznymi w ramach tzw. konsultacji za teatrzyk, mający na celu pozorowanie podejmowania decyzji w sytuacji, gdy od samego początku decyzja ta była przesądzona.

Jeszcze raz przypominamy Panu Prezydentowi słowa, które wypowiedział 28 czerwca 2010 r. jako kandydat na prezydenta podczas wyborczej debaty:

„(…) w Polsce nie ma potrzeby podnoszenia wieku emerytalnego. Można stworzyć możliwość wyboru – na przykład łącznie z wyższą emeryturą. Nic na siłę”.

Czujemy się okłamani!

Nie jest prawdą, że przygotowana przez rząd ustawa daje przyszłym emerytom prawo wyboru. Biorąc pod uwagę niskie wynagrodzenia większości Polaków oraz brak stabilizacji zatrudnienia, wybór ten będzie między głodowym świadczeniem i pracą do śmierci.

Krytycznie oceniamy ofertę Pana Prezydenta, że ta ustawa jest początkiem prac nad rozwiązaniami osłonowymi. Dotychczasowy brak jakiejkolwiek debaty na temat prawdziwej reformy systemu i bierna postawa głowy państwa przy żenującym spektaklu przepychania tej ustawy „kolanem” i w ogromnym pośpiechu, utwierdza nas w przekonaniu, że są to kolejne deklaracje bez pokrycia. Zdumiewa, że zlekceważenie przez koalicję rządową opinii milionów Polaków, którzy poparli ideę referendum emerytalnego w sprawie utrzymania obecnie obowiązujących rozwiązań, pod którym NSZZ „Solidarność” zebrała ponad 2 mln podpisów, odbyło się przy milczącym przyzwoleniu Prezydenta. To niestety pokazuje, że Bronisław Komorowski jest lojalnym funkcjonariuszem partyjnym, a nie niezależnym organem państwa, mającym chronić społeczeństwo przed głupotą i arogancją władzy.

Ustawa, która ma działać przez dziesięciolecia, przyjmowana wbrew społeczeństwu (82 proc. jest jej przeciwna) i opozycji, prędzej czy później zostanie uchylona. Takie reformowanie kraju jest nieracjonalne i przeczy zdrowemu rozsądkowi.

Politycy, którzy zlekceważyli opinię swoich wyborców nie pozostaną w swoich decyzjach anonimowi. „Solidarność” ma swoje struktury w całej Polsce. Ma swoje oddziały i siedziby nie tylko w dużych miastach, ale i tych całkiem małych. Ma środki, doświadczonych ludzi, którzy niejednego polityka wspierali w czasie wyborów. Teraz ci ludzie będą robić antykampanię tym, którzy działają na szkodę społeczeństwa. Każdemu z nich! Z imienia i nazwiska. Dotyczy to również urzędującego Prezydenta.

Jeszcze raz protestujemy przeciwko nazywaniu podniesienia wieku emerytalnego – reformą. Tej dotkliwej dla społeczeństwa operacji nie towarzyszą żadne działania osłonowe, a od tego wszelkie działania powinny się zaczynać. Nie zgadzamy się z opinią, że Polaków trzeba zmuszać do wydłużania aktywności zawodowej, bo za wcześnie przechodzą na emeryturę. Obowiązujący w Polsce system emerytalny zawiera już materialne zachęty do dłuższej pracy. Do polityków należy teraz stworzenie warunków umożliwiających dłuższą aktywność zawodową.

Bez względu na decyzję dotyczącą podniesienia wieku emerytalnego, z która będziemy walczyć aż do jej uchylenia, podtrzymujemy naszą gotowość do rzetelnych dyskusji na temat faktycznych, a nie fikcyjnych rozwiązań na rzecz polityki rodzinnej, rozwoju usług publicznych czy tworzenia stabilnych miejsc pracy. Jednak te działania wymagają rzetelnej dyskusji, a nie lekceważenia opinii partnerów społecznych, jak to miało miejsce przy forsowanych przez rząd ustawach wydłużających wiek emerytalny.

Liczymy, że Pan Prezydent wywiąże się z obietnicy złożonej podczas spotkania z przedstawicielami Związku, 25 maja br. Wręczyliśmy wówczas Panu Prezydentowi projekty ustaw przygotowane przez NSZZ „Solidarność”: w sprawie podwyższenia płacy minimalnej, o pracy tymczasowej i tzw. umowach śmieciowych. Wejście ich w życie z jednej strony poprawiłoby sytuację pracowników, a z drugiej zwiększyłoby przychody systemu ubezpieczeń społecznych.

Pomimo tej niefortunnej decyzji, apelujemy do Pana Prezydenta o szczególne zainteresowanie zarówno tymi projektami, jak i jakością dialogu społecznego w Polsce.

Marek Lewandowski
Rzecznik Prasowy Przewodniczącego NSZZ „Solidarność”