6 groszy dla rolnika, znacznie więcej dla pośrednika

6 groszy dla rolnika, znacznie więcej dla pośrednika

Producenci warzyw alarmują: ceny skupu w tym sezonie nie pokrywają nawet 50 proc. poniesionych nakładów. Zwrócili się o pomoc do ministra rolnictwa.

Jak informuje portal Farmer.pl, rolnicy – producenci warzyw z gminy Nowe Skalmierzyce, skierowali list do ministra rolnictwa, zwracając uwagę na niskie ceny skupu warzyw, które powodują, że produkcja staje się nieopłacalna. „Jako właściciele rodzinnych, dobrze funkcjonujących gospodarstw znaleźliśmy się w sytuacji bez wyjścia. Niekorzystne warunki pogodowe w połączeniu z bardzo niskimi cenami skupu tak ziemniaków, jak i pozostałych warzyw spowodowały, że nasze gospodarstwa znalazły się na skraju bankructwa” – czytamy w liście do ministra. Jak informują rolnicy, tegoroczne ceny skupu ziemniaków, oscylujące w granicach od 6 do 10 groszy za kilogram, nie pokrywają nawet 50 proc. kosztów produkcji. To samo dotyczy innych warzyw.

Tymczasem, jak zauważają rolnicy, „ceny detaliczne, gdzie towar trafia bezpośrednio do konsumenta są od 600 do 1000 proc. wyższe, a na tej operacji najwięcej zarabia pośrednik”.

Rolnicy apelują o zdecydowane działania ze strony Ministerstwa Rolnictwa. Domagają się m.in. kontrolowanego wwozu towaru przez sieci handlowe oraz wprowadzenia marży maksymalnej dla pośredników.

Producenci warzyw z gminy Nowe Skalmierzyce zawiązali również komitet protestacyjny i planują przeprowadzenie akcji protestacyjnej przed Starostwem Powiatowym w Ostrowie Wielkopolskim.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Związek broni nas wszystkich

Związek broni nas wszystkich

OPZZ zaskarżył do Trybunału Konstytucyjnego nowelizację ustawy podwyższającą wiek emerytalny.

„Podniesienie wieku emerytalnego było błędem, od początku OPZZ miał takie zdanie. Decyzja, którą podjął rząd była decyzją polityczną bez argumentów merytorycznych, bez wyliczeń, bez uzasadnień. Dlatego OPZZ zaskarża przyjętą przez parlament i podpisaną przez prezydenta ustawę o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych z 11 maja bieżącego roku” – mówił podczas piątkowej konferencji prasowej Jan Guz, przewodniczący OPZZ. Ocenił, że ustawa ta jest niesprawiedliwa i odbiera prawa nabyte obywateli.

„Uważamy, że państwo nie zyska na podwyższeniu wieku emerytalnego. Pewne wydatki zostaną przesunięte do innych działów, np. do pomocy społecznej. Zostanie obciążony też fundusz chorobowy w ZUS, zostanie obciążony fundusz emerytalny i zostanie obciążony fundusz rentowy” – mówił Guz. Dodał, że z badań wynika, iż polskie społeczeństwo w zdrowiu żyje coraz krócej. „Nie podzielamy poglądu rządu, że dla ratowania finansów publicznych, dla zapewnienia dodatkowych dochodów dla wąskiej grupy biznesu jest dzisiaj potrzeba podniesienia wieku emerytalnego”.

OPZZ stwierdził też we wniosku do TK, że nowe przepisy „zmieniają reguły gry podczas jej trwania”. Chodzi o objęcie nowymi przepisami osób, które już są na rynku pracy. „Nie może być tak, że prawa nabyte, pieniądze odłożone przez obywateli nie są zabezpieczone przez państwo. Dla potrzeb politycznych sięga się po te pieniądze wówczas, kiedy politycy sobie o tym zamarzą” – mówił.

Związkowcy twierdzą też, że wprowadzenie emerytur częściowych jest niesprawiedliwe społecznie. „Za przepracowany okres pracownik powinien otrzymywać należną mu emeryturę liczoną według normalnych zasad – a nie obniżoną o połowę. Odebranie prawa do połowy należnego świadczenia jest wprost sprzeczne z gwarancjami wynikającymi z zasady demokratycznego państwa prawnego” – czytamy w uzasadnieniu wniosku OPZZ.

Guz odniósł się też do licznych zapowiedzi m.in. partii politycznych, że te zaskarżą ustawę emerytalną do TK. „OPZZ dotychczas jako jedyna organizacja społeczna, związkowa zaskarżyła tę ustawę, mimo że deklaracji ze strony partii politycznych, różnych organizacji było wiele”.

Wiceprzewodnicząca OPZZ Wiesława Taranowska mówiła podczas konferencji prasowej, że podczas procedowania ustawy emerytalnej „były szumnie zapowiadane programy osłonowe dla ludzi, którzy są w wieku przedemerytalnym oraz dla ludzi młodych. Do dnia dzisiejszego takie programy się nie ukazują. Ani dotyczące polityki prorodzinnej, ani rynku pracy. W ogóle nie ma mowy o programach dla osób 50+ czy 60+. To wszystko były czcze słowa i czcze obietnice” –mówiła Taranowska.

W najbliższym numerze kwartalnika „Nowy Obywatel” opublikujemy obszerny tekst analizujący liczne rozwiązania osłonowe, które towarzyszyły podnoszeniu wieku emerytalnego w innych krajach.

Jest lepiej – oby było dobrze

Jest lepiej – oby było dobrze

Po latach ekspansji motoryzacji indywidualnej trend się odwraca: przesiadamy się z aut do tramwajów i pociągów.

Jak informuje portal wnp.pl, na początku roku 55 proc. ankietowanych przez ING Bank odpowiedziało, że z powodu podwyżek cen paliw rzadziej jeździ autem, szczególnie do pracy. Decyzje o skorzystaniu z komunikacji miejskiej ułatwiają też jakościowe zmiany w ofercie, zwłaszcza w dużych miastach. Zachęcają nowe tramwaje i autobusy, już przeważnie niskopodłogowe, klimatyzowane i funkcjonalne, podobnie jak nowe pociągi. Dzięki środkom unijnym samorządy nadrabiają 20 lat zastoju inwestycyjnego w tabor.

Pojawiają się też nowe rozwiązania. Linie komunikacyjne są wydłużane poza rosnące aglomeracje. Popularnością cieszą się parkingi typu P&R (parkuj i jedź), a jeszcze większym – zintegrowane bilety. Na przykład Warszawska Karta Miejska pozwala korzystać z pociągów SKM, Kolei Mazowieckich, ale i środków Zarządu Transportu Miejskiego. Taki bilet kosztuje mniej, niż kupowany poprzednio na linie poszczególnych przewoźników, a kwartalnie wynosi równowartość jednego tankowania średniolitrażowego auta (220 zł). Istotny jest również krótszy czas przejazdu. Po remontach torów pociągi podmiejskie w okolicach Warszawy osiągają średnią prędkość przejazdową 60 km/h, podczas gdy samochody grzęzną w korkach.

Podobny system zintegrowany ma już od 2010 r. Poznań. Z analiz tamtejszego ZTM wynika, że pozwoliło to zwiększyć częstotliwość połączeń, znacząco zmniejszyć koszty dojazdu, a tym samym – zwiększyć liczbę pasażerów.

Z danych GUS wynika, iż w 2010 r. z komunikacji miejskiej skorzystało ponad 3,9 mld osób, o 3,3 proc. więcej niż rok wcześniej. Wyraźnie zwiększył się też tabor (o 2-3 proc.), a także odmłodniał. – „Tylko z naszej fabryki wyjechało 1205 autobusów i trolejbusów, więcej o 7,5 proc., a w kraju sprzedaliśmy ponad 500 sztuk, czyli jak nigdy dotychczas” – mówi Mateusz Figaszewski, rzecznik prasowy Solaris Bus & Coach.

Wciąż ogromna jest jednak skala potrzeb wymiany taboru – np. tramwajów w aglomeracji śląskiej, w Krakowie, Łodzi, Bydgoszczy i Toruniu, a także taboru kolejowego. Problemem kolei jest też zła infrastruktura. Na przykład w powiatach strzelecko-drezdeneckim czy sulęcińskim ponad 40 proc. miejscowości nie ma żadnych połączeń – linii kolejowych nigdy nie było lub je zamknięto. Autobusy nie kursują, bo trasy są nierentowne. Polska Izba Gospodarcza Transportu Samochodowego i Spedycji wyszczególnia tylko trzy województwa, w których 70 proc. miejscowości ma regularną komunikację podmiejską i regionalną (dolnośląskie, podkarpackie i śląskie) i cztery z poziomem 60-70 proc. Jeśli chodzi o mieszkańców małych miast i wsi, w najlepszym wypadku 40 proc. może liczyć, że pojawi się u nich autobus. A jeszcze pięć lat temu prawie we wszystkich województwach „pokrycie” transportem autobusowym było bliskie 80 proc.

Kryzys uderza w prawa pracowników

Kryzys uderza w prawa pracowników

Kilkudziesięciu zabitych, tysiące aresztowanych i pozbawionych pracy – pesymistyczne statystki płyną z ostatniego raportu na temat łamania praw związkowych na świecie.

Co najmniej 76 związkowców straciło życie w ubiegłym roku, z czego aż 56 przypadków miało miejsce w Ameryce Południowej. Od lat ten kontynent przoduje w tragicznych statystykach przesyłanych do Międzynarodowej Konfederacji Związków Zawodowych, która każdego roku sporządza i publikuje raport o łamaniu praw związkowych.

– „W tym roku MKZZ zwraca uwagę, iż wiele aktów przemocy wobec pracowników broniących swoich praw związanych jest z wydarzeniami w Afryce Północnej, gdzie związki włączyły się w tzw. arabską wiosnę 2011. Łamaniu praw związkowych sprzyja również globalny kryzys, który uderza przede wszystkim w pracowników” – mówi Anna Wolańska z Biura Zagranicznego Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”. Wiele rządów uznało, że najlepszym sposobem na walkę z kryzysem jest ograniczanie praw pracowniczych i dalsza liberalizacja stosunków pracy. Z brutalną reakcją władz spotykają się strajki pracowników, upominających się o lepsze warunki pracy, jak miało to miejsce m.in. w Gruzji, Kenii, Południowej Afryce czy Indiach.  Również w demokratycznych krajach rządzący osłabiają prawa do zrzeszania się czy zawierania układów zbiorowych.

W naszym kraju prawo gwarantuje podstawowe wolności związkowe. Niestety powszechna wrogość wobec działalności związkowej, naciski na związki i ich członków czy ograniczone prawo do strajku powodują, że pracownikom w Polsce nie jest łatwo domagać się swoich praw. Świadczą o tym przypadki, które trafiły do części międzynarodowego raportu dotyczącej Polski. Po raz kolejny na niechlubnej liście znalazł się właściciel sieci handlowej Biedronka, JMD S.A., który oskarżona jest o zwolnienie pracowników z powodu ich działalności związkowej. Za podobne bezprawne działania w raporcie znalazł się również: warszawski hotel Jan III Sobieski, AWECO Polska Sp. z o.o. i PLL LOT.

Z łamania praw związkowych „zasłynęło” Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów w Bydgoszczy, którego kierownictwo za pieniądze komunalnej spółki zleciło śledzenie lidera związkowego i przewodniczącego rady zakładowej poza miejscem pracy.

Wspólny raport w sprawie łamania praw związkowych co roku przygotowuje Międzynarodowa Konfederacja Związków Zawodowych. Dane do raportu zbierają organizacje związkowe afiliowane do MKZZ, w tym NSZZ „Solidarność”.

______________
Przedruk za www.solidarnosc.org.pl