Brazylia ponownie znosi niewolnictwo

Brazylia ponownie znosi niewolnictwo

Zatrudnianie ludzi przemocą i trzymanie ich w charakterze niewolników wciąż jest w Brazylii nagminne. Nowa poprawka do konstytucji pozwala karać takie praktyki konfiskatą majątku.

Jak informuje „Gazeta Wyborcza”, poprawka wkrótce powinna wejść w życie – czeka na podpis prezydenta. Skonfiskowane na jej mocy majątki zostaną przeznaczone na potrzeby reformy rolnej oraz osadnictwa i mieszkań komunalnych. Przewodniczący parlamentarnej komisji praw człowieka, Domingos Dutra, oświadczył po niedawnym głosowaniu, że oto w Brazylii nastąpiło zniesienie niewolnictwa po raz wtóry. To, na którym opierały się głównie rolnictwo i górnictwo od czasu podboju kraju przez Portugalczyków w XVI w., zniesiono w 1888 r.

Projekt poprawki tkwił w parlamencie od 2001 r. Niezliczone przeszkody proceduralne, na jakie natrafiał, pokazują siłę lobby rolno-przemysłowego, które zażarcie broni interesów wielkich plantatorów, zatrudniających poza kontrolą państwa niewolną siłę roboczą.

Jak wygląda współczesne niewolnictwo? Pracowników zwabia się z odległych okolic, nawet z sąsiednich stanów, zaliczką i obietnicami stałej pracy i mieszkania. Są przywożeni do majątku samochodami właściciela. Na miejscu okazuje się, że muszą mieszkać w prymitywnych warunkach, bez bieżącej wody, a pracować będą po 12 godzin, siedem dni w tygodniu. Terenu pilnują często uzbrojeni strażnicy, którzy strzelają do pracowników próbujących ucieczki czy nawet chwilowego opuszczenia majątku. Kiedy zjawiają się kontrolerzy z inspekcji pracy, właściciel chowa pracowników np. w lesie.

Proceder dotyczy nie tylko peryferyjnych plantacji, ale też wielkich miast. Rok temu światowy koncern odzieżowy Inditex, właściciel słynnej sieci sklepów Zara, został przyłapany na zatrudnianiu (poprzez podwykonawcę) kilkunastu nieletnich w Sao Paulo. Sprowadzone z Boliwii dzieci przez ponad 16 godzin na dobę szyły spodnie; spały w pokoikach tuż przy warsztatach, potrącano im z zarobków za lokum i jedzenie, nie mogły wychodzić bez pozwolenia.

Wykorzystywanie niewolników sięga nawet szczytów władzy. Niedawno senator Joao Ribeiro został oskarżony o zatrudnianie na farmie w miasteczku Picarra co najmniej 38 niewolników – właścicielowi i administratorowi grozi do ośmiu lat więzienia.

Według brazylijskiego ministerstwa pracy w ciągu pięciu lat (2005-2010) policja uwolniła z rąk właścicieli plantacji i warsztatów ponad 17 tys. niewolnych pracowników.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Samoobrona wyzyskiwanych

Samoobrona wyzyskiwanych

Dziś od rana trwa okupacja warszawskiego biura Agencji Rozwoju Przemysłu S.A.  – podmiotu odpowiedzialnego za zarządzanie Specjalną Strefą Ekonomiczną Europark-Wisłosan pod Wrocławiem. W ten sposób protestują pracownicy i związkowcy zwolnieni bezprawnie z ulokowanego w tej strefie zakładu Chung Hong Electronics Poland Sp. z o.o.

Związek zawodowy Inicjatywa Pracownicza, który jest organizatorem protestu i którego członkowie zostali zwolnieni z Chung Hong Electronics Poland, informuje, że we wtorek 10 lipca kierownictwo fabryki Chung Hong Electronics Poland Sp. z o.o. produkującej komponenty dla LG Electronics przeprowadziło nielegalny  lokaut i rozwiązało w trybie  dyscyplinarnym umowy o prace z 24
strajkującymi osobami. Strajk w fabryce rozpoczęto 28 czerwca 2012 r. po bezprawnym zwolnieniu dyscyplinarnym działacza związkowego prowadzącego spór zbiorowy – Krzysztofa Gazdy, Zastępcy Przewodniczącej Komisji. Pracownicy odmówili pracy po ponad dwumiesięcznym sporze zbiorowym, w ramach którego Komisja Zakładowa OZZ Inicjatywa Pracownicza dopełniła wszelkich obowiązków, bezwzględnie wymaganych przez Ustawę o rozwiązywaniu sporów zbiorowych (przeprowadziła rokowania i postępowanie mediacyjne zakończone podpisaniem protokołów rozbieżności, zorganizowała referendum strajkowe w którym wzięło udział ponad 50% załogi i w którym większość opowiedziała się za strajkiem, ogłosiła strajk i wybrała Komitet Strajkowy). Strajkujący domagali się:

  • podwyżki dla wszystkich pracowników Chung Hong Electronics o 300 zł brutto,
  • przywrócenia od 2013 r. Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych,
  • ograniczenia liczby nadgodzin do 72 rocznie,
  • przywrócenia jednomiesięcznego okresu rozliczeniowego,
  • przywrócenie transportu na zlikwidowanych liniach,
  • uzgadniania przez pracodawcę z Komisją Zakładową ewentualnej likwidacji linii transportowych.

Lokaut jest kolejnym bezprawnym działaniem zarządu spółki, która wszelkimi środkami stara się złamać legalny protest pracowniczy i uniemożliwić funkcjonowanie zakładowej organizacji związkowej OZZ Inicjatywa Pracownicza. Jest to zamach na jedno z podstawowych praw człowieka – prawo do strajku, gwarantowane przez Konstytucję RP i Ustawę o rozwiązywaniu sporów zbiorowych.

Jak wszystkie zakłady zlokalizowane w Strefie, Chung Hong korzysta z pomocy publicznej, udzielanej m.in. w formie zwolnień z podatku dochodowego, zwolnień z podatków lokalnych czy dotacji z funduszy strukturalnych. Jednym z warunków uzyskania tej pomocy jest utworzenie nowych miejsc pracy.

Zadaniem ARP jest natomiast monitoring przedsiębiorstw działających w strefach oraz wydawanie zezwoleń na działalność na ich terenie. Żądamy aby ARP S.A. wyciągnęło konsekwencje z łamania przez fabrykę Chung Hong podstawowych praw pracowniczych. Zakład, który dopuszcza się rażących
naruszeń prawa powinien zostać pozbawiony zezwolenia na funkcjonowanie w ramach SSE i korzystania z pomocy publicznej. Rola spółki rządowej monitorującej Specjalne Strefy Ekonomiczne nie może ograniczać się jedynie do zwalniania przedsiębiorców z podatku. Do jej zadań należy także
egzekwowanie właściwych standardów prawa pracy, w przypadku kiedy przedsiębiorcy ograniczają prawo do działalności związkowej.

Akcja OZZ Inicjatywa Pracownicza ma na celu obronę podstawowych praw pracowniczych – w tym prawa do podejmowania akcji strajkowej, które zostało uznane w polskim prawie po wielu latach walki niezależnego ruchu pracowniczego. Władze publiczne są odpowiedzialne nie tylko za wsparcie dla tworzenia nowych miejsc pracy, ale także za egzekwowanie praw pracowniczych i gwarantowanie swobody działalności związkowej.

Protest będzie trwał dopóki ARP SA nie zobowiąże się do wyciągnięcia konsekwencji wobec Chung Hong i nie podejmie interwencji w obronie zwolnionych pracowników fabryki.

Protestujący wydali oświadczenie wyjaśniające przyczyny akcji. Oto ono:

Dość łamania praw pracowniczych w Specjalnych Strefach Ekonomicznych!

W Kobierzycach, w Specjalnej Strefie Ekonomicznej Europark-Wisłosan pod Wrocławiem, rozgrywa się dramat kilkudziesięciu pracowników i pracownic firmy Chung Hong. Dwadzieścia pięć osób zostało zwolnionych za udział w legalnym strajku. Pozostałym odebrano nadzieję, że aktualne prawo pracy ich chroni ponieważ Chiński pracodawca je złamał dopuszczając się lokautu. Bezpośrednią przyczyną rozpoczęcia strajku było nielegalne zwolnienie działacza związkowego w trakcie trwania sporu zbiorowego. Podczas gdy pracownicy dotrzymują wymogów nałożonych przez ustawę dotyczącą sporów zbiorowych, przedsiębiorstwo, które korzysta z pomocy publicznej, dopuszcza się łamania prawa pracy.

Przedsiębiorcy inwestujący na terenie SSE korzystają z pomocy publicznej, udzielanej m.in. w formie zwolnień z podatku dochodowego, zwolnień z podatków lokalnych czy dotacji z funduszy strukturalnych. Jednym z warunków uzyskania tej  pomocy jest utworzenie nowych miejsc pracy. Promocja zatrudnienia oraz przyciąganie inwestorów do rejonów dotkniętych wysokim bezrobociem to nadrzędne cele funkcjonowania Specjalnych Stref Ekonomicznych. Nie może się to jednak odbywać kosztem zatrudnianych tam pracowników.

Wśród zwolnionych z fabryki Chung Hong są kobiety samotnie wychowujące dzieci i osoby pozostające w trudnym położeniu materialnym. Nielegalne działania pracodawcy sprawiły, że straciły one źródło utrzymania oraz prawo do zasiłku dla bezrobotnych, a możliwości podjęcia nowego etatu zostały im utrudnione. W najbliższych dniach mogą więc znaleźć się bez żadnych środków do życia.

Agencja Rozwoju Przemysłu ARP S.A. jest podmiotem zarządzającym SSE Europark-Wisłosan. W jej ramach utworzono Podstrefę Wrocław-Kobierzyce, gdzie mieści się centrum produkcji telewizorów LG. Działa w niej też fabryka Chung Hong Electronics, główny podwykonawca LG.

Zadaniem ARP jest monitoring przedsiębiorstw działających w strefach oraz wydawanie zezwoleń na działalność na ich terenie. Żądamy aby ARP S.A. wyciągnęło konsekwencje z łamania przez fabrykę Chung Hong podstawowych praw pracowniczych. Zakład, który dopuszcza się rażących naruszeń prawa powinien zostać pozbawiony zezwolenia na funkcjonowanie w ramach SSE i korzystania z pomocy publicznej. Rola spółki rządowej monitorującej Specjalne Strefy Ekonomiczne nie może ograniczać się jedynie do zwalniania przedsiębiorców z podatku. Do jej zadań należy także egzekwowanie właściwych standardów prawa pracy, w przypadku kiedy przedsiębiorcy ograniczają prawo do działalności związkowej.

Nie pozwólmy na to, aby wywalczone przed laty prawo do strajku, stało się fikcją. Firma Chung Hong za wszelką cenę dąży do zaprzepaszczenia zdobyczy wywalczonych przed laty przez ludzi, którzy zapłacili najwyższą cenę za obronę wolności związkowych i prawa do strajku. Wszystko to odbywa się przy akceptacji instytucji i organów państwa, które choć powołane do obrony przed nielegalnymi działaniami pracodawców – milczą. Domagamy się aby ARP S.A. przerwało milczenie i zwróciło się do Chung Hong Electronics o wypłacenie wyrzuconym pracownikom odszkodowań z tytułu nielegalnego zwolnienia oraz o przywrócenie ich na dawne stanowiska pracy.

Udowodnij to, producencie!

Udowodnij to, producencie!

Komisja Europejska postanowiła uregulować kwestię suplementów diety, które często są bezpodstawnie reklamowane jako posiadające właściwości lecznicze.

Jak informuje RynekZdrowia.pl, KE przyjęła rozporządzenie ustanawiające wykaz dopuszczonych oświadczeń zdrowotnych dotyczących żywności. Unijny wykaz obejmuje 222 oświadczenia i będzie dostępny na stronie internetowej KE. Oświadczenia te opisują rolę składnika odżywczego lub innej substancji m.in. we wzroście, rozwoju i funkcjach organizmu, funkcjach psychologicznych lub behawioralnych, kontroli wagi ciała. Wykaz wprowadzi pewność co do tego, jakie oświadczenia zdrowotne mogą być stosowane, a jakie nie. Korzyści ma odnieść przede wszystkim konsument.

O co w praktyce chodzi? Suplement diety jest żywnością, a nie lekiem i tak jak wszystkie inne produkty z tej kategorii nie zapobiega chorobom i ich nie leczy. Zgodnie z rozporządzeniem producenci suplementów nie będą już mogli bezpodstawnie zamieszczać informacji sugerujących, iż ich produkty posiadają właściwości lecznicze. Podkreślanie szczególnych walorów odżywczych ze względu na wartość kaloryczną lub zawartość substancji o określonym wpływie na funkcje organizmu, będzie musiało być poparte dowodami naukowymi potwierdzającymi związek między produktem żywnościowym lub jednym z jego składników a zdrowiem. Za użycie niedozwolonego oświadczenia grożą konsekwencje, z wycofaniem produktu z obrotu włącznie.

Rozporządzenie zacznie obowiązywać od 14 grudnia 2012 r. Firmy farmaceutyczne będą musiały dostosować swoje opakowania, ulotki i prezentacje produktów do treści rozporządzenia. Postępowania wobec producentów, którzy nieprawidłowo oznaczyli suplementy, będą toczyć się na podobnych zasadach jak obecnie, gdy żywności przypisuje się działanie lecznicze, w oparciu o przepisy ustawy o bezpieczeństwie żywności i żywienia. Wszelkie nieuprawnione używanie oświadczeń będą ścigać inspektorzy sanitarni. Kary może też nakładać Urząd Ochrony Konsumentów i Konkurencji.

W ubiegłym roku Główny Inspektor Sanitarny wydał zalecenie, by wobec podmiotów, które notorycznie nie stosują się do przepisów prawa w zakresie prezentacji suplementów diety, stosować maksymalne kary z ustawy o bezpieczeństwie żywności i żywienia. Obecnie najwięcej interwencji inspekcji dotyczy suplementów diety pochodzących z zagranicy. Reakcja inspektorów jest uzasadniona w przypadku nawet co piątego produktu.

Wpuszczeni w miejscówki

Wpuszczeni w miejscówki

Minister Sławomir Nowak wymusił wprowadzenie miejscówek w pociągach TLK. Nowak popisał się iście peerelowską logiką z epoki sprzedaży na kartki – w obliczu problemów z dostępnością miejsc w pociągach nie dąży się do zwiększenia podaży, lecz do reglamentacji.

Pasażerowie kolejnych pociągów kategorii Twoje Linie Kolejowe (TLK) uszczęśliwiani są miejscówkami. – „Ten model usługi, szczególnie na długich trasach, jest odpowiedzią na potrzeby pasażera” – przekonuje Janusz Malinowski, prezes spółki PKP Intercity, uruchamiającej połączenia TLK. – „Nam, jako przewoźnikowi, system pozwolił skutecznie prognozować popyt na nasze usługi, a także sprawniej zarządzać taborem”.

Okazuje się, że PKP Intercity bez miejscówek nie jest w stanie analizować potoków pasażerskich, by na tej podstawie prognozować okresy oraz odcinki wzmożonych przewozów.

Miejscówka w chaosie

Miejscówki w pociągach TLK przede wszystkim oznaczają zwiększenie kosztów podróży oraz chaos w zasadach taryfowych. A – jak samo przyznaje PKP Intercity – w największych szczytach przewozowych rezerwacja miejsc i tak nie pomoże.

Przepisy odnośnie do stosowania miejscówek w pociągach TLK i ich ceny nieustannie się zmieniają. Do grudnia 2009 r. – a więc do momentu zjednoczenia segmentu połączeń TLK i pociągów pospiesznych – rezerwacja miejsc we wszystkich składach TLK była obowiązkowa. Następnie – od stycznia 2010 r. do maja 2011 r. – istniała możliwość zarezerwowania miejsca na życzenie w pierwszej klasie (w cenie 10,50 zł). Od czerwca 2011 r. rezerwacja miejsc w wagonach pierwszej klasy stała się obowiązkowa, ale cena miejscówki spadła do 6 zł. W grudniu 2011 r. opłata za rezerwację miejsca osiągnęła cenę 5 zł, jednocześnie część pociągów TLK objęto pełną rezerwacją miejsc – obowiązkową nie tylko w pierwszej, ale i w drugiej klasie.

W grudniu 2011 r. pełną rezerwacją miejsc objętych zostało kilka najpopularniejszych pociągów TLK kursujących na najdłuższych trasach: „Gałczyński” (Lublin – Szczecin), „Kossak” (Przemyśl – Szczecin), „Monciak – Krupówki” (Gdynia – Zakopane/Krynica) oraz „Pobrzeże” (Kołobrzeg – Kraków). Był to jeden z pierwszych pomysłów Sławomira Nowaka – powołanego w listopadzie 2011 r. na ministra transportu – na opanowanie kolejowego chaosu. Nowak popisał się iście peerelowską logiką z epoki sprzedaży na kartki – w obliczu problemów z dostępnością miejsc w pociągach nie dąży się do zwiększenia podaży, lecz do reglamentacji.

Przy czym chaos zrobił się jeszcze większy. Od końca 2011 r. w pociągach tej samej kategorii TLK obowiązują bowiem różne zasady podróżowania – w jednych funkcjonuje pełna rezerwacja miejsc w pierwszej i drugiej klasie, a w innych podróż w drugiej klasie odbywa się bez miejscówek.

Zamieszanie pogłębiło się z początkiem czerwca 2012 r., gdy lista połączeń TLK z pełną rezerwacją znacznie się wydłużyła – miejscówki obowiązują już w 82 składach TLK w różnych relacjach. Przykładowo na trasie z Warszawy do Białegostoku w dwóch pociągach TLK obowiązuje pełna rezerwacja miejsc, a w siedmiu nie.

10 złotych za przesiadkę

Obejmowanie kolejnych pociągów TLK obowiązkową rezerwacją miejsc nie tylko komplikuje ofertę przewozową, ale ponadto stanowi podwyżkę cen podróżowania koleją – podróż jednym z 82 pociągów TLK, w których obowiązują miejscówki, oznacza konieczność zapłacenia kolei dodatkowych 5 zł. Jeśli na trasie wypada przesiadka, to podróżny musi zapłacić 5 zł za przejazd każdym z pociągów. W takiej sytuacji znaleźli się między innymi pasażerowie podróżujący z Warszawy do Szczecina z przesiadką w Poznaniu z pociągu TLK „Lubuszanin” na pociąg TLK „Kossak”. W obydwu tych pociągach wprowadzona została bowiem obowiązkowa rezerwacja miejsc, czego skutkiem był wzrost ceny podróży o 10 zł.

Wprowadzanie miejscówek jest dotkliwe dla osób podróżujących pociągami TLK na krótszych relacjach. Na przykład 52-kilometrowa podróż z Rzeszowa do Jarosławia pociągami TLK „Brzechwa”, „Kossak” lub „Przemyślanin” (które znalazły się na liście pociągów objętych rezerwacją) zdrożała z 17 zł do 22 zł, a więc z dnia na dzień o prawie jedną trzecią!

Rozszerzanie rezerwacji miejsc w pociągach TLK wykorzystano do „rozwiązania problemu” zwiększającego się popytu na podróże z rowerami. PKP Intercity mianowicie zdecydowało, że w pociągach TLK objętych pełną rezerwacją miejsc, w przypadku braku wagonu rowerowego, w ogóle nie można przewozić jednośladów. To oznacza, że do większości pociągów TLK, w których obowiązują miejscówki, po prostu nie można wsiąść z rowerem. Jest to o tyle dotkliwe, że duża część składów TLK z miejscówkami obsługuje rejony turystyczne. Dla przykładu zakaz przewozu rowerów obowiązuje w większości pociągów TLK z pełną rezerwacją docierających do Kołobrzegu czy Zakopanego. Zupełnie niedostępne dla rowerzystów są wszystkie połączenia TLK do Krynicy oraz Łeby!

Zamieszanie z przewozem rowerów jest kolejnym elementem problemu zróżnicowanego standardu połączeń kursujących pod jedną marką TLK: w części pociągów tej kategorii można podróżować z jednośladem, a w części jest to całkowicie zabronione.

Rezerwacja na korytarzu

Choć stopniowo rozszerzana rezerwacja miejsc w pociągach TLK zwiększa chaos, to jednocześnie wcale nie gwarantuje ani braku tłoku, ani końca konfliktów o miejsce siedzące. Jak bowiem informuje PKP Intercity, „w razie sprzedaży wszystkich dostępnych miejsc do siedzenia w danym pociągu, wyłącznie na prośbę podróżnego, kasjer może wydać bilet na przejazd, wraz z poświadczeniem o braku miejscówki”. Nietrudno przewidzieć, że w największych szczytach przewozowych podczas świąt i długich weekendów, gdy problem tłoku jest najpoważniejszy, sytuacja raczej nie ulegnie zmianie. Po prostu pociągi będą szturmowane zarówno przez pasażerów z miejscówkami, jak i przez pasażerów, dla których miejscówek już zabrakło, ale mimo to zdecydowali się na podróż. Sam prezes PKP Intercity Janusz Malinowski przyznał: „Pewnych pików przewozowych nie jest w stanie obsłużyć żaden przewoźnik” (wypowiedź dla portalu internetowego „Rynek Kolejowy”).

Dodajmy, że z obowiązku dokupowania miejscówki w pociągach TLK objętych rezerwacją miejsc zwolnieni są posiadacze biletów okresowych. Jak wyjaśnia PKP Intercity, „mogą oni zajmować wolne miejsce tylko do czasu zgłoszenia się osoby posiadającej na nie rezerwację”. Zarezerwowanie miejsca wcale więc nie chroni przed sytuacją, w której pasażer z miejscówką zastaje swoje miejsce zajęte i zmuszony jest do wyproszenia osoby siedzącej bez miejscówki.

Karol Trammer

_____________

Tekst pierwotnie ukazał się w dwumiesięczniku „Z Biegiem Szyn”, nr 60, lipiec-sierpień 2012.