Głupota w natarciu

Głupota w natarciu

W tym roku padł niechlubny rekord liczby likwidowanych szkół, a do 2014 r. z mapy Polski może ich zniknąć nawet pięć tysięcy.

O problemie informuje „Dziennik Gazeta Prawna”, według którego w 14 zbadanych pod tym kątem województwach w tym roku zamknięto 1,5 tys. placówek. Oficjalne dane są jednak inne. – „Ze wstępnych analiz wynika, że zlikwidowanych zostanie około 700 szkół. Nie uwzględniamy w tym tych, które zostały zamknięte w efekcie reformy szkolnictwa zawodowego lub od lat nie prowadziły naboru” – mówi Bożena Skomorowska z biura prasowego MEN. Gdyby jednak wziąć je pod uwagę (chodzi o licea i technika uzupełniające oraz licea profilowane), to łącznie w ciągu ostatnich sześciu lat samorządy już zamknęły ponad 4,7 tys. szkół.

– „Dane samorządów pokazują, że w ciągu dwóch najbliższych lat likwidacją zagrożonych jest aż 5 tys. szkół, w tym 4 tys. to podstawówki i gimnazja w małych miejscowościach” – wylicza Alina Kozińska-Bałdyga z Federacji Inicjatyw Oświatowych.

Eksperci ostrzegają, że przypomina to sytuację, gdy w latach 90. masowo zamykano przedszkola. Konsekwencje będą analogiczne. – „Nie ma tam miejsc. Podobnie będzie w szkołach i tylko patrzeć, jak dzieci będą się uczyć na dwie zmiany” – zapowiada Krystyna Łybacka, była minister edukacji narodowej.

Powody, dla których zamykane są szkoły, to nie tylko niż demograficzny, ale i puste kasy samorządów. Samorządy twierdzą, że likwidacja szkół jest dla nich jedynym sposobem, żeby chronić własne budżety. Zamykają placówki nawet wbrew negatywnym opiniom kuratorów. W woj. lubelskim w tym roku zniknęło 126 placówek (planowano zlikwidować 135), w Małopolsce 135 (z planowanych 143), a w Wielkopolsce aż 151 (o 21 mniej niż planowano).

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Nie zwijajcie Żagla!

Nie zwijajcie Żagla!

Pracownicy firmy Żagiel protestują przeciwko grupowym zwolnieniom w firmie. Spółkę kupił dotychczasowy konkurent i postanowił zlikwidować tę markę.

Jak informuje „Dziennik Wschodni”, zarząd spółki specjalizującej się w pożyczkach i zakupach ratalnych poinformował o rozpoczęciu procedury zwolnień grupowych 7 września. Oficjalne powody redukcji zatrudnienia to niezadowalające wyniki osiągane przez spółkę w ostatnich latach, ryzyko utraty płynności finansowej oraz prognozowane przez analityków dalsze spowolnienie gospodarcze. Według załogi Żagla prawdziwa przyczyna „restrukturyzacji” jest inna. – „Faktycznym powodem jest kupno Żagla przez konkurenta – mówi Dariusz Pioruń, dyrektor operacyjny z firmy Żagiel S.A. – „Grupa Santander świadomie podjęła decyzję o likwidacji naszej marki. Sytuacja finansowa spółki nie jest zła” – podkreśla. Żagiel S.A. należy obecnie do hiszpańskiej Santander Consumer Finanse. Oferty obu firm są do siebie bardzo podobne – spółki będą działać w ramach jednych struktur i stąd decyzja o zmniejszeniu zatrudnienia w Żaglu.

W wyniku zwolnień grupowych zlikwidowanych ma zostać 550 miejsc pracy w centrali oraz sieci sprzedaży. Pracownicy protestowali przed siedzibą firmy w Lublinie, a teraz także nagłaśniają sprawę na specjalnym profilu na Facebooku „Nie Zwijajcie Żagla”.

– „Chcemy negocjować. Mam nadzieję, że uda się zachować jak najwięcej etatów” – mówi pani Anna, pracownica Żagla. – „Będziemy się też domagać rekompensat dla odchodzących pracowników. O zwolnieniach poinformowano nas e-mailem. Nie było żadnego spotkania” – dodaje.

Firma Żagiel SA powstała w Lublinie w 1992 r. Jest jednym z największych pracodawców w mieście, a w całym kraju zatrudnia około 800 osób.

Rekord bezrobocia wśród młodych

Rekord bezrobocia wśród młodych

Bezrobocie wśród młodych osób w UE jest najwyższe w historii. I nic nie wskazuje na to, żeby w najbliższym czasie sytuacja miała się poprawić.

Jak informuje „Dziennik Gazeta Prawna”, wskaźnik stopy bezrobocia osób poniżej 25. roku życia utrzymuje się na ponad dwukrotnie wyższym poziomie w porównaniu do wartości stopy bezrobocia wszystkich osób aktywnych zawodowo. Według danych Eurostatu w maju 2012 r. w Unii Europejskiej bez pracy pozostawało 5 517 mln osób w tej grupie wiekowej, a stopa bezrobocia wyniosła w jej ramach 22,7%.

Najgorzej sytuacja wygląda na południu Europy. Bez pracy pozostaje ponad połowa młodych Hiszpanów (52,1%) i Greków (52,8%). Niewiele lepiej jest na Słowacji (38,8%) oraz w Portugalii i we Włoszech (w obu ponad 36%). Dalej znalazły się Bułgaria (29,2%), Irlandia (28,5%), Litwa (27,7%) i Węgry (26%).

W Polsce skala zjawiska nie jest aż tak dramatyczna, jednak bezrobocie wśród młodych Polaków wciąż utrzymuje się na wysokim poziomie 24,9% (spadek z 26,4% zanotowanych w styczniu 2012 r.). W podobnej sytuacji są młodzi Szwedzi (24,6%) i Francuzi (22,7%). W pozostałych krajach wartość stopy bezrobocia osób, które nie ukończyły 25. roku życia, jest niższa od średniej dla całej UE.

Najniższe bezrobocie wśród młodych odnotowano w Niemczech (7,9%). Nieźle pod tym względem wygląda też sytuacja na rynku pracy w Austrii (8,3%) i Holandii (9,2%).

Wielkie sieci – małe podatki

Wielkie sieci – małe podatki

W Polsce wielkie sieci handlowe ukrywają, ile płacą fiskusowi. W innych krajach wprowadzane są dla nich dodatkowe obciążenia podatkowe.

Jak informuje „Rzeczpospolita”, według jej szacunków łączne przychody 20 największych firm handlowych przekraczają 130 mld zł. Zgodnie z zeznaniami CIT-8 za 2011 r. należny podatek dochodowy wyniósł w ich przypadku 709 mln zł – podaje Wiesława Dróżdż, rzecznik prasowy Administracji Podatkowej w Ministerstwie Finansów. Sieci zobowiązane są też płacić pewne kwoty na rzecz samorządów, przede wszystkim podatek od nieruchomości. Ile faktycznie płacą z tytułu różnych podatków, trudno stwierdzić – większość firm nie chce się na ten temat wypowiadać i unika ujawniania danych o podatkach, np. przy okazji prezentowania raportów o przychodach w danym roku obrotowym. Takie zachowanie skłania do podejrzeń: albo płacą niewielkie podatki, albo wcale tego nie robią. – „Jeśli firma dużo inwestuje, a robi tak wciąż większość z czołówki branży, to podatków w zasadzie płacić nie musi i nie jest to zbyt trudne do wprowadzenia w życie” – mówi przedstawiciel jednej z firm.

Wobec tej sytuacji powraca pomysł PiS-u o wprowadzeniu dla sieci handlowych podatku nie od zysków, a od obrotów. – „Chcemy wprowadzić próg, np. podobnie jak na Węgrzech – 2 mln euro rocznego obrotu, do którego firma będzie zwolniona z podatku. Powyżej tego podatek wynosiłby 1 proc. od finalnego obrotu” – mówił poseł PiS Przemysław Wipler, który przewodniczył zespołowi opracowującemu projekt.

Podobne pomysły pojawiają się w innych krajach; w Europie dodatkowy podatek na sieci handlowe został nałożony – poza Węgrami – również w Irlandii Północnej.