„Mały Wawel” uratowany!

„Mały Wawel” uratowany!

Agencja Rozwoju Przemysłu odstąpiła od zamiaru sprzedaży Zespołu Zamkowo-Parkowego w Baranowie Sandomierskim. Wciąż jednak szuka dzierżawcy dla części hotelowo-gastronomicznej.

O planach sprzedaży „Małego Wawelu” pisaliśmy tutaj. Jak informuje „Nasz Dziennik”, Agencja Rozwoju Przemysłu, która zarządza Zamkiem w imieniu Skarbu Państwa, odstąpiła od zamiaru sprzedaży obiektu. Jako oficjalny powód ARP podała, iż „nie wyłoniono nabywcy, bowiem przedstawione Agencji oferty nie były satysfakcjonujące. Tym samym Zamek w Baranowie zostaje w zasobie Agencji, a ARP S.A. kontynuuje działania zmierzające do wyłonienia profesjonalnego operatora, do którego zadań będzie należało zarządzanie obiektem”.

Do sukcesu bez wątpienia przyczyniło się nagłośnienie sprawy przez „Nasz Dziennik”, wskutek czego został utworzony Komitet Obrony Zamku w Baranowie Sandomierskim. Sprzeciw wobec sprzedaży zamku wyraziło wiele środowisk, w tym spadkobiercy dawnych właścicieli – rodzina Leszczyńskich. Ponadto w sprawę ratowania renesansowej perły architektury przed oddaniem w niepowołane ręce włączyli się przedstawiciele lokalnych władz, Zarząd Regionu Ziemia Sandomierska NSZZ „Solidarność”, parlamentarzyści, a także kilka tysięcy Polaków, którzy podpisali się pod protestem na stronie www.ratujmymalywawel.pl.

Niestety, wygląda na to, iż starania Samorządu Podkarpacia o przejęcie pod zarząd województwa zabytkowego obiektu wciąż nie są możliwe do zrealizowania. – „Zamek jest własnością Agencji Rozwoju Przemysłu, która jest spółką akcyjną, a nie Skarbu Państwa” – zaznaczyła rzecznik ARP, Roma Sarzyńska-Przeciechowska. Sprawą otwartą pozostaje kwestia wyłonienia profesjonalnego dzierżawcy, do którego zadań należałoby zarządzanie częścią hotelowo-gastronomiczną zespołu. Póki co nie wiadomo, kto nim będzie i w jakim trybie miałby zostać wyłoniony.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Europa ma dług społeczny do spłacenia

Europa ma dług społeczny do spłacenia

Europejska Konfederacja Związków Zawodowych wzywa przed szczytem UE do zmniejszenia nierówności społecznych.

W czwartek rozpoczyna się szczyt UE poświęcony m.in. dalszym reformom w strefie euro. Tymczasem w krajach najbardziej dotkniętych kryzysem trwają protesty przeciwko bolesnym dla pracowników cięciom społecznym. W przeddzień szczytu związki zawodowe zrzeszone w EKZZ przekonują, że prawa socjalne mają pierwszeństwo przed swobodami gospodarczymi.

W przyjętym przed szczytem stanowisku związkowcy przekonują, że programy oszczędnościowe ponoszą w UE spektakularne porażki. Ich zdaniem prędzej czy później cięcia, jakie dotykają pracowników w Grecji, Hiszpanii, Portugalii i Irlandii dotkną również pracowników tzw. północy. Tymczasem odpowiedzialni za kryzys nie tylko nie ponieśli żadnych konsekwencji, dalej manipulują stopami procentowymi a rządy skupiają się na wyciąganiu od ludzi pieniędzy w celu pokrycia ich strat.

„Instytucje UE, Rada, Europejski Bank Centralny oraz Międzynarodowy Fundusz Walutowy muszą postawić sobie za cel sprawiedliwość podatkową, skończyć z podatkową konkurencją i uciekaniem od płacenia podatków i wreszcie, wdrożyć podatek od transakcji finansowych. Zamiast tego instytucje te wzywają do reform strukturalnych, cięcia płac minimalnych, emerytur i zasiłków dla bezrobotnych. Jest to niesprawiedliwe. Jest to nieskuteczne. To, czego potrzebujemy, to inwestycje oraz godne płace prowadzące do trwałego wzrostu” – czytamy w stanowisku EKZZ.

Oświadczenie Europejskiej Konfederacji Związków Zawodowych

Kwestia kryzysu zadłużenia i jak z niego wyjść jest powszechnie dyskutowana. To oczywiste. Istnieje jednak dług społeczny, który zajmuje równie kluczowe miejsce w Europie jak dług monetarny.

Programy narzucane krajom borykającym się z trudnościami, a także innym krajom, które chcą sprostać określonym kryteriom skupiają się na cięciach, które dotykają najwrażliwszych, na ograniczaniu ochrony socjalnej oraz na osłabianiu zbiorowych stosunków pracy. Systematycznie podejmuje się inicjatywy mające na celu rozmontowanie modelu społecznego, który uczynił z Europy miejsce zaawansowanej demokracji oraz zmniejszył nierówności społeczne. Tymczasem w krajach Południa wytworzyła się sytuacja alarmująca pod względem społecznym a wszędzie rosną nierówności. Niektóre programy gospodarcze sprzyjają w Europie tworzeniu stref opartych na wolnym handlu, zagrażających krajom, które ciągle cieszą się względnym dobrobytem. Nie można tego zaakceptować. To, co w tej chwili jest robione wobec pracowników Grecji, Portugalii, Irlandii i Hiszpanii prędzej czy później jak bumerang uderzy w pracowników na Północy. Szczególnie nie do zniesienia jest sytuacja młodzieży. Poziom jej bezrobocia jest bliski lub osiąga 50% w niektórych krajach Południa, podczas gdy niestabilne warunki zatrudnienia rozprzestrzeniają się w całej Europie.

Programy oszczędnościowe nie tylko prowadzą do sytuacji alarmujących pod względem socjalnym. Polityka oszczędności ponosi również spektakularne porażki; nie zmniejsza nadmiernych obciążeń związanych z obsługą zadłużenia, ani nie przywraca zaufania rynku. Natomiast oszczędności dodatkowo osłabiają finanse publiczne. Nawet gdyby Grecja lub Hiszpania posiadały zerowy deficyt, stopień zadłużenia doprowadziłby mimo to do katastrofy ze względu na załamanie się PKB i działalności gospodarczej spowodowane niemożliwymi do obsłużenia odsetki narzuconymi w celu sprostania oczekiwań rynków finansowych.

Kto na tym korzysta?

U źródeł problemu, z którym spotykamy się dzisiaj leży kapitalizm działający na zasadzie hazardu. Ten system zawiódł. Ale kapitał nie czuje się zagrożony a jego działania są ciągle chronione. Banki manipulują stopami procentowymi w swoich przytulnych biurach, a rządy nadal skupiają się na wyciąganiu od ludzi pieniędzy w celu pokrycia ich strat.

Instytucje UE, Rada, Europejski Bank Centralny oraz Międzynarodowy Fundusz Walutowy muszą postawić sobie za cel sprawiedliwość podatkową, skończyć z podatkową konkurencją i uciekaniem od płacenia podatków i wreszcie, wdrożyć podatek od transakcji finansowych. Zamiast tego instytucje te wzywają do reform strukturalnych, cięcia płac minimalnych, emerytur i zasiłków dla bezrobotnych. Jest to niesprawiedliwe. Jest to nieskuteczne. To, czego potrzebujemy to inwestycje oraz godne płace prowadzące do trwałego wzrostu.

EKZZ wykorzysta swą siłę i wpływy na zmianę kursu. Prosta droga wyjścia z kryzysu powinna zakładać rekonstrukcję oraz wzmocnienie mechanizmów i polityki, które przyczyniają się do zmniejszenia różnych form nierówności społecznej i odwracają tendencje do nadmiernej koncentracji bogactwa. EKZZ wspiera taką UE, która promuje dobre miejsca pracy, godne płace, postęp i sprawiedliwość społeczną. Sprzeciwiamy się rozmontowaniu naszego modelu społecznego, który służy jako punkt odniesienia i inspiracja dla pracowników w pozostałych krajach świata.

EKZZ posiada projekt społeczny dla Europy. W czasie gdy dyskusje obracają się wokół nowego konwentu i być może nowego traktatu, odpowiedzialni za losy Europy muszą być świadomi, że będziemy nieustępliwie trwać przy naszym żądaniu, aby prawa socjalne miały pierwszeństwo przed swobodami gospodarczymi.

Bernadette Ségol, Sekretarz Generalna EKZZ
Ignacio Fernández Toxo, Przewodniczący EKZZ

___________________
Przedruk za www.solidarnosc.org.pl

Eko-żywność podbija serca Polaków

Eko-żywność podbija serca Polaków

Już ponad milion Polaków regularnie kupuje żywność organiczną – wynika z badań TNS dla Organic Farma Zdrowia.

Jak informuje Portal Spożywczy, liczba regularnie kupujących żywność organiczną stanowi 4 proc. badanych. Znacznie więcej, bo 26 proc., zaopatruje się w taką żywność nieregularnie, ale deklaruje, że chce kupować ekologiczne produkty częściej. Jedynie 9 proc. badanych sceptycznie odnosi się do kupowania ekologicznego jedzenia – większość z nich nie potrafi jednak wskazać przyczyny takiego podejścia. Pozostali ankietowani zachowali postawę neutralną.

A jak jest z wiedzą Polaków na temat żywności organicznej? 62 proc. badanych wie, że jej podstawowym wyróżnikiem jest brak środków chemicznych przy produkcji. 29 proc. respondentów opisując ją, wspomina o czystym, nieskażonym środowisku, z którego ona pochodzi. Co piąty Polak mówi o bogactwie w składniki odżywcze produktów organicznych. To same trafne skojarzenia. Badania wskazują jednak na niską wśród Polaków świadomość istnienia certyfikatów ekologicznych, gwarantujących ekologiczne pochodzenie produktów. Jedynie 14 proc. badanych zauważyło, że eko-żywność opatrzona jest specjalnym certyfikatem.

Dlaczego Polacy kupują organiczną żywność? Lepszy smak i/lub zapach produktów organicznych jako pierwszy argument za kupowaniem żywności ekologicznej pojawił się w 42 proc. wskazań. Tuż za nimi uplasowała się troska o zdrowie (39 proc. wskazań), a więc przekonanie o pełnowartościowym charakterze ekologicznej żywności oraz braku w niej szkodliwych dla zdrowia substancji.

Smak żywności organicznej doceniają zwłaszcza osoby kupujące żywność organiczną regularnie (53 proc. wskazań) oraz mieszkańcy wsi (47 proc.) – zatem najbardziej doświadczeni i świadomi konsumenci tej kategorii.

Ponadto z badania wynika, że dla blisko połowy Polaków to specjalistyczny sklep jest podstawowym miejscem sprzedaży żywności ekologicznej. Odpowiedziało w ten sposób 47 proc. badanych i blisko 2/3 (63 proc.) mieszkańców największych polskich miast. Na kolejnych miejscach wymieniali inne możliwe miejsca zakupu żywności ekologicznej: gospodarstwo rolne (27 proc. Polaków wskazało to miejsce), bazar (22 proc.), super-/hipermarket (16 proc.).

II Kongres Ruchów Miejskich w Łodzi

II Kongres Ruchów Miejskich w Łodzi

W dniach 12-14 października w Łodzi odbył się II Kongres Ruchów Miejskich. Uczestniczyło w nim ponad 200 aktywistów miejskich z całej Polski reprezentujących ponad 100 organizacji, instytucji i nieformalnych inicjatyw.

W tym roku prace Kongresu koncentrowały się na „Projekcie Założeń Polityki Miejskiej do roku 2020” przygotowanym przez Ministerstwo Rozwoju Regionalnego. Uwagi do dokumentu sformułowano w 10 tematycznych grupach roboczych: polityka przestrzenna, rewitalizacja, zrównoważony transport, ekologia/środowisko, metropolie/aglomeracje, małe miasta – duże problemy, demokracja miejska, polityka społeczna, polityka mieszkaniowa oraz kultura. Wydarzenie zakończył happening polegający na symbolicznym utworzeniu przez uczestników Ministerstwa Miast.

Idea spotkania miejskich społeczników narodziła się rok temu w Poznaniu dzięki stowarzyszeniu „My-Poznaniacy”. Kongres Ruchów Miejskich z założenia jest inicjatywą oddolną i nie jest związany z żadną partią. Jego celem jest zainicjowanie systematycznej, pogłębionej i kompleksowej współpracy między organizacjami miejskimi i przygotowanie się do wspólnego występowania w sprawach proponowanych rozwiązań problemów miast, również w zakresie zmian w obowiązującym prawie.

Pierwszy zjazd Kongresu odbył się w czerwcu 2011 w Poznaniu i zakończył się wypracowaniem „9 Tez Miejskich”. Tegoroczny II KRM zgromadził niemal dwukrotnie więcej uczestników i poszerzył swoje działanie o nowe pola: politykę mieszkaniową, społeczną, ekologię czy kulturę. Reprezentowane było ponad 30 polskich miast, od największych po średnie i mniejsze ośrodki, jak Rybnik, Elbląg czy Wałbrzych. Wypracowane uwagi do „Założeń Krajowej Polityki Miejskiej” zostaną opracowane i przekazane do Ministerstwa Rozwoju Regionalnego w formie społecznego projektu wiosną 2013 roku.

Manifest Ministerstwa Miast

My, uczestnicy II Kongresu Ruchów Miejskich, powołujemy dzisiaj nowe Ministerstwo Miast. Robimy to sami, ponieważ ani Rząd, ani Parlament nie chcą zająć się naszymi problemami. Chaos przestrzenny, zapaść transportu miejskiego, mieszkalnictwa, kultury i edukacji, gentryfikacja zastępująca rewitalizację, rosnące problemy i rozwarstwienie społeczne, brak słyszalnego głosu mieszkańców, a także głęboki kryzys finansów miast polskich – to przeciwności, z którymi nie poradzimy sobie na szczeblu samorządowym. Potrzebujemy zintegrowanych i mądrych rozwiązań centralnych. Tymczasem Polska to jedyny kraj w Unii Europejskiej, który nie ma żadnego ministerstwa prowadzącego spójną politykę miejską.

Powołując Ministerstwo Miast apelujemy do opinii publicznej, do świata polityki i mediów o zwrócenie uwagi na te problemy. To miasta są dziś motorem nowoczesnego rozwoju, to w nich jest skupiony główny potencjał cywilizacyjny i kulturalny. Potrzebujemy mądrej, dalekowzrocznej polityki miejskiej i dobrego prawa, wspierającego ich zrównoważony i sprawiedliwy rozwój, demokrację miejską i społeczeństwo obywatelskie.

Ustanawiamy siedzibę Ministerstwa Miast w centrum Łodzi, miejscu, w którym ogniskują się negatywne konsekwencje zaniedbań epoki polskiej transformacji: bezrobocie, rozpad tkanki miejskiej, enklawy ubóstwa, brak współpracy administracji z mieszkańcami, którzy nie korzystają na wielkich inwestycjach będących jedynie drogą wizytówką. Doceniając ogromny pozytywny potencjał rozwojowy polskich miast domagamy się uwzględnienia w strategiach rozwoju kraju miast i obszarów wykluczonych. Deklarujemy międzymiejską solidarność. Nie zgadzamy się na podsycanie konkurencji między miastami. Mamy wspólne problemy i jesteśmy gotowi wypracowywać wspólne rozwiązania. Chcemy polityki solidarności społecznej – wewnątrz i między miastami.

To my, mieszkańcy, mamy prawo do miasta i aby w pełni z niego korzystać, już dziś potrzebujemy pozytywnej zmiany. W świetle tego prawa Ministerstwo Miast uważamy za ustanowione!

Więcej informacji: http://kongresruchowmiejskich.pl/