Wielki handel psuje jakość?

Wielki handel psuje jakość?

Prezes Dagomy, firmy zajmującej się przetwórstwem owocowo-warzywnym, krytycznie wypowiada się na temat działań sieci handlowych, które „wykańczają” polskich producentów i zmuszają ich do produkowania wyrobów kiepskiej jakości.

Jak informuje „Portal Spożywczy”, zdaniem Georgiosa Orfanosa, prezesa Dagomy, rozwój sieci dyskontowych w Polsce jest „ewenementem na skalę europejską”, co sprawia, że „tracą na tym polscy kupcy, handlowcy i całe społeczeństwo”.

Orafnos zarzuca dyskontom stawianie takich warunków w umowach (chodzi o zaniżanie cen produktów), które sprawiają, że producentom nie opłaca się dla nich produkować, albo zmuszeni są obniżać jakość, żeby wyjść na swoje. – „Jeśli podpisuje się kontrakt na rok z ustaloną ceną, to nawet ze względu na nieprzewidziane zdarzenia (w 2011 r. był to np. potężny skok cenowy cukru), trzeba dotrzymać tych sztywnych postanowień, co jednocześnie oznacza straty dla producenta. A jak przekonaliśmy się w ostatnich sezonach, cen surowców nie da się przewidzieć” – wyjaśnia. – „Dodatkowo w Polsce nie ma żadnego odgórnego wsparcia rodzimego handlu. Ani władze regionalne, ani rząd nie chce zatrzymać ekspansji dyskontów!” – dodaje.

Obecnie Dagoma nie produkuje na zlecenie żadnej sieci handlowej. – „Nie zamierzam firmować produktów złej jakości, a Dagoma nie będzie produkować »sztucznej żywności« tylko dla zysku. Jak wiadomo, można wyprodukować dżem czy sok za kilka groszy, ale bez zawartości owoców” – mówi prezes.

Jego zdaniem w Polsce nie przykłada się wagi do jakości produktów. – „Poczynania decydentów, rządów czy przepisy, które tworzą są niekiedy pozbawione logiki. Ostatnio przystosowaliśmy zakład do przepisów HACCP, wydaliśmy na to określoną sumę pieniędzy, a polskie przepisy zabraniają nam eksponować certyfikat na etykiecie produktów, żeby nie tworzyć »niezdrowej« konkurencji między producentami. Czyli klient tak naprawdę nie ma szans ocenić jakości wyrobu, który kupuje…” – stwierdza Orfanos.

Dodaje, że na całym świecie odbywają się różnego rodzaju akcje i programy uświadamiające społeczeństwo, co należy jeść, a w Polsce dzieje się dokładnie odwrotnie. – „Wygląda to jak lobby za dyskontami, które sprzedają tanią żywność dla społeczeństwa, które nie jest jeszcze bogate” – tłumaczy.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Chrońmy życie

Chrońmy życie

Coraz więcej kobiet nie rezygnuje z pracy mimo zaawansowanej ciąży. Tymczasem najnowsze badania naukowe dowodzą, że jest to szkodliwe dla zdrowia dziecka.

Jak informuje „Dziennik Gazeta Prawna”, naukowcy z University of Essex przeprowadzili badania w Wielkiej Brytanii i USA, na podstawie których stwierdzili, iż szkodliwość pracy kobiet przez cały okres ciąży jest porównywalna do szkodliwości palenia papierosów w tym okresie. Nadmierna aktywność i stres u kobiet, do których przyczynia się praca, w ostatnich dwóch miesiącach ciąży mogą powodować wolniejszy przyrost wagi dziecka w łonie matki. W rezultacie noworodki kobiet, które pozostają zbyt długo aktywne zawodowo, rodzą się średnio o 230 gramów lżejsze, niż te, których matki przerwały pracę jeszcze przed szóstym miesiącem ciąży. Ma to duże znaczenie, ponieważ – jak wykazały wcześniejsze badania – dzieci z niską masą urodzeniową są narażone na większe ryzyko złego stanu zdrowia i wolniejszy rozwój, mogą też cierpieć z powodu różnych problemów w późniejszym życiu.

Wobec tej sytuacji naukowcy uważają, że kobiety potrzebują bardziej elastycznych urlopów macierzyńskich i większej ilości odpoczynku przed, a nie po porodzie.

Kooperatywa kontra kapitalizm

Kooperatywa kontra kapitalizm

9 sierpnia (czwartek) w Krakowie w ramach projektu „Po kapitalizmie” odbędzie się spotkanie z redaktorem naszego pisma. Opowie on o zaletach spółdzielczości jako alternatywie wobec kapitalistycznych stosunków własności.

Szymon Surmacz podczas wykładu pt. „Co to jest spółdzielnia? Kooperatyzm vs kapitalizm” odpowie m.in. na pytania, na czym polega koncepcja kooperatywy. Będzie można razem z nim przedyskutować kwestię, czy spółdzielczość pozwala przezwyciężyć globalne konsekwencje neoliberalnego modelu gospodarki kapitalistycznej i jaka gospodarka tworzy prawdziwą demokrację,

Poczęstunek na spotkaniu zapewni nowa krakowska Spółdzielnia: Organic bar & take-away.

Zapraszamy!

Kraków, Galeria Sztuki Współczesnej Bunkier Sztuki, pl. Szczepański 3a, 9.08.2012 (czwartek), godz. 18:30, wstęp wolny.

Uratować ratujących

Uratować ratujących

Małopolscy ratownicy apelują o uregulowanie norm i czasu pracy kierowców transportu sanitarnego. Zaznaczają też, że żadna instytucja nie kontroluje stanu technicznego ani jakości wyposażenia karetek.

Jak informuje „Gazeta Krakowska”, wystąpienie ratowników to pokłosie tragicznego wypadku z udziałem karetki, do którego doszło w nocy z 30 na 31 lipca w miejscowości Borki (woj. łódzkie). Kierowca karetki firmy medycznej Multimedis zjechał na przeciwległy pas i zderzył się z tirem. Pacjentka zmarła na miejscu, kierowca kilka godzin później w szpitalu.

– „To straszna tragedia, ale może przyczyni się do tego, że urzędnicy wezmą pod lupę firmy zabezpieczające transport sanitarny” – zastanawiają się krakowscy ratownicy. Zaznaczają, że brak sprecyzowanych przepisów i norm czasu pracy kierowców doprowadza do wielu niebezpiecznych sytuacji.

– „Bywa, że sanitariusze po dwunastogodzinnym dyżurze przesiadają się na miejsce kierowcy i dalej pracują. To nie są pojedyncze przypadki” – ostrzega jeden z ratowników. Maciej Filipiak z wydziału ruchu drogowego małopolskiej policji przyznaje, że kierowców karetek nie obejmuje unijne rozporządzenie nr 561, które szczegółowo określa, ile czasu kierowca może być w trasie, ile powinien mieć przerw w podróży i kiedy oraz jak długo powinien trwać jego odpoczynek. – „Nawet jeśli stwierdzimy, że kierowca karetki pracuje już całą dobę, to i tak nie możemy wyciągnąć wobec niego konsekwencji” – tłumaczy Filipiak.

Mateusz Komza, szef Polskiej Rady Ratownictwa Medycznego, od lat domaga się sprecyzowania przepisów dotyczących norm pracy i kwalifikacji kierowców i ratowników karetek sanitarnych. Jak dotąd, bez skutku.