Kontrakty czasowe pod kontrolą

Kontrakty czasowe pod kontrolą

Państwowa Inspekcja Pracy chce chronić pracowników tymczasowych. Tymczasem resort pracy zapowiada działania zmierzające do zmniejszenia liczby kontraktów czasowych.

Jak informuje „Dziennik Gazeta Prawna”, inspektorzy PIP nie mogą karać firm za łamanie przepisów dotyczących zatrudnionych z agencji pracy. W związku z tym przedsiębiorcy nagminnie lekceważą przysługujące tym osobom prawa. Bezkarność zapewnia im ustawa z 9 lipca 2003 r. o zatrudnianiu pracowników tymczasowych.

Karze nie podlega m.in. powierzanie takiemu pracownikowi zadań pozostających w sprzeczności z definicją pracy tymczasowej, zatrudnianie na stanowiskach, na których praca tymczasowa nie może być powierzana (chodzi o prace szczególnie niebezpieczne), czy przekroczenie 18-miesięcznego okresu wykonywania pracy tymczasowej na rzecz jednego pracodawcy (tzw. użytkownika). – „Nie ma też sankcji za powierzanie pracownikowi tymczasowemu stanowiska, na którym w poprzednich trzech miesiącach byli zatrudnieni stali pracownicy, z którymi rozwiązano stosunek pracy z przyczyn niedotyczących pracownika” – wskazuje Jarosław Leśniewski, dyrektor departamentu legalności zatrudnienia Głównego Inspektoratu Pracy.

W tym roku wytypowane okręgowe inspektoraty pracy będą prowadziły kontrole w zakresie przestrzegania przepisów wobec pracowników tymczasowych. Ich wyniki pokażą skalę problemu. Z praktyki jednak wiadomo, że agencje obchodzą zakaz długotrwałego zatrudniania pracownika tymczasowego w jednej firmie przez przeniesienie go do agencji-córki.

– „Brak sankcji za naruszanie zakazów określanych w ustawie jest ewidentną luką w przepisach. Należy karać pracodawców użytkowników i agencje nie tylko za nieprzestrzeganie przepisów bhp w stosunku do pracowników tymczasowych” – uważa Anna Reda, ekspert NSZZ „Solidarność”. Podobne stanowisko w tej sprawie zajmuje Leśniewski – wprowadzenie sankcji, pełniących również funkcję prewencyjną, zapewniłoby jego zdaniem możliwość skuteczniejszego egzekwowania praw tej kategorii pracowników.

Tymczasem resort pracy – jak informuje „Rzeczpospolita” – dąży do zmniejszenia liczby czasowych kontraktów. – „Chcemy zaproponować partnerom społecznym rozwiązanie kompromisowe. Ograniczymy umowy terminowe, czego domagają się związki, dając równocześnie przedsiębiorcom możliwość stosowania rocznego okresu rozliczeniowego czasu pracy” – powiedział wiceminister pracy Jacek Męcina. Umowy o pracę na czas określony mają trwać maksymalnie do 2,5 roku (obecnie może to być nawet kilkanaście lat). Nowe przepisy miałyby wejść w życie już w przyszłym roku.

W Polsce na kontraktach „śmieciowych” pracuje niemal co trzecia osoba. Jesteśmy pod tym względem niechlubnymi liderami w UE.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Solidarni z Polakami

Solidarni z Polakami

Dzięki pomocy duńskiego związku zawodowego Polacy, którzy nie otrzymywali wynagrodzenia za pracę na budowach w mieście Aarhus i okolicach, odzyskali należne im pieniądze.

Jak informuje Wirtualna Polska, trzynastu polskim pracownikom zatrudnionym na budowie osiedla mieszkaniowego w Aarhus nie zapłacono w sumie 498 tys. koron (ok. 280 tys. złotych) pensji, należności urlopowych oraz składek emerytalnych. Na ironię zakrawa fakt, iż osiedle budowane było na zlecenie zakładu ubezpieczeń emerytalnych (!) PensionDanmark. W dodatku dyrektorem administracyjnym zleceniodawcy jest Torben Moger Pedersen – ojciec obecnego ministra skarbu Danii, Thora Pedersena, deklarującego walkę z dumpingiem socjalnym.

Na szczęście Polacy byli członkami związku zawodowego (3F), który szybko i skutecznie pomógł im rozwiązać problem, organizując protest i nadając sprawie medialny rozgłos. Związek zdecydował najpierw o rozpoczęciu protestu stolarzy na wspomnianym osiedlu Isbjerget, a następnie rozszerzył strajk na inne budowy. Przedstawiciele inwestorów zadeklarowali wtedy w prasie, że przyjrzą się dokładnie problemom pracowników.

W kolejnych dniach okazało się, że problem na budowie osiedla Isbjerget to tylko wierzchołek góry lodowej. Pracownikom z Polski nie wypłacano pensji na trzech dużych budowach w okolicy. W sumie długi miejscowych firm budowlanych wobec 31 Polaków wynosiły 1,2 miliona duńskich koron. Do rozmów o sposobach na rozwiązanie sytuacji zasiadły związek zawodowy 3F, organizacja pracodawców Dansk Byggeri oraz przedstawiciele firm budowlanych.

– „Dopóki każda korona nie zostanie wypłacona, na tych trzech budowach nie zostanie wbity ani jeden gwóźdź” – zadeklarował sekretarz 3F w oświadczeniu dla duńskich mediów. Protest zakończył się sukcesem. Konflikt w Aarhus został zażegnany, a polscy pracownicy otrzymali zaległe pieniądze.

Warto podkreślić, iż duńskie związki zawodowe w pełni otworzyły się na pracowników z Polski. 3F, będący największym związkiem zawodowym w kraju, prowadzi na stronie internetowej sekcję w języku polskim, a także polskojęzyczną związkową infolinię „Halo Kolego”, w której można uzyskać informacje m.in. o warunkach pracy i płacy w Danii. FOA, trzeci co do wielkości duński związek zawodowy, w kwietniu tego roku opisał w biuletynie kilka prowadzonych przez siebie spraw polskich pracowników oszukanych przez pracodawców.

Rola związków zawodowych w Skandynawii jest ogromna. W Danii, Norwegii i Szwecji należy do nich zdecydowana większość pracowników, a własne organizacje związkowe mają nawet muzycy i sportowcy.

W bieżącym numerze „Nowego Obywatela” opublikowaliśmy wywiad poświęcony ochronie praw pracowników-imigrantów z Polski przez brytyjskie związki zawodowe – zapraszamy do punktów sprzedaży lub zamówienia prenumeraty.

Czytajcie naszych

Czytajcie naszych

Polecamy dwa artykuły redaktorów „Nowego Obywatela” – jeden o pionierskiej aktywności spółdzielni socjalnej, drugi o problemach na styku lewicy i katolicyzmu.

Konrad Malec opisuje pierwszy w Polsce Zakład Aktywizacji Zawodowej osób niepełnosprawnych założony przez spółdzielnię socjalną. Spółdzielnia Socjalna „Opoka” w Kluczach powołała podmiot służący kształceniu zawodowemu niepełnosprawnych. O pionierskiej inicjatywie, wyzwaniach i ich przezwyciężaniu przez ludzi pełnych zapału można przeczytać na portalu Ekonomia Społeczna – tutaj.

Z kolei Krzysztof Wołodźko dla magazynu „Kontakt” napisał o „kłopotach z katolewicą” – o punktach wspólnych i różnicach między odmiennymi środowiskami katolickimi i ich stosunkiem wobec wolnego rynku. Krzysztof pisze m.in.: „Dlatego właśnie nie godzę się z tym, co potocznie uważa się za »katolewicę«, »Kościół otwarty«. Nie dlatego że jestem nietolerancyjnym ksenofobem, ale dlatego, że konsekwencja w poglądach społeczno-gospodarczych wynika z elementarnej stanowczości w sprawach o wiele bardziej istotnych i trudnych. Uważam przy tym, że nauka społeczna Kościoła zasadniczo współgra z koncepcjami socjaldemokratycznymi, aktywnością obywatelską, duchem kooperatywy, odpowiedzialnością państwa za kwestie socjalne i gospodarcze”. Cały tekst można przeczytać tutaj.

Zapraszamy do lektury!

Wymarłe pola i łąki

Wymarłe pola i łąki

Organizacje ekologiczne alarmują: populacja ptaków na terenach rolniczych w Unii Europejskiej zmniejszyła się o 300 milionów od 1980 r.

Jak informuje portal Farmer.pl, organizacje BirdLife International i European Bird Census Council informują, że z prowadzonych badań wynika, iż populacje ptaków, które kiedyś były powszechne na terenach użytkowanych rolniczo, obecnie są coraz mniej liczebne. Przykładowo, populacja skowronka zmniejsza się corocznie o 2 proc., a powszechnie występujących szpaków jest już o 40 milionów mniej.

Zdaniem ekologów przyczyną drastycznego spadku populacji ptaków na terenach rolniczych są intensywne systemy produkcji, nadużywanie środków chemicznych oraz monokultury.

Według Richarda Gregory, specjalisty z Royal Society for the Protection of Birds, jedyną szansą na odwrócenie trendu jest zreformowanie unijnej Wspólnej Polityki Rolnej w kierunku bardziej przyjaznym dla środowiska – zawarcie najważniejszych elementów ochrony środowiska w ramach zasad wzajemnej zgodności w I filarze oraz wynagrodzenie rolników, którzy wykraczają poza podstawowe dobre praktyki środowiskowe, poprzez płatności z II filara.