Czytajcie naszych

Czytajcie naszych

Polecamy dwa artykuły redaktorów „Nowego Obywatela” – jeden o pionierskiej aktywności spółdzielni socjalnej, drugi o problemach na styku lewicy i katolicyzmu.

Konrad Malec opisuje pierwszy w Polsce Zakład Aktywizacji Zawodowej osób niepełnosprawnych założony przez spółdzielnię socjalną. Spółdzielnia Socjalna „Opoka” w Kluczach powołała podmiot służący kształceniu zawodowemu niepełnosprawnych. O pionierskiej inicjatywie, wyzwaniach i ich przezwyciężaniu przez ludzi pełnych zapału można przeczytać na portalu Ekonomia Społeczna – tutaj.

Z kolei Krzysztof Wołodźko dla magazynu „Kontakt” napisał o „kłopotach z katolewicą” – o punktach wspólnych i różnicach między odmiennymi środowiskami katolickimi i ich stosunkiem wobec wolnego rynku. Krzysztof pisze m.in.: „Dlatego właśnie nie godzę się z tym, co potocznie uważa się za »katolewicę«, »Kościół otwarty«. Nie dlatego że jestem nietolerancyjnym ksenofobem, ale dlatego, że konsekwencja w poglądach społeczno-gospodarczych wynika z elementarnej stanowczości w sprawach o wiele bardziej istotnych i trudnych. Uważam przy tym, że nauka społeczna Kościoła zasadniczo współgra z koncepcjami socjaldemokratycznymi, aktywnością obywatelską, duchem kooperatywy, odpowiedzialnością państwa za kwestie socjalne i gospodarcze”. Cały tekst można przeczytać tutaj.

Zapraszamy do lektury!

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Rewolucja zaczyna się od ziemniaków

Rewolucja zaczyna się od ziemniaków

Grecy radzą sobie z kryzysem, organizując oddolnie sieć dystrybucji żywności po niższych cenach.

Rosnące ceny i spadające dochody społeczeństwa wyzwoliły w Grecji potencjał zdolny przełamać mechanizmy rynku – informuje portal Lewica24.pl. Zaczęło się od protestu rolników przeciwko importowi ziemniaków z Egiptu – gdy zawiodły rozmowy z ministerstwem finansów i importerami, rolnicy zasypali centrum Salonik tonami kartofli przywiezionymi z Nerokopi (greckie „zagłębie ziemniaczane”). Niedługo potem Ochotnicza Grupa z Katerini w prefekturze Pieria zainicjowała pozyskiwanie od rolników i sprzedaż kartofli po hurtowych cenach: 25 centów za kilogram, czyli w cenie stanowiącej 1/3 tej, którą trzeba zapłacić w supermarkecie.

Do akcji przyłączył się Uniwersytet Arystotelesa w Salonikach, organizując sprzedaż ziemniaków na terenie kampusu, w czasie której zamiast przewidywanych 3-4, sprzedano aż 50 ton. Wkrótce inicjatywa rozszerzyła się na całą północną Grecję i dotarła do Aten. Skala zjawiska zmusiła sklepy do kapitulacji – handlowcy obniżyli ceny do poziomu oferowanego przez społecznych dystrybutorów.

Po ziemniakach przyszła kolej na inne produkty rolne – oliwę, mąkę, ryż i miód. W ich przypadku społeczna dystrybucja także spowodowała spadek cen o połowę.

Za ogromne osiągnięcie „ruchu ziemniaczanego” należy uznać podważenie logiki rynku i sieci dystrybucji, narzucających ludziom bierność i bezradność wobec pogarszającej się sytuacji ekonomicznej. Ruch stał się realną siłą społeczną, zmieniającą konsumentów w aktywnie działające podmioty. – „Tak pojmujemy naszą rolę jako obywateli. Tym, jak się zachowuję, mogę wpływać na zachowanie rządzących” – mówi założyciel grupy Ilias Tsolakidis z Katerini.

Sztuczność pod kontrolą

Sztuczność pod kontrolą

W Wielkiej Brytanii spodziewane jest zaostrzenie regulacji dotyczących stosowania preparatów przeciwstarzeniowych, m.in. botoksu.

Jak informują RynekEstetyczny.pl oraz RynekZdrowia.pl, brytyjska General Medical Council (Naczelna Rada Lekarska) zdecydowała się na ten krok po alarmujących doniesieniach BBC, z których wynika, że niedoprecyzowane przepisy prowadzą do wstrzykiwania preparatów bez nadzoru i udziału lekarza. BBC odkryła m.in., że dr Mark Harrison, szef placówki Herley Aesthetics, zbudował całą sieć, składającą się z setek pielęgniarek, które kontaktowały się z nim przez telefon w celu uzyskiwania recept na preparaty przeciwstarzeniowe oraz swego rodzaju autoryzacji zabiegów. Za każdą autoryzację iniekcji oraz receptę na preparat lekarz pobierał opłatę w wysokości 30 funtów.

Niall Dickson, prezes GMC, podkreśla, że są poważne przesłanki do tego, aby preparaty antystarzeniowe były dostępne jedynie na receptę. Według niego lekarz powinien konsultować pacjenta osobiście zanim wypisze receptę na takie specyfiki. Wyjaśnia też, że botoks to potencjalnie niebezpieczny lek, który może być wykorzystywany jedynie przez lekarzy lub pod ich nadzorem.

Także w Polsce środowiska lekarskie związane z medycyną estetyczną zwracają uwagę na ten problem. Dr Andrzej Ignaciuk, prezes Polskiego Towarzystwa Medycyny Estetycznej i Anti-Aging poinformował, że po raz pierwszy doszło do porozumienia PTMEiAA, Polskiego Towarzystwa Chirurgii Plastycznej, Rekonstrukcyjnej i Estetycznej oraz Stowarzyszenia Lekarzy Dermatologów Estetycznych w sprawie rozpoczęcia w Polsce prac nad zaleceniami dla lekarzy zajmujących się medycyną estetyczną.

Mniej państwa = więcej bezrobocia

Mniej państwa = więcej bezrobocia

Międzynarodowa Organizacja Pracy ostrzega: drastyczne oszczędności wprowadzane przez władze w krajach strefy euro grożą tym, że w ciągu kolejnych czterech lat liczba bezrobotnych może wzrosnąć z około 17,5 do 22 mln osób.

Jak informuje Wyborcza.biz, w maju według Eurostatu stopa bezrobocia w strefie euro była na rekordowo wysokim poziomie 11,1 proc. (w październiku 2008 r. wynosiła 7,9 proc.). W krajach strefy euro już 17,56 mln osób aktywnych zawodowo było bezrobotnych. To o 1,8 mln więcej niż w maju 2011 r. A może być jeszcze gorzej.

„Jeśli obecna polityka nie zostanie szybko zmieniona, możliwe jest, że dalsze 4,5 mln miejsc pracy przepadnie w ciągu następnych 4 lat” – ostrzega  Międzynarodowa Organizacja Pracy w raporcie na temat rynku pracy w strefie euro. W ostatnich latach politycy w Europie skupili się na redukowaniu deficytów w finansach publicznych. Oszczędności wprowadzone zostały m.in. poprzez znaczące ograniczenie inwestycji publicznych i zmniejszenie programów wspierających zatrudnienie. Odbiło się to negatywnie zwłaszcza na takich krajach, jak Grecja, Hiszpania czy Portugalia. Bezrobocie w Hiszpanii przekracza obecnie 24 proc., wśród osób młodych jest wyższe niż 50 proc.

Vincenzo Spieza, starszy ekonomista Międzynarodowej Organizacji Pracy, uważa, że aby sytuacja uległa poprawie, potrzebna jest m.in. aktywna polityka zatrudnienia, w tym np. wprowadzenie w strefie euro programu gwarancji pracy dla osób młodych. W kilku krajach, np. Austrii, Belgii czy Holandii, takie programy działają. Bezrobotni, którzy skończyli edukację, mogli np. na koszt państwa dokształcić się, przejść praktykę czy staż i dzięki temu mieć lepszy start w poszukiwaniu stałej pracy. Zdaniem Międzynarodowej Organizacji Pracy wprowadzenie tego typu programów dla młodych w całej strefie euro kosztowałoby około 21 mld euro, czyli tylko 0,45 proc. wydatków rządowych. „To skromna kwota w porównaniu ze spodziewanymi rezultatami” – ocenia Międzynarodowa Organizacja Pracy w raporcie.