Uzdrowisko walczy!

Uzdrowisko walczy!

Przeciwko prywatyzacji swego pracodawcy protestuje załoga Uzdrowiska Świnoujście i podmioty wspierające ich. 12 organizacji porozumiało się, by razem zbierać podpisy mieszkańców kurortu, kuracjuszy i wczasowiczów pod protestem do rządu.

Jak informuje „Gazeta Wyborcza”, Ministerstwo Skarbu Państwa chce sprzedać sześć z siedmiu uzdrowisk, które dotąd były na liście wyłączonych z prywatyzacji, w tym Uzdrowisko Świnoujście. W lipcu alarm w tej sprawie podnieśli związkowcy oraz politycy PiS i SLD, którzy uważają, że prywatyzacja zamknie kuracjuszom drogę do leczenia w ramach NFZ, a nowy właściciel nastawi się na zyskowne, komercyjne usługi.

Pracownicy Uzdrowiska Świnoujście boją się o swoją pracę. – „Z kiedyś ponad 700-osobowej załogi zostało 250 osób. Latami wyrzekaliśmy się podwyżek, premii, żeby przeprowadzać remonty. Dzięki temu powstały tu piękne budynki, a teraz to sprywatyzować?” – mówi Jolanta Zielińska, przewodnicząca zakładowych Związków Zawodowych Uzdrowisk Polskich OPZZ.

Uzdrowisko Świnoujście to dzisiaj siedem obiektów sanatoryjnych i Zakład Przyrodoleczniczy „Rusałka”. Nie przynosi strat. – „Ubiegłoroczne przychody to 21,5 mln zł, a wynik netto – 136 tys. zł. Bo dużo wydaliśmy na modernizację i przebudowę” – mówi Dariusz Śliwiński, prezes Uzdrowiska Świnoujście SA. Uzdrowisko specjalizuje się we wczesnej kardiologii (rehabilitacji po zawałach), pulmonologii, endokrynologii, reumatologii, dermatologii.

– „Świnoujście to uzdrowisko z ponadstuletnią tradycją” – oburza się zastępca prezydenta Świnoujścia, Joanna Agatowska. – „Nowy właściciel może nie będzie chciał prowadzić takich usług i po krótkim okresie, na jaki państwo zabezpieczy je, zechce zmienić profil firmy. Rada miasta już 28 czerwca podjęła uchwałę, że jest przeciwna i przekazała ją do ministra. To jedna z największych firm w mieście” – podkreśla.

16 lipca w Świnoujściu porozumiało się 12 organizacji (związki zawodowe, stowarzyszenia, PiS, SLD, Partia Kobiet), by wspólnie zbierać podpisy pod protestem do rządu wśród mieszkańców, turystów i kuracjuszy.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Nielegalne reklamy – out!

Nielegalne reklamy – out!

Międzynarodowe Stowarzyszenie Reklamy IAA oraz Izba Gospodarcza Reklamy Zewnętrznej rozpoczęły kampanię edukacyjno-prewencyjną przeciw nielegalnym reklamom outdoorowym.

Jak informuje portal Wirtualnemedia.pl, w ramach kampanii IAA i IGRZ zamierzają udostępniać dane o nielegalnych powierzchniach reklamowych. Ich lista, aktualizowana przez nadzór budowlany, trafi następnie do właścicieli nośników reklamy zewnętrznej, domów mediowych zajmujących się jej sprzedażą oraz do reklamodawców. Organizacje planują także włączyć zagadnienia zmian prawnych w tym zakresie do tematyki konferencji branżowych, którym patronują.

IAA i IGRZ podkreślają, że podejmują takie działania ze względu na nagminne łamanie prawa przez branżę reklamową w kwestii zakazu wieszania reklam na budynkach mieszkalnych. A to zdaniem organizacji szkodzi nie tylko wizerunkowi samej branży i reklamującym się firmom, ale także wprowadza niepotrzebny chaos komunikacyjny w strefie miejskiej. – „Budynki objęte remontem dachu czy piwnicy nie powinny być zasłaniane siatkami reklamowymi. Po prostu zdrowy rozsądek wskazuje, że takie reklamy to ewidentne nadużycie ze strony właściciela lub zarządcy budynku” – mówi Lech Kaczoń, prezes IGRZ. Dodaje, iż organizacjom zależy na wypracowaniu dobrych praktyk w tym zakresie i na skutecznym interweniowaniu w przypadku naruszenia prawa.

W najbliższym numerze „Nowego Obywatela” opublikujemy obszerny tekst poświęcony przeciwdziałaniu nielegalnym lub nadmiernie ekspansywnym reklamom w przestrzeni publicznej.

Praca zamiast zasiłku

Praca zamiast zasiłku

Część samorządów dostrzegła możliwości, jakie dają klauzule społeczne – zamiast zasiłków i świadczeń socjalnych lepiej dać potrzebującym pracę.

Jak informuje „Rzeczpospolita”, samorządowcy oceniają klauzule społeczne jako skuteczne narzędzie aktywizacji zawodowej osób wykluczonych. Poza tym, dodatkową zachętę do ich wykorzystywania może stanowić fakt, że zamówienia wykonywane przez spółdzielnie socjalne są tańsze nawet o 20 proc.

– „W ubiegłym roku klauzule społeczne zastosowaliśmy w czterech przetargach prowadzonych zgodnie z przepisami prawa zamówień publicznych” – informuje Marcin Pluta, burmistrz miasta Brzeziny. – „W tym roku planujemy co najmniej pięć takich postępowań. Klauzule społeczne chcemy m.in. zamieścić w przetargu, w którym wyłoniony zostanie podmiot odpowiedzialny za odbieranie odpadów komunalnych od właścicieli nieruchomości” – dodaje. Klauzule społeczne stosują również np. Kraków i Gdańsk, udzielając zamówień na usługi utrzymania czystości i porządku w budynkach stanowiących własność miasta, a także na innych terenach i w obiektach miejskich.

Przypomnijmy, iż stosując klauzule społeczne, zamawiający może określić, że chce, aby zamówienie było wykonywane przez osoby bezrobotne, leczone z uzależnienia od alkoholu lub narkotyków, chore psychicznie, bezdomne czy zwalniane z zakładów karnych, albo że o udzielenie zamówienia mogą ubiegać się wyłącznie wykonawcy, u których ponad 50 proc. zatrudnionych stanowią osoby niepełnosprawne.

Gminy mogą także utworzyć spółdzielnie socjalne, zatrudniające osoby ze wspomnianych wyżej grup wykluczonych społecznie. Taka gminna spółdzielnia może ubiegać się o zamówienie bez konieczności stosowania przepisów o zamówieniach publicznych.

W bieżącym numerze kwartalnika „Nowy Obywatel” opublikowaliśmy obszerny tekst o korzyściach społecznych, jakie daje taka forma zlecania zamówień publicznych.

Przeżuli i wypluli

Przeżuli i wypluli

Przewodniczący Sekcji Krajowej Handlu NSZZ „Solidarność” Alfred Bujara negatywnie ocenia praktyki wielkich sieci handlowych względem pracowników.

Alfred Bujara na łamach „Tygodnika Solidarność” krytykuje sieci handlowe, które zwalniają pracowników mimo rosnących zysków. – „Kiedy zagraniczne sieci handlowe wchodziły do Polski, to uzyskały naprawdę korzystne warunki do działania. Były zwalniane z podatku, ale w zamian za finansowe przywileje miały stworzyć dobre miejsca pracy. W handlu miało przybyć wiele nowych, dobrych miejsc pracy, widzimy jednak, że jest całkiem inaczej” – mówi przewodniczący Sekcji Krajowej Handlu NSZZ „Solidarność”.

– „W hipermarketach, w dyskontach pracuje dziś coraz mniej ludzi. Zwalnia się doświadczonych pracowników, pozostali są obciążeni pracą ponad siły, za co dostają nędzne, często niepodwyższane od lat wynagrodzenie. Niepokojąco rośnie liczba umów śmieciowych, umów na czas określony. Handlowców z doświadczeniem coraz częściej zastępuje się ludźmi z agencji pracy tymczasowej” – komentuje Bujara. Jak dodaje, cięcie kosztów pracodawcy chętnie tłumaczą kryzysem, ale w naszym kraju transnarodowy handel kryzysu wcale nie odczuwa. – „Przeciwnie, sprzedaż oraz zyski zagranicznych firm wciąż rosną. Największe sieci w bezpardonowej walce o udziały w rynku otwierają kolejne sklepy, inwestują w reklamę, budują nowe siedziby. Wszystko kosztem własnych pracowników” – dodaje związkowiec.