Inne drogi rozwoju

Jesień 2012 |

Czy istnieje tylko jeden – zachodni i neoliberalny – pomysł na dynamiczny rozwój gospodarczy? Czy państwo sprzyja wzrostowi dobrobytu, czy gwarantuje go rzekomo jedynie „niewidzialna ręka rynku”? Czy istnieje ekonomia bez wartości, poza kulturą i tożsamością społeczeństw? Dlaczego edukacja sprzyja społeczno-gospodarczej prosperity? Czy transformacja ustrojowa musi oznaczać antyspołeczne „reformy”? Czego Polacy mogliby się nauczyć od Azjatów? Książka Haesung Lee „Kapitalizm konfucjański. Koreańska droga rozwoju” pozwala przemyśleć te i podobne kwestie.

Publikacja zaspokoi ciekawość każdego, kto interesuje się problemem gospodarek lokalnych i globalnej, wpływem kultury i religii na kwestie społeczne, analizuje różne modele ekonomiczne, możliwe rodzaje transformacji, kryzysów oraz rozwoju rynków i państw. Jest to zarazem książka z pogranicza filozofii społeczeństwa i historii idei, umożliwia wgląd we wciąż aktualne spory dotyczące przechodzenia od jednych typów ustrojowych do innych. Stanowi dobrze uargumentowany głos w dyskusji, czy istnieje jeden globalny, neoliberalny model rozwoju i reform, który działa efektywnie zawsze i wszędzie na mocy uniwersalnych zasad ekonomicznych. Jest to zatem – choć mówi o odległym państwie – książka również o ustroju gospodarczym, który w oczach wielu Polaków zajmuje dziś miejsce, jakie niegdyś piastowała sowiecka wersja marksizmu ze swoimi doktrynerskimi poglądami na temat „konieczności historycznych”.

Jak zauważa w recenzji książki prof. Tadeusz Paleczny, jest to pierwsze w socjologii polskiej studium historyczno-porównawcze odnoszące się do dwóch wielkich tradycji filozoficznych, społecznych i ekonomicznych. Z jednej strony autor odnosi się do analizy znaczenia weberowskiego racjonalizmu, etyki protestanckiej i ducha kapitalizmu liberalnego (indywidualistycznego), z drugiej prezentuje model konfucjański, kolektywistyczny, wspólnotowy, w pewnym sensie konserwatywny.

Rozdział pierwszy omawia konfucjanizm i wartości konfucjańskie, drugi wprowadza w zagadnienie „konfucjanizm a system gospodarczy”. Część trzecia to analiza teoretyczna rozwoju gospodarczego krajów Azji Wschodniej. Czwarta z kolei daje wgląd w historyczne realia rozwoju gospodarczego Korei. Obejmuje lata od 1876 do okresu rozwoju gospodarczego Republiki Korei w ramach kapitalizmu światowego. W ostatnim rozdziale przyglądamy się relacjom między etyką konfucjańską a „duchem (zachodniego) kapitalizmu”. W zakończeniu autor kreśli możliwości i ograniczenia kapitalizmu konfucjańskiego.

System konfucjański opiera się na życiu rodziny jako pierwotnym elemencie ładu społecznego. Stąd wniosek, że jeśli ktoś nie odczuwa miłości i szacunku wobec własnych rodziców, nie można oczekiwać, że będzie okazywał miłość i zainteresowanie wobec innych osób. Klimat moralny społeczeństwa wynika z więzi pierwotnych, z wychowania. Powie ktoś, że znamy dobrze ten rys pedagogiczny i etyczny z rodzimych realiów. Jednak w kulturze konfucjańskiej idzie on dalej: Jednostka nabywa swoją tożsamość w grupie społecznej, a nie dzięki własnym cechom. Dlatego następną pożądaną cechą relacji między osobą a otoczeniem jest w konfucjanizmie użyteczność, która rozgrywa się na płaszczyźnie obowiązku: Konfucjusz uważał, że jeśli każdy wypełnia swoje obowiązki wynikające z zajmowanej pozycji społecznej, to społeczeństwo jako całość cieszyć się będzie porządkiem.

Jak zauważa Lee, konfucjanizm poprzez swoisty system wartości znacząco wpływa na różne obszary życia jednostkowego i społecznego. Stąd najważniejsza kwestia, stanowiąca sedno książki, wyraża się w pytaniach: Czy wpływ ten da się także zaobserwować na płaszczyźnie gospodarczej? Czy konfucjanizm odcisnął swoje piętno na systemach gospodarczych krajów Azji Wschodniej, a jeśli tak, to jakie są konsekwencje tego wpływu? I odpowiada: Długotrwała, bo licząca sobie ponad dwa tysiące lat obecność konfucjanizmu w kulturze społeczeństw wschodnioazjatyckich nie mogła pozostać bez wpływu na życie gospodarcze. Tu pojawia się pytanie, jaki charakter miał ten długofalowy, wieloaspektowy wpływ: pozytywny czy negatywny?

Haesung Lee omawia przeciwne sobie teorie dotyczące tej kwestii. Pierwsza stwierdza negatywne oddziaływanie konfucjanizmu na realia społeczno-gospodarcze i ustrojowe. Pochodzi ona od Maxa Webera, który dowodził, że system ten wpływał negatywnie na innowacyjne procesy gospodarcze, gdyż uzależniał je od tradycji, lokalnych obyczajów czy woli urzędnika. Konfucjanizm miał być zatem ekonomicznie nieracjonalny. Dysponował inną racjonalnością, ukierunkowaną na rodzinę i społeczeństwo hierarchiczne. Tymczasem istotne dla rozwoju kapitalizmu na Zachodzie było zastąpienie lojalności opartej na stosunkach osobistych przez bezosobowe zobowiązania. Odejście od personalizmu było dla Webera jednym z haseł zarówno nowoczesnej ekonomii, jak i nowoczesnego państwa – przypomina Lee. Świat fundamentalnie hierarchiczny, osadzony głęboko w relacjach interpersonalnych, jest tutaj skostniały, nieelastyczny. Znamienna jest pewna historiozoficzna, eurocentryczna kalka, jaką posłużył się Weber, stwierdzając, że dopóki Chiny będą społeczeństwem rolniczym, żyjącym wedle zasad konfucjanizmu, „żyć będą w średniowieczu”.

Odmienne spojrzenie przynoszą teorie współczesnych myślicieli wywodzących się z Azji. Zdaniem chińskiego analityka Ying-Shi Yu w pierwszej kolejności należy dokonać wyczerpującej analizy chińskiej ekonomii i historii idei, w celu stworzenia solidnej podstawy empirycznej do dalszej dyskusji i odrzucenia dotychczasowych wysoce spekulatywnych studiów. Uczony dowodzi, że u podstaw tej konieczności stoi zrozumienie specyfiki i odrębności cywilizacyjnej Azji, a zatem uchwycenie odrębności procesu rozwojowego, który nie jest i nie może być kalką świata zachodniego. Tymczasem zarówno poglądy Webera, jak i azjatycka recepcja marksizmu podkreślały zależność (a tym samym wtórność) rozwoju cywilizacyjnego Azji od Zachodu. Panowało przekonanie, krytykowane przez Ying-Shi Yu, że model studiów rozwoju historycznego zaproponowany przez Marksa dla warunków europejskich posiada uniwersalną ważność, to znaczy, że stanowi on model rozwoju społecznego stosowalny do wszystkich społeczeństw ludzkich. Ale ten właśnie pogląd ma być kardynalnym błędem, ważącym także na ocenie konfucjanizmu.

Haesung Lee analizuje następnie poglądy innej szkoły uczonych, twierdzących, że Azja Południowa, Wschodnia i Południowa, Ameryka Łacińska i świat islamu oraz Afryka także będą mogły uczestniczyć w procesie modernizacji, nie pozbywając się swojej odrębności kulturowej (z całą pewnością należałoby tutaj dodać także kraje postkomunistyczne Europy). Jako najwybitniejszego przedstawiciela tego środowiska autor „Kapitalizmu konfucjańskiego” wskazuje pochodzącego z Chin profesora Harvardu, Tu Wei-Minga. Uczony ten twierdzi, że w „krajach konfucjańskich” (Chiny, Japonia, Korea) w różnych okresach następowała modernizacja bez równoczesnej westernizacji regionu.

Jakie mogą być dobroczynne skutki takiej sytuacji? Zdaniem Tu Wei-Minga przywódcza rola rządu w gospodarce rynkowej jest konieczna. Liberalnej doktrynie Zachodu, jakoby rząd był „złem koniecznym”, a rynek sam mógł stanowić „niewidzialną rękę” kierującą społeczeństwem, sprzeciwiają się doświadczenia wielu krajów usiłujących budować gospodarkę kapitalistyczną w oparciu o tę ideologię i danie pierwszeństwa żywiołowym procesom ekonomicznym. W krajach tych obserwuje się daleko posuniętą polaryzację społeczeństwa, poważne zjawiska patologiczne (narkomania, alkoholizm, przemoc) oraz poczucie osamotnienia jednostki, anonimowość. […] Dla tworzenia i utrzymania ładu społecznego niezbędne jest funkcjonowanie rządu wrażliwego na potrzeby obywateli, odpowiedzialnego za ich dobrobyt i odpowiadającego przed ogółem społeczeństwa.Ten właśnie model „wrażliwego rządu” zawierać ma tradycyjne elementy konfucjańskie, stanowiące naturalną część tożsamości niektórych państw azjatyckich.

W ostatniej części drugiego rozdziału Haesung Lee bada zawartość samego pojęcia „kapitalizm konfucjański”, związanego z sukcesem gospodarek azjatyckich w latach 70. i 80. XX wieku. Jego częściami składowymi miały być m.in. silne przywództwo, szacunek dla ciężkiej pracy, poświęcenie się edukacji, oparcie relacji międzyludzkich na rodzinie. Co interesujące, sam termin „kapitalizm konfucjański” wymyślili Europejczycy, przejęto go jednak najpierw w Japonii, później w Korei Południowej. Jego integralną część stanowi następujący pogląd: Teza, że interwencja rządu to – nawet w najlepszym przypadku – zło konieczne, nie znajduje potwierdzenia w odniesieniu do systemów ekonomicznych Azji Wschodniej […]. Interwencja rządowa przyjmuje tam bardzo zróżnicowane formy i często przynosi pozytywne efekty gospodarcze w początkowych fazach rozwoju. Widzimy tu jednak znamienny kompromis na rzecz doktryny neoliberalnej, skoro „interwencjonizm” czy „etatyzm” traktowane są jako pewien rozwojowy etap peryferyjnego kapitalizmu, nieustannie odnoszonego do ekonomicznego i symbolicznego „centrum” – ekonomii Zachodu.

Jak zauważa Lee, w okresie ostatnich pięciu tysięcy lat na terenie Azji Wschodniej funkcjonował najsilniejszy system gospodarczy na świecie. Dopiero dziewiętnastowieczna rewolucja przemysłowa w Europie zmieniła tę sytuację […]. Nowoczesny kapitalizm nie rozwinął się w Azji Wschodniej samoistnie, lecz pod wpływem zachodniego imperializmu. Przez Azję Wschodnią autor „Kapitalizmu konfucjańskiego” rozumie tzw. Większą Azję Wschodnią, czyli poza Chinami, Japonią, Koreą Południową obejmuje nią kraje grupy ANIC (Asian Newly Industrializing Countries), czyli Tajwan, Hong Kong i Singapur. Dla rozwoju kapitalizmu na tym obszarze kluczowe okazały się w przypadku Japonii lata 1950–1953 (nakręcenie koniunktury w czasie wojny koreańskiej), w przypadku Korei Południowej i państw ANIC lata 60. i 70., zaś lata 70. dla Chin. Według analiz Banku Światowego – komentuje Lee – rozwój krajów tego regionu cechowały w tym okresie nie tylko niezwykle wysokie wskaźniki wzrostu ogólnej działalności gospodarczej i produkcji na głowę mieszkańca, ale także skuteczne przeciwdziałanie długotrwałej nędzy.

Warto zwrócić uwagę, na przykładzie Korei Południowej, jak zmieniały się struktury gospodarcza i eksportowa oraz jak kształtował się dochód narodowy w epoce powojennej. Możemy tu mówić o rzeczywistych rewolucjach przemysłowej i społecznej. I tak w roku 1953 rolnictwo, leśnictwo, rybołówstwo obejmowały 47,3% całego dochodu narodowego Korei. W roku 1980 już tylko 14,7%, a w 1997 niecałe 6%. Z kolei budownictwo, zaopatrywanie w energię elektryczną, gaz i wodę to w roku 1953 tylko 2,6% całego dochodu narodowego, w 1980 r. już 10,1%, a w 1997 r. – 16,9%. Działalność produkcyjna to w roku 1953 jedynie 9,0%, a w 1997 r. już 25,7%. Udział administracji publicznej, edukacji, ochrony zdrowia, opieki socjalnej, pozostałej działalności usługowej, komunalnej i socjalnej w dochodzie narodowym badano w Republice Korei dopiero od 1970 r. Wówczas wynosił on 9,4%. Do roku 1997 wzrósł dość nieznacznie, do 11,2%.

Warte odnotowania są także zmiany w strukturze eksportu, gdyż to on przez lata windował wzrost gospodarczy tego kraju: na początku uprzemysłowienia, w 1964 r., surowce stanowiły 45,3% eksportu, zaś wyroby przemysłu lekkiego – 45,3%. Później udział przemysłu ciężkiego i chemicznego wzrósł do 72,3%, a przemysłu lekkiego zmalał do 20,4%, surowców – do 7,3%.

Haesung Lee analizuje także sytuację ruchu związkowego w Korei Południowej, dotykając w ten sposób ciemnych stron rozwoju. Polityka władzy wobec związków była represyjna – zarówno rząd, jak i pracodawcy wspólnie dbali, żeby płace utrzymywały się na dość niskim poziomie, obydwie strony były bowiem zainteresowane konkurencyjnością koreańskich produktów na światowych rynkach, a właściciele przedsiębiorstw dodatkowo wyższymi zyskami. […] W sytuacji niskich płac, złych warunków pracy i represyjnego prawa pracy, w połowie lat 80. zaczął się rozwijać ruch związkowy. Znacząco wzrosła liczba strajków i lokautów, zwiększając się z 276 przypadków w 1986 r. do 3617 w 1987 r. Można tu zaryzykować nieco ironiczną tezę, że tak oto Korea Południowa stała się drugą Polską Ludową, zrewoltowaną przez „Solidarność”.

Znaczny wpływ na rozwój ruchu związkowego miało powstanie klasy wysoko i średnio wykwalifikowanych robotników, zatrudnionych w dużych zakładach przemysłu ciężkiego. Co ciekawe, ważna dla rozwoju ruchu związkowego była rola studentów i organizacji religijnych: według nieoficjalnych danych, ponad 3000 studentów zostało robotnikami w latach 80., ukrywając swe wykształcenie po to, aby zatrudniono ich na stanowisku niewymagającym wykształcenia średniego, aby móc bezpośrednio inicjować protesty robotnicze.

Zaistniałe zmiany społeczno-gospodarcze musiały wzbudzić zainteresowanie specjalistów. Autor książki omawia zatem różne analizy przemian w Azji Wschodniej. Przedstawia m.in. klasyczną teorię rozwoju, wedle której pojęcie modernizacji jest równoznaczne z westernizacją, a Zachód postrzegany jest jako nośnik kompleksu cech będących synonimem nowoczesności, przewyższający cały świat […] we wszystkich wymiarach – społecznym, politycznym, gospodarczym. Jednak ta skrajnie imitacyjna koncepcja nie mogła wyjaśnić całej złożoności kapitalizmu konfucjańskiego. Inne wytłumaczenie daje tzw. model afektywny, w którym kluczową rolę odgrywają emocjonalne więzi i zorientowanie na grupę. Ma to prowadzić do szeregu istotnych różnic między gospodarkami Azji Wschodniej a Zachodu. Hung-Chao Tai, profesor nauk politycznych i międzynarodowej ekonomii politycznej na uniwersytecie w Detroit, twierdzi, że firmy wschodnioazjatyckie nie tylko mają przynosić zysk, ale także pełnić rolę twórcy więzi między pracownikami. Ponadto w modelu wschodnioazjatyckim najważniejsza jest lojalność i wiara w firmę oraz w interes narodowy. Poza tym narody należące do tradycji konfucjańskiej są bardziej zorientowane na przyszłość, mieszkańcy Azji Wschodniej są cierpliwi, nastawieni raczej na długoterminowe myślenie strategiczne niż na natychmiastowe zyski. Tai podkreśla także bardzo duże znaczenie edukacji w kapitalizmie konfucjańskim, traktowanej niemal jako „religia narodowa”. Ostatecznie, zdaniem tego naukowca, ekonomiczny sukces krajów ANIC był możliwy dzięki połączeniu uprzemysłowienia z kulturą zorientowaną na człowieka (innymi słowy, wartościami konfucjańskimi).

W czwartej części książki Lee opisuje kwestie rozwoju gospodarczego Republiki Korei: od kraju peryferyjnego, zależnego od Japonii, do państwa, które po II wojnie światowej dzięki wejściu w orbitę wpływów Stanów Zjednoczonych miało szansę znaleźć się w „centrum” światowego systemu gospo­darki. Po pierwsze jednak, jak podkreśla autor, sukces gospodarczy Korei Południowej był możliwy dzięki czynnikom zewnętrznym (za wzrostem gospodarczym krył się wysoki stopień uzależnienia od handlu zagranicznego). Po drugie, nawet stopniowa zmiana struktury gospodarki Republiki Korei nie uchroniła tego państwa od problemów gospodarczych pod koniec XX wieku, w tym kryzysu walutowego z roku 1997. Stąd konkluzja autora „Kapitalizmu konfucjańskiego” brzmi: o ile nie zmienią się warunki pozaekonomiczne, Korea Południowa nadal będzie odgrywać rolę semiperyferyjną, tylko sąsiadując w światowym rankingu z państwami wysokorozwiniętymi. Zwracam uwagę na tę kwestię, eufemistycznie określoną jako „warunki pozaekonomiczne”, ponieważ pokazuje ona, wbrew dobrze znanym wolnorynkowym sloganom, jak bardzo geopolityka i interesy mocarstw determinują procesy ekonomiczne i społeczno-gospodarcze. Nawiązując do pewnej znanej myśli: rynek może mieć zawsze rację, o ile pozwolą mu na to kanonierki Wielkiego Brata.

W ostatniej części pracy Haesung Lee uszczegóławia kwestie związane z instytucjonalizacją wartości konfucjańskich na gruncie kapitalizmu wschodnioazjatyckiego. Są to kwestie nader pouczające także z polskiej perspektywy. Lee stwierdza: Mimo tego, że Korea realizowała zasady kapitalistycznego ustroju gospodarczego, większość Koreańczyków zdecydowanie uważała, że sektor prywatny powinien być podporządkowany instytucjom państwowym. To przekonanie, wywodzące się z konfucjanizmu, miało poważne skutki dla polityki państwa wobec przedsiębiorstw, w tym także wobec wielkich konglomeratów. I tak w latach 70., mimo nie najłatwiejszej sytuacji gospodarczej, rząd przeznaczył duże środki na rozwój kilku gałęzi przemysłu ciężkiego (stalowego, maszynowego, stoczniowego). Była to konieczność ze względu na uprzemysłowienie i obronność kraju, jednak same przedsiębiorstwa nie były zainteresowane strategią rządową. Władze zatem narzuciły swoją politykę gospodarczą: W ten sposób państwo południowokoreańskie nie tylko promowało wzrost gospodarczy, ale także stworzyło klasę kapitalistów, klasę średnią i wykwalifikowaną siłę roboczą.

Autor „Kapitalizmu konfucjańskiego” przedstawia także powstanie i rozwój południowokoreańskich korporacji, czyli chaeboli (czeboli). Termin ten oznacza duże przedsiębiorstwo prywatne/gospodarcze, a wedle bardziej wnikliwych definicji grupę składającą się z dużych firm należących do członków rodziny lub ich krewnych i przez nich zarządzanych, działającą w wielu różnych dziedzinach gospodarki. Chaebole datują swój znaczny rozwój na lata 70., choć ich korzenie sięgają epoki okupacji japońskiej. W latach 80. osiągnęły tak wysoki stopień rozwoju, że stały się właściwie suwerennymi bytami, rozszerzyły swą działalność w sposób niezwykle ekspansywny i zaborczy. Ten sposób zachowania się na rynku określano terminem „macek ośmiornicy”.

Narastające patologie i kryzys wymusiły konieczność reform. Geneza, rozwój i patologie południowokoreańskich korporacji świetnie ukazują, zdaniem Lee, blaski i cienie konfucjańskiej kultury i kapitalizmu konfucjańskiego. W tradycyjnym społeczeństwie konfucjańskim więzy rodzinne, klanowe i państwowe są najistotniejsze, i w związku z tym odgrywają znaczącą rolę w tworzeniu i funkcjonowaniu chaeboli. W takich warunkach dały o sobie znać na dużą skalę także negatywne strony zjawiska: znaczny lobbing, powstawanie układów koleżeńskich i wzajemnego protekcjonizmu między lobbystami a organami wykonawczymi, pomiędzy grupami chaeboli a biurokracją państwową. Doszło do nakładania się sfery publicznej na prywatną.

Haesung Lee analizuje także wpływ instytucjonalizacji wartości konfucjańskich na płaszczyźnie edukacyjnej. Edukacja nie jest tu traktowana tylko jako zdobywanie informacji i wiedzy. Jest drogą do uczynienia człowieka lepszym, bardziej społecznym. Jak podkreśla autor „Kapitalizmu konfucjańskiego”, w powojennej Korei edukacja stała się fundamentem awansu społecznego oraz głównym czynnikiem rozwoju gospodarczego. Rodzice poświęcają wiele czasu i środków finansowych na edukację swych dzieci. Dobrze wykształceni Koreańczycy odegrali kluczową rolę w absorpcji zaawansowanych technologii z krajów rozwiniętych i dzięki nim Korea osiągnęła wysoki stopień postępu technologicznego. Sukcesy edukacyjne wynikły przede wszystkim z przyjętej strategii, która miała swoje zaplecze w wartościach kulturotwórczych konfucjanizmu. Rząd koreański, stawiając czoła globalnej konkurencji, aktywnie wspierał edukację i kształcenie swoich pracowników.

Raz jeszcze chciałbym podkreślić wagę tej książki dla polskiego czytelnika. Haesung Lee stwierdza: Kraje Europy Wschodniej i Środkowej oraz Bliskiego Wschodu, w których dominuje chrześcijański lub islamski model system wartości i porządek społeczny […] powinny rozwinąć własny model kapitalizmu, w zgodzie ze swoim historycznym doświadczeniem i warunkami lokalnymi. Być może budujemy taki model, jednak nieświadomie i z najgorszych cech naszej tożsamości kulturowej. Ale do świadomie tworzonych strategii rozwoju bardzo nam daleko. Dlatego warto wczytać się w „Kapitalizm konfucjański”. Jest to bowiem opowieść o kapitalizmie zdolnym wytyczać nowe drogi rozwoju społecznego, które nie będą się sprowadzać do kopiowania obcych wzorów ani nie będą polegały na zerwaniu z własną tradycją, lecz umożliwią twórcze połączenie tych dwóch źródeł rozwoju społecznego.

Krzysztof Wołodźko

Haesung Lee, Kapitalizm konfucjański. Koreańska droga rozwoju, Wydawnictwo Adam Marszałek, Toruń 2011.

Książkę można nabyć w sprzedaży wysyłkowej:
tel./fax 56 648 50 70, e-mail: marketing@marszalek.com.pl

Krzysztof Wołodźko

(ur. 1977) – zastępca redaktora naczelnego „Nowego Obywatela”, dziennikarz i publicysta, członek krakowskiej Spółdzielni „Ogniwo”, ekspert Narodowego Centrum Kultury w Zespole ds. Polityki Lokalnej, felietonista „Gazety Polskiej Codziennie”, felietonista radiowy Polskiego Radia 24. Pisze lub pisał m.in. do „Znaku”, „Ha!artu”, „Frondy Lux”, portalu internetowego TV Republika, „W Sieci”, „Nowej Konfederacji”, „Rzeczpospolitej”, „Pressji”, „Kontaktu”.

Autorką fotografii Krzysztofa jest Katarzyna Derda.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>