Groszówkami zablokowali kasy

Groszówkami zablokowali kasy

Przed hipermarketem Auchan w Mikołowie odbyła się w środę akcja protestacyjna przeciwko zwolnieniu z pracy wiceprzewodniczącego zakładowej „Solidarności”. Związkowcy na przeszło dwie godziny zablokowali wszystkie kasy w hipermarkecie, płacąc za zakupy groszówkami.

– „Jesteśmy tu po to, by bronić naszego zwolnionego kolegi Arona Plewy. Ci młodzi ludzie, odważyli się w tym markecie założyć związek zawodowy Solidarność. Jeden z nich niestety poniósł za to karę i został zwolniony z pracy” – mówił podczas pikiety Alfred Bujara, przewodniczący handlowej „Solidarności”. Bujara podkreślił, że Solidarność nie może pozwolić na zwolnienia pracowników za to, że zakładają związki zawodowe. – „W latach 80. walczyliśmy o to, by móc tworzyć związki. Dzisiaj znowu musimy walczyć o to, by pracownicy mogli się w nich zrzeszać. Po 30 latach wracamy do punktu wyjścia. Mamy wolny rynek, ale niestety mamy też antypracownicze prawo i takie same działania pracodawców. To są w większości przedstawiciele kapitału zagranicznego, którzy przyjechali do Polski robić biznes, dostali zwolnienia podatkowe, bo mieli tworzyć dla nas dobre miejsca pracy. Okazało się, że są to miejsca wyzysku i zastraszania pracowników” – mówił Alfred Bujara.

Aron Plewa wyjaśniał, że „Solidarność” w Auchan w Mikołowie powstała nie po to, żeby żądać od pracodawcy jakichś nierealnych rzeczy, tylko m.in. w celu poprawy warunków pracy. – „Chcieliśmy po prostu mieć wpływ na to, co się dzieje w naszym zakładzie. Pracodawca jednak postanowił mnie zwolnić zanim w ogóle spotkał się z nami i wysłuchał, tego, co mamy do powiedzenia” – mówił podczas pikiety Plewa.

Kilka godzin przed blokadą kas w mikołowskim Auchan odbyło się spotkanie tamtejszej komisji „Solidarności” z dyrekcją sklepu. – „Pracodawca poinformował, że nie ma zamiaru rozmawiać na temat przywrócenia Arona do pracy i czeka na wyrok sądu w tej sprawie. Naszym zdaniem to zwolnienie było absolutnie bezprawne i jesteśmy pewni, że sąd przywróci Arona do pracy. Sprawa sądowa może jednak potrwać nawet kilkanaście miesięcy, z czego pracodawca doskonale zdaje sobie sprawę” – podkreśla Mirosław Grzywa, członek Zarządu Regionu Śląsko-Dąbrowskiego NSZZ „Solidarność”.

Kilkanaście minut po godzinie 16.00 związkowcy weszli do sklepu z workami pełnymi groszówek. W akcji blokowania kas związkowców z Auchan wsparli koledzy z górniczej „Solidarności”, m.in. z kopalni Piast, Chwałowice i Brzeszcze. – „Każdy z nas miał do wydania 25 zł w najdrobniejszych monetach. Kupowaliśmy artykuły szkolne, które przekażemy do domu dziecka. Obawiam się, że kierownictwo Auchan nie będzie dziś miało wielkiego utargu” – powiedział Sławomir Ciebiera.

Gdy jedni związkowcy blokowali kasy, inni rozdawali klientom ulotki, w których informowali o przyczynach protestu i przepraszali za utrudnienia. – „Bardzo nam przykro, nasza akcja nie jest wymierzona w klientów, ani w pracowników tego sklepu. Jednak w sytuacji, gdy pracodawca bezprawnie pozbawia człowieka pracy i nie chce rozmawiać przy stole, my również musimy uciec się do radykalnych środków” – wyjaśniał Sławomir Ciebiera.

O założeniu związku w mikołowskim Auchan pracownicy poinformowali pracodawcę 18 maja. Następnego dnia Aron Plewa otrzymał wypowiedzenie z pracy. Sprawa trafiła do sądu pracy. Związkowcy przygotowują się również do złożenia doniesienia do prokuratury.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Bez pracy – bez życia

Bez pracy – bez życia

Coraz więcej Polaków, nie radząc sobie z utratą pracy i problemami finansowymi, popełnia samobójstwa. Grupą najczęściej podejmującą taką decyzję są osoby powyżej 50. roku życia.

Problem opisuje „Dziennik Gazeta Prawna”. Według policyjnych statystyk, problemy z pracą i finansami były w ubiegłym roku przyczyną 450 na 5 tys. samobójstw – to niemal tyle, co rok wcześniej, ale o 40 proc. więcej niż w 2007 r. Zdaniem Grażyny Puchalskiej z Komendy Głównej Policji, przypadków popełnienia samobójstw z powodu utraty źródeł dochodu lub pogarszających się warunków ekonomicznych może być znacznie więcej. – „W większości zdarzeń trudno jest nam ustalić przyczyny targnięcia się na życie. Informacje na ten temat czerpiemy najczęściej od rodziny i znajomych” – wyjaśnia. Rafał Domagała, aspirant z Komendy Powiatowej w Cieszynie, mówi gazecie, że w skali lokalnej najczęstszą przyczyną decyzji o odebraniu sobie życia – po chorobach i kłótniach rodzinnych – są właśnie motywy finansowe.

Niepokojącą tendencję zauważają także psychiatrzy. – „Największy odsetek osób popełniających samobójstwa jest widoczny w małych miejscowościach, gdzie najtrudniej o pracę” – tłumaczy prof. Aleksander Araszkiewicz, wiceprezes Polskiego Towarzystwa Suicydologicznego. Jacek Santorski, psycholog biznesu, ostrzega, że samobójstwa mogą być niebezpiecznie inspirujące – głośnym przykładem jest sytuacja z 2009 r., gdy z powodu kryzysu kilkudziesięciu pracowników France Telekom odebrało sobie życie w ciągu kilkunastu miesięcy. Zdaniem Santorskiego trzeba być ostrożnym, bo kryzys gospodarczy będzie postępował, o czym świadczą choćby statystyki dotyczące bankructw firm.

Podobną opinię wyraża prof. Araszkiewicz – w jego ocenie skala samobójstw będzie wzrastała w miarę pogłębiającego się kryzysu. Psychiatra przytacza przykład Litwy, gdzie w efekcie transformacji i nagłego zubożenia części społeczeństwa odnotowuje się rekordową liczbę samobójstw – 40 przypadków na 100 tys. mieszańców. – „W Polsce jak na razie takich przypadków jest około 15-16 na 100 tys. mieszkańców” – wylicza naukowiec.

Wiek osób, które decydują się targnąć na własne życie, przesunął się w górę. W 2007 r. najwięcej samobójców było wśród osób w wieku 45-49 lat. W kolejnych latach, do 2011 r. włącznie, granica wieku przesunęła się do przedziału 50-54 lata. Tuż za nimi są osoby w wieku 55-59 lat. Prof. Araszkiewicz podkreśla, że przychodzi do niego coraz więcej pacjentów w wieku 50 lat, którzy chcą się targnąć na życie, bo stracili pracę i nie mogą znaleźć innej. Zwykle są to mężczyźni, którzy, gdy zostaną zwolnieni, czują, że zawiedli rodzinę i tracą sens życia. Specjaliści podkreślają, że to właśnie po pięćdziesiątce najczęściej następuje utożsamienie się pracownika z firmą i wykonywaną pracą. Nie jest to zależne od stopnia wykształcenia czy stanowiska, dotyczy w równym stopniu dyrektorów, jak i robotników. Utrata pracy jest dla wielu równoznaczna z utratą gruntu pod nogami. Jeśli w porę nie otrzymają wsparcia bliskich i pomocy specjalisty, bardzo często decydują się na odebranie sobie życia.

Historycy dość skrupulatnie liczą – co należy pochwalić – ofiary rozmaitych zbrodniczych ustrojów i tyrańskich rządów. Warto byłoby, żeby ktoś zaczął liczyć także ofiary „cięcia kosztów pracy”, „kreatywnego zarządzania zasobami ludzkimi”, „efektywności ekonomicznej”, „dynamicznego dostosowania się do wymogów rynku”, „presji akcjonariuszy” itd., itp.

Orlika cień

Orlika cień

Samorządy nielegalnie wprowadzają opłaty za korzystanie z „orlików” oraz zamykają je trzy godziny przed czasem z braku pieniędzy dla animatorów.

Jak informuje „Portal Samorządowy”, na stosowany przez niektóre samorządy nielegalny proceder pobierania opłat za korzystanie z „orlików” zwrócił uwagę w interpelacji do minister sportu i turystyki poseł Kazimierz Moskal. Minister Joanna Mucha przyznała, że ministerstwo słyszało o takich sytuacjach. Zapewniła, że zawsze po otrzymaniu informacji na ten temat resort interweniuje w danej jednostce samorządu terytorialnego, prosząc o przedstawienie wyjaśnień.

– „Wszelkie działania ministerstwa w tej kwestii oparte są na założeniach programowych i o umowę o dofinansowanie, w której beneficjent zobowiązuje się do tego, że obiekt będzie działał na zasadach ogólnodostępności i bezpłatności, zobowiązując się również, że zapewni na ten cel niezbędne środki finansowe” – tłumaczy Joanna Mucha. Minister przypomniała, że nad przestrzeganiem tych zasad czuwa animator, który jest bezpośrednio odpowiedzialny za prawidłowe funkcjonowanie „orlika”.

Tymczasem poseł Kazimierz Moskal zauważa, że animatorzy nie wywiązują się ze swoich obowiązków, ponieważ nie mają na to środków. – „Boiska zamiast do godz. 21.00 czynne są jedynie do 18.00. Animatorzy mieli organizować zajęcia w godzinach od 15.00 do 21.00. Ministerstwo sportu nie przekazało pieniędzy na opłacenie animatorów. Brak pieniędzy z ministerstwa sportu skrócił o połowę, czyli do godz. 18.00, czas pracy na boiskach” – stwierdził poseł.

Obywatele łodzianie, zgłoście się!

Obywatele łodzianie, zgłoście się!

Wydawca „Nowego Obywatela” prosi Czytelników i Czytelniczki z Łodzi i okolic o wsparcie naszych działań. Poszukujemy osób, które pomogą nam przygotować najbliższy Festiwal Obywatela.

„Nowy Obywatel” i jego wydawca – Stowarzyszenie „Obywatele Obywatelom”, organizują w Łodzi w październiku kolejną edycję Festiwalu Obywatela. To cykl spotkań, debat oraz pokazów filmowych poświęconych tematyce poruszanej przez nas w gazecie i na jej stronie internetowej. Przygotowania do imprezy ruszają już teraz. Potrzebujemy pomocy! Jeśli masz zapał, chęci, nie boisz się wyzwań, podoba Ci się to, co robimy – dołącz do nas i zostań wolontariuszem Festiwalu Obywatela. Oprócz pracy oferujemy w pakiecie nowe doświadczenia, satysfakcję, twórczą atmosferę i współpracę z ciekawymi ludźmi.

Festiwal odbędzie się w dniach 19-21 października 2012 r. w Łodzi, a jego hasłem przewodnim będzie „Odzyskajmy demokrację!”. W ramach imprezy odbędą się debaty, prelekcje zaproszonych gości oraz pokazy filmów, a także imprezy integracyjne dla sympatyków „Nowego Obywatela”. Wśród tematów, którym będą poświęcone wydarzenia festiwalowe, znajdą się m.in. demokracja gospodarcza (spółki pracownicze, spółdzielczość), samoobrona i samoorganizacja obywatelska (związki zawodowe, ruch na rzecz „odzyskiwania miast”) oraz pożądane reformy systemowe w duchu demokracji bezpośredniej i partycypacyjnej.

Wszystkich zainteresowanych pomocą w przygotowaniach do Festiwalu prosimy o kontakt pod adresem zarzad@soo.org.pl.