Niebezpieczne oszczędności

Niebezpieczne oszczędności

Tadeusz Pisarek, przewodniczący Zarządu Głównego NSZZ Pracowników Schronisk dla Nieletnich i Zakładów Poprawczych ostrzega, że oszczędności w sferze budżetowej odbijają się negatywnie na bezpieczeństwie w tych placówkach.

Jak informuje „Nasz Dziennik”, ich służba ochrony funkcjonuje bez uprawnień ustawowych. Minister sprawiedliwości nie posiada delegacji ustawowej do wydania rozporządzenia w tej sprawie. Strażnicy wielokrotnie próbowali zmienić tę sytuację, jednak za każdym razem byli ignorowani. M.in. w 2006 r. zorganizowane zostało spotkanie w Warszawie, w którym wzięli udział przedstawicie strażników i służby więziennej z całej Polski. Wspólnie wypracowano gotowy projekt przekwalifikowania strażników w zakładach dla nieletnich. Ministerstwo nie zareagowało.

Trzeci rok z rzędu zamrożone są wynagrodzenia sfery budżetowej, w tym strażników. Ogólnopolski protest, podczas którego strażnicy zwracali uwagę na zagrożenia wynikające z ich pracy przy tak niskich zarobkach, przeszedł bez echa. Minister sprawiedliwości nie uwzględnił żadnego proponowanego przez strażników projektu ani żadnej uwagi dotyczącej funkcjonowania służb ochrony w zakładach poprawczych i schroniskach dla nieletnich.

Obecnie sytuacja tego rodzaju placówek jest dramatyczna. W tym roku zlikwidowano schroniska dla nieletnich w Łańcucie, Pobiedziskach i Stawiszynie. Pracę straciło ponad 190 osób. W większości mają one ok. 50 lat, z czego 30 przepracowały w schronisku – ich szanse na znalezienie zatrudnienia są więc nikłe. Rzekomym powodem likwidowania placówek była zmniejszająca się liczba nieletnich w schroniskach. Tymczasem, jak przekonuje Pisarek, nowych podopiecznych jest coraz więcej – za dużo względem liczby strażników. Przypomina, że przed kilkoma dniami zmarł pracownik Schroniska dla Nieletnich w Chojnicach, który został ciężko pobity przez czterech wychowanków placówki. – „[…] dyrektorzy są zmuszeni do maksymalnego ograniczania liczby wychowawców i strażników, co jest zgodne z prawem, ale wbrew logice. Ta grupa podopiecznych z Chojnic należała do najgroźniejszej w placówce, czyli tzw. grupy interwencyjnej” – wyjaśnia.

Dodaje, iż wydarzenie w Chojnicach nie jest odosobnionym przypadkiem. Brak pieniędzy na zatrudnienie większej liczby strażników przekłada się na bezpieczeństwo zarówno pracowników, jak i podopiecznych ośrodków. Pisarek podkreśla, że placówkom brakuje nie tylko wsparcia finansowego, ale i nowego standardu szkolenia strażników. Uważa, że w tej sytuacji 50 proc. winy za tragedie, które się w nich zdarzają, ponosi ministerstwo.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Solidarni z Polakami

Solidarni z Polakami

Dzięki pomocy duńskiego związku zawodowego Polacy, którzy nie otrzymywali wynagrodzenia za pracę na budowach w mieście Aarhus i okolicach, odzyskali należne im pieniądze.

Jak informuje Wirtualna Polska, trzynastu polskim pracownikom zatrudnionym na budowie osiedla mieszkaniowego w Aarhus nie zapłacono w sumie 498 tys. koron (ok. 280 tys. złotych) pensji, należności urlopowych oraz składek emerytalnych. Na ironię zakrawa fakt, iż osiedle budowane było na zlecenie zakładu ubezpieczeń emerytalnych (!) PensionDanmark. W dodatku dyrektorem administracyjnym zleceniodawcy jest Torben Moger Pedersen – ojciec obecnego ministra skarbu Danii, Thora Pedersena, deklarującego walkę z dumpingiem socjalnym.

Na szczęście Polacy byli członkami związku zawodowego (3F), który szybko i skutecznie pomógł im rozwiązać problem, organizując protest i nadając sprawie medialny rozgłos. Związek zdecydował najpierw o rozpoczęciu protestu stolarzy na wspomnianym osiedlu Isbjerget, a następnie rozszerzył strajk na inne budowy. Przedstawiciele inwestorów zadeklarowali wtedy w prasie, że przyjrzą się dokładnie problemom pracowników.

W kolejnych dniach okazało się, że problem na budowie osiedla Isbjerget to tylko wierzchołek góry lodowej. Pracownikom z Polski nie wypłacano pensji na trzech dużych budowach w okolicy. W sumie długi miejscowych firm budowlanych wobec 31 Polaków wynosiły 1,2 miliona duńskich koron. Do rozmów o sposobach na rozwiązanie sytuacji zasiadły związek zawodowy 3F, organizacja pracodawców Dansk Byggeri oraz przedstawiciele firm budowlanych.

– „Dopóki każda korona nie zostanie wypłacona, na tych trzech budowach nie zostanie wbity ani jeden gwóźdź” – zadeklarował sekretarz 3F w oświadczeniu dla duńskich mediów. Protest zakończył się sukcesem. Konflikt w Aarhus został zażegnany, a polscy pracownicy otrzymali zaległe pieniądze.

Warto podkreślić, iż duńskie związki zawodowe w pełni otworzyły się na pracowników z Polski. 3F, będący największym związkiem zawodowym w kraju, prowadzi na stronie internetowej sekcję w języku polskim, a także polskojęzyczną związkową infolinię „Halo Kolego”, w której można uzyskać informacje m.in. o warunkach pracy i płacy w Danii. FOA, trzeci co do wielkości duński związek zawodowy, w kwietniu tego roku opisał w biuletynie kilka prowadzonych przez siebie spraw polskich pracowników oszukanych przez pracodawców.

Rola związków zawodowych w Skandynawii jest ogromna. W Danii, Norwegii i Szwecji należy do nich zdecydowana większość pracowników, a własne organizacje związkowe mają nawet muzycy i sportowcy.

W bieżącym numerze „Nowego Obywatela” opublikowaliśmy wywiad poświęcony ochronie praw pracowników-imigrantów z Polski przez brytyjskie związki zawodowe – zapraszamy do punktów sprzedaży lub zamówienia prenumeraty.

Czytajcie naszych

Czytajcie naszych

Polecamy dwa artykuły redaktorów „Nowego Obywatela” – jeden o pionierskiej aktywności spółdzielni socjalnej, drugi o problemach na styku lewicy i katolicyzmu.

Konrad Malec opisuje pierwszy w Polsce Zakład Aktywizacji Zawodowej osób niepełnosprawnych założony przez spółdzielnię socjalną. Spółdzielnia Socjalna „Opoka” w Kluczach powołała podmiot służący kształceniu zawodowemu niepełnosprawnych. O pionierskiej inicjatywie, wyzwaniach i ich przezwyciężaniu przez ludzi pełnych zapału można przeczytać na portalu Ekonomia Społeczna – tutaj.

Z kolei Krzysztof Wołodźko dla magazynu „Kontakt” napisał o „kłopotach z katolewicą” – o punktach wspólnych i różnicach między odmiennymi środowiskami katolickimi i ich stosunkiem wobec wolnego rynku. Krzysztof pisze m.in.: „Dlatego właśnie nie godzę się z tym, co potocznie uważa się za »katolewicę«, »Kościół otwarty«. Nie dlatego że jestem nietolerancyjnym ksenofobem, ale dlatego, że konsekwencja w poglądach społeczno-gospodarczych wynika z elementarnej stanowczości w sprawach o wiele bardziej istotnych i trudnych. Uważam przy tym, że nauka społeczna Kościoła zasadniczo współgra z koncepcjami socjaldemokratycznymi, aktywnością obywatelską, duchem kooperatywy, odpowiedzialnością państwa za kwestie socjalne i gospodarcze”. Cały tekst można przeczytać tutaj.

Zapraszamy do lektury!

Wymarłe pola i łąki

Wymarłe pola i łąki

Organizacje ekologiczne alarmują: populacja ptaków na terenach rolniczych w Unii Europejskiej zmniejszyła się o 300 milionów od 1980 r.

Jak informuje portal Farmer.pl, organizacje BirdLife International i European Bird Census Council informują, że z prowadzonych badań wynika, iż populacje ptaków, które kiedyś były powszechne na terenach użytkowanych rolniczo, obecnie są coraz mniej liczebne. Przykładowo, populacja skowronka zmniejsza się corocznie o 2 proc., a powszechnie występujących szpaków jest już o 40 milionów mniej.

Zdaniem ekologów przyczyną drastycznego spadku populacji ptaków na terenach rolniczych są intensywne systemy produkcji, nadużywanie środków chemicznych oraz monokultury.

Według Richarda Gregory, specjalisty z Royal Society for the Protection of Birds, jedyną szansą na odwrócenie trendu jest zreformowanie unijnej Wspólnej Polityki Rolnej w kierunku bardziej przyjaznym dla środowiska – zawarcie najważniejszych elementów ochrony środowiska w ramach zasad wzajemnej zgodności w I filarze oraz wynagrodzenie rolników, którzy wykraczają poza podstawowe dobre praktyki środowiskowe, poprzez płatności z II filara.