Pamiętajmy o Kochanówce!

Pamiętajmy o Kochanówce!

Łodzianie zbierają pieniądze na tablicę upamiętniającą zamordowanych przez Niemców pacjentów szpitala psychiatrycznego w  Kochanówce.

W latach 1940-41 w ramach akcji „T4” hitlerowcy zagazowali na terenach województwa łódzkiego, prawdopodobnie w lasach lućmierskich lub w  lesie Okręglik (dokładne miejsce zbrodni nie jest znane) ok. 2 tys. ludzi , w tym chorych psychicznie i nerwowo pacjentów szpitala psychiatrycznego w  Kochanówce, a także niedorozwiniętych, niewidomych i niepełnosprawnych z różnych placówek opiekuńczych i wychowawczych. Niemcy starannie zatarli ślady zbrodni, ciała skremowali. W związku z tym nie są znane personalia większości ofiar ani ich dokładna liczba. Spośród miejsc, w których naziści przeprowadzili akcję „T4”, łódzkie ofiary nie doczekały się jeszcze żadnej formy upamiętnienia. Stąd inicjatywa Marcina Pryta (poety, rysownika i wokalisty zespołów 19 Wiosen i Tryp) oraz Łukasza Nadolskiego (pracownika socjalnego, z wykształcenia historyka), aby o tej zbrodni przypomnieć.

Pod koniec 2010 r. ukazał się debiutancki album grupy Tryp zatytułowany „Kochanówka”, poświęcony właśnie akcji „T4”. Kolejnym krokiem była kwerenda źródłowa tych wydarzeń, przeprowadzona w łódzkim oddziale IPN, oraz zorganizowanie 31 maja br. przez Marcina Pryta w ramach cyklicznych spotkań „Kosmopolitania” wykładu poświęconego historii szpitala i akcji pseudoeutanazyjnej.

Pod koniec czerwca sprawą zainteresowała się Maria Sobczyk z Fabryki Sztuki, przy której zawiązał się komitet na rzecz przeprowadzenia zbiórki publicznej w celu ufundowania tablicy upamiętniającej ofiary. W lipcu uzyskano pozwolenie na przeprowadzenie kwesty. Pieniądze zbierane są poprzez wpłaty na konto oraz do puszek kwestorskich podczas koncertów i innych imprez artystycznych Stowarzyszenia Niezależnych Jednostek (organizatora „Kosmopolitanii”), Fabryki Sztuki oraz klubu DOM. Animatorzy akcji starają się także informować o wydarzeniach z czasów wojny poprzez akcje ulotkowe, informacje w Internecie i prelekcje popularyzatorskie. Akcja spotkała się z poparciem dyrektor szpitala psychiatrycznego im. Babińskiego (czyli „Kochanówki”), Anny Śremskiej, oraz pracowników szpitala.

Pieniądze zbierane są do 30 września br. Wpłat można dokonywać m.in. na konto nr 37 10501461 1000 0090 8000 1838; tytuł przelewu: „tablica Kochanówka”.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Demograficzna równia pochyła

Demograficzna równia pochyła

Specjaliści alarmują: na 1000 mieszkańców rodzi się u nas już tylko dziesięcioro dzieci rocznie.

Jak podaje „Dziennik Gazeta Prawna”, aby zachować stabilność polskiego społeczeństwa i gospodarki, co roku powinno rodzić się 600-650 tys. dzieci, tymczasem w 2012 r. na świat przyjdzie zaledwie 370-380 tys. noworodków. – „Bezrobocie jest na wysokim poziomie i część młodych osób obawia się, że jeśli straci pracę, nie będzie w stanie utrzymać dziecka. Między innymi z tego powodu odkładają decyzję o potomstwie” – ocenia prof. Henryk Domański, socjolog z PAN. Znalezienie bądź utrzymanie pracy przez kobietę po urodzeniu dziecka jest niezwykle trudne – w końcu pierwszego półrocza w rejestrach bezrobotnych było prawie 211 tys. takich osób.

Z kolei dr Małgorzata Sikorska, socjolog z Uniwersytetu Warszawskiego zwraca uwagę na brak odpowiedniej sieci instytucji opiekuńczych dla dzieci w postaci żłobków i przedszkoli. To utrudnia decyzje kobietom, które myślą o kontynuacji kariery zawodowej. Na brak odpowiedniej polityki rodzinnej państwa składa się także m.in. system podatkowy mało przychylny dla rodzin, które mają dzieci.

Mimo iż Europa ma problem z demografią, są państwa, w których negatywne tendencje udało się powstrzymać albo nawet odwrócić. Wśród nich, poza Francją, która uchodzi za wzór do naśladowania (jako jedyny kraj na Starym Kontynencie, w którym jest zapewniona zastępowalność pokoleń), znajduje się także Estonia. W ciągu ostatnich lat współczynnik dzietności (liczba dzieci na kobietę) wzrósł tu z dramatycznego poziomu 1,3 do 1,45. Władze chcą stymulować wzrost dzietności poprzez długie urlopy wychowawcze (455 dni włącznie z urlopem macierzyńskim) i istotne ulgi podatkowe dla rodzin wielodzietnych. W 2008 r. wprowadzono zasadę, że kwota wolna od podatku rośnie po urodzeniu każdego dziecka o 24 tys. ówczesnych koron, czyli 1500 euro.

Wieje grozą

Wieje grozą

Suwalszczyzna przeżywa prawdziwą „inwazję” farm wiatrowych. Stumetrowe kolosy powstają trzysta metrów, a nawet bliżej od domów mieszkalnych, a ich wznoszenia nie reguluje żadna ustawa.

– „Biznesmeni wiatrowi angażują miejscowych współpracowników, którzy znają tutejszych ludzi i wiedzą, kto najszybciej podpisze umowę na dzierżawę gruntu, czyli kto ma trudną sytuację finansową, nie mieszka na posiadanych gruntach” – mówi „Naszemu Dziennikowi” poseł ziemi suwalskiej Jarosław Zieliński. Dodaje, że docierają do niego również informacje o „sponsoringu”, a być może nawet korupcji. – „Zgłaszają się do mnie osoby, które podają informacje o przypadkach przyjmowania przez wójtów czy innych urzędników pieniędzy od inwestorów. Później te firmy domagają się wdzięczności w postaci uzyskania pozwolenia na lokalizacje elektrowni wiatrowych” – wskazuje Zieliński, który zebrane dowody zamierza przekazać CBA.

Firmy wiatrowe wykorzystują coraz gorszą sytuację finansową rolników, którzy często podpisują umowy na dzierżawę gruntu na 30 i więcej lat, nie mając świadomości, na co się właściwie zgodzili. Dlatego, zdaniem posła, konieczne jest upowszechnianie wiedzy na temat skutków funkcjonowania elektrowni wiatrowych. Dlatego zaprosił do Suwałk znawców tematyki.

Właściciel gruntu, na którym staje wiatrak, dostaje około 5 proc. wartości sprzedanej energii elektrycznej, co może wynieść w skali roku nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych. Z kolei budżety gmin wzbogacają się o blisko 2 proc. kosztów inwestycji. Z drugie strony, powszechny jest pogląd, że wiatraki psują krajobraz, co w przypadku tak pięknych ziem jak Suwalszczyzna jest poważnym argumentem „na nie” (także w kontekście planowanego rozwoju turystyki).

W lutym powstała opinia Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego dotycząca wpływu wiatraków na ludzkie zdrowie. Stwierdza się w niej, iż WHO uznała elektrownie wiatrowe za najbezpieczniejsze urządzenia wytwarzające prąd. Dalej pada jednak stwierdzenie, że „największe wątpliwości budzą zagadnienia związane ze szkodliwym oddziaływaniem generowanego przez elektrownie wiatrowe hałasu, infradźwięków, promieniowania elektromagnetycznego oraz efektów dotyczących migotania cieni i refleksów światła”.

STOP tanim banderom

STOP tanim banderom

Do 7 września związkowcy – marynarze i portowcy będą kontrolować warunki pracy w polskich portach. Trwa doroczny Bałtycki Tydzień Kampanii.

Związkowcy nie tylko sprawdzą warunki pracy, ale także będą zachęcać załogi statków i pracowników portowych do wstępowania w szeregi związków afiliowanych w Międzynarodowej Federacji Transportowców.

– „Dla marynarzy system tanich bander oznacza pozbawienie ich podstawowych praw pracowniczych oraz powoduje rozluźnienie więzi z krajowymi związkami zawodowymi. Zarząd techniczny i załogowy jest przekazywany osobnym podmiotom. Jeszcze inne firmy zajmują się zarządzaniem komercyjnym. W takiej sytuacji pokrzywdzonym pracownikom trudno dochodzić swoich roszczeń” – mówi Andrzej Kościk, krajowy koordynator Bałtyckiego Tygodnia Kampanii w Polsce.

W wielu strategicznych miejscach świata właściciele terminali uniemożliwiają organizowanie się portowców w związki zawodowe, często zastraszając pracowników. – „Tam, gdzie nie ma związków zawodowych, warunki pracy i płacy odbiegają od akceptowalnych standardów. W pogoni za zyskiem właściciele terminali odchodzą od stałych umów o pracę na rzecz pracowników dorywczych” – tłumaczy Kościk.

Kolejnym zagrożeniem dla marynarzy i portowców jest wykonywanie przeładunków przez załogi statków. W większości portów europejskich prace przeładunkowe należą do portowców. Tymczasem marynarze nie mają wystarczających kompetencji do wykonywania tych prac, nie otrzymują za nie wynagrodzenia i są do nich zmuszani przez pracodawców kosztem przysługującego im wypoczynku.

Organizowany przez Bałtycki Komitet Sekcji Transportu Morskiego Europejskiej Federacji Transportowców, Tydzień Kampanii potrwa do piątku. Wezmą w nim udział związkowcy z Krajowej Sekcji Morskiej Marynarzy i Rybaków NSZZ „Solidarność”, Krajowa Sekcja Portów Morskich NSZZ „S”, Ogólnopolski Związek Zawodowy Oficerów i Marynarzy oraz Federacja Związków Zawodowych Marynarzy i Rybaków.

_____

Przedruk za stroną NSZZ „Solidarność”