Podróże (rozciągnięte) w czasie

Podróże (rozciągnięte) w czasie

Mimo prowadzonych od kilku lat inwestycji w modernizację torów, pociągi towarowe kursują bardzo wolno i coraz bardziej się spóźniają.

Jak informuje portal ekonomia24.pl, w pierwszym półroczu br. pociągi towarowe poruszały się po polskich torach ze średnią prędkością 25,75 km na godzinę, tymczasem średnia prędkość handlowa w Unii Europejskiej przekroczyła 50 km/h. Przykładowo, średnia prędkość pociągów towarowych francuskiego RFF (Réseau Ferré de France) oscylowała wokół 60 km/h, a dla pociągów długodystansowych (kursujących na trasach powyżej 700-800 km) wyniosła 65 km/h.

Ponadto, polskie pociągi coraz bardziej się spóźniają. O ile jeszcze w pierwszym kwartale tego roku punktualnie przyjeżdżało 52,75 proc. pociągów, to już w II kwartale zaledwie 49,38 proc. Jeśli chodzi o pociągi międzynarodowe, w I kwartale 56 proc. z nich przyjechało na czas, w II kwartale już tylko 51 proc. Średni czas opóźnienia w okresie od stycznia do marca wynosił 277 minut, a od kwietnia do czerwca – 298 minut. Jak podają eksperci, głównym powodem opóźnień pociągów i czynnikiem wpływającym na ich prędkość jest stan torów. Problemem są zwłaszcza zamknięcia tras i tzw. wąskie gardła, czyli punkty na szlakach, które zmuszają maszynistę do znacznego zmniejszenia prędkości.

Związek Niezależnych Przewoźników Kolejowych wskazał 17 tras towarowych do naprawy i 459 „wąskich gardeł”. ZNPK łącznie zgłasza zastrzeżenia do ponad 11,7 tys. km linii, co stanowi większość z 19 tys. km tras, którymi zarządza PKP PLK. Przewoźnicy przekonują, że zwiększenie prędkości handlowej można osiągnąć przez pilny remont linii 131, czyli tzw. magistrali węglowej – połączenie Górnego Śląska z Gdynią. Do pilnego remontu nadają się ich zdaniem również: linia 137 Katowice-Legnica, umożliwiająca wywóz kruszyw z kopalni na Dolnym Śląsku, linia 273 Wrocław-Szczecin, łącząca Dolny Śląsk z portami w Szczecinie i Świnoujściu, linia 8 Warszawa-Kraków, linia 132 Bytom-Wrocław oraz linia nr 2 Warszawa-Terespol.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Świetlica lepsza niż ulica!

Świetlica lepsza niż ulica!

Z powodu nowych przepisów, które zaczną obowiązywać od 2013 roku, może zniknąć wiele świetlic środowiskowych i ognisk wychowawczych w całej Polsce.

Jak wyjaśnia portal ngo.pl, świetlice są prowadzone głównie przez organizacje pozarządowe w miejscach, gdzie są najbardziej potrzebne – na zaniedbanych osiedlach, w biedniejszych dzielnicach. Formalnie nazywane placówkami wsparcia dziennego, działają pod różnymi nazwami: świetlice środowiskowe, ogniska wychowawcze, kluby. Placówki tego typu istnieją od wielu lat w całej Polsce. Organizują czas dzieciom zaniedbanym wychowawczo lub pochodzącym z najuboższych rodzin; często takim, którym grozi zabranie z domu rodzinnego do domu dziecka. Chronią je przed wypadnięciem z systemu szkolnego, głodem i włóczeniem się po ulicach. W świetlicach dzieci odrabiają lekcje z pomocą wychowawców, mają dodatkowe zajęcia edukacyjne, uczą się nawyków higienicznych i dostają ciepły posiłek. Większość placówek organizuje też dzieciom wakacje, czy święta – stanowi po prostu ich drugi dom. Ponadto, świetlice pomagają też rodzicom dzieci, prowadząc grupy wsparcia lub warsztaty pozwalające zdobyć różne umiejętności. Osoby ze środowisk zagrożonych marginalizacją wiedzą, że tam mogą znaleźć pomoc.

Niestety, ustawa, na mocy której te placówki działają obecnie, wygasa. A nowa (z dn. 9 czerwca 2011 r. o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej) zakłada, że działające od lat świetlice nie przechodzą płynnie do nowego rejestru, lecz są zobowiązane do ubiegania się od nowa o zezwolenie na prowadzenie takiej działalności – żeby je uzyskać, muszą zdobyć pozytywną opinię Sanepidu i Straży Pożarnej.

Może to oznaczać likwidację wielu placówek, ponieważ większość lokali, w których prowadzone są świetlice, nie spełnia restrykcyjnych norm dotyczących m.in. wysokości pomieszczeń, liczby toalet, szerokości klatki schodowej. Są to z reguły lokale wynajmowane organizacjom pozarządowym przez urząd miasta. Ponieważ znajdują się w biedniejszych dzielnicach, na zaniedbanych osiedlach czy w starych kamienicach, ich standard nie jest bardzo wysoki. Organizacje, które je prowadzą, nie mają dodatkowych funduszy na dostosowanie lokali. Czasem jest to wręcz niemożliwe z przyczyn architektonicznych, np. gdy lokal jest za niski.

Sprawą świetlic zainteresował się Rzecznik Praw Dziecka i zwrócił się do Ministra Pracy i Polityki Społecznej, Władysława Kosiniaka-Kamysza oraz do Przewodniczącego Sejmowej Komisji Polityki Społecznej i Rodziny, Sławomira Piechoty z apelem o przełożenie wprowadzenia w życie przepisów o 36 miesięcy. Wywalczony czas ma pozwolić na nowelizację ustawy i złagodzenie przepisów.

Jeśli chcesz pomóc, możesz napisać list do Premiera. Gotowy formularz listu i adres, na który należy go wysłać, są dostępne tutaj.

Banksterzy w opałach

Banksterzy w opałach

Komisja Europejska zgodziła się na podatek od transakcji finansowych. Chce go wprowadzić już 10 krajów, wśród których nie ma niestety Polski.

Jak podaje Informacyjna Agencja Radiowa, zainteresowanie podatkiem od transakcji finansowych wyraziły: Francja, Niemcy, Austria, Belgia, Grecja, Włochy, Portugalia, Słowacja, Słowenia i Hiszpania. – „Jestem zachwycony, że te dziesięć krajów zgodziło się współpracować i razem wprowadzić ten podatek. W tych trudnych czasach może on przynieść kilka miliardów euro” – powiedział cytowany przez BBC przewodniczący KE José Manuel Barroso.

Teraz zgodę muszą jeszcze wydać Parlament Europejski oraz unijne rządy. Komisja Europejska zapowiedziała, że projekt stosownych przepisów będzie gotowy do końca roku. Ma on być zbliżony do tego z roku 2011, kiedy Bruksela po raz pierwszy zaproponowała wprowadzenie opodatkowania transakcji finansowych. FTT (z ang. financial transaction tax) miałby być nakładany na wszystkie transakcje instrumentami finansowymi przeprowadzane między instytucjami finansowymi, jeżeli co najmniej jedna ze stron ma siedzibę na terenie UE. FTT ma być niski – obrót akcjami i obligacjami byłby opodatkowany według stawki 0,1 proc., a obrót instrumentami pochodnymi według stawki 0,01 proc.

Nie wszystkie kraje należące do Wspólnoty zareagowały entuzjastycznie w sprawie nowego podatku. Na wprowadzenie jednolitych zobowiązań dla wszystkich krajów nie zgadzają się m.in. Wielka Brytania oraz Szwecja.

Podczas ostatniego, październikowego szczytu ministrów finansów krajów Unii Jacek Rostowski mówił, że Polska będzie życzliwie obserwować poczynania państw, które wprowadzają podatek.

Warto przypomnieć, iż nie oglądając się na innych, własny podatek od transakcji uchwaliły w lipcu Węgry. Zacznie on obowiązywać już od nowego roku. Na jego mocy każda operacja finansowa przeprowadzana przez banki komercyjne i węgierski Bank Centralny zostanie obciążona sumą 6 tys. forintów (ok. 20,7 euro). Transakcje giełdowe i transakcje na rynku obligacji zostaną obciążone stawką 0,1 proc.

Śpią w samochodach, nie stać ich na hotele

Śpią w samochodach, nie stać ich na hotele

Europejska Federacja Transportowców rozpoczęła kampanię na rzecz lepszych warunków pracy i płacy kierowców zawodowych.

– „Chcemy zwrócić uwagę unijnych polityków na stale pogarszającą się sytuację kierowców zawodowych w Europie. Mamy wiele problemów do rozwiązania, a do najważniejszych z nich należą: rzeczywiste a nie fikcyjne wynagrodzenie za pracę, rozliczenie godzin nadliczbowych i nocnych, dodatki za załadunek i rozładunek towarów, diety z tytułu podróży służbowej i ryczałty za noclegi” – powiedział Tadeusz Kucharski, przewodniczący Krajowej Sekcji Transportu Drogowego NSZZ „Solidarność”.

Zgodnie z wynikami badań przeprowadzony przez ETF: 95 proc. kierowców uczestniczących w przewozach międzynarodowych nocuje w swoich samochodach, ponieważ pracodawcy nie chcą płacić za hotel i parking strzeżony, a 85 proc. nie otrzymuje wynagrodzenia za załadunek i rozładunek towarów. Zdecydowana większość z nich nie ma regularnego dostępu do gorących posiłków czy też możliwości skorzystania z toalety ze względu na bardzo niską wysokość diety. W obawie o utratę pracy często pracują po 80-85 godzin tygodniowo.

– „Sytuacja polskich kierowców jest jedną z najgorszych w Europie. Zarabiają oni tylko część płac francuskich i holenderskich kierowców. Można powiedzieć, że jesteśmy dyskryminowani tylko dlatego, że jesteśmy Polakami. I to wszystko się dzieje w UE, która gwarantuje równe prawa dla wszystkich! Musimy położyć temu kres!” – dodał Tadeusz Kucharski.

Kampanię rozpoczęła manifestacja przed siedzibą Parlamentu Europejskiego, która odbyła się 9 października br. Wzięło w niej udział około 1 tys. kierowców zawodowych z 9 krajów zrzeszonych w Europejskiej Federacji Pracowników Transportu (ETF), do której należy również Krajowa Sekcja Transportu Drogowego NSZZ „Solidarność”.

_____

Przedruk za stroną NSZZ „Solidarność”