Razem lepiej

Razem lepiej

Już ponad 700 stacji paliw w Polsce działa w ramach niezależnych sieci skupiających przynajmniej 10 obiektów. To jedyny sposób, żeby przetrwać walkę z koncernami.

Jak informuje portal wnp.pl, takich sieci jest w naszym kraju ponad 20, z czego dwie największe zrzeszają już ponad 100 placówek. Są to zarówno sieci działające na bazie stowarzyszeń prywatnych właścicieli (Delfin, Moja Stacja) jak również podmioty działające na zasadach zbliżonych do franczyzy (Moya, Huzar). Największym liczbowo graczem w tym gronie jest Delfin (Stowarzyszenie Niezależnych Operatorów Stacji Paliw), które skupia 108 stacji, przy czym tylko 28 spośród nich działa pod wspólną marką Delfin. Stowarzyszenie jest jednak bardzo aktywne na polu legislacyjnym i konsekwentnie broni interesów prywatnych operatorów.

Ponad 100 stacjami może pochwalić się również Huzar, choć w tym przypadku również nie wszystkie stacje zrzeszone w sieci posiadają charakterystyczne żółto-czerwone barwy. Zdecydowana większość posiada jednak wspólną wizualizację, a także szereg elementów oferty, m.in. program lojalnościowy czy gastronomię.

Najmłodszą z dużych sieci prywatnych jest Moya, której operatorem jest firma Anwim. Sieć skupia obecnie 55 stacji, ale nie ukrywa ambicji szybkiego przekroczenia liczby 100 lokalizacji.

Działalność na taką skalę wiąże się jednak z wieloma barierami. Spółki, które do niedawna zarządzały niewielkimi, regionalnymi sieciami, muszą poradzić sobie choćby z wyzwaniami logistycznymi czy administracyjnymi. Dlaczego więc stacje łączą się w sieci? Wielu przedsiębiorców, którzy się na to zdecydowali, miało wcześniej niezbyt dobre doświadczenia ze współpracy z dużymi koncernami. Po wygaśnięciu umów patronackich czy franczyzowych wybrali formułę, w której ich pozycja będzie miała bardziej partnerski charakter. Dla wielu z nich przyłączenie się do sieci jest też jedyną możliwością skutecznego konkurowania z obiektami koncernowymi.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Imperium truje (się)

Imperium truje (się)

Państwowy koncern Rosnieft jest odpowiedzialny za największą liczbę wycieków naftowych w najbogatszym w ropę rejonie Rosji, Chanty-Mansyjsk.

Jak informuje portal wnp.pl, według raportu rosyjskiej agencji nadzoru środowiskowego koncernowi Rosnieft przypisano aż 2727 przypadków wycieku ropy w całym 2011 r., co stanowi 75 proc. wszystkich wycieków w prowincji. Państwowy koncern przeznaczał także najmniej środków na zapobieganie i zwalczanie wycieków. – „Nie musieliśmy szukać zanieczyszczonych miejsc, lecz obszarów, gdzie takich zanieczyszczeń nie było. Wszędzie można było natknąć się na całe jeziora czy rzeki ropy” – tak skalę problemu opisuje były minister zasobów naturalnych, Jurij Trutniew.

Spośród czterech firm wydobywających ropę w rejonie Chanty-Mansyjsk najmniejszą liczbą wycieków może pochwalić się Surgutnieftiegaz – było ich tylko 17. Z kolei Łukoil wyróżnił się pod względem największego spadku liczby wycieków w porównaniu z 2008 r. – ich liczba spadła ze 117 do 46. Problem jednak wciąż pozostaje.

Tak duża skala zanieczyszczenia środowiska spowodowana jest przede wszystkim pogarszającym się stanem technicznym rurociągów naftowych. Spółki nie inwestują wystarczających środków, żeby poprawić tę sytuację.

Problem jest niepokojący w perspektywie rozpoczęcia poszukiwań ropy naftowej w Arktyce. Rosnieft jest jedyną rosyjską spółką dopuszczoną do poszukiwania złóż podmorskich w tym rejonie. Ekolodzy wielokrotnie przestrzegali, że grozi to katastrofą.

Agora zwalnia i zwalnia

Agora zwalnia i zwalnia

Zarząd Agora SA planuje zwolnić ok. 250 pracowników. Bo spółka ma słabsze zyski.

Jak informuje „Nasz Dziennik”, zarząd spółki ma się zwrócić do związku zawodowego działającego przy Agorze i rady pracowników o opinię w sprawie zwolnień. Spółka ma również powiadomić Powiatowy Urząd Pracy o zamiarze przeprowadzenia zwolnień grupowych. Powód? Agora S.A. odnotowała gorsze wyniki finansowe niż w latach ubiegłych.

„Przyczyną planowanych zmian organizacyjnych pociągających za sobą likwidację stanowisk pracy jest osłabienie rynku reklamy i zwiększona dynamika zmian całego rynku mediów. Zamiarem zarządu jest przeprowadzenie zwolnień do 250 pracowników, w okresie do 31 stycznia 2013 roku” – informuje Agora w komunikacie.

Zarząd Agory uważa, iż zmniejszenie zatrudnienia oraz wprowadzenie ostrzejszych mechanizmów kontroli kosztów to jedyny sposób, aby zapewnić spółce „możliwości rozwoju, stabilność i bezpieczeństwo finansowe, zarówno w okresie osłabienia rynku reklamowego, jak i w dłuższej perspektywie”.

Bo nie mają Balcerowicza i spółki

Bo nie mają Balcerowicza i spółki

W Niemczech rośnie liczba pracujących zarówno wśród osób młodych, jak i starszych. Socjalna gospodarka tworzy więcej miejsc pracy niż neoliberalizm i „cięcia budżetowe”.

Jak informuje „Nasz Dziennik”, mimo iż w większości krajów Unii Europejskiej odnotowano w ostatnich latach wzrost bezrobocia wśród młodzieży, w Niemczech wśród tej grupy wiekowej jest coraz więcej osób pracujących. Według obliczeń Urzędu Statystycznego Eurostat, w czerwcu bezrobotnych w wieku 15-24 lat było za naszą zachodnią granicą 350 tys. osób. Tym samym wskaźnik bezrobocia wśród tej grupy wyniósł w Niemczech 7,9 proc., czyli był prawie trzykrotnie niższy niż w 27 krajach Unii Europejskiej, w których wyniósł średnio 22,6 proc.

Co więcej, jak informuje z kolei Wyborcza.biz, na niemieckim rynku pracy jest też coraz więcej 60-latków. Według wyliczeń niemieckiego Instytutu Badań nad Rynkiem Pracy (IAB) liczba pracujących w grupie wiekowej 60-64 lata w ciągu ostatnich dwudziestu lat zwiększyła się ponad dwukrotnie. W 1991 r. było to 20,8 proc., a w 2010 – 44,2 proc. Za tak wysoki skok odpowiada w dużej mierze wzrost zatrudnienia kobiet, ale także poprawa stanu zdrowia oraz reforma emerytalna, która – inaczej niż w Polsce – została powiązana z wieloma mechanizmami ułatwiającymi seniorom pozostanie na rynku pracy.