Łódzcy seniorzy mają głos

Łódzcy seniorzy mają głos

W Łodzi rozpoczęła działalność Miejska Rada Seniorów, która będzie reprezentować interesy najstarszych mieszkańców miasta.

Miejska Rada Seniorów jest organem opiniodawczym, doradczym i inicjatywnym. Powoływana jest na okres kadencji Rady Miejskiej. W skład rady wchodzi 15 osób. Dziewięciu członków zostało wybranych przez przedstawicieli organizacji pozarządowych, które działają na rzecz osób starszych oraz przez przedstawicieli rad osiedli, uniwersytetów trzeciego wieku i klubów seniora. W skład Rady wchodzą również trzy osoby wskazane przez Prezydenta Miasta Łodzi oraz trzy osoby przez Radę Miejską.

Rada będzie działała w następujących obszarach: zapobieganie i przełamywanie marginalizacji seniorów, wspieranie aktywności ludzi starszych, mieszkalnictwo dla seniorów, profilaktyka i promocja zdrowia seniorów, przełamywanie stereotypów na temat seniorów i starości oraz budowanie ich autorytetu, rozwój form wypoczynku, dostęp do edukacji i kultury, wspieranie i upowszechnianie różnorodnych form edukacji seniorów.

Do zadań Rady będzie należała ścisła współpraca z władzami miasta przy rozstrzyganiu o istotnych oczekiwaniach i potrzebach ludzi starszych oraz przedstawianie propozycji w zakresie działań na rzecz seniorów. Do zadań rady seniorów należeć będzie ponadto m.in. zgłaszanie uwag do aktów prawa miejscowego; umacnianie międzypokoleniowych więzi społecznych, współpracy, dialogu i zrozumienia pomiędzy generacjami; niwelowanie stereotypów związanych ze starością i starzeniem się oraz budowanie pozytywnego społecznego wizerunku osób starszych; upowszechnianie wiedzy o możliwościach osób starszych, ich potencjale społecznym, ale także potrzebach i oczekiwaniach, a więc m.in. o konieczności realnego wpływu na decyzje podejmowane przez władze lokalne, w tym w szczególności na jakość wszelkich usług, oferowanych z myślą o seniorach.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

„Solidarność” walczy z Tesco

„Solidarność” walczy z Tesco

Związkowcom z „Solidarności” udało się doprowadzić do ograniczenia liczby zwolnionych z pracy w sieci Tesco z ok. tysiąca do 350 osób.

Jak informuje Elżbieta Jakubowska, przewodnicząca NSZZ „Solidarność” w Tesco Polska, 15 czerwca 2012 r. zakończyło się wręczanie wypowiedzeń umów o pracę w ramach zwolnień grupowych. Organizacja wraz z pozostałymi związkami zawodowymi działającymi w Tesco, od początku była przeciwna zwolnieniom grupowym. Dzięki podjętym wspólnym działaniom udało się doprowadzić do ograniczenia liczby zwolnionych z prawie tysiąca do ok. 350 osób.

Sprawa nie jest jeszcze całkiem zakończona. NSZZ „Solidarność” w chwili obecnej znajduje się w sporze zbiorowym, dotyczącym wypłacenia odszkodowań za utratę pracy oraz przekwalifikowań dla zwalnianych pracowników. Pracodawca nie chce zabezpieczyć swoich niejednokrotnie wieloletnich pracowników przed skutkami zwolnień. Dodatkowe świadczenie, o które walczy organizacja, pozwoliłoby przetrwać osobom zwalnianym trudny okres poszukiwania nowej pracy. Powołany zostanie mediator rządowy, którego celem będzie doprowadzenie do porozumienia.

Koniec niezdrowej żywności w szkołach?

Koniec niezdrowej żywności w szkołach?

PSL chce wprowadzenia zakazu sprzedaży w szkołach niezdrowych produktów żywnościowych i napojów.

Klub PSL przygotował zapisy, według których dzieciom od przedszkola przez szkołę podstawową do gimnazjum nie wolno byłoby sprzedawać na terenie szkoły niezdrowej żywności, m.in. coli, chipsów czy popcornu. Projekt ma być gotowy jeszcze w okresie wakacji. Jeśli wszedłby w życie, w szkołach zakazane byłyby produkty zawierające wzmacniacze smaku, sztuczne barwniki, sztuczne cukry, a także produkty zbyt tłuste lub zbyt słone.

– „To wyjdzie dzieciom na dobre” – mówi szef klubu ludowców Jan Bury. – „Nie może być tak, że według badań, które przeprowadzono w Polsce, aż 29 procent 11-latków ma już nadwagę” – zaznacza. O problemach z otyłością i nadwagą polskich nastolatków pisaliśmy tutaj.

Podobny zakaz obowiązuje już w szkołach w Kanadzie, na Łotwie, we Francji i w Anglii. Dodatkowo we Francji, Irlandii, Szwecji, Norwegii i Kanadzie wprowadzono zakazy reklamy niezdrowych produktów żywnościowych oraz napojów.

Brazylia ponownie znosi niewolnictwo

Brazylia ponownie znosi niewolnictwo

Zatrudnianie ludzi przemocą i trzymanie ich w charakterze niewolników wciąż jest w Brazylii nagminne. Nowa poprawka do konstytucji pozwala karać takie praktyki konfiskatą majątku.

Jak informuje „Gazeta Wyborcza”, poprawka wkrótce powinna wejść w życie – czeka na podpis prezydenta. Skonfiskowane na jej mocy majątki zostaną przeznaczone na potrzeby reformy rolnej oraz osadnictwa i mieszkań komunalnych. Przewodniczący parlamentarnej komisji praw człowieka, Domingos Dutra, oświadczył po niedawnym głosowaniu, że oto w Brazylii nastąpiło zniesienie niewolnictwa po raz wtóry. To, na którym opierały się głównie rolnictwo i górnictwo od czasu podboju kraju przez Portugalczyków w XVI w., zniesiono w 1888 r.

Projekt poprawki tkwił w parlamencie od 2001 r. Niezliczone przeszkody proceduralne, na jakie natrafiał, pokazują siłę lobby rolno-przemysłowego, które zażarcie broni interesów wielkich plantatorów, zatrudniających poza kontrolą państwa niewolną siłę roboczą.

Jak wygląda współczesne niewolnictwo? Pracowników zwabia się z odległych okolic, nawet z sąsiednich stanów, zaliczką i obietnicami stałej pracy i mieszkania. Są przywożeni do majątku samochodami właściciela. Na miejscu okazuje się, że muszą mieszkać w prymitywnych warunkach, bez bieżącej wody, a pracować będą po 12 godzin, siedem dni w tygodniu. Terenu pilnują często uzbrojeni strażnicy, którzy strzelają do pracowników próbujących ucieczki czy nawet chwilowego opuszczenia majątku. Kiedy zjawiają się kontrolerzy z inspekcji pracy, właściciel chowa pracowników np. w lesie.

Proceder dotyczy nie tylko peryferyjnych plantacji, ale też wielkich miast. Rok temu światowy koncern odzieżowy Inditex, właściciel słynnej sieci sklepów Zara, został przyłapany na zatrudnianiu (poprzez podwykonawcę) kilkunastu nieletnich w Sao Paulo. Sprowadzone z Boliwii dzieci przez ponad 16 godzin na dobę szyły spodnie; spały w pokoikach tuż przy warsztatach, potrącano im z zarobków za lokum i jedzenie, nie mogły wychodzić bez pozwolenia.

Wykorzystywanie niewolników sięga nawet szczytów władzy. Niedawno senator Joao Ribeiro został oskarżony o zatrudnianie na farmie w miasteczku Picarra co najmniej 38 niewolników – właścicielowi i administratorowi grozi do ośmiu lat więzienia.

Według brazylijskiego ministerstwa pracy w ciągu pięciu lat (2005-2010) policja uwolniła z rąk właścicieli plantacji i warsztatów ponad 17 tys. niewolnych pracowników.