Amerykanie najbiedniejsi od pół wieku

Amerykanie najbiedniejsi od pół wieku

W 2011 r. wskaźnik ubóstwa wśród Amerykanów skoczył do najwyższego poziomu od niemal 50 lat. W biedzie żyje niemal co szósty Amerykanin.

Jak informuje Wyborcza.biz. za CNBC, ekonomiści spodziewają się, że wskaźnik ubóstwa, publikowany co roku w listopadzie, będzie w tym roku na jeszcze wyższym poziomie. W 2010 r. wyniósł 15,1 proc. amerykańskiej populacji, a w 2011 r. podskoczył do 15,7 proc. Oznacza to, że niemal co szósty Amerykanin żyje w biedzie.

W ubiegłym roku określono, że poziom ubóstwa odnosi się do osób, których roczne zarobki brutto nie przekraczają 22,3 tys. dol. rocznie dla czteroosobowej rodziny i 11,2 tys. dol. rocznie dla jednoosobowego gospodarstwa domowego. Dodatkowe założenia progu ubóstwa są takie, że rodzina nie posiada nieruchomości ani innego majątku.

Z opublikowanych w styczniu wyników badań Uniwersytetu w Indianie wynika, że liczba osób poniżej granicy ubóstwa będzie w USA systematycznie rosnąć. Dzieje się tak, ponieważ ludzie tracą dotychczasowe posady i są zatrudniani na nowych, niekorzystnych warunkach. Nie bez znaczenia są również cięcia wydatków budżetowych. – „Jedną z większych niespodzianek jest to, że ubóstwo w USA będzie się pogłębiać nawet w przypadku wyraźnej poprawy koniunktury gospodarczej” – powiedział John Graham, jeden z autorów raportu. – „Podczas tej recesji zaskoczeniem nie jest wzrost stopy bezrobocia, ale to, jak długo bezrobotni pozostają bez pracy. Okazuje się, że wielu Amerykanów, którzy stracili pracę, nie ma możliwości powrotu na rynek, bo zajmowana przez nich posada po prostu już nie istnieje” – tłumaczy Graham.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Portfele dwóch grubości

Portfele dwóch grubości

W Polsce żyje już aż ponad 13,6 tys. podatników, którzy w 2011 r. osiągnęli dochody ponad 1 mln zł – ich liczba wzrosła w rok o 13%. Niestety, przybywa też osób żyjących w skrajnej nędzy.

Jak informuje „Dziennik Gazeta Prawna”, osób z rocznym dochodem ponad milion złotych było w Polsce w roku 2011 o 1579 więcej – to wzrost 13 proc. w ciągu zaledwie roku. Ogólna liczba 13,6 tys. osób z rocznym dochodem ponad milion złotych była w roku 2011 ciut wyższa niż w roku 2008, czyli zanim wybuchł kryzys gospodarczy.

Najwięcej „rocznych milionerów” jest w woj. mazowieckim – ok. 3,5 tys. osób, w tym 2 tys. zameldowanych w Warszawie. Następne w rankingu jest woj. śląskie – 1572 milionerów. Trzecia pozycja to woj. wielkopolskie – 1308 osób.

W tym samym czasie na bardzo wysokim poziomie utrzymuje się liczba gospodarstw domowych zagrożonych ubóstwem. W strefie ubóstwa relatywnego żyje niemal 17 proc. Polaków, czyli 6,5 miliona osób. To ludzie, którzy mogą wydać na życie najwyżej 50 proc. średniej krajowej. W 2011 roku po raz pierwszy od 5 lat wyraźnie wzrosła liczba osób żyjących w ubóstwie skrajnym. Granice ubóstwa określa Instytut Pracy i Spraw Socjalnych. W ostatnim kwartale roku 2011 dla ubóstwa skrajnego wynosiła ona np. 1336 zł miesięcznie dla 4-osobowej rodziny. Dla osoby żyjącej samotnie było to 495 zł na miesiąc. Z danych GUS wynika, że Polaków żyjących za takie kwoty było w 2011 roku aż o prawie 400 tys. więcej niż rok wcześniej! Do grupy tej należy ponad 2,5 mln osób.

Wysoka stopa ubóstwa dotyczy przede wszystkim osób zamieszkałych na wsi oraz w małych miastach, liczących do 20 tys. mieszkańców. Z problemem ubóstwa borykają się najczęściej mieszkańcy województw warmińsko-mazurskiego, podlaskiego, lubelskiego i świętokrzyskiego.

Cofamy się do PRL-u

Cofamy się do PRL-u

Przyjęcie przez Senat nowelizacji ustawy o zgromadzeniach publicznych cofa nas do czasów PRL i jest czarnym dniem polskiej demokracji.

Blisko dwa miesiące temu prezydent Rosji, Władimir Putin, podpisał znowelizowane prawo o zgromadzeniach, w którym stukrotnie podwyższono kary za udział w manifestacji, na którą władza nie wyraziła zgody. Dzisiejszej decyzji Senatu nie można ocenić inaczej jak krok Polski w kierunku Rosji Putina, a nie demokratycznego państwa szanującego prawa obywateli do sprzeciwu.

Jeszcze raz powtarzamy, że zmiany w ustawie będące inicjatywą Prezydenta RP, a przyjęte przez koalicję PO-PSL ograniczają podstawowe prawo wolności obywateli – prawo do zgromadzeń publicznych. Nowelizacja oddaje urzędnikom prawo do decydowania o podstawowych prawach obywateli. Nowe przepisy zostały zmienione w taki sposób, że uniemożliwią zorganizowanie legalnej manifestacji. To nie mieści się w standardach demokratycznych. Wprowadzając kary materialne zmienione prawo przerzuca odpowiedzialność ze służb publicznych na organizatorów manifestacji.

Nowelizacja została przyjęta bez konsultacji społecznych, co jest złamaniem obowiązującego w Polsce prawa. Już choćby z tego powodu niezwłocznie ją zaskarżymy do Trybunału Konstytucyjnego.

Senatorowie, którzy głosowali za ustawą stali się bezmyślną maszynką do głosowania i nie znaleźli w sobie wystarczająco odwagi do wzniesienia się ponad partyjną lojalność. Staliście się uczestnikami kolejnej farsy przyjmowania głupiego i szkodliwego prawa. Hańba i wstyd.

Jednocześnie dziękujemy tym senatorom, którzy znaleźli w sobie odwagę i zagłosowali przeciwko tej farsie.

Oświadczamy, że nie zmienimy swoich działań. Jeśli nie da się legalnie, będziemy protestować nielegalnie. Jednocześnie proponujemy, aby politycy od razu zdelegalizowali związki zawodowe, stowarzyszenia i organizacje, które mogłyby protestować. Problem zniknie. Po co stosować półśrodki.

Piotr Duda
Przewodniczący Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”
26.07.2012 r.

Bezrobotni zajmują kolejne gospodarstwo

Bezrobotni zajmują kolejne gospodarstwo

Około 1000 osób z andaluzyjskiego związku SOC-SAT rozpoczęło 24 lipca okupację gospodarstwa La Turquilla w pobliżu Sewilli. Liczące 1200 hektarów gospodarstwo administrowane przez hiszpańskie ministerstwo obrony w ogromnej większości stanowią nieużytki, wojsko wykorzystuje zaledwie 20 hektarów na potrzeby hodowli klaczy.

Aby uniknąć bezpośredniej konfrontacji z przebywającymi na terenie stadniny żołnierzami oraz funkcjonariuszami Guardia Civil związkowcy postanowili nie podejmować próby zajęcia budynków i rozpoczęli przygotowania zmierzające do utworzenia infrastruktury niezbędnej do kontynuowania okupacji. W godzinach popołudniowych ukończono pierwsze prace nad strefą, w której ponad stu związkowców spędzi pierwszą noc.

– „Nie chcemy własności ziemi, chcemy ją użytkować żeby dawała pracę i tworzyła bogactwo, a nie służyła wyłącznie do pobierania unijnych subwencji” – powiedział rzecznik prasowy związku, Diego Cañamero. Podkreślił, że w regionie panuje 40-procentowe bezrobocie i celem związku nie jest symboliczna okupacja, ale faktyczne rozpoczęcie produkcji rolnej na terenie gospodarstwa. – „Wierzymy w to, co robimy i robimy to pokojowo, jeśli nas wyrzucą wrócimy i będziemy to robić aż rząd przekaże ziemię pracownikom”.
To już drugie gospodarstwo w Andaluzji przejęte przez bezrobotnych mieszkańców – od marca trwa okupacja Somonte w prowincji Kordoba.
___________
Przedruk za: http://hiszpania.eu.org/