Śmieciowe umowy do śmietnika!

Śmieciowe umowy do śmietnika!

W ciągu 2-3 tygodni zostanie wysłana do Komisji Europejskiej skarga przeciw Polsce związana ze stosowaniem umów o pracę na czas określony – poinformował rzecznik prasowy NSZZ „Solidarność”.

W komunikacie dotyczącym sprawy związek wskazał, że Prezydium Komisji Krajowej „Solidarności” postanowiło złożyć skargę na Polskę do Komisji Europejskiej „w sprawie niewłaściwej implementacji norm europejskiego prawa pracy w kontekście umów na czas określony”.

Wyjaśniono, że chodzi o dyrektywę dotyczącą porozumienia ramowego w sprawie pracy na czas określony, zawartego przez Europejską Unię Konfederacji Przemysłowych i Pracodawców (UNICE), Europejskie Centrum Przedsiębiorstw Publicznych (CEEP) oraz Europejską Konfederację Związków Zawodowych (ETUC).

„»Solidarność« uważa, że Polska nie zapobiega nadużyciom wynikającym z wykorzystywania kolejnych umów na czas określony, wyłącza pozostałe umowy terminowe, stosuje zbyt krótki czas pomiędzy jedną a drugą umową oraz dopuszcza do wielokrotnego zawierania takich umów dla wykonania prac o charakterze cyklicznym” – poinformowano w komunikacie.

Wątpliwości związkowców budzi art. 251 Kodeksu pracy. „Solidarność” uważa, że przepis ten nie ustanawia ram dla zapobiegania nadużyciom wynikającym z wykorzystywania kolejnych umów na czas określony (umowy na czas wykonania określonej pracy, umowy na okres próbny). Zaznaczono, że regulacja ta odnosi się jedynie do umów o pracę zawartych na czas określony, z wyłączeniem pozostałych umów terminowych.

Według związku polskie prawo pracy – niezgodnie z regulacjami UE – uznaje za kolejne umowy o pracę na czas określony tylko takie, pomiędzy którymi nie występuje przerwa dłuższa niż jeden miesiąc.

„Solidarność” wskazuje ponadto, że zaskarżony przepis wśród obiektywnych powodów usprawiedliwiających wielokrotne zawieranie umów okresowych wymienia umowy zawierane dla wykonania prac o charakterze cyklicznym.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Chrońmy życie

Chrońmy życie

Coraz więcej kobiet nie rezygnuje z pracy mimo zaawansowanej ciąży. Tymczasem najnowsze badania naukowe dowodzą, że jest to szkodliwe dla zdrowia dziecka.

Jak informuje „Dziennik Gazeta Prawna”, naukowcy z University of Essex przeprowadzili badania w Wielkiej Brytanii i USA, na podstawie których stwierdzili, iż szkodliwość pracy kobiet przez cały okres ciąży jest porównywalna do szkodliwości palenia papierosów w tym okresie. Nadmierna aktywność i stres u kobiet, do których przyczynia się praca, w ostatnich dwóch miesiącach ciąży mogą powodować wolniejszy przyrost wagi dziecka w łonie matki. W rezultacie noworodki kobiet, które pozostają zbyt długo aktywne zawodowo, rodzą się średnio o 230 gramów lżejsze, niż te, których matki przerwały pracę jeszcze przed szóstym miesiącem ciąży. Ma to duże znaczenie, ponieważ – jak wykazały wcześniejsze badania – dzieci z niską masą urodzeniową są narażone na większe ryzyko złego stanu zdrowia i wolniejszy rozwój, mogą też cierpieć z powodu różnych problemów w późniejszym życiu.

Wobec tej sytuacji naukowcy uważają, że kobiety potrzebują bardziej elastycznych urlopów macierzyńskich i większej ilości odpoczynku przed, a nie po porodzie.

Kooperatywa kontra kapitalizm

Kooperatywa kontra kapitalizm

9 sierpnia (czwartek) w Krakowie w ramach projektu „Po kapitalizmie” odbędzie się spotkanie z redaktorem naszego pisma. Opowie on o zaletach spółdzielczości jako alternatywie wobec kapitalistycznych stosunków własności.

Szymon Surmacz podczas wykładu pt. „Co to jest spółdzielnia? Kooperatyzm vs kapitalizm” odpowie m.in. na pytania, na czym polega koncepcja kooperatywy. Będzie można razem z nim przedyskutować kwestię, czy spółdzielczość pozwala przezwyciężyć globalne konsekwencje neoliberalnego modelu gospodarki kapitalistycznej i jaka gospodarka tworzy prawdziwą demokrację,

Poczęstunek na spotkaniu zapewni nowa krakowska Spółdzielnia: Organic bar & take-away.

Zapraszamy!

Kraków, Galeria Sztuki Współczesnej Bunkier Sztuki, pl. Szczepański 3a, 9.08.2012 (czwartek), godz. 18:30, wstęp wolny.

Uratować ratujących

Uratować ratujących

Małopolscy ratownicy apelują o uregulowanie norm i czasu pracy kierowców transportu sanitarnego. Zaznaczają też, że żadna instytucja nie kontroluje stanu technicznego ani jakości wyposażenia karetek.

Jak informuje „Gazeta Krakowska”, wystąpienie ratowników to pokłosie tragicznego wypadku z udziałem karetki, do którego doszło w nocy z 30 na 31 lipca w miejscowości Borki (woj. łódzkie). Kierowca karetki firmy medycznej Multimedis zjechał na przeciwległy pas i zderzył się z tirem. Pacjentka zmarła na miejscu, kierowca kilka godzin później w szpitalu.

– „To straszna tragedia, ale może przyczyni się do tego, że urzędnicy wezmą pod lupę firmy zabezpieczające transport sanitarny” – zastanawiają się krakowscy ratownicy. Zaznaczają, że brak sprecyzowanych przepisów i norm czasu pracy kierowców doprowadza do wielu niebezpiecznych sytuacji.

– „Bywa, że sanitariusze po dwunastogodzinnym dyżurze przesiadają się na miejsce kierowcy i dalej pracują. To nie są pojedyncze przypadki” – ostrzega jeden z ratowników. Maciej Filipiak z wydziału ruchu drogowego małopolskiej policji przyznaje, że kierowców karetek nie obejmuje unijne rozporządzenie nr 561, które szczegółowo określa, ile czasu kierowca może być w trasie, ile powinien mieć przerw w podróży i kiedy oraz jak długo powinien trwać jego odpoczynek. – „Nawet jeśli stwierdzimy, że kierowca karetki pracuje już całą dobę, to i tak nie możemy wyciągnąć wobec niego konsekwencji” – tłumaczy Filipiak.

Mateusz Komza, szef Polskiej Rady Ratownictwa Medycznego, od lat domaga się sprecyzowania przepisów dotyczących norm pracy i kwalifikacji kierowców i ratowników karetek sanitarnych. Jak dotąd, bez skutku.