Ważniejsze niż złoty cielec

Ważniejsze niż złoty cielec

Budowa wielkiego ropociągu Northern Gateway ma w Kanadzie coraz więcej przeciwników. Ostatnio dołączyły do nich protestanckie Kościoły.

Jak informuje „Dziennik Gazeta Prawna”, anglikańscy biskupi Kolumbii Brytyjskiej i Jukonu zakwestionowali wiarygodność oceny ekologicznej projektu budowy ropociągu z Alberty do Kolumbii Brytyjskiej. W swoim stanowisku wyrazili obawę, iż ostateczne decyzje mogą podlegać wpływom przedsiębiorstw sektora energetycznego. Do krytyki przyłączyła się anglikańska diecezja New Westminster, która wykluczyła ze swojego portfela inwestycyjnego akcje Enbridge – firmy budującej ropociąg. Według portalu Kamloopsnews.ca zastrzeżenia wobec federalnego procesu decyzyjnego, któremu jest poddany projekt Northern Gateway, zgłosiło 28 zgromadzeń prezbiteriańskich. Teraz do krytyki dołączył United Church, największy kanadyjski Kościół protestancki.

Z kolei KAIROS, kanadyjska organizacja ekumeniczna, ogłosiła „Etyczne refleksje w sprawie Northern Gateway” – dokument, w którym domaga się respektowania praw pierwotnych mieszkańców Kanady oraz zwraca uwagę, iż koncentrowanie się na sprawach finansowych utrudnia dostrzeżenie skali problemów ekologicznych. KAIROS przypomina, że ropociąg przesyłałby codziennie ponad pół miliona baryłek ropy przez tereny zagrożone obsunięciami gruntu i trzęsieniami ziemi, zaś tankowce zawijające do portu w Kitimat musiałyby przepływać przez jeden z najgroźniejszych na świecie akwenów – przesmyk Hekate.

Wcześniej swój zdecydowany sprzeciw wobec inwestycji zgłaszali Indianie, przez których tereny ma przebiegać Northern Gateway, a także liczne organizacje ekologiczne i społeczne. Zaś rząd Kolumbii Brytyjskiej, gdzie miałby się mieścić docelowy punkt przesyłu ropy z Alberty, domagał się znacznej rekompensaty finansowej ze względu na ryzyko ekologiczne. Enbridge od dawna ma złą prasę z powodu problemów z zapewnieniem szczelności już istniejących rurociągów.

Narastająca krytyka ze strony kościołów protestanckich stawia w skomplikowanej sytuacji konserwatywny rząd premiera Harpera. Kanadyjscy protestanci w większości głosowali w ostatnich latach na konserwatystów, więc krytyczne opinie Kościołów protestanckich o projekcie promowanym przez rząd Harpera są dla rządu niekorzystne.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Służba zdrowia dla wybranych

Służba zdrowia dla wybranych

W 2011 r. statystyczny Polak na leczenie wydawał średnio 51 zł miesięcznie, czyli 612 zł rocznie. Sześć lat temu było to 360 zł. A więc leczenie kosztuje nas już o kilkadziesiąt procent więcej.

Jak informuje „Dziennik Zachodni”, wzrost poniesionych przez przeciętnego obywatela kosztów leczenia wynika z tego, iż rosną ceny leków i badań diagnostycznych, które często, by przyspieszyć ich termin, Polacy wykonują prywatnie. – „Pacjent, który ma pieniądze, zapewnia sobie lepszy dostęp do ochrony zdrowia, bo stać go i na wykupienie leków, i na prywatną wizytę u lekarza specjalisty. Mamy do czynienia z upadkiem publicznej służby zdrowia i systemu ubezpieczeń, dlatego rosną koszty po stronie chorych. Ludzie biedniejsi są skazani na czekanie w ogromnych kolejkach, tracąc szansę na szybsze podjęcie terapii i na skuteczną diagnostykę” – mówi Adam Sandauer, przewodniczący Stowarzyszenia Obrony Praw Pacjentów „Primum non nocere”.

Już ponad 50 proc. gospodarstw domowych ponosi dodatkowe wydatki na prywatną opiekę zdrowotną. Według raportu firmy Medicover w czasie jednego kwartału 2011 r. największą część domowego budżetu pochłonęły konsultacje i badania (550 zł) oraz leki (375 zł).

Wzrastające wydatki na leczenie z prywatnej kieszeni to także efekt permanentnego niedofinansowania ochrony zdrowia. – „W Polsce mamy do czynienia ze stałym niedofinansowaniem ochrony zdrowia, a brak pieniędzy przekłada się na gorszy dostęp do usług medycznych. Zadłużenie szpitali generuje potężne koszty obsługi długów, wynoszące w danej placówce nawet kilka milionów” – mówi Jacek Kozakiewicz, prezes Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach. Województwo śląskie w latach 2008-2010 dostało na finansowanie świadczeń w ramach NFZ o ponad 1,3 mld zł mniej niż odprowadziło do budżetu. Na 2012 r. dla większości dużych szpitali w Śląskiem zaplanowano niższe kontrakty niż te, jakie miały rok wcześniej. Powodem jest niekorzystny wzór podziału pieniędzy, które nie są w stanie sfinansować działalności tak wielu wysokospecjalistycznych placówek ochrony zdrowia.

Cukier w rękach pracowników

Cukier w rękach pracowników

Akcje Krajowej Spółki Cukrowej nie zadebiutują na giełdzie. Mają trafić tylko do pracowników i plantatorów spółki.

Jak informuje portal Farmer.pl, Ministerstwo Skarbu Państwa potwierdziło, że Krajowa Spółka Cukrowa nie będzie prywatyzowana za pośrednictwem Giełdy Papierów Wartościowych. – „Opracowana przez MSP koncepcja prywatyzacji spółki zakłada powtórzenie procesu prywatyzacji na aktualnie obowiązujących zasadach, tj. w trybie oferty publicznej skierowanej do pracowników spółki i plantatorów buraków cukrowych związanych umowami kontraktacji ze Spółką, poprzedzonej procesem umorzenia części akcji KSC” – informuje biuro prasowe MSP.

Krajowy Związek Plantatorów Buraka Cukrowego, który od początku popierał i walczył o takie rozwiązanie, jest bardzo zadowolony z przebiegu sprawy. Przypomnijmy, że pomysł wprowadzenia Krajowej Spółki Cukrowej na giełdę pojawił się po wstrzymaniu prywatyzacji spółki 30 marca z inicjatywy MSP, z powodu nieprawidłowości przy zapisach na akcje (pisaliśmy o tym tutaj). Pod koniec maja ministerstwo poinformowało organizacje plantatorów, że rozważa możliwość prywatyzacji KSC poprzez giełdę. Plantatorzy wówczas sprzeciwili się tym planom.

– „Od samego początku nie był to dobry pomysł nie tylko dla plantatorów, ale i dla dalszej egzystencji KSC. Ta decyzja MSP zaoszczędziła nam trochę czasu, którego i tak nie jest za dużo. Daje to też nadzieję na szybsze, wspólne z MSP przeprowadzenie prywatyzacji KSC” – mówi Kazimierz Kobza z KZPBC.

Krajowa Spółka Cukrowa jest największym producentem i sprzedawcą cukru w Polsce. W skład koncernu wchodzi siedem cukrowni zlokalizowanych w 5 województwach. Cukrownie te przerabiają rocznie ok. 4 mln ton buraków, dostarczanych przez ok. 17 tys. plantatorów, gospodarujących na 78 tys. hektarów.

Czytają „Nowego Obywatela” – czytaj i Ty!

Czytają „Nowego Obywatela” – czytaj i Ty!

Bieżący numer „Nowego Obywatela” doczekał się recenzji. Jej autorem jest Paweł Rojek, redaktor naczelny pisma „Pressje”.

Recenzja nowego numeru naszego periodyku ukazała się na portalu Rebelya.pl. Paweł Rojek omawia nr 56, zwracając szczególną uwagę na kilka tekstów. Absolutnym hitem numeru jest jednak fragment książki urodzonego we Francji polskiego księdza Edwarda Brzostowskiego, wieloletniego proboszcza robotniczej parafii Kawasaki w Japonii. Książka „Ojcze nasz – krzyk biednych” ukazała się w latach osiemdziesiątych w sześciu językach. „Jeżeli religijny mężczyzna lub kobieta – pisze ks. Brzostowski – zapomina o zwalczaniu przyczyn dehumanizujących nasze społeczeństwo, religii będzie można zarzucić […], że jest jedynie opium dla ludu” – pisze Rojek.

Całą recenzję można przeczytać tutaj.

Wszystkich, którzy dotychczas nie nabyli nowego numeru, zapraszamy do salonów prasowych, salonów Empik, a przede wszystkim do zamówienia prenumeraty. Więcej informacji o zakupie „Nowego Obywatela” można znaleźć tutaj.