TAK to się robi

TAK to się robi

Ukazał się trzeci numer bezpłatnego czasopisma „JAK robić biznes społeczny”, redagowanego przez zespół Stowarzyszenia „Obywatele Obywatelom” – wydawcy „Nowego Obywatela”.

Na łamach wspomnianego pisma, które w nakładzie 15 tys. egzemplarzy trafiło do instytucji oraz organizacji w całym kraju, popularyzowana jest spółdzielczość oraz inne formy działalności gospodarczej nie nastawionej na maksymalizację zysku. Ponadto, JAK zawiera teksty poradnikowe czy recenzje książek adresowane do już istniejących przedsiębiorstw społecznych.

W trzecim numerze gazety znaleźć można m.in. inspirujące historie młodych bezrobotnych, którzy we wspólnej pracy znaleźli sposób na wyrwanie się z beznadziei, a także artykuł prezentujący innowacyjną metodę tworzenia modeli biznesowych.

Cyfrową wersję pisma (plik PDF) pobrać można pod tym adresem. Dodatkowe informacje, w tym dotyczące możliwości regularnego otrzymywania wersji papierowej, uzyskać można pisząc na adres jak@soo.org.pl.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Kraj się sypie

Kraj się sypie

Ogromna luka remontowa i pogarszający się stan mieszkań to jeden z najpoważniejszych problemów polskich miast.

Jak informuje Portal Samorządowy, według szacunków ekspertów luka remontowa wynosi w polskich miastach 8,4 mld zł rocznie. W budynkach wielorodzinnych w zasobach spółdzielni mieszkaniowych niezbędne nakłady są zaspokajane w 2/3. W przypadku zasobów komunalnych, czynszowych i wspólnot mieszkaniowych jest to już sporo poniżej 50 proc. potrzeb.

– „Brak systemowego podejścia do modernizacji zasobów mieszkaniowych miast objawia się w relatywnie niskiej obecności takich projektów w Lokalnych Programach Rewitalizacji (LPR) i innych” – mówi Alina Muzioł-Węcławowicz z Politechniki Warszawskiej. Co więcej, są to z reguły projekty warunkowe. – „Jeśli pojawi się dofinansowanie publiczne, a więc unijne, to mają szansę na realizację. Jeśli nie, to są odkładane na czas nieokreślony” – wyjaśnia.

Według danych GUS w 2009 r. w całej Polsce remontem kapitalnym objętych było zaledwie 8 tys. mieszkań na ok. 5-6 mln, które nie są mieszkaniami w zabudowie całkowicie prywatnej. – „W tej sytuacji oczywistym jest, że wsparcie ze strony publicznej jest konieczne. Mamy kilka krajowych programów wsparcia, ale są wymogi prawne, które utrudniają ich stosowanie w kontekście projektów rewitalizacji” – podkreśla Alina Muzioł-Węcławowicz.

Żeby uzyskać premię z Funduszu Termomodernizacji i Remontów, autor projektu rewitalizacyjnego musi korzystać z kredytu komercyjnego, a wsparcie wynosi najwyżej 20 proc. jego wysokości. Premii termomodernizacyjnych nie wolno również łączyć z finansowaniem ze środków unijnych. Podobny problem dotyczy programu wsparcia budownictwa socjalnego.

Programów samorządowych wspierających modernizacje i remonty już nie ma – odkąd Naczelny Sąd Administracyjny orzekł, że dotacja dla prywatnych podmiotów, jakimi są wspólnoty mieszkaniowe, zwiększa ich majątek i nie może być objęta zakresem zadań własnych gminy. Nieliczne miasta stosują pożyczki ze swoich budżetów na działania remontowe, jednak są to środki niewystarczające względem potrzeb.

Jeśli chodzi o środki unijne, sytuacja jest bardzo zróżnicowana, ale alokacja w perspektywie działań dotyczących infrastruktury mieszkaniowej wynosi średnio ok. 1,2 proc. (dane z końca maja tego roku). W woj. lubuskim 50 proc. środków przewidzianych w Regionalnym Programie Operacyjnym na mieszkalnictwo pochłonęło dofinansowanie projektu realizowanego już od 2007 r. w Żaganiu. Został on oparty na partnerstwie większej ilości podmiotów. Połowę jego kosztów pokryły środki z RPO, 23 proc. dołożyli partnerzy, a 27 proc. pokrywa kredyt preferencyjny. Podobne porozumienia o współpracy przyniosły też efekty m.in. w Sieradzu i Szczecinie.

Muzioł-Węcławowicz podkreśla, że wobec problemów z finansowaniem projektów rewitalizacyjnych konieczne są publiczne instrumenty wsparcia w ramach LPR-ów. – „Nie musimy się jednak oglądać na programy unijne. Mamy w Polsce bardzo rozbudowaną historię funduszy pożyczkowych. Nic nie stoi na przeszkodzie, by zmienić ich strukturę i powołać fundusze zorientowane na sprawy mieszkaniowe” – podsumowuje.

Jedni będą świętować – inni protestować

Jedni będą świętować – inni protestować

Komitet Strajkowy NSZZ „Solidarność” w TVP przeprowadzi akcję protestacyjną 29 października, czyli w 60. rocznicę powstania Telewizji Polskiej.

Jak podaje „Nasz Dziennik”, związkowcy poinformowali, że protest związany jest z niespełnieniem przez pracodawcę postulatów wynikających ze sporu zbiorowego. Spór zbiorowy między związkowcami a władzami telewizji trwa od kilkunastu miesięcy. „Solidarność” w TVP domaga się m.in. wprowadzenia do regulaminu wynagrodzenia corocznej zasady waloryzacji wynagrodzeń zasadniczych; przywrócenia premii dla pracowników czasowo premierowych w wysokości 25 proc.; wprowadzenia do regulaminu wynagrodzenia zapisów o proporcjonalności wyceny stawek honoracyjnych i premii zadaniowej, przyjmując za 100 proc. wysokość wynagrodzenia realizatora audycji (zasada powinna dotyczyć pracowników realizacji technicznej i telewizyjnej).

„Solidarność” TVP postuluje także ujednolicenie zasad czasu pracy w grupach zawodowych bez względu na jednostkę organizacyjną, w której zatrudnieni są pracownicy. W dokumencie z października 2011 r. zawarto również oczekiwania, aby w produkcji programów telewizyjnych wykorzystywani byli pracownicy etatowi oraz majątek Spółki, a nie pośrednicy, jakimi są podmioty zewnętrzne, oraz żeby wprowadzone zostały zmiany w Regulaminie ZFŚS, polegające na powołaniu Komisji Socjalnej.

W uzasadnieniu ubiegłorocznego wniosku napisano, że jest on skutkiem stałego wzrostu realnych kosztów utrzymania i brakiem waloryzacji wynagrodzeń zasadniczych pracowników spółki od ponad 5 lat oraz wprowadzeniem przez Zarząd TVP SA polityki obniżania wynagrodzeń pracowniczych. Kolejnym argumentem, który przytoczyli związkowcy, był fakt zatrudniania przez Zarząd telewizji publicznej nowych pracowników, których „wynagrodzenia w sposób drastyczny są wyższe od wynagrodzeń zatrudnionych wcześniej w TVP SA”.

Cała Polska zabiera nauczycielom

Cała Polska zabiera nauczycielom

Nawet o kilkaset złotych spadły zarobki nauczycieli. Pedagogom obcina się niemal wszystkie dodatki, które stanowiły poważną część ich miesięcznych dochodów.

Jak informuje „Gazeta Polska Codziennie”, najgorzej sytuacja wygląda w małych miastach i na wsiach. Pedagodzy pracujący w miejscowościach (poniżej 5 tys. mieszkańców) otrzymywali tzw. dodatki wiejskie i mieszkaniowe. Do tego mieli prawo do dodatku motywacyjnego, a wychowawcy do wychowawczego – „Teraz wiele samorządów tych dodatków po prostu nie wypłaca” – mówi szef nauczycielskiej „Solidarności”, Ryszard Proksa.

Nauczyciele z dużych miast również mają powody do niezadowolenia. Na przykład na stołecznym Mokotowie obcięto dodatki motywacyjne dla nauczycieli. W ubiegłym roku szkolnym wynosiły one średnio 600 zł, od września obniżono je do 200 zł.

Wiceprzewodniczący sejmowej komisji edukacji Sławomir Kłosowski (PiS) zwraca uwagę, że subwencje oświatowe pochodzące z budżetu państwa są zbyt niskie. Władze samorządowe obciążane coraz to nowymi zadaniami sięgają po pieniądze na szkoły, aby łatać swoje budżety.