Twój głos – Twój los

Twój głos – Twój los

W 2012 r. odbyło się już 29 referendów ws. odwołania władz samorządowych. W ich wyniku odwołano czterech włodarzy. Pozostałe 25 głosowań unieważniono z powodu zbyt niskiej frekwencji, ale fala demokracji lokalnej wzbiera.

Do dziś dzięki referendom lokalnym odwołano wójta gminy Lewin Kłodzki (22 kwietnia), wójta gminy Wiżajny (29 kwietnia), burmistrza Ostródy (4 czerwca) oraz prezydenta i Radę Miejską Bytomia (17 czerwca). „Portal Samorządowy” przytacza cztery przykłady – dwóch udanych i dwóch nieudanych – referendów, pokazując, że sukces zależy wyłącznie od mobilizacji i konsekwencji ze strony obywateli.

Na początku czerwca odwołany został burmistrz Ostródy, Olgierd Dąbrowski. – „Za odwołaniem przemawiał głównie brak rozmów i konsultacji z mieszkańcami oraz ogromne zadłużenie na niepotrzebne inwestycje np. fontanna czy zbyt duży stadion, które teraz będzie trzeba spłacać” – wyjaśnia Wojciech Januszkiewicz, przedstawiciel komitetu referendalnego w Ostródzie. Kampania przeciwko burmistrzowi była bardzo ostra. Doszło nawet do zablokowania dróg przez niezadowolonych mieszkańców Ostródy. – „Blokowana była droga nr 7 od strony Warszawy oraz drogi nr 15 i 16 przy wyjeździe z Ostródy na Toruń i Iławę. Przez 15 min chodziliśmy przez przejście dla pieszych, później przez 10 minut przepuszczane były samochody, by nie utworzyły się zbyt duże korki” – tłumaczy Małgorzata Joniec, jedna z organizatorek protestu. Za odwołaniem burmistrza opowiedziało się 5181 mieszkańców, a przeciwko 2992 mieszkańców.

Z kolei 17 czerwca w wyniku referendum odwołany został prezydent Bytomia Piotr Koj i cała rada miasta. Niezadowolenie mieszkańców wzbudziło m.in. postępujące zubożenie miasta, likwidacja kilkunastu bytomskich placówek szkolnych, wprowadzenie „podatku od deszczu”. Zmobilizowano wiele środowisk niechętnych ówczesnym władzom poprzez organizowanie pikiet, protestów, rozdawanie tysięcy ulotek, rozlepianie setek plakatów. Praca wielu dziesiątek ludzi, mająca na celu informować i mobilizować obywateli, przyniosła rewelacyjny rezultat. W referendum udział wzięło 28 925 osób. Aby było ważne, do urn musiało pójść co najmniej 21 835 ludzi. Za odwołaniem głosowało 28 154 mieszkańców, przeciwko było 771.

Tymczasem w gminie Ręczno (woj. łódzkie) 10 czerwca miało miejsce referendum ws. odwołania wójta Piotra Łysonia. Bezpośrednią przyczyną złożenia wniosku było podjęcie uchwały o likwidacji Szkoły Podstawowej w Bąkowej Górze. Ponadto zarzucano wójtowi kreowanie niekorzystnego wizerunku gminy oraz próby skłócenia społeczeństwa poprzez wprowadzanie w błąd opinii publicznej. Inicjatorami referendum byli mieszkańcy Bąkowej Góry. Ludzie bardzo chętnie składali podpisy pod wnioskiem o referendum, ale później z pojawieniem się na głosowaniu był problem. Referendum ogłoszono jako nieważne, ponieważ wzięło w nim udział mniej niż 3/5 biorących udział w wyborze odwoływanego organu. – „Nie wszystkim widocznie leży na sercu dobro gminy” – komentuje niską frekwencję Anna Skowron, która była wśród inicjatorów referendum.

Fiaskiem zakończyło się także referendum ws. odwołania wójta gminy Płaska, który wciąż sprawuje władzę, mimo że prokuratura oskarża go o korupcję – został zatrzymany pod zarzutem przyjęcia łapówki w wysokości 120 tys. zł, wyszedł za kaucją. Od września do grudnia ub. roku wójt gminy Płaska był w areszcie. Po wpłaceniu 100 tys. zł poręczenia wyszedł na wolność. Od tego czasu pracuje normalnie na swoim stanowisku. Referendum odbyło się 3 czerwca. – „Prowadziliśmy rozmowy niemal ze wszystkimi mieszkańcami gminy. Wydawało się, że wszyscy zgodnie chcą odwołania wójta” – informuje Edward Kulikowski, radny gminy Płaska, jeden z inicjatorów referendum. Mimo to frekwencja była zbyt mała, aby Wiesław Gołaszewski został odwołany. W referendum wzięło udział 700 osób, czyli o 103 osoby za mało, aby głosowanie było ważne. – „Widocznie są też tacy, którym korupcja nie przeszkadza. Co z tego, że mieszkańcy narzekają, skoro nic nie chcą zmienić, nawet jeżeli im się daje szansę” – komentuje radny Kulikowski.

Choć póki co większość referendów lokalnych kończy się fiaskiem z powodu niskiej frekwencji, widać wyraźne ożywienie w kwestii takich inicjatyw. Ziarnko do ziarnka, a zbierze się prawdziwa demokracja.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Dajcie młodym pracę!

Dajcie młodym pracę!

W Europie ponad 20 proc. osób przed 25. rokiem życia nie ma pracy. Aby to zmienić, Parlament Europejski proponuje przeznaczyć na walkę z bezrobociem młodych część z 82 mld euro, których nie wydano jeszcze w ramach Funduszy Strukturalnych.

Jak informuje portal Eurodesk.pl, pomysł przesunięcia niewykorzystanych środków na inne cele przedstawił szef Komisji Europejskiej, José Manuel Barroso. Parlament Europejski popiera inicjatywę i w specjalnej rezolucji wzywa Komisję, by znaczącą część niewykorzystanych środków z Funduszy Strukturalnych przeznaczyć na projekty skierowane do młodych ludzi.

Rezolucja zachęca także państwa członkowskie do opracowania Europejskiego Planu Inwestycyjnego, który pobudziłby wzrost gospodarczy i zapewnił trwałe miejsca pracy.

Zarekomendowane zostało również wprowadzenie „Europejskiej Gwarancji dla Młodzieży” – na wzór przepisów funkcjonujących np. w Austrii. Zgodnie z jej założeniami, państwa członkowskie UE muszą każdej młodej osobie po czterech miesiącach bezrobocia zaproponować pracę, staż, dalsze kształcenie lub zatrudnienie połączone z praktyką. Parlament Europejski wezwał również Komisję i Radę do wprowadzenia Europejskiej Karty Jakości Staży, która ma zapewnić ich wysoką jakość i uniemożliwić wykorzystywanie stażystów przez pracodawców. Szczegółowe przepisy związane z gwarancją i kartą mają zostać zaproponowane przez Komisję Europejską jeszcze w 2012 r.

Bezrobocie, które w Unii Europejskiej wynosi średnio 10 proc., wśród młodzieży sięga aż 22,1 proc. Jeszcze 5 lat temu wskaźnik nie przekraczał 15 proc. Co gorsze, w kilku krajach rynek pracy dla młodych ludzi załamał się zupełnie – tam bez zatrudnienia pozostaje nawet co druga osoba przed 25. rokiem życia.

Bank komunalny – pomysł genialny!

Bank komunalny – pomysł genialny!

Samorządowcy coraz częściej postulują powołanie banku komunalnego. Udzielałby on lokalnym społecznościom kredytów na zasadach bardziej dogodnych niż banki komercyjne.

Jak informuje „Portal Samorządowy”, bank komunalny funkcjonował w Polsce już przed wojną, a obecnie tego typu instytucje z powodzeniem działają m.in. w Niemczech i państwach skandynawskich.

Zdaniem posła Józefa Rojka, przykładem dobrze prosperującego banku komunalnego może być taki podmiot w Norwegii, którego kapitał w 80 proc. składa się z pieniędzy Skarbu Państwa, a w pozostałych 20 proc. z pieniędzy samorządów lokalnych. Samorządy mogą uzyskać w nim pożyczki czy kredyty o średnio 50 proc. taniej niż w bankach komercyjnych oraz nie wymaga się od nich żadnych zabezpieczeń. Dodatkowym atutem banku komunalnego w Norwegii jest również dłuższy termin spłaty, który może sięgnąć nawet 20 czy 30 lat. – „Stworzenie w Polsce banku komunalnego bez wątpienia przyniesie samorządom wiele korzyści” – przekonuje poseł Józef Rojek, pytając jednocześnie w interpelacji poselskiej, czy minister finansów podejmie działania zmierzające do utworzenia banku komunalnego.

W styczniu Zgromadzenie Ogólne Związku Powiatów Polskich zarekomendowało prowadzenie prac nad projektem powołania banku komunalnego.

Ochronić małych i słabych

Ochronić małych i słabych

Super- i hipermarkety są głównymi graczami w łańcuchu dostaw owoców tropikalnych. Czerpią z ich sprzedaży ogromne zyski, ponieważ nadużywają swojej pozycji rynkowej i płacą niskie ceny dostawcom owoców. Trwa kampania na rzecz zmiany tego stanu rzeczy.

Organizacje Banana Link, Peuples Solidaires, BanaFair i NaZemi prowadzą kampanię na rzecz sprawiedliwego i zrównoważonego łańcucha dostaw bananów i ananasów MakeFruit Fair! Ma ona na celu przekonanie europarlamentarzystów i europarlamentarzystek do stworzenia regulacji uniemożliwiających supermarketom dalsze nadużywanie swojej siły rynkowej. Obecna sytuacja wywiera bardzo negatywny wpływ na pracowników, drobnych farmerów oraz całe społeczności w krajach Globalnego Południa. Co to oznacza dla setek tysięcy robotników z Ameryki Łacińskiej i Afryki? Nieprzestrzeganie podstawowych praw człowieka. Zarobki, które nie pozwalają im wyżywić rodzin i zagwarantować zaspokojenia podstawowych potrzeb gospodarstwa domowego. Trudne warunki pracy. Brak odpowiednich standardów w zakresie bezpieczeństwa i zdrowia, w tym narażenie na kontakt z toksycznymi produktami chemii rolnej, praca w skażonym i zdewastowanym środowisku. Cierpią też drobni farmerzy, którzy, gdy otrzymywane zarobki nie są w stanie pokryć nawet kosztów produkcji, nierzadko zmuszeni są do całkowitego wycofywania się z dotychczasowej działalności.

MakeFruit Fair! nawołuje do zrewidowania ustawy dotyczącej ochrony konkurencji, w celu ograniczenia niszczycielskich konsekwencji nierównowagi sił na całej długości łańcucha dostaw. Aby tego dokonać potrzebna jest Twoja pomoc! Wystarczy, że podpiszesz petycję! Oto jej polskie tłumaczenie:

Cieszę się, że Komisja Europejska dąży do wprowadzenia lepszych praktyk rynkowych wśród sprzedawców detalicznych, jednak bardzo zależy mi na tym, aby tworzony obecnie kodeks postępowania:

•  objął także zamorskich i niebezpośrednich dostawców, aby zapewnić im możliwość wnoszenia skarg dotyczących postępowania supermarketów do europejskich organów egzekucyjnych;

•  został poprawnie wdrożony oraz podlegał niezależnej i regularnej kontroli dzięki ustanowieniu instytucji rzecznika lub innego stosownego organu.

Apeluję także do Komisji Europejskiej o wszczęcie całościowej rewizji ustawy dotyczącej ochrony konkurencji, co jest niezbędne, aby ograniczyć druzgocące konsekwencje nieuregulowanej działalności supermarketów dla pracowników i pracownic z krajów Globalnego Południa, gdzie uprawiane są owoce.
Tylko zmierzenie się z problemem siły rynkowej supermarketów wraz z jednoczesną próbą ulepszenia ich praktyk handlowych stanowi skuteczny sposób na stworzenie sprawiedliwego łańcucha dostaw, który przeniesie korzyści robotnikom, drobnym rolnikom i ich społecznościom.

Petycja znajduje się na stronie http://stopsupermarkets.makefruitfair.org.uk

_______
Za: http://zig.eco.pl/